Zwi@dowca Elvenoor | e-blogi.pl
Blog inny niż wszystkie
Blogi

Wspaniałe Stulecie - w obronie Sułtana 2016-09-28

Niepozorne, a wciąga jak Kate Moss!

Kilka godzin temu zakończył się ostatni odcinek "Wspaniałego Stulecia: Sułtanki Kösem". Jako że od dwóch tygodni, z przyczyn remontowych, pomieszkuję u dziadków, miałem przyjemność nadrobić wcześniejsze odcinki w paru rozmowach z babcią, by obejrzeć do końca cały serial.

Po emisji "Wspaniałego Stulecia", kiedy jeszcze ukazywał losy Sulejmana Wspaniałego, Polska podzieliła się na sympatyków i odwiecznych wrogów tej tureckiej produkcji, dla których zderzenie z kulturą arabską jest prostą drogą do powolnej islamizacji i narzucania Europie muzułmańskich praw. Niektórzy nie potrafią zrozumieć jak PiS mogło pozwolić, by ich Telewizja Narodowa zaopatrzyła się we wschodnie seriale, najpewniej mające swą premierę w Niemczech.
Dziś jednak nie będziemy mówić o polityce. Dziś postaram się wam zobrazować fenomen, jaki osiągnął wspomniany serial kostiumowy.

Na pierwszy rzut oka dojrzeć można ogrom prac włożonych w produkcję "Stulecia". Szczegółowa charakteryzacja aktorów, piękne suknie, gustowne szaty oraz charakterystyczna wschodnia architektura z epoki są w stanie zarazić pasją do arabskiego dorobku kulturalnego. Na każdym kroku czuć ten niezapomniany klimat, wspomagany przez adekwatną, iście wyborną muzykę.
To wszystko zwinnie składa się na szkielet, idealną podporę dla ciała i duszy - reżyserii i scenariusza.

Historia powiedziała jedno. Resztę musieli dośpiewać sobie twórcy "Stulecia", a wyszło im to naprawdę nieźle. Akcja obfituje w tajne spiski, układy, knowania i zdrady, mające jeden cel: zdobyć władzę. Mężczyźni przelewają krew na polach bitew, jednak to kobiety w pałacowych alkowach  toczą najostrzejsze starcia o tron. Plany morderstw w parze z praniem mózgu są tu na porządku dziennym, ale wbrew pozorom trup nie ściele się zbyt gęsto.

Można pomyśleć, że to taka biedniejsza "Gra o Tron" dla babć (bo nie ma cycków). Z takim stwierdzeniem ciężko się nie zgodzić, mimo wszystko serial przykuwa do telewizora i za każdym nowym odcinkiem nigdy nie ma się wrażenia przesytu.
Niestety, serial ten ma jedną zasadniczą wadę: straszne przedłużanie fabularnie ważnych scen. Spowolniony czas + odpowiednia praca kamery i już opłakiwanie śmierci księcia trwa 3 minuty! W każdym epizodzie jest przynajmniej jeden taki fragment. Rozumiem, że ma być dramatycznie, że dzieje się coś ważnego, ale nie róbmy z tego afery - to tylko serial. (Wspomnę jeszcze, że oryginalne odcinki mają ok. półtorej godziny, więc TVP emituje wersje skrócone).

Jak sami widzicie, "Muhteşem Yüzyıl" nie trafi do wszystkich. Jeśli kręcą cię takie dworskie intrygi tudzież pasjonujesz się arabską sztuką, historią i architekturą, nie powinieneś/aś mieć kłopotu z decyzją.
W mojej ocenie TVP trafiło w dziesiątkę z tym cyklem, choć nabywanie od Niemców  kolejnych (bardziej obyczajowych) dzieł prosto z Turcji jest opcją co najmniej nieudaną, nie mówiąc już o planach realizacji polskiego "Stulecia", opartego o dynastię Jagiellonów. Jeśli do tego by doszło, będę trzymał kciuki, ale nie nastawiam się zbyt optymistycznie. Jak to mówią, Que sera, Seraj!







