Zwi@dowca Elvenoor | e-blogi.pl
Blog inny niż wszystkie
Blogi

Odpowiedź dla: Frausuchen 2018-07-25

Kiedyś, przed 30 marca, dało się normalnie. Potem trzeba było przepisać to, co tam było, czyli "reCAPTCHA V1 IS SHUTDOWN", a i wówczas trzeba było kilka razy próbować. Niestety twórcy e-blogów mają to teraz w dupie, nie przedłużyli czegoś tam i teraz komentować się NIE DA. 


Zauważ jak stare są komentarze, widniejące jako "Najnowsze" na stronie głównej. Innymi słowy, teraz, aby skomentować cokolwiek, trzeba robić tak, jak ja teraz: komunikować się przez odpowiedzi w notkach.


Z resztą podobna rzecz jest z dodawaniem mediów, czego robić się już nie da inaczej jak tylko wklejaniem samych linków, a i wklejanie tekstu z edytora wuja daje i niejednokrotnie trzeba coś pozmieniać, bo wyskakuje jakiś dziwny błąd.


I tutaj musisz zauważyć co stało się z napisem "Strona główna" po wejściu na e-blogi. Jednym słowem: tragedia.


Iniemamocni 2 (2018) - Powrót po dekadzie! 2018-07-15

Dobra, wracamy do roboty!

Miała być notka o robotach i ludzkości, ale na to jeszcze poczekacie. Wiem, lenię się z tym, ale, jak dobrze pójdzie, to w przeciągu tygodnia wreszcie to napiszę, gdy nadrobię jeszcze kilka filmów. Dziś pogadamy o innym, nowszym, na który czekałem od 14 lat: Iniemamocni 2!

Za dzieciaka oglądałem pierwszych Iniemamocnych kilka razy, bo, zaiste, było to zajebiste! Jakby ktoś jakimś cudem go nie widział, to spieszę z wyjaśnieniami, iż jest to opowieść o świecie, w którym funkcjonują superbohaterowie. Każdy ma jednak swoje alter ego, czyli zwykłą, szarą personę, pod płaszczykiem której można spokojnie robić zakupy, spotykać się z kumplami czy założyć rodzinę. Zwłaszcza, że zaczęły się podnosić głosy o delegalizacji bohaterów z powodu zniszczeń, jakich czasem muszą dokonać z racji swego fachu.  Główny bohater, Pan Iniemamocny, w tajemnicy przed żoną i dziećmi,wraz z wiernym druhem Mrożonem wymykał się co noc, by nieść pomoc i walczyć ze złem. Jego eskapady zostały wkrótce zauważone przez tajemniczą Mirage, która zaoferowała mu nietypowe zlecenie.
Film bardzo sprawnie operował między światem codziennych problemów w pracy i rodzinie a bezgranicznym oddaniem dla sławy bohatera, jakim się niegdyś było. Próba pogodzenia pracy w biurze, obowiązków rodzinnych, zaufanie, chęć powrotu do minionych dni chwały... W tym filmie było wszystko, czego do tej pory nie pokazał żaden film superbohaterski. Cała ludzka natura bożyszczy i zbawicieli tłumów w pigułce! W pamięć zapadły mi sceny, gdy Helen (żona Iniemamocnego) ostrzega swoje dzieci przed ludźmi, którzy chcą ich zabić oraz sekwencja włamania do komputera Syndroma, gdy protagonista przegląda listę zabitych przez głównego złego bohaterów.


