Zwi@dowca Elvenoor | e-blogi.pl
Blog inny niż wszystkie
Blogi

Grupa Operacyjna - ponadczasowi geniusze 2016-04-30

"Kilka nieprzyjemnych słów na rozpoczęcie,
Na rozgrzewkę tylko, wiesz jakie mam zajęcie?
Szczekam o tym, co mnie drażni, opluwam zawodowo
Grupa Operacyjna - zapamiętaj to słowo!"


Wiem, miała być recenzja, ale z uwagi na pewne utrudnienia ostatecznie przenoszę wpis o książce na jutro. Dziś mamy dużo lepszy temat.
Tak, moi kochani! Dziś na tapet bierzemy najlepszą polską ekipę raperów (choć dla niektórych to może za dużo powiedziane), czyli Grupę Operacyjną!
Zespół ten istniał od 2000 roku, a w jego skład wchodzili Mieszko "Fox" Sibilski i Ziemowit "Andrus" Brodzikowski. Ich twórczość okraszona była niezwykle celną parodią ówczesnego show-biznesu oraz totalnych nieporozumień systemowych.
Każdy utwór ma własny styl i trzyma wysoko postawioną poprzeczkę tematyczną, wynikającą ze swojej prostoty. "Dzieci Neo" krytykują samowolkę internetową młodego pokolenia, "Rodzina" oddaje klimat prawdziwych relacji między różnymi pokoleniami, "Lepszy świat" jest swoistym krzykiem do powstrzymania się przed kompletnym zatraceniem w systemie, a "Miejsce dla wariatów" rozmyśla nad tym, co tak naprawdę jest dzisiaj normalne. Przekaz tych piosenek (swoją drogą, zawsze miałem dylemat, czy teksty raperskie można nazwać piosenkami!) jest wciąż aktualny, pokazując jednocześnie jak niewiele się na tym świecie zmieniło przez kilkanaście lat. Niby technika lepsza, postęp naukowy i te sprawy, ale w środku nadal jesteśmy tacy sami.
Oprócz tekstów wiecznie żywych w repertuarze panów z Zielonej Góry znaleźć też można całe wersy o konszachtach politycznych ("Mordy ty moja!", nawiązanie do spotu wyborczego Prawa i Sprawiedliwości z 2007 roku) oraz naszych oczekiwaniach ("Nie będzie niczego", utwór poświęcony osobie Krzysztofa Kononowicza).

Za czasów, gdy na programach muzycznych można było jeszcze obejrzeć wideoklipy, teledyski Grupy Operacyjnej nie odstawały od niegdysiejszych standardów: sylwetka "gibającego się" Mieszka z tańczącymi dziewczynami w tle przewijała się z naprawdę dobrze zrealizowanymi scenkami. Pod swoim artystycznym dachem ugościli m.in. Krzysztofa Kijańskiego ("Północ"), Grzegorza Miecugowa ("Świr") oraz Szymona Majewskiego alias "Ędwarda Ąckiego" ("Mieszko"). Najwięcej gwiazd "wpadło" natomiast do jednego z ostatnich filmów G.O. Mowa tu o "Dziwnych zachowaniach" z udziałem Grzegorza Halamy, Jacka Kurskiego i Leszka Jenka (kabaret "Ciach").
Osobiście do perełek antysystemowej grupy artystycznej zaliczam takie cuda, jak "Prezes", "Pomocy!", "Outsider", "Wiosna" i "III Wojna Światowa".

Ach, zaprawdę powiadam wam: nie zrozumie moich tęsknych westchnień ten, kto choć raz nie wsłuchał się w brzmienie swoich własnych zamkniętych ust, albowiem "Fox" i "Andrus" byli nie tylko naszymi idolami, lecz przede wszystkim wspólnym głosem ludu! Mówili to, czego nikt inny nie mówił!
Dziś słucha się lepszych, bogatszych w formę "prawdziwych" wykonawców hip-hopowych i raperskich (choć dla mnie to jedno i to samo). Mało jest wyjątkowych twórców, którzy faktycznie niosą jakieś przesłanie, np. Łona. Ale mimo swoich niedoskonałości to właśnie Grupa Operacyjna nadal trzyma władzę nad muzycznym bajzlem.