Podryw "na smycz"?! 2016-09-25

Sposób dla bardziej opornych!

Szukasz dziewczyny/chłopaka, ale jesteś nieśmiały? Nie wiesz jak wyjść do ludzi, znaleźć znajomych, nawiązać nowe kontakty?

KUP SOBIE PSA!

Nawet sobie nie wyobrażasz jak zajebiste laski potrafią wychodzić ze swoimi pupilkami na dwór. Oczywiście, nie zawsze wasze zwierzaki się polubią, ale masz spore szanse rozpoczęcia krótkiej pogawędki!
Nie musisz zaczepiać foczek na dyskotece! Zrezygnuj z szukania panienek po internecie! Pozwól psu zrobić to za ciebie!

Uwagę napotkanej osoby przyciągniesz w zupełności, choć to od ciebie zależy dalszy rozwój wypadków. Pomocne może okazać się wypytanie o zamieszkanie, by częściej wychodzić na spacery w miejscu zainteresowania i zgarnąć punkty za towarzystwo!

Nie zwlekaj, spraw sobie Reksia już dziś!


Sucharopodajnik #19 - Szczoteczka 2016-09-24

Gosia przyłapała ojca na spółkowaniu z pokojówką

- Tato, a co ty masz tam na dole?
- To? A to córciu jest taka szczoteczka, muszę dziurkę tej pani, idź do siebie.

Po drodze dziewczynka spotkała mamę:

- Mamo, bo widziałam jak tata czyści pokojowce dziurkę pod brzuszkiem.
- Co takiego?! No to się doigrał! Dzisiaj przyjeżdża babcia, opowiesz to przy kolacji!

Pora kolacji nadeszła. Gosia zaczyna opowieść:

- No, bo rano widziałam jak tata wkłada pani pokojówce....ten, no....Mamo, jak się nazywa to, co obciągasz ogrodnikowi? :D


"Gwiazda Szeryfa" 2016-09-22

Dzwon oznajmił uroczyście, że południe wnet wybije,
Ledwie serce pójdzie w tany, a już człowiek jakiś zginie,
Takie życie na Zachodzie, chleb powszedni dla szeryfa,
Choć już rano kilku padło, więcej ofiar będzie dzisiaj
Pas mój ciągle mam na sobie, to największy dla mnie skarb,
Przy nim wiszą niestrudzenie rewolwery moje dwa!

Jeśli wstąpisz na złą drogę, po pijaku potniesz dziwkę,
Zbiec nie zdążysz przez wyrokiem, bo się z tobą w mig rozliczę!
Napad wybij sobie z głowy, na nic forsa przyjdzie tobie,
Jeszcze księżyc wzejdź nie zdąży, a ty leżeć będziesz w grobie,
Możesz brykać ile wlezie, wedle woli szaleć w mieście,
Lecz gdy spotkam cię, bydlaku, szybko zmienisz swe podejście!

W ciupie siedział już niejeden, wielu także się stawiało,
Choć na straży twardo stoję, śmieci nigdy nie jest mało
Pojedynki też się zdarzą,  raz w tygodniu czas bieg zwalnia,
(Na cmentarzu  larwy głodne, ktoś je musi wszak dokarmiać),
Grabarz zawsze w gotowości, na dźwięk dzwonu tylko czeka,
Coś zarobić przecież musi, by dokupić chleb do mleka

Nie bez przyczyn gwiazdę noszę, nie bez racji tam, gdzie serce,
Strzec porządku, cel najświętszy, dzięki niemu żyć jest piękniej,
Każdy szuka miejsca swego, patrząc ciągle w przeznaczenie,
Ja mam swoje powinności, by się troszczyć o więzienie,
Łapać zbirów, celnie strzela, działać szybko, myśleć jasno
Nawet we śnie czuwać pilnie, zwłaszcza kiedy światła zgasną


"Radio Ma Ryja" 2016-09-21

Halo halo i dzień dobry, oto boskie lecą fale,
Więc nastawcie swe głośniki, by je słyszeć doskonale,
W waszych domach z odbiorników wydobywać się ma głos,
Czysty, piękny, słodki, wiotki, hajsogenną on ma moc
Nie pamiętasz nawet kiedy, nie pamiętasz nawet ile,
Kasa z konta wypłynęła, tak to Radio rośnie w siłę

