Zwi@dowca Elvenoor | e-blogi.pl
Blog inny niż wszystkie
Blogi

"Sens Życia" 2015-07-29

1. Wciąż głodny zegarek pożera czas,  Pieniądze, wspomnienia i ludzki byt,
     Mijają stulecia, już mało nas, A potwór wieczności chce dalej tyć
    Historię Dzień Nowy zapisać chce, Nie traci nadziei na lepszy bieg
    Niewiele potrafi, choć dużo wie,  Bez niego nie przetrwałby zwykły człek
   Próbuje ułożyć logiczny wzór, By ludziom przybliżyć choć nieba skraj
  Rozwiązań wciąż szuka w masywie gór, Bo wie, że tam na nich już czeka raj
Już wybrał człowieka, naznaczył go, Miał światu ogłosić  wyniki prac
Dzień bliski był celu, pod górkę szło, Przekazać swój schemat już nadszedł czas!

Ref: Ciągle wszystko się zmienia, taki już jest świat
 Mamy wszystko, co trzeba, a wciąż czegoś brak
Nieustannie zmieniamy trudów naszych cel
Z losem ciągle igramy, chcąc odnależć  sens

2.Wybraniec otrzymał  do szczęścia klucz, Otworzyć miał ludziom do niego drzwi,
Lecz mówić wnet zaczął, że chcieć to móc i przyjdą po deszczu słoneczne dni
Spisywał coś szybko, długopis wrzał, Natchnienia wykwitny i słodki smak
W umyśle kolorów gorączka, szał, Opuścił go smutek i celu brak
Tak kartka za kartką spisane już,  I chaos na biurku, bezładny stos,
Szczęśliwszy jest teraz od wszystkich dusz, Bo wreszcie wypełnił się jego los!
Stan wielkiej euforii zakłócił wiatr, jak strzała przez okno do środka wpadł
Przyglądał się pilnie spisaniu kart, a teraz je wszystkie dla siebie skradł!

Ref:..............

3. Już cieszył się wielce zdobyczą swą, już w myślach układał przebiegły plan,
Lecz w chwili niepewnej popełnił błąd, uderzył o drzewo i z hukiem spadł
Obległa go chmara bezbarwnych serc, Zaczęły wybierać dla siebie wzór,
Choć dróg wytyczonych tak wiele jest, Z tesknotą wpatrują się w szczyty gór
By nieba dosięgnąć chcą wzbić się wzwyż, Osiągnąć coś więcej, niż głazów stos,
Przełamać beczynność, osłodzić łzy, Nareszcie wróciła do życia moc
Gdy życie kolory przybrało swe  I  czujesz nareszcie ambrozji smak
Czas słowa wyrzucić pod niebo hen, niech dotrą tam, gdzie ich ciągle brak

Ref:............................


Dwójmyślenie 2015-07-27

Krótki fragment, a siedzę nad nim już dobrą chwilę



"  ' Kto rządzi przeszłością - głosił jeden ze sloganów Partii - w tego rękach jest przyszłość; kto rządzi teraźniejszością, w tego rękach jest przeszłość '. Zarazem jednak przeszłość, choć z natury podatna na zmiany, nigdy zmieniana nie była.Co stanowiło prawdę teraz, stanowiło prawdę od zawsze i wiecznie. Zasada była dziecinnie prosta. Wymagała jedynie ciągłych zwycięstw nad własną pamięcią.Nazywano to 'regulacją faktów', a w nowomowie 'dwójmyśleniem' (...) .
W swoich rozważaniach [Winston] zagłębiał się coraz bardziej w labirynt świata dwójmyśli.Wiedzieć i nie wiedzieć; mieć poczucie absolutnej prawdomówności, a jednocześnie wygłaszać umiejętnie skonstruowane kłamstwa; wyznawać równocześnie dwa zupełnie sprzeczne poglądy na dany temat, i mimo świadomości, że się wzajemnie wykluczają, wierzyć w oba; używać logiki przeciwko logice; odrzucać moralność, a równocześnie rościć sobie do niej prawo; wierzyć, że demokracja jest niemożliwa oraz, że Partia stoi na jej straży; zapominać wszystko, czego nie należy wiedzieć, po czym przypominać sobie, kiedy staje się potrzebne, a następnie znów szybko wymazywać z pamięci; przede wszystkim zaś stosować ten proces do samego procesu. To była największa sztuka: świadomie wprowadzać się w stan nieświadomości, po czym stawać się nieświadomym dopiero co dokonanego aktu autosugestii.Nawet zrozumienie słowa 'dwójmyśl' wymagało dwójmyślenia "



~~ G. Orwell, Rok 1984, część 1, rozdział 3.