Poza muzyką chłopaki mieli również swój program na kanale "Viva", czyli "Fristajlo". To właśnie tam swoją premierę miały ich genialne "Kuba Powiatowy" czy chociażby serial "D jak Dekiel", które stało się punktem zapalnym dla konfliktu z rodzeństwem Mroczków. Przed nagraniem jednego z odcinków "Szymona Majewskiego" z udziałem Marcina i Rafała w studiu pojawili się ich karykaturzyści, którzy w ramach pokoju chcieli ofiarować sławnym braciom ochraniacz na "fifola". Bracia prezentem wzgardzili i poprosili o usunięcie tego fragmentu z odcinka. No cóż, ktoś tu najwidoczniej ma kij w tyłku ;)
Osobną kwestią był także spór z Dodą, która po odwołaniu się od wyroku sądu ugrała publiczne przeprosiny przez Mieszka. Chodziło o to, że w piosence "Podobne przypadki" pani Rabczewska została nazwana w dość ostry sposób:

"W podobnych przypadkach róbmy Radka
Stary, zostaw blachary, to jest masakra
Nikt tego nie nagra? Ja to zrobię!
Zróbmy miejsce dla prawdziwych kobiet!"


Niestety wszystko co dobre, kiedyś się kończy. 1 listopada 2012 roku  Mieszko na stronie http://www.grupaoperacyjna.pl opublikował wpis pożegnalny. Powodem zawieszenia działalności było wypalenie zawodowe. Grupa nie chciała robić tego na siłę i nie można im się dziwić. Cały czas krytykowali produkowanie coraz to bardziej powtarzalnych hitów jednego sezonu. Chcieli pozostać sobą, jak sami głoszą w jednym z utworów (nie zgadniecie jaki tytuł!). Weszli na kilka lat, by zrobić coś naprawdę wielkiego i udało im się to. Teraz mogli bezpiecznie zejść ze sceny, mimo łez i ciągle wiernych fanów, mających nadzieję na powrót. Aktualnie Mieszko zajmuje się redaktorstwem w CinkciarzTV, a Ziemowit konstruuje wirtualne organy.
I to była młodość! Teksty Zielonogórzan pamiętało się lepiej, niż niejeden wiersz Mickiewicza! Teraz "gimbaza" ma to samo, tyle że z największym gównem polskiej rozrywki - "Gangiem Albanii". Ale nad nimi pastwić się będę innym razem.

A na koniec utwór, w którym najmocniej utożsamiam się z podmiotem lirycznym ;)







Rozumiesz co czytasz? 2016-04-28

Przeczytać, to jedno...

Współczesność ma wiele bardzo dziwnych i niezrozumiałych odchyleń rozumowych, co dla ludów starożytnych byłoby nie do pomyślenia. Kiedyś, opisując problem dysleksji, mówiłem o wygodnym usprawiedliwianiu własnej dysfunkcji. Pisałem wtedy, że o ile w wymowie można jeszcze dysleksję zrozumieć, o tyle pismo wspomagane jest przez całą bazę słowników i programów do edytowania tekstu, które czerwonym kolorem podkreślają wszelkie błędy.

Niestety inaczej rzecz się ma z dużo powszechniejszym niezrozumieniem przeczytanego tekstu. Jeśli artykuł jest długi, odechciewa się nam go czytać, w końcu "TL;DR" (Too Long; Didn't Read - z ang. Za Długie; Nie czytałem). Ale jeśli już zdecydujemy się podjąć wyzwanie zapoznania się z nawet krótkim wypracowaniem, ile tak naprawdę zostaje nam w głowach?
Bardzo często nawet proste informacje, podane w jasny i przejrzysty sposób, potrafią przysporzyć nam problemów. Zauważyli to sami poloniści i pracownicy Komisji Egzaminacyjnych, którzy do każdego zadania na arkuszu maturalnym dopisują w nawiasie numer akapitu, zawierającego odpowiedź.
Nieważne jak szczegółowo opiszesz dany problem, i tak zaraz znajdzie się ktoś, kto zada głupie pytanie o najprostszy detal!

Co jest z nami nie tak? Od czego zależy umiejętność wczytywania się w tekst, rozumienia jego treści i określenia jego funkcji? Rozumiem, że nie każdy na co dzień pracuje z masą opracowań i publikacji. Nie od wszystkich wymagane jest szczegółowe wyodrębnienie części składowych danej pracy i odniesienie treści do konkretnych sytuacji czy wypowiedzi. Czasem odnalezienie konkretnych informacji stanowi nie lada problem, jednak w życiu codziennym spotykamy się z różnymi dokumentami, artykułami prasowymi oraz publikacjami w internecie. Wyrabiają one nasz światopogląd, zmuszają do dyskusji i przemyśleń. Niestety nawet po przeczytaniu kilkudziesięciu reportaży wciąż mamy problem z określeniem najważniejszych tez, danych etc.

Skąd to się bierze? Czemu zwykła wypowiedź na temat świeżo ogarniętego tekstu, przynosi nam taką trudność? Dlaczego mówimy o "umiejętności", a nie o "zdolności" czytania ze zrozumieniem? Z doświadczenia wiem, iż na lekcjach języka polskiego nie poświęca się jej zbyt wiele czasu. W końcu czas goni, a do matury i egzaminów gimnazjalnych trzeba przerobić cały materiał wraz ze wszystkimi lekturami. W konsekwencji na omawiane zagadnienie przypada jeden, góra dwa sprawdziany, które i tak nie błyszczą wysokimi ocenami.