O modlitwie pamiętajcie, ukochane siostry, bracia,
Przede wszystkim jednak niechaj każdy stówkę swoją wpłaca,
Propaganda musi kwitnąć, Ordnung wirklich must hier sein,
Kilkanaście razy na dzień o pobudce trąbią w kraj:
"Ze snu przebudź się, Ojczyzno, niech opadnie kłamstwa mgła!
Niechaj w serca wrogów naszych już na dobre wejdzie strach!"

"Sprawiedliwość daj nam teraz, z  kolan powstań, unieś głowę,
Wielkość twoją chcemy szerzyć mocnym czynem, a nie słowem"
I tak dalej, i w tym toku, doskonale wiedzą wszyscy,
Że Platforma z Nowoczesną to zdziadziali komuniści,
Rządzić nigdy już nie może partia inna niż sam PiS,
Za prezesa zmów modlitwy, by miał siłę dalej iść!

O uczelni też zapomnieć nam nie wolno, do pioruna!
Wszyscy młodzi, zdolni w piórze, lećcie żwawo do Torunia!
Tam was skrzętnie tak wyszkolą, że w mig praca przyjdzie potem,
W radiu, prasie, telewizji trzeba ciągnąć tę robotę,
Więc się uczcie, mniej balujcie, o kościele pamiętajcie,
Lwią część z kasy od rodziny na uczelnie poświęcajcie!

PiS najlepszy, PiS jedyny, a Rydzyka na świętego,
Nieustannie chronić trzeba kraj Polaków ode złego,
Dni i noce głosić Prawdę, jak najlepiej prać umysły,
Żeby potem, co niedziela, do kościoła tłumy przyszły,
Aby w ławkach zasiadali patrioci z krwi i ducha,
Miłosierny Władca Tyru modlitw takich wnet wysłucha!

Od lat paru swąd zgnilizny, mózgu ciężkie perturbacje,
Tylko ich się trzeba słuchać, zawsze przecież mają rację,
Osób starszych to krzywdzenie, bo z pamięcią mają kiepsko,
Wielu przed tym ostrzegało, lecz nikomu to nie przeszło
W niewinności tkwi zaraza, w męce Pana czysty zysk
Powstań z prochu, marny człecze, i za głosem z Radia idź


Smoleńsk (2016) - nie taki diabeł straszny 2016-09-17

Słaby hit, znośny kit

Kurtyna opadła, światła ukazały publice drogę do wyjścia. Czy nasz czas był stracony? Okazuje się, że nie.

Pierwszy plan zarezerwowany jest głównie dla Niny, reporterki stacji TVM. To właśnie ona przejmuje temat katastrofy smoleńskiej i aż do końca będzie dążyć do ujawnienia prawdy o przyczynach tragedii. Początkowo łyka wszystko jak leci, jest pewna każdego dowodu - sprawdzonego i zasłyszanego. To, co się dzieje wokół niej, pokazuje nam prawdziwą naturę dziennikarskiego fachu, nieskończenie spragnionego mocnych treści.
Równie widoczne jest także druga strona barykady, a więc cierpienie rodzin ofiar, o których nikt nie chciał mówić. Dla nich rosyjskie raporty były bezwartościowe, a czasu żałoby nie rekompensowały męczące przesłuchania, bolesna identyfikacja zwłok ani odbiór osobistych rzeczy zmarłych.
Cały seans to mieszanka śledztwa, drążenia niewygodnych faktów i pozornie nieistotnych szczegółów. Muszę przyznać bardzo przyzwoity montaż fragmentów faktycznych nagrań z okresu tragedii oraz dokręconych, na potrzeby filmu, scen.

- A nie sądzisz, że to film pod propagandę, dla fanów teorii spiskowej? Pojawiają się wnioski badań Amerykanów, dotyczące bomby, w stronę ekipy Tuska sypie się grad oskarżeń, a scenarzyści pokazali TVN jako manipulantów!