Ale to wszystko było 14 lat temu! Jak więc sprawy stoją z kontynuacją? Powiem krótko: jeśli widzieliście część pierwszą, koniecznie musicie pójść do kina na dwójkę! Jest to bowiem kontynuacja dużo bogatsza od pierwowzoru, znacznie bardziej rozbudowująca znane nam wątki. Seans zaczyna się dokładnie tam, gdzie się skończył poprzedni, czyli od ataku Człowieka-Szpadla na miasto. Podczas walki ze złolem, część budynków i dróg zostaje zniszczona, wobec czego Helen i Bob (Iniemamocny) zostają wykluczeni z programu ochrony supersów i muszą się wynieść z zamieszkiwanego przez nich zakwaterowania. Na szczęście los się do nich uśmiecha i z pomocą przychodzi bogate i pełne pasji rodzeństwo, które oferuje im udział w nowym programie. Dzięki wbudowanym w stroje kamerkom będą mogli pokazywać opinii publicznej wszystkie swoje działania, co przyczyni się do ponownego zalegalizowania fachu super-ludzi. Rodzinkę czeka więc przeprowadzka do ogromnej willi, ale pracę otrzymuje jedynie Helen, czyli Elastyna. Bob zostaje więc w domu i boryka się ze swoim największym wyzwaniem: rodzicielstwem.


Jak akurat córka nie zrzędzi, że ją chłopak wystawił i wyrzeka się mocy,  to syn ma problemy z matematyką i trzeba mu wyjaśnić nowe wzory. Najwięcej problemów sprawia jednak Jack-Jack, czyli bobas, dysponujący wieloma, trudnymi do opanowania mocami. Pan Iniemamocny ma więc przed sobą trzy, zupełnie różne przypadki, które musi ujarzmić, podczas gdy Elastyna boryka się z enigmatycznym manipulatorem, hipnotyzującym ludzi poprzez ekrany: EkranTyranem.

I tak kształtuje się kilka znanych, lecz poszerzonych wątków: znowu wychowanie dzieci, motyw "muszę dać radę, żeby ona dała radę!", zaplecze polityczne, bo przecież cała operacja ma przywrócić superbohaterów do akcji; gdzieś tam majaczy sprawa ponoszenia konsekwencji swoich wyborów oraz wiary w supersów; nawet EkranTyran ma ciekawą gadkę o tym, jak ekrany czynią z nas bezwolne, niemyślące małpy!
Animacja graficznie bardzo przypomina "jedynkę" na sterydach. Jest jeszcze ładniej, jeszcze atrakcyjniej, jeszcze bardziej realistycznie (o ile tak można napisać o filmie animowanym). Frajdę znajdą tu więc nie tylko dorośli (którzy za czasów jedynki sami byli dziećmi), lecz również najmłodsi. Akcja jest bowiem tak samo zacna jak w pierwszym filmie, a nawet wybiega jeszcze dalej, serwując nam sceny małego pokazu mocy Jack Jacka czy pojedynek z EkranTyranem (TUTAJ UWAGA DLA EPILEPTYKÓW: w filmie są dwie-trzy sceny z migającymi biało-czarnymi kratkami! Nawet dla mnie, choć na epilepsję nie cierpię, przy ciemności w kinie były to momenty zbyt jasne. Wybierzcie więc rzędy jak najdalej od ekranu!). 


Polska obsada aktorska wróciła w pełnej krasie, co dało tłumaczom pole do wstawiania kwestii zrozumiałych tylko dla polskiej publiczności. Osobiście w ucho wpadły mi dwa nawiązania. Pierwsze to gdy Bob rzuca: Co ja jestem, rodzina zastępcza?, a drugie Jestem artystką i robię w muzyce u Edny Mode. Jeśli wiecie, kto podkłada głos pod te postacie, zorientujecie się w sytuacji bardzo szybko.

Podsumowując, powtórzę to, co napisałem wyżej: widziałeś jedynkę? Podobała ci się? W takim razie nie masz co czekać na ostatni dzwonek, zakładaj buty i zasuwaj do kina. Jak masz już rodzinkę, to bierz ich pod rękę i zajmijcie jakieś dobre miejsca. I nie zdziw się większą obecnością dorosłych niż dzieci - oni też przyszli kontynuować seans, który zatrzymał się 14 lat temu po napisach końcowych.
A co, jeśli ktoś nie oglądał pierwszej części? Nic straconego. W filmie nie ma zbyt wielu nawiązań do poprzedniego, więc raz-dwa idzie się połapać w sytuacji, jednak i tak sugerowałbym najpierw, dla wejścia w klimat, obejrzenie po raz pierwszy bądź odświeżenie hitu Disneya sprzed ponad dekady.


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]