- To może za mało czytamy? W końcu w Polsce czytelnictwo stało się niszą, a największą popularnością cieszą się powieści fantasy dla dzieci i młodzieży. Dorośli nie mają czasu, a seniorzy zdrowia.

Jest w tym trochę prawdy, ale dla chcącego nic trudnego. Jedni lubią czytać, inni nie, a czytelnicy z kolei dzielą się na miłośników konkretnych serii tudzież gatunków. Do czytania mogą zachęcać również gwiazdy telewizyjne i filmowe, a także twórcy popularnych kanałów na YouTubie. Sam mam na półce książkę "LekkoStronniczych" i Radka Kotarskiego, a przymierzam się również do zapoznania się z Niekrytym Krytykiem, Historią Bez Cenzury oraz - naturalnie - Pauliną Mikułą.
Pytanie jednak brzmiało: czy ilość i rodzaj książek wpływają na poziom rozumowania tekstu?
Moim zdaniem tak. Zwłaszcza pozycje stricte naukowe mogą nam dostarczyć wielu informacji i nieco poprawić percepcję w czytaniu. Studenci z resztą nierzadko muszą przedostać się przez całe tomiszcza w poszukiwaniu zapewniających zaliczenie treści, więc uczą się tego w praktyce. Jak nie znajdziesz i nie zrozumiesz, nie przejdziesz dalej.

Reasumując: czytajmy jak najwięcej i włączmy myślenie przy każdym ważnym tekście. Pracujmy sami, bo na szkołę i tak nie ma co w tej kwestii liczyć. Ja wiem, że się czasem nie chce, doskonale rozumiem znużenie i "nagły" opad sił. Ale, do jasnej cholery, trzeba się czasem wysilić!
Bo to właśnie brak takiej niepozornej umiejętności skutkuje nieznajomością programów wyborczych i biografii polityków. A potem zmanipulowane lemingi idą i głosują na PiS lub PO. Te dwie partie liczą się najbardziej, jasne. Ale pamiętajmy, że ich władza pochodzi z naszych głosów.


P.S Tak, wiem, miała być recenzja, ale tyle mi się wpisów namnożyło, że Niekryty wejdzie jutro, tak więc cierpliwości :)


"CAŁA prawda o miłości" 2016-04-27

Tej, co miłość tak wychwala,
I się zgodzić nie pozwala,
Miłość bujda, kłamstwo wstrętne,
Które człowiek zmyślił pięknie!

Wnosi bóle i cierpienia
Z faktem samym nieistnienia!
Baba z chłopem w związku jest,
By uprawiać czysty seks!

Potem dziecko, wychowanie
W propagandy gęstej pianie!
Wraz z innymi pieprzyć zacznie
O miłości jakiejś właśnie!

Ludu ciemny, obmyj oczy!
Nie daj zmysłom się zamroczyć!
Bo niezdrowo wmawiać sobie,
Że w miłości jest odpowiedź!

Masz już pracę, masz mieszkanie,
Masz przyjaciół zaufanie
Po co jedziesz na kraj świata,
By z kobietą móc się swatać?

Serce wyłącz, włącz myślenie:
Miłość przecież to złudzenie!
Nic dobrego tam nie spotkasz,
To hormony, koniec kropka!




"Nigdy więcej" 2016-04-26

Korzyć się więcej nie mam ochoty!
Próżno mej skruchy patrzeć z daleka!
Smutno się kończą takie powroty,
Tylko by w czasie prawdę odwlekać!
Dość już wyrzutów, cierpień sumienia,
Pokój niech duszom wróci rozstanie
Nie dam się tobie dłużej nabierać,
Żegnaj na wieki, adios, amen!

Tyle znieść musi umysł skruszony,
Tyle przeboleć razów od życia,
Tyle dni czekać szczęścia spragnionym,
Aby na końcu umrzeć z przegnicia
Jesteś, kim byłeś, będziesz nim zawsze,
Skrucha nic nie da, wszystko bez zmian
Skutek jej prosty, jakby nie patrzeć,
Doznasz kolejnych, bolesnych ran!

Kłamstwa odeszły, razem z przyjaźnią,
Znów się samotnie włóczę bez celu,
Niechaj się inni trudzą i błaźnią,
Ostrym językiem zwiodłem zbyt wielu
Zawsze to samo, z czasem ból minie
Nerwy szaleńcze wreszcie zwolniły;
Dusza tak podła w Mroku niech zginie!
Korzyć się więcej nie mam już siły!


Wracamy, wracamy! 2016-04-26

UFF!