No cóż, wspomniana przez ciebie stacja nie cieszy się dobrą opinią i pretensje w jej stronę są jak najbardziej zasadne. Choć produkcja Antoniego Krauzego nie grzeszy obiektywizmem, to jednak potrafi na nowo wskrzesić temat katastrofy z 10 kwietnia 2010 roku i po raz kolejny zadaje te same pytania, żądając jasnych odpowiedzi.
Propaganda? W pewnym stopniu. Osią "Smoleńska" pozostaje jednak relacja media-skrzywdzeni, co utrzymuje się w dość dobrym stopniu.

Aktorzy dobrze wykonali swoją robotę. Nie mogłem się jednak powstrzymać z porównaniem Beaty Fido (Niny) do Karoliny Korwin-Piotrowskiej, a Macieja Góraja (ojciec Niny) do Mateusza Kijowskiego z KOD-u. Zważywszy na datę produkcji filmu, nie może być mowy o podwójnym dnie (zwłaszcza, że rodzic dziennikarki wypowiada pewne słowa o kłamstwie przykrywanym przez łgarstwo bardziej szalone), choć nieumyślne odniesienia występują.
Bardziej niezrozumiała była dla mnie scena seksu. Trwa ona jedynie kilka sekund, nie pokazano tam zbyt wiele, ale dla całości obrazu jest kompletnie niepotrzebna. Niczego nie wnosi, nic sobą nie reprezentuje - ot, bohaterka z chłopakiem się obściskuje, lądują na łóżku, on ściąga jej bluzkę, całują się i koniec, nagle wstaje ranek, a Ninka siedzi na łóżku w kompletnym ubraniu.

Jedna z ostatnich scen, spotkanie oficerów katyńskich z delegacją smoleńską, przypomniała mi natomiast o pamiętnym zakończeniu "Korczaka" z 1990 roku. Piękne, symboliczne przejście do lepszego świata, dając nam nadzieję - śmierć nie oznacza końca.

Podsumowując, "Smoleńsk" jest całkiem ciekawym doświadczeniem i na pewno nie pożałujecie tych kilkunastu złotych i dwóch godzin. Osobiście podszedłem do seansu z dystansem i wyszło mi to na dobre. Wam polecam dokładnie to samo, bo jest to jeden z lepszych polskich filmowych "średniaków".


Zaproszenie - Wszyscy na pokład! 2016-09-16

Wszystkich zainteresowanych rzetelną recenzją filmu "Smoleńsk" zapraszam jutro między godziną 22:30 a 23:00. Choć słyszałem różne opinie, nie nastawiam się na seans w żaden sposób, aby jeszcze wzmocnić swój odbiór jak i poczytność jutrzejszego tekstu.


Żadnych barier, zero ściemy, 100% rzetelności - wszystko to od Elvenora! Zapraszam!







Sens miłości, czyli Strach i Nienawiść 2016-09-15

O, ludzie sercem zniewoleni!

Dlaczego kochacie? Co prowokuje was do podjęcia takiego ryzyka? Popędy seksualne możemy "załatwiać" pojedynczo, więc ten argument odpada. Jeśli nie seks, to CO?
Co powoduje w was, że chcecie wiązać się z kimś, ufać komuś, zdawać swoje życie i wierność dla jednej jedynej duszy?


Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący.
Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadał wszelką wiedzę, i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił, a miłości bym nie miał, byłbym niczym.
I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją, a ciało wystawił na spalenie, lecz miłości bym nie miał, nic bym nie zyskał.
Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; nie dopuszcza się bezwstydu, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą. Wszystko znosi,
wszystkiemu wierzy,we wszystkim pokłada nadzieję,wszystko przetrzyma. 8 Miłość nigdy nie ustaje, [nie jest] jak proroctwa, które się skończą, albo jak dar języków, który zniknie, lub jak wiedza, której zabraknie.