Do: Ósmego 2015-07-24

Wiersze - moja jedyna ostoja!
Kiedy piszę, czuję w sobie życie.Błogosławię każdą chwilę spędzoną na tworzeniu przy blasku świecy.Moje wiersze są cząstką mnie, słowami w których zawarłem swoje serce, swojego ducha, swój umysł.Jestem dumny z każdego, niezależnie czy bardziej ambitnego czy nie.Są czymś moim, najdroższym skarbem.Nie wiem jak mam wam wytłumaczyć, że moja postawa nie jest obrażeniem się, lecz skamleniem psa, który z podkulonym ogonem i łzami w oczach błaga swojego pana, aby ten przestał go bić.Atakując moje dzieła zbyt ostrą krytyką skopaliście MNIE.A ja nie zamierzam dłużej patrzeć, jak moje dziecko, moja dusza, moja jedyna pociecha w tym życiu, jest tak gwałtownie bita.Gdybyście w inny, nieco łagodniejszy sposób wyrazili swoje zdanie, wszystko byłoby w porządku.Jednak wy, przekonani o swych niesamowitych zdolnościach poetyckich, postanowiliście mnie zjechać po całości.
Uraził mnie zwłaszcza jeden tekst: "Jedyną rzeczą, z jakiej można być tutaj dumnym jest długość".To, że koleś miał zastrzeżenia co do długości, nie znaczy, że nie mam prawa być dumnym! Przelałem w "Rozliczenie" całe swoje postrzeganie, mentalną walkę między Piekłem a Niebem oraz moje w niej położenie.Jest rzeczą oczywistą, że natchnienie i doskonałość tego wiersza (przynajmniej w aspekcie klimatu) oddają mnie w zupełności! A prostota, lekkość, banał? Jeśli pragniecie wyższych lotów idźcie gdzie indziej i nie liczcie, że dla was nagle zacznę szukać niestworzonych rymów.To, że pracuję nad każdym nie znaczy, że zbyt niski wynik ma być czymś gorszym!
Nie macie prawa tak ostro jechać po moich najdroższych, najcenniejszych dla mnie dziełach! Na razie wszystko pozostaje kwestią przemyślenia, bo kilka osób udzieliło mi dobrych wskazówek co zrobić w takiej sytuacji.Jednak jeśli w ogóle miałbym wracać do poezji, to nigdy więcej nie pokażę ani wam ani żadnemu innemu "ważniakowi od pióra" swoich dzieł! Będę je publikował jedynie na innym, znacznie przyjemniejszym forum (gdzie dostaję normalne wskazówki zamiast szybkiego ciosu bagnetem) oraz tu, na swoim blogu.Nie obchodzi mnie jak wiele osób je czyta, warto je publikować nawet dla tego jednego czytelnika.
Do waszego "przyjaznego" forum nie mam zamiaru wracać.Bawcie się dalej w swoje zakłamanie i niszczenie młodych, wrażliwych twórców.Moje oko już nigdy nie zajrzy na waszą stronę!
Lwia część z Was mnie pewnie nie rozumie, uważa, że to jest dziecinne postępowanie.Cóż, nic na to nie poradzę.Nikt nigdy mnie nie rozumiał, więc czemu w tej kwestii miałoby się to zmienić? Pragnę tworzyć to, co podpowiada mi serce, a nie to, czego oczekują ode mnie czytelnicy i krytycy "z bożej łaski"! Dlatego dziękuję wszystkim, którym podoba się mój styl, którzy czują moje wiersze mimo kilku niedoskonałości.A wszystkim bezlitosnym  krytykom powiem wprost, bez owijania w ugrzecznione zwroty: Pieprzcie się!


P.S Konkurs "Bocianie Pióro" jest starciem młodych poetów wśród szkół wyższych w całym powiecie.Poziom każdego roku jest coraz wyższy, dochodzi wielu nowych, uzdolnionych twórców.Wygrana nie uczyniła mnie może "wielkim poetą", ale dała mi dowód na to, że moje satyry są coś warte.Hmm...czy mam zatem pozwolić, aby tak nadęte pseudo-poetyckie bufony zniszczyły mnie od środka przez swój głupi portal? Przecież wy skreślilibyście na wstępie również innych uczestników "Bociana" tak, jak mnie! I to tylko dlatego, że to UCZNIOWIE!