Kilka lat pracowałem na tego bloga. Dopieszczałem go w najmniejszych detalach, dbałem o rozwój swojego warsztatu poetyckiego i redaktorskiego. I nagle w jeden dzień wszystko poszłoby się walić, z winy niezrozumiałego błędu serwera. Raz na ruski rok coś takiego się już działo, ale nigdy awaria nie trwała kilku dni!

A gdyby e-blogi (tfu, wyplujmy te słowa!) nagle zniknęły na dobre? Gdzie znalazłbym swój nowy dom? Który z dostępnych serwisów blogerskich miałby tak prosty interfejs, tak świetny system zarządzania wpisami oraz - co najważniejsze - niewyobrażalnie szeroką społeczność? Tu każdy się może wybić, każdy może zaistnieć, przy okazji wzbogacając się w co najmniej jedną znajomość po fachu. Bo właśnie to jest najlepsze - LUDZIE!

Nasz ojczysty serwis upada. Widzimy to, smucimy się na niepowstrzymany zalew spamu i blogów komercyjnych. Chcemy przywrócić blogom ich dawną świetność, ale ile tak naprawdę może jeden mały twórca w obliczu całej administracji?

No nic, przynajmniej od dziś wszystko, mam nadzieję, wróci do normy.

Przynajmniej znowu tu jesteśmy, a więc plany ulegają drobnym zmianom: wieczorem kolejny wiersz, jutro (z racji premiery książki Niekrytego Krytyka) recenzja tejże (patrz: poprzedni wpis), a w czwartek notka wspominkowa.

Do pracy, moi drodzy, do pracy!

Miłego popołudnia! :)


Wieści, wieści, anegdota 2016-04-21

Moi kochani!

Niekryty Krytyk kilka dni temu ogłosił akcję promocyjną nowej książki dla blogerów i vlogerów, zajmujących się m.in.recenzjami literatury. W ramach tego przedsięwzięcia niewielka ilość egzemplarzy została rozdysponowana na zasadzie "kto pierwszy, ten lepszy". Jak zapewne się domyślacie, ja także postanowiłem spróbować szczęścia i...udało się!

Dzisiaj kurier dostarczył w moje ręce najnowsze dzieło Macieja Frączyka, youtubowego showmana, który z jajem przygląda się nie tylko najnowszym internetowym i telewizyjnym hitom, lecz również nieco starszym produkcjom z dzieciństwa. Od pewnego czasu gości również na falach Radia Zet oraz na kartach czasopisma CKM.

"Disco Polo, Wiedźmin i gumy kulki, czyli III RP oczami Niekrytego Krytyka" trafi do księgarń i Empików 27 kwietnia. Od razu nadmienię, iż w mojej domowej biblioteczce jest to pierwsza pozycja od wspomnianego twórcy. Zrecenzuję ją, oczywiście, w swoim luźnym stylu. Czy warto po nią sięgnąć? Przekonamy się wspólnie, najprawdopodobniej już w tę niedzielę!

Korzystając z okazji opowiem wam anegdotę. W 2012 roku John Flanagan wydał na świat pierwszą część "Drużyny", nowej serii dziejącej się w świecie znanym ze "Zwiadowców" (swoją drogą, chyba muszę zrobić oddzielny wpis o niej!). Wtedy to na jakimś portalu młodzieżowym, którego nazwy sobie nie przypomnę, ogłoszony został konkurs. Autorzy pięciu najoryginalniejszych nazw dla skandyjskiego okrętu mieli zgarnąć tę książkę. Jako, że miałem wówczas dobry humor, na totalnym spontanie wpisałem "Niedźwiedzi Bełt" i nawet nie liczyłem, że odpowiedź ta może zostać wzięta pod uwagę. A jednak!
Nie posiadałem się z radości, gdy otworzyłem maila z gratulacjami i prośbą o adres wysyłki, a gdy paczka wreszcie przyszła, fontanna szczęścia wytrysnęła pod maksymalnym ciśnieniem (taki tam "psychiczny orgazm" :P ). Pominę fakt, że to był okres na krótko przed pierwszymi symptomami TYCH wydarzeń, które zaważyły na moim dzisiejszym postrzeganiu świata, jednak nie byłbym sobą, gdybym choć raz o tym nie wspomniał (choć paskudna to rzecz i niegodna złamanego słówka!).

Tak czy siak jutro kolejny wiersz, w sobotę notka wspominkowa, a niedziela należeć będzie do Niekrytego Krytyka.
No dobra, zawijam czytać ;)

Miłego wieczoru!


P.S: Taki tam deal promocyjny ;)


"Miłość to farsa!" 2016-04-20

Miłość to farsa, puste hormony!
Dojrzyj to wreszcie, prosty człowieku!
Po co wam związki, po co wam żony?
Czemu na mądrość ciągle brak leku?
Chcesz ją przelecieć, powiedz otwarcie!
Po to z nią wieczór dzisiaj chcesz spędzić!
Włożysz swój garniak, kupisz jej żarcie,
Nawet pozwolisz trochę jej ględzić!