Św. Paweł, List do Koryntian



W każdej chwili możecie dostać cios w plecy. W każdej chwili wasze zaufanie może runąć jak domek z kart. W każdej chwili śmierć może niespodziewanie wyrwać was z błogiego letargu. W każdej chwili uczucie może w was się wypalić.
A wy i tak tego chcecie... Wy i tak dajecie się mamić przez niewiadome względy...
Dlaczego?
Nie wiem... Nie jestem w stanie zrozumieć. Nie umiem nikogo kochać.
Kłamliwa aktoreczka, pogubiona nastolatka, tajemnicza bratnia dusza... Były takie chwile, gdy wydawało mi się, że coś czuję, choć i tak nie kończyło się to dobrze.
Nie rozumiem... Nie wiem, czy kiedykolwiek będę w stanie to pojąć.
To dziwne uczucie. Z jednej strony mówię, że miłość nie istnieję, ale moje zapewnienia wyciskam z siebie przez zaciśnięte zęby, przy akompaniamencie spadających kropel łez, krzyczących "Ja też chcę być dla kogoś tym jedynym! Ja też chcę móc wreszcie komuś zaufać bez obaw o zdradę i zranienie, ale jednocześnie boję się, że bym tego kogoś stracił".

Strach przez osamotnieniem, nagłym końcem pięknego snu - o to w tym wszystkim chodzi.
Strach rodzi zazdrość, zazdrość tworzy gniew, gniew zmienia się w nienawiść, a nienawiść to furia i szaleństwo.
Dlatego muszę być taki, jaki jestem obecnie - to najlepsze wyjście. 


J. Delaney - Kroniki Wardstone. Zemsta Czarownicy 2016-09-08

Gdy ci bogin figle stroi, Stracharz migiem go oswoi!

Wszyscy znają świat wiedźminów. Strzygi, ghule, wampiry, kuroliszki i inne plugawe stwory nie mają z nimi szans dzięki umiejętności sprawnego machania mieczem, nadnaturalnym zdolnościom pomutacyjnym i przeróżnym eliksirom.
Ale co, gdy budzisz się w środku nocy i odkrywasz, że cała zastawa krąży w powietrzu, a wokół nie ma żywej duszy? Na takie przypadki poradzić może tylko Stracharz!

Thomas Ward jest siódmym synem siódmego syna. Oznacza to, że obdarzony jest niezwykłym zmysłem, dzięki któremu jest w stanie dostrzec zjawiska niedostępne dla oczu zwykłego śmiertelnika. Tom przeżył już 11 wiosen, za poleceniem rodziny musi więc  opuścić gospodarstwo i rozpocząć nauki u enigmatycznego mistrza Gregory'ego.
Praca stracharza nie należy do najprostszych. Prości ludzie wolą nie mieć z nimi zbyt wiele wspólnego,choć za oręż takowym służy wyłącznie drewniany kij, srebrny łańcuch i nieustanne badania nad całym bestiariuszem.

Lektura opływa w mrok, tajemnicę i wiecznie stawia przed nami coraz to nowe zagrożenia. Podczas śledzenia losów głównego bohatera poznamy równie interesujące postacie, na czele z Alice, młodą dziewczyną z rodowodem czarownicy.
Coś czuję, że na pierwszym tomie się nie skończy, a moja bliblioteczka wzbogaci się o następne 12 książek. Seria ma już swoje lata, parę miesiecy temu wyszła ostatnia część, jednak dla mnie to początek wielkiej przygody na miarę "Zwiadowców" Flanagana.


Ujarzmić bezkresną barierę 2016-09-04

Spaceruję pustą alejką, jest pogodny wieczór.

Wpatruję się w niebo - bezkresne, tajemnicze, ozdobione milionem małych kropeczek wśród jednej dużej.
Nieboskłon - dla zwykłego śmiertelnika bariera nie do przebicia. Dla tęgich umysłów, obiekt fascynacji. Iluż jest takich, którzy choć na chwilę wyrwali się z tej przeklętej planety, by eksplorować rubieże nieograniczonej galaktyki, jednej z mnóstwa gwiezdnych konstelacji?
Gdyby to było takie proste... Ale oni ostrzegają, pokazują eksperymenty, dziwne maszyny treningowe i od lat starają się przekazać:

- To nie dla was, nie wytrzymacie tam! Lepiej trzymajcie stopy na ziemi, tu jest wasz świat!

