Zwi@dowca Elvenoor | e-blogi.pl
Blog inny niż wszystkie
Blogi

ZNOWU. 2017-08-26

Czy ktoś mógłby zatrzymać ten cholerny zegar?

Nienawidzę patrzeć na kolejne dni, uświadamiając sobie jak szybko upływają. Dziś znów ciotka z ukochanym kuzynostwem wrócili do Belgii, a przecież dzieciaki były tu już od lipca! Cieszyłem się, gdy akurat padła kolej na nocowanie u nas. Ich obecność zawsze dodaje tajemniczej energii do życia. Tym razem dodatkowo załapałem od nich parę uwag co do Minecrafta. Nie jestem zbyt kreatywny, toteż zadziwiało mnie jakie budowle potrafili stworzyć; zwłaszcza kuzynka ma prawdziwy zmysł architekta.

I tak to wszystko minęło. Znowu, kuźniar jego onet! W najbliższym czasie umówiłem się na spotkanie z Pernelle. Wreszcie będziemy mieli okazję się nie tylko spotkać, lecz również spróbować tego i owego. Jeszcze w lutym napisałem do niej (jak mi się wydawało) ostatniego maila; poprosiłem ją o wybaczenie oraz ofiarowanie mi ostatniej szansy. Nie było to dla niej łatwe, a jednak mi przebaczyła. Jednak jest między nami pewna więź, która nie pozwala nam od siebie odejść. Nienawidziła mnie i kochała jednocześnie, a ja głupi nie dostrzegałem jak wiele dla mnie znaczyła. 

Przede mną ostatni tydzień "laby"; już we czwartek będę musiał wrócić do Krk na te pieprzone praktyki. Ech, i na co mi to było? Mogłem od razu pójść do RMF-u na "producentkę"! Tydzień w newsroomie, tydzień w wozie trasmisyjnym i tydzień na miejscu przy konsoli. A teraz, skoro jednak radio poczeka na następny rok, dostanę pracę w terenie. Zalety? Poznam od kulis pracę dziennikarzy i może trochę lepiej ogarnę topografię Krakowa - koniec plusów. Najbardziej boję się szukania własnych tematów. O wiele lepiej mi się pracuje, gdy ktoś inny przydziela mi zadania, a jeden temat na cały miesiąc praktyk to chyba za mało...

No nic, zobaczymy jeszcze jak to będzie. Pewne jest, że od tego tygodnia wezmę się za pisanie tekstów: tak, trzeba wrócić do dawnej wprawy. W "Kosmosie" w tym tygodniu puszczają "Baby Drivera", więc może się przejdę i machnę reckę. Wcześniej dostaniecie ode mnie tekst o tym dlaczego NIE warto zwiedzać Wawelu, malutkie sprawozdanko z wypadu do Krk, felieton o płaceniu za gry i - gdy będzie mi się chciało, a biorąc pod uwagę praktyki to raczej nieuniknione - artykuł o sprzątaniu po psach, z czym się nie do końca zgadzam.

Dobra, no to co? Czytamy się później, mam nadzieję! Czas wracać do smutnej, szarej rzeczywistości.


"E-gryzmoly" 2017-08-21

Badz czasem laskaw, gdy do mnie piszesz,
Kreski dostawiac do swoich liter!
Drazni mnie bardzo takie lenistwo,
W krety ciag znakow zlewa sie wszystko!
"Dragi" znalazles w lesie dzis rano?
"Posag" ci zona wniosla na wiano?
Wiele sie dowiem, idac po sladach,
Jakie w ten sposob w necie zostawiasz!
A gdy przecinki dodasz do tego,
Kazdy cie wreszcie zrozumie, kolego!


Urodzinowa Eksplozja Radości 2017-08-13


A więc stąpam po tym świecie już 22 lata; ten czas leci zdecydowanie zbyt szybko.