Świece już macie? Będą na groby!
Nie twórz klimatu, zbędna to rzecz!
Porzuć czym prędzej wielkie podchody,
Powiedz jej prosto: chodzi o seks!
Nie ma co krążyć wokół tematu,
Umów się szybko, harce czekają!
Gdy się spotkacie, szarżuj wojaku!
Niechaj z zawiści inni pękają!

Nie wstydź się siostro, zgódź się od razu!
Po co nastrojem popęd chcesz skrywać?
Nadasz tej schadzce piękna, wyrazu,
Gdy cnotkę z siebie przestaniesz zgrywać!
Przecież chcesz tego, przyznaj mi rację!
Idźcie do łóżka teraz we dwoje!
Później gdzieś zjecie dobrą kolację,
Teraz przyjemność, żądzy podboje!

Nie ma miłości przecież na świecie!
Instynkt jest tylko, czyste popędy!
Zegar i portfel z bogactw trzepiecie
Zamiast w sypialni walczyć o względy!
Bajki pisarze kończą zbyt ckliwie:
"Dobro zwycięża, ślub jest wspaniały!"
Żaden nie spisał jednak wnikliwie
Jakie w sypialniach się cuda działy!





"Gadzia Natura" 2016-04-15

Choć minęło tyle czasu, dalej nie chcesz mi zaufać,
Ciągle wahasz się w rozmowach i podstępów nowych szukasz
Wciąż się dziwnie zachowujesz, atakujesz mą ciekawość
Wszak pamiętasz jak zdradliwą do twej duszy miałem słabość
Wmawiasz pychę, zakłamanie, że się non stop obwiniałaś,
Że zbyt mocno z moim duchem więź na dobre zawiązałaś
Nie potrafisz dostrzec zmiany, nadal jestem złem wcielonym,
Przez istotę tak mi bliską już na wieki potępiony

Coś w tym jednak kryć się musi, przecież kiedyś to już było
Wszyscy przecież dobrze wiemy, co mnie takim uczyniło
Co wpłynęło na mą duszę, jaka postać, czas i cele
Nie chcę mi się pisać o tym, słów już padło przecież wiele
Dzisiaj synem jestem diabła, wokół siebie pluję jadem,
Zręcznie umiem się wybronić, by złagodzić każdą sprawę
Lubię słabość wykorzystać, jeśli korzyść swą w tym widzę,
Choć żałuję nieraz tego i swych czynów też się wstydzę

Wężem jestem dwulicowym, widać jest mi to pisane,
Mam być wiecznie zły, podstępny, zgodnie z Piekieł chytrym planem
Taki muszę być do śmierci, nieustannie wszystkim kłamać,
Zgrywać wiecznie cnotliwego, by kolejną duszę złamać
Może prawdę masz, dziewczyno, może ludzi wciąż odpycham,
Może właśnie z tej przyczyny do miłości błogiej wzdycham
Nic nie zmieni mej natury, już od dziecka psułem wszystko,
Nie zatrzymasz tej podłości, to jest moja rzeczywistość


"Magia i Moc" 2016-04-11

Mój sentymentalny trybut do ukochanej przeze mnie gry Heroes of Might and Magic 3, która towarzyszy mi przez całe życie :)


Branża niemłoda w dzieci bogata,
Mnoży się co dzień, taką ma huć!
Każdy jej uczeń ciekaw był świata,
Każdy to samo inaczej chciał czuć
Zmysły natchnione tworzyć poczęły,
Myśląc nad każdym ważnym szczegółem
Mierne po chwili szybko zniknęły,
Lepsze do dzisiaj świecą tytułem

Spośród najlepszych jeden szczególny,
Ponadczasowy czysty ideał
Chociaż zniszczony, nadal lśni dumny,
Z rynkiem nowości będzie się spierał
Chcą go rozszarpać, spłukać doszczętnie
W imię zarobku, nie dla pokoleń,
Jego potomstwo wije się smętnie,
Jednak on dalej siedzi na tronie!

Zamków dziesiątki, stworów tysiące,
W czarach najprostszych wielka tkwi moc,
Chmury nad lądem, blednie już słońce
Znowu się w wojny bawi zły Los
Stają do boju mężni herosi,
Armie ich wierne idą na rzeź
Dzielni dowódcy Magii i Mocy,
Wieczna im chwała, honor i cześć!

Silni w ataku, zręczni w obronie,
Bitni wodzowie, nieustraszeni!
Służą im zawsze zdolni magowie,
W gildiach i w polu długo szkoleni
Dzierżyć potrafią święte przedmioty
Łączyć w relikty nieodgadnione
Jednak cóż znaczą zwykłe klamoty,
Kiedy do Graala mapy złączone?