Nasz świat... Od lat dostarczał nam pożywienie i tlen, ale nam to nie wystarczyło. Było nam zimno, zaczęliśmy chorować, szukać lepszych warunków. Teraz mamy właściwie wszystko i dalej jest to za mało - my chcemy zdobyć kosmos! Wzbić się w powietrze!

Codziennie patrzymy na niebiańską kopułę, wyczekując znaku od Stwórcy lub świetlanej przyszłości poza rodzimą planetą.

A ja po prostu chcę tylko latać, bez pomocy zawodnych maszyn. Kto wzleci ponad ziemię, ten ma wszelkie prawa władcy. Można przebyć wiele kilometrów, pokonać barierę głębokiej wody, zesłać śmierć lub zbawienie dla setek tysięcy istnień!

Znany grecki mit głosi, że ktoś tego już dokonał, komuś udało się uciec na sztucznych skrzydłach. Historia była świadkiem kilku takich prób, niestety nieudanych.
Czy jest na to szansa? Nie wiem sam... Choć z drugiej strony, co to za frajda, gdy każdy szybowałby obok ciebie?
Jeśli wszyscy zdobyliby skrzydła, to kto naprawdę umiałby latać?


Trawokosy, czyli pogaduszki przy pracy 2016-09-03

Babcine mądrości, część 299(4x+5)

Nareszcie, po mozolnych przygotowaniach, mogłem wyprawić się do samotnej babci, pierwszy raz od kilku miesięcy. Pogadaliśmy za wszystkie czasy o studiach, jej samopoczuciu i stanie zdrowotnym, mojej sprawności praworęcznej (pooperacyjnej, zboczuchy!) oraz o Kościele.

Babcia powiedziała wiele mądrych słów o propagandzie Radia Maryja, podwójnych standardach i nieustannym wychwalaniu toruńskiej uczelni. Ujęło mnie jednak to, jak wypowiedziała się o wierzących:

"Słuchaj, wnusiu: ja się modlę, wierzę w Boga, chodzę do kościoła, jeśli mi tylko zdrowie pozwala. Ale ludzie non stop gadają na księży, jacy to nie są zachłanni, pazerni, wyczuleni na pieniądze. A tymczasem, jak przychodzi co do czego, to ludzie sami dają na tacę, na ślub, pogrzeby czy zwykłą mszę w danej intencji! Jeśli wg nich jest tak źle, to niech przestaną cokolwiek dawać, wielu księży przyjmuje datek dobrowolnej wysokości!"

No lepiej tego ująć nie mogła, prawda hipokryci?

Przy okazji miłej pogadanki mogłem również - chcąc nie chcąc - nieco zarobić. Nie chodzi tu o moją "dolę" urodzinową, ale o prawdziwą zapłatę od taty. Dziś, po raz pierwszy od dłuższego czasu, naprawdę się zmachałem przy zamiataniu, zbieraniu ścinki i zwożeniu trawy do obornika. Jestem wątłych sił, nie ogarnę samej kosiarki, nie uniosę niczego ciężkiego...
Jestem chudy, mam słabe kości, tak bywa. Mimo wszystko chcę pomagać jak tylko mogę.
Podczas jednej z dzisiejszych rundek roboczych, tata spytał czy robię to charytatywnie, czy zarobkowo. Odpowiedziałem mu tak:

"Wiesz, ja pomagam żeby pomóc, ale jeśli ktoś mi jakkolwiek chce to wynagrodzić, to z chęcią przytulę Mieszka czy Bolka Chrobrego" ;)

- Te, jak chcesz kasy to wypierdalaj do roboty, leserze jebany, tfuu! Tylko chce, żeby mu dawać, żenada!!!1111