Cóż do tej pory udało mi się osiągnąć? Skończyłem pomyślnie pierwszy rok dziennikarstwa w Akademii Krakowskiej, po niedorzecznej półrocznej próbie sił ekonomicznych na Polibudzie (serdeczne "jebcie się" dla rzeszowskich kadr, zawsze powtarzam). Przede mną Sartre'owsa dołująca nieskończoność wyboru drogi, która mogłaby dać mi szczęście.
Poznałem wiele ciekawych osób, z kilkoma zawarłem ciekawe, choć skomplikowane relacje. Każdą w pewien sposób krzywdziłem swoją niepojętą, dziwaczną zazdrością, której skutki trafiały we mnie rykoszetem. Zwłaszcza Pernelle,jedna z tych najbliższych, przekonała się o tym najboleśniej gdy otruwałem ją jadowitymi kłamstwami i manipulacjami; robiłem to właściwie nieświadomie, przelewałem na nią swój ból i smutek, lecz słowa dobierałem  tak, by również ją dotknął mój stan i sama poczuła się źle. Cóż, człowiek musi uczyć się na błędach, ale gdy w grę wchodzi druga osoba, to już się staje przytłaczające.
Wyrobiłem sobie pióro do wierszy; nie jest to jakiś szczególnie wysoki poziom poezji, ale dla własnej satysfakcji to wystarczy. Mój blog działa sprawnie już od paru lat, a w topce tygodnia utrzymuję ostatnie miejsce w pierwszej dziesiątce; lecz co to tak naprawdę znaczy, gdy zestawienie (jak i całe e-blogi w ogóle) przesiąknięte są spamem komercyjnego syfu? A gdyby serwery (odpukać!) upadły...cała moja praca poszłaby w diabły.
Z recenzjami jak i tekstami ostatnio jest u mnie krucho. Nie wiem czy to wakacyjne rozleniwienie, czy może okresowe wypalenie, ale taka twórcza pustka prędzej szkodzi pracy dziennikarskiej niż ją wspiera. Przymierzam się za to do większego tekstu o sprzątaniu po psach; szukam prawnych uregulowań jak i opinii weterynarzy, ale głównie pragnę się skupić na argumentach PRZECIW zbieraniu psich gówien. Zobaczymy jak to wyjdzie, a kiedy - z pewnością nieprędko.

Miałem jechać do Krakowa na Cracov Game Days, miałem później napisać relację - nie pojechałem. Kiepski weekend na organizowanie fajnego eventu w czasie mojego "spierdolina time", kiedy nic mi się nie chce i w ogóle życie zaczyna mi mocno nie smakować. Przynajmniej kasa na wyjazd została jako "premia urodzinowa", do której dorzucono mi jeszcze paczkę Monster Crunchów.
I tak, teoretycznie powinienem ruszyć dupę, bo przecież dzieckiem już nie jestem, choć szczerze powiedziawszy: jebać to. We wrześniu zaczynam miesiąc praktyk w Gazecie Krakowskiej (czy tam Polskiej, nieważne, i tak obie są w tym samym budynku), więc dopóki nie muszę, mogę robić co chcę i korzystać z wolnego tak jak chcę.
[Tiaa, z takim podejściem to nie prędko cokolwiek osiągnę, ale hej, przynajmniej dalej jestem z dala od krzywdzenia kogokolwiek. Niezwykle pocieszające, musicie przyznać.]

Moja biblioteczka (cyfrowa i książkowa) rośnie odwrotnie proporcjonalnie do czasu, jaki poświęcam danej produkcji czy lekturze, za to już samo patrzenie na bogatą kolekcję daje mi nieco radości. Na dobrą sprawę to wszystko, co mam, choć paradoksalnie i tak najlepszy przedmiot dostałem w prezencie. Mały słoiczek z muszelkami i piaskiem stoi na mojej szafce z grami, tuż obok puzzlowego globusa. Do końca życia będzie mi przypominał o tym piekielnie upalnym i męczącym dniu, w którym wreszcie spotkałem Kejt.

A ile mój mało wartościowy żywot jeszcze potrwa? Jak na razie nie mam ani jakiejś większej ochoty, ani sposobności na rozstanie się z tym wymiarem, więc jeśli ktoś się jeszcze nie znudził moimi smętnymi wypocinami, to niezmiennie zapraszam. Od października na pewno blog znów napierze rozpędu: nowe przedmioty na studiach, dziennikarskie specjalności, powrót kinowych recenzji i przemyśleń. Od drugiego roku planuję także wstąpić gdzieś do wolontariatu (co też proponował mi Bogdan, mój ukraiński kolega). Może i tam poznam kogoś ciekawgo, może nie; póki co bezsensem byłoby konkretnie się do tego nastawiać. Z własnego doświadczenia wiem, jak to się kończy (pamiętne lekcje "tańca nowoczesnego", dwa zajęcia i koniec).
Dobra, koniec na dziś. Pora odświeżyć trochę szarego-kruka, a potem strzelić sobie partyjkę w Cywilizację.

- Wszystkiego najlepszego, Mat!

Och, dzięki że pamiętałeś, Alter!

- No wiesz, w końcu jesteśmy jakby związani, nie?

Ach, no tak...Przecież siedzisz w mojej głowie! A wy na co się tak patrzycie? Nigdy ze sobą nie rozmawialiście?


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]