Wielu ich dzieje zna od podszewki
Każdy, kto przysiadł do nich choć raz
Nigdy nie skąpił na nie sakiewki,
Mając w pamięci turowy czas!
W prostej strategii serce namiętne:
Klimat, bajkowość, muzyka i świat,
Wszystko, co dobre, trwałe i piękne,
Za co część trzecią kocham od lat!







"Spojrzenie" 2016-04-09

 Nie patrz mi w oczy, pełne cierpienia
Chwili pozoru nie daj się zwodzić
Wiele tam bólu, grzechu i cienia,
Będziesz po szyję w ich bagnie brodzić
Zostaw samego, pozwól się smucić,
W słonym strumieniu upust dać muszę
Jutro w południe możesz powrócić
Dzisiaj chcę umrzeć, cierpieć katusze

Możesz się dziwić, chcieć mnie zrozumieć
Nawet nie próbuj - ja już tak mam
W świecie swym żyję, nawet przy tłumie
Dlatego właśnie muszę być sam

Nie patrz mi w oczy, pełne wściekłości
Ogień wciąż płonie w szklanej ich pustce,
Mało w nich dobra, nie ma miłości
Skąd jest ta wrogość? Dowiesz się wkrótce!
Zniszczę twą radość, wolę istnienia,
Wzbudzę do cierpień wieczną tęsknotę!
Będziesz się palił w kotle spojrzenia,
Żywiąc się tylko bólem i prochem!

Możesz się dziwić, chcieć mnie zrozumieć
Nawet nie próbuj - ja już tak mam
W świecie swym żyję, nawet przy tłumie
Dlatego właśnie muszę być sam


Nie patrz mi w oczy, zginiesz na miejscu,
Rzecz ci ułatwiam, patrząc wciąż w dół
Smutek i Płomień żyją w mym sercu
Dzieląc me życie równo na pół
Wszystko w porządku, nic się nie dzieje,
Zajmij się sobą, zostaw mój świat!
Starczy wszak jedno krótkie spojrzenie
By mnie na siłę pozbawić krat...

Możesz się dziwić, chcieć mnie zrozumieć
Nawet nie próbuj - ja już tak mam
W świecie swym żyję, nawet przy tłumie
Dlatego właśnie muszę być sam








"Dies Irae" 2016-04-06

Klękają przede mną narody, plemiona,
Uznają mą wyższość nad słabym ich rodem
Nie będzie dziś ustępstw, niech każdy z nich skona
Ludzkości za wszystko odpłacę ołowiem!

Na znak mój, panowie, wypuścić śmierć z klatki!
Na znak mój, kochani, niech zacznie się rzeź!
Niech leżą bezładnie ojcowie i matki,
Niech zacznie przygrywać żałobna im pieśń!

Ten krzyk moich ofiar, diabelski jęk, skowyt
Ten ból niemożebny, czym karmię się co dzień,
Gdzie okiem nie sięgnąć, masowe ich groby
Spełnienie mych marzeń w tak prostej metodzie!

Już słońce z rozpaczy uciekło tchórzliwie!
Tak kończy Nadzieja, tak Szczęście umiera,
Świat nowy dziś witam, w najkrwawszej godzinie,
I cieszy się dusza na dzieło zniszczenia!

Niebiosa upadłe znów płaczą szkarłatem
Wiatr przykryć chce kości i członki zmarznięte
Spełnienie, zwycięstwo nad całym złym światem!
I życie nareszcie znów stało się piękne!

W Przedwiecznym Płomieniu obmywam swe dłonie
Krew spływa strumieniem, niech Ogień ją strawi
Przechadzam się z dumą, bo nastał mój Koniec
I nawet sam Stwórca nie może ich zbawić!


Pojedynek Gigantów - Samotny wilk 2016-04-05

John McClane vs Mike Banning

Dobry wieczór, panie i panowie! Przed Państwem wielki pojedynek dwóch podobnych obrazów amerykańskiego kina, sylwetki dwóch samotnych wilków, zamkniętych w wielkiej przestrzeni, dzielących towarzystwo z całą bandą niemilców i ich ambitnymi przywódcami! Który z nich okaże się lepszym zawodnikiem? Ile rund nas czeka, czy któryś zaszczyci nas pięknym nokautem? Przekonajmy się!