Alter, nie pozwalasz sobie na wiele? Dałem ci prawo głosu, ale nie nadużywaj mojej dobroci. A wszystkim, co tak myślą, powiem: nikogo nie zmuszam. Dają, to bierz. Biją, uciekaj. A praca będzie po studiach, póki co za 3 tygodnie przeprowadzka do Krakowa. Tym razem to się musi udać! Ekonomia była pochrzaniona, porwałem się na Rzeszów jak imigrant na Niemkę. Teraz wszystko się odmieni, nie będzie - mam nadzieję - matematyki, wymagającej ekonomii ani niczego w tym zakresie. Czysta wiedza dziennikarska, nauka od samego  początku. Rodzina we mnie inwestuje, mam dogodną pozycję do startu i  jedyne co muszę zrobić, to rozwinąć skrzydła i lecieć w odpowiednim kierunku.

Za jakiś czas muszę znów w wolnej chwili pomóc "na górce", jak to zwykłem mawiać.
No dobra, pora się zrelaksować przy jakimś westernie!


Wojna Imperiów (2015) - gniot or not? 2016-09-03

No nie dało się inaczej!

Metacritic - ocena 4.0. Filmweb - 6/10. Recenzje "wielkich znawców kinematografii" poniżej przeciętnej. Kicz. Tandeta. Nic wartego uwagi... A jednak muszę się wypowiedzieć!

"Wojna Imperiów" to ponoć najdroższy azjatycki film, czemu się wcale nie dziwię. Wielkie armie, klimatyczna oprawa w postaci pancerzy ( tak wojsk rzymskich, jak i Azjatów), piękne krajobrazy oraz, oczywiście, Jackie Chan i jego akrobacje na pięści.

Film opowiada historię wspólnej pracy narodów Jedwabnego Szlaku, którzy w pocie czoła budują umocnienia wielkiego miasta. Mimo azjatyckich korzeni, w zeszłorocznej produkcji występuje masa rzysmkich odwołań. Legioniści prezentują się naprawdę nieźle, a i sama fabuła trzyma poziom. Oto Tyberiusz zabija swego ojca i oślepia młodszego brata, by zrealizować plany podbojów na Szlaku. Z opresji małego Publiusa ratuje Lucius, który wraz z wiernym oddziałem ucieka na spotkanie z głównym bohaterem, Huo Anem.

Braterska przyjaźń narodów, oddanie dla młodego władcy czy rozpaczliwy obrót spraw, stanowią najmocniejsze skrzypce seansu, które odpychają na dalszy plan całą resztę. Przy scenie z odśpiewaniem rzymskiej pieśni dołączyłem swoje łzy do łez uciekinierów. Piękne, majestatyczne, honorowe - nie ma słów, które oddałyby misterium tej sceny!

Starcia na miecze prezentują się okazale, czuć ogrom prowadzonych bitew, choć nieraz da się odczuć lekkie przerysowanie (jak np. użycie tarcz do zmontowania "chodzącego czołgu). Powagi nadaje zwłaszcza ostatnie starcie na otwartym terenie, w którym zmieszano całą paletę nacji. Ich stroje, charakteryzacja i sylwetki zostały perfekcyjnie dopasowane.

Jasne, niektóre sceny są przesadzone, zagrane ze zbyt emocjonalnym patosem. Nieraz następowały zbyt szybkie przeskoki w kadrowaniu postaci, co jedynie udziwniało seans. Ale, koniec końców, jest to film z pięknymi momentami w postaci wspomnianych przeze mnie wątków.

To nie jest wybitna produkcja. Nie jest jednak gniotem. Dla mnie "Wojna Imperiów" zdobywa wyróżnienie wśród wyższej klasy "średniaków", które potrafią ruszyć człowieka za serce.
I tym właśnie jest Tian Jiang Xiong Shi. A malkontentom powiem tylko jedno:

SPADAJCIE SOBIE DO WULKANU!








"Szaleńcza normalność" 2016-09-02

- What's the definition of insanity?


Gdy patrzysz na świat pod nieco innym kątem,
Gdy masz tak od lat, że zmysły czasem wątłe,
Gdy myślisz ,że nieraz za bardzo ci odbija,
Niech kręci się kierat, w szaleństwie bowiem siła!