Upadek Elvenoora-Poety 2015-07-24

Mam tego kurwa dość!
Niedawno założyłem konto na forum ósme-pietro, "przyjaznym" portalu literackim.Myślałem, że wzbogacę się tam o dodatkowe porady, lekką krytykę przy jednoczesnym uznaniu moich dzieł.Tak też było do momentu wiersza "Rozliczenie".Otrzymałem taki oto komentarz:

"Mickiewiczem zdecydowanie nie jesteś choć niesie cię wyraźnie w tę stronę.
(...).Tekst męczy. Długością i niejasnością . Naiwne skojarzenia i proste rymy.
Jeśli można być dumnym z tego utworu to zdecydowanie z długości i tego wszystkiego w autorze co pisać zechciało.
I na razie tyle bo jak znam życie - długo długo rad nie posłuchasz .
Powodzenia - bo potencjał drzemie w tobie spory ."

To sztylet.Sztylet wbity w moje wrażliwe serce! Zwłaszcza fragment o dumie uraził mnie najgłębiej.O ile do długości tego utworu  mogę się zgodzić, o tyle cała reszta to jedno wielkie nieporozumienie! Autor komentarza najwyraźniej nie rozumie, że prostota i lekkość nie muszą oznaczać, że coś jest gorsze! Zupełnie tak, jakby ambicje większości członków tego forum były naprawdę wysokie, bo to niejedyny taki przypadek.
Gdy pierwszy raz przeczytałem ten wpis zrobiło mi się przykro.W jednej chwili zacząłem wątpić w moje umiejętności poetyckie, mój duch upadł na samo dno.W tej chwili czuję zupełne przeciwieństwo tego, co w sytuacji zwycięstwa w Pilźnie.Pamiętacie moją radość, moje szczęście? Duma rozpierała mnie do granic, byłem pewien, że to co robię, ma sens! Ale teraz sam nie jestem pewien...
Krzysiek starał się mnie jakoś podnieść na duchu, zaoferował rozmowę.Kaśka P. również wykazała troskę o mój warsztat.Sama z resztą napisała: "W ogóle, czy istnieje jakakolwiek miarka, która określi, co jest warte, a co nie, czyja twórczość jest lepsza, czyja gorsza? Zawsze uważałam, że nie i liczy się to COŚ. Każdy pisze po swojemu, ma swój indywidualny styl, a co za tym idzie, swojego odbiorcę. "
Może i ma rację.Ale nie zmienia to faktu, że rezygnuję z wierszy i piosenek - przynajmniej na chwilę obecną.Muszę się jakoś pozbierać po tym wstrząsie.
Przecież nie staram się być jak Mickiewicz! Nikt mu nie dorówna! Nawet nie upodabniam swojego stylu do formy mistrza! Piszę to, co dyktują mi serce i umysł.Myślę nad każdym wersem, aby brzmienie i klimat były utrzymane.Dokładam wielkiej troski o najmniejsze detale....I co dostaję w zamian?
Jeszcze wczoraj miałem wysłać Krzyśkowi wszystko co potrzebne do pewnego wielkiego wydarzenia kulturalnego w naszym mieście.Jeszcze wczoraj byłem gotów.Ale teraz muszę odmówić.
Krzysiek pisał, żeby się nie poddawać, żeby walczyć mimo wszystko, że przypominam mu niego sprzed lat, że też jest nadwrażliwy, ale teraz jest bardziej odporny.
Na mnie to nie działa.Nie dam rady, nie mam wystarczających sił, aby temu podołać.
Z resztą Zły przypomniał mi dzisiaj po raz kolejny o tym, co nadejdzie.Ludzie chcą mi odebrać ostatni życiodajny potok, który jakoś mnie utrzymuje.Zdaje się, że muszę im na to pozwolić.I tak nie byłbym w stanie opierać się zbyt długo.
To już koniec.Odstawiam długopis, palę wszystkie kartki, wyrzucam zeszyty.
Zostanie tylko Mateusz, przeciętny, zwykły chłopak, przyszły student finansów na Politechnice Rzeszowskiej, samobójca od siedmiu boleści - istota nic nie warta bez Elvenoora.
Bo jeśli Elvenoor-Poeta odejdzie...któż zostanie?


Bogowie Ulicy (2012) - ludzie ze stali 2015-07-20

Ramię w ramię, do samego końca
Policjanci - jedni z czołowych obrońców zwykłego człowieka.Strzegą prawa, ścigają sukinsynów i pomagają obywatelom.Zwłaszcza oficerowie w USA muszą mieć jaja, aby