W lewym narożniku "Szklana Pułapka" (1988) - jeden z wielu polsatowskich hitów, idealnych na  Święta. Oto wysłużony policjant z Nowego Jorku przylatuje do swojej żony i dzieci, by w Kalifornii wspólnie obchodzić Boże Narodzenie. Ledwo jednak odbył powitalną sprzeczkę z żoną w jej gabinecie, a już wieżowiec zostaje opanowany przez grupę terrorystów! Hans Gruber wraz ze swoją świtą bierze zakładników i zabezpiecza wyjścia. Od tej pory McClane, pozbawiony pomocy z zewnątrz, musi w pojedynkę poradzić sobie z dobrze przygotowaną grupą przestępców.
Normalka, skądś to znamy, gdzieś to już widzieliśmy. A tymczasem klimat sytuacji został przedstawiony naprawdę dobrze. Główny bohater musi działać z ukrycia, dysponując jedynie małym pistoletem i ciętym humorem wobec ładunków wybuchowych i karabinów maszynowych.Gdy już dojdzie do konfrontacji, nie zawaha się jednak celnie strzelić, by skwitować całą akcję dobrym żartem.
Przez cały seans jesteśmy skupieni, trzymając mocno napięte kciuki. Nasz zwykły heros nie jest przecież pozbawiony uczuć, miewa chwile słabości i sceptycyzmu. Mimo wszystko idzie naprzód, stara się wspomóc bezsilne oddziały policji, oblegające tytułową szklaną pułapkę. Jest świadom zawodowej odpowiedzialności i tylko on może się pozbyć "zbłąkanych wędrowców" w ten wigilijny wieczór.
Główny zły? Hans Gruber, cwaniak jakich mało. Precyzyjnie wykalkulował przebieg wydarzeń, doskonale zaplanował całą akcję, wziął pod uwagę niemal każdą lukę. Ale czy spodziewałby się dość stanowczego oporu ze strony jednego zaginionego szczura, który teraz podgryza mu kable? To śmieszne, przecież zwykły glina nie może się równać z tak niezwykłym umysłem, nieprawdaż?
Jeden człowiek, zdany wyłącznie na siebie w starciu z uzbrojonymi po zęby obwiesiami nie ma żadnych szans..no, prawie.
W rolach głównych idealny w roli "dobrego" Bruce Willis i genialny w "czarnej" szacie śp. Alan Rickman. Tak, teraz już wiem, czemu jest to film kultowy!

Przeciw niemu staje znacznie młodszy "Olimp w ogniu" (2013). Mike Banning był najlepszym agentem Secret Service. Wszystko się jednak zmieniło podczas wigilijnej śnieżycy, gdy limuzyna z prezydencką parą zawisła nad krawędzią szosy. Prezydent bezskutecznie usiłował wyciągnąć ranną małżonkę, w związku z czym Banning zainterweniował, ratując życie głowy państwa. Samochód z pierwszą damą spadł prosto na skały. Prezydent Asher nie mógł pogodzić się z tym faktem, więc przeniósł swego najlepszego agenta do pracy przy biurku. Nasz bohater cały czas tęsknił i pragnął wrócić do starego fachu.
Okazja nadeszła w najbardziej nieoczekiwanym momencie. Podczas wizyty premiera Korei Południowej, Biały Dom zostaje zaatakowany, jego ochrona wymordowana, a prezydent i jego współpracownicy wzięci za zakładników. Mike samotnie wkracza do akcji jeszcze w jej wczesnej fazie, toteż udaje mu się przeniknąć do Olimpu, opanowanego przez koreańskich terrorystów. Żądają oni wycofania wojsk amerykańskich ze strefy zdemilitaryzowanej oraz usunięcia floty z Morza Japońskiego.
Samotny komandos jest wyspecjalizowany w swoim fachu. Znakomicie walczy wręcz, oddaje celne strzały. W rozmowach z przywódcą terrorystów pozostaje zimnym sukinsynem, który krok po kroku zamierza usunąć zagrożenie. Nawet łapiąc żywcem dwóch Koreańców jest w stanie okazać swoją bezwzględność, by tylko dostać potrzebne informacje.
Emocje? Jest ich niewiele, a każde doznanie pozostaje ledwie dostateczne. Humor? Film stara się trzymać w poważnym tonie, ale zdecydowanie najwięcej tu uświadczymy strzelaniny, walk i - na początku - wielkiego chaosu, szerzącego przez pancerny samolot. Banning jest pozbawionym skrupułów osamotnionym żołnierzem, który mimo wszystko cały czas dobrze sobie radzi. Brakuje mu tej sympatii, miłej zadziorności Johna McClane'a.
Wstęp do całej zabawy również nie odstaje od normy. W "Szklanej pułapce" mieliśmy cichą infiltrację, kilku gości zajmuje garaż, haker zamyka przejścia, a dwóch typów odcina łączność. W skrócie: idealnie skoordynowany plan.s
A tu? Klasyka: wielki latający czołg sieje zamęt, śmierć i spustoszenie. Po jego zestrzeleniu spokojni turyści zamieniają się w wyspecjalizowaną grupę militarną, ostrzeliwując Biały Dom, a w wyniku zdrady zamachowcy dostają się również do podziemnej kryjówki prezydenta - no pogratulować tajnym służbom, bo na pewno wiedzieli kogo przydzielają premierowi do ochrony...
Film nie jest zły. Bawiłem się przy nim naprawdę dobrze. W dodatku miesiąc temu swoją premierę miał "Londyn w ogniu", czyli mamy już pierwszą - i zapewne nie ostatnią - kontynuację. Tylko, że seans zalicza się raczej do tzw. "jednostrzałowców". Włączysz, obejrzysz i za jakiś czas o nim zapomnisz.