Choć się wyda to dziwne, w amoku da się żyć,
Choćbyś ciężką miał bliznę, nie znaczy to wszak nic,
Choćbyś czuł się kosmicznie i snił czasem na jawie
Zarzuć statku kotwiczkę i  wyląduj na trawie

Otwórz umysł szeroko, niech ogarną cię żądze,
Lęki schowaj głęboko, w duszy włuchaj się koncert,
Czasem myślisz za dużo, zawsze boli za mocno
Nerwy w niczym nie służą, niechaj zmysły odpoczną

Za ostro, wiem, zastanawiasz się nad życiem,
Przecież jest on snem, lecz za szybko się budzicie
Rzeczywistość tłem rzeczy, których nie widzicie
Coraz więcej zer, bo brakuje nowych liter

A ty dalej, co?  Zgrywasz nagle filozofa?
Znów się bawisz w to, miast się sobie tylko oddać?
Paranoi stos, amatorska psychologia,
Ten nieszczęsny Los, normalności patologia

Co chcesz robić, rób, ja przeszkadzać ci nie będę
Tu potrzebny cud, by naprawić koło błędne,
Ja odcinam się, a ty miej się za pojeba
Jeśli żyć się chce, zastanawiać się nie trzeba...


"Cywilizacja" 2016-09-01

Z początku było słowo, rzucone między krzaki,
Odnalazł je stwór dziwny, zgarbiony i włochaty
Krzyk groźny wydał z siebie, by stado zebrać mnogie,
I począł kijem twardym torować dla nich drogę
Narzędzia wytworzyli z gałęzi i kamienia,
By łatwiej móc się zabrać do grządek wyplewienia

Tak właśnie się zaczęła ludności pierwsza nacja,
Choć wkrótce im terenu zaczęło nie wystarczać
Ruszyli wnet za rzekę, tam sąsiad ich się mościł,
Czas przyszedł więc najwyższy połamać parę kości
W ruch poszły  włócznie, kije, maczugi i topory,
Bo trzeba gdzieś postawić dla nowych rodzin domy
Kolejne padło Słowo z nakazem Jego czczenia
I planem kutej broni dla Słowa obronienia

Kościoły zbudowano i tarcze wyrobiono,
Przywódcę zwykłej wioski obdarzył lud koroną
Spisano księgi wielkie, by wiernych edukować
I mądrych patriotów od dziecka sobie chować;
Znów czasu kawał minął, na wzgórzu wyrósł zamek,
Lecz teraz w imię Boga zaczęli wojowanie
Sąsiadów zaprosili, na pokład weszli śmiało
(Bo wojen między sobą im prawo zabraniało),

Niewiernych poszli łupić, odzyskać Pański Grób
(Raz tylko go zdobyli, choć mniemam, że przez Cud);
Gdy Boga im zabrakło, o pieniądz krew się lała
A ludzkość, w swej mądrości, wojować nie przestała
I głupcem ten, kto myśli, że na tym zakończyli:
Czas wojen trwał bez przerwy, a potem proch odkryli
Za morze się wybrano, odkryto nowe lądy
W niewolę ludność wzięto i własne nadać rządy

Dla bogactw rozmaitych, ciężaru  pełnej kiesy
By wojsko w bój posyłać i wojną móc się cieszyć;
Lecz w miarę rąk użycia, upadał pracy duch
Zaradni pomyśleli  i para poszła w ruch
Z postępem poszli ludzie, umysłów płodnych bal,
Po torach pierwszy pociąg posyłał armię w dal;
I tak to już się działo, świat dalej się rozwijał,
Choć człowiek, nadal prężnie, sąsiadów swych zabijał

Czy wiele się zmieniło przez tyle setek lat?
Czy wszędzie dziś panuje dobrobyt, pokój, ład?
Do przodu mknie ze światłem nadludzka technologia,
Choć często w założeniach jedynie dla nas dobra;
Zeszliśmy wczoraj z drzewa, dziś kosmos chcemy zdobyć,
Lecz, mimo dzieł nauki, broń trudno jest nam złożyć


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]