Inaczej jest ze "Szklaną pułapką". Główny bohater, atmosfera niebezpieczeństwa i wszystko, co towarzyszy walce jednego gliny z całą bandą niemieckich złodziei, czyni z tej produkcji jedną z tych pamiętnych, do których z całą pewnością można kiedyś powrócić.
Ten pojedynek jednogłośnie wygrywa Bruce Willis. Gerarg Butler otrzymuje ode mnie nagrodę pocieszenia za film jednego seansu. Wszystkim uczestnikom dziękuję, a czytelników zapraszam na kolejną walkę już niebawem!



Adwokat Diabła (1997) - szatański ideał 2016-04-01

"I nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie(...)"
Mt 6, 13

Podczas długich lat swego panowania na ziemi, człowiek przeszedł długą drogę. Na początku  byliśmy jedynie prymitywnymi jednostkami, mieszkającymi w jaskiniach, lecz z biegiem czasu wypełnialiśmy karty historii coraz większą ilością osiągnięć. Ewolucja. Rewolucja. Przemiana. Postęp.
A dzisiaj? Tyle już mamy, a ciągle chcemy więcej.
Bo przecież wszyscy marzymy o sławie, karierze, spełnieniu zawodowym. Chcemy być na samym szczycie drabinki społecznej, nawet jeśli tego sobie na co dzień nie uświadamiamy.
Wiele razy słyszeliśmy jednak ostrzeżenia o pozornie lepszych skrótach, ścieżkach prostszych, nie zawsze właściwych moralnie.
Po trupach do celu, byle się dorobić, byle coś osiągnąć. W końcu zawsze lepiej rządzić w Piekle, niż służyć Niebu, prawda?

Boleśnie przekonał się o tym Kevin Lomax, młody prawnik z Florydy. Jest zawodowcem, pokonuje każdą barierę i nigdy nie przegrywa. Aż któregoś dnia dostaje zaproszenie od znamienitej firmy adwokackiej z Nowego Jorku.
Perspektywa lepszej pracy, doskonałych warunków mieszkalnych i obiecujących zleceń, wzbudzają w nim czyste pożądanie. W końcu teraz razem z żoną będą mogli postarać się o dziecko! Żyć nie umierać!
Czy aby na pewno wszystko będzie tak, jak to sobie zaplanował? Na każdym kroku nowe pokusy, urodziwe kobiety kuszą sukkubim pięknem, nowi przyjaciele martwią się jedynie o wystawność i przepych, a zlecenia dryfują po krwawym oceanie. I biada ci, krucha istoto, gdy nie staniesz się jedną z nich. Duszące macki nowobogactwa tylko czekają na kolejną ofiarę.
W obliczu wyraźnych dowodów na winę oskarżonego nie jest łatwo oczyścić go z zarzutów. Ale czego się nie robi dla kariery? Przecież, gdy jest się najlepszym, porażka nie wchodzi w grę. Nikt cię nie powstrzyma, jesteś idealny!
Niczym piekielny ogar rozszarpujący świeżo spalone truchło, najlepszy z obrońców rzuca się na rozprawę, by czerpać życiodajną moc zwycięstwa i spijać krew pokonanych w hołdzie własnej egzystencji.

- Próżność to mój ulubiony grzech - słodko szepce sam Szatan, osobiście sprawujący mecenat nad twoim życiem.

Nie dostrzega się już problemów najukochańszej osoby. Jest się ślepym i bezradnym wobec cierpień bliskich, a uszy od dawna nie słuchają zbawiennych rad.
Liczy się tylko zatracenie, świadome niewolnictwo, oddanie karierze, aby nikt nie odebrał nam tego, co nasze. Czy warto zapłacić taką cenę, by dać się pożreć?

Mógłbym napisać nieco więcej, ale czy nie lepiej samemu zasmakować tej uczty, trzymającej w napięciu przez cały seans? Dzisiaj serwują Al Pacino, Keanu Reeves oraz Charlize Theron. Film ma już na karku 19 lat, jednak ocieka klimatem i zawsze aktualnym przesłaniem. Nie dawajcie się zwieść początkowej sielance, pozornie zwiastującej film o zwyczajnych prawnikach.

"Wina jest jak wór kamieni - wystarczy zrzucić go z ramion". 


 





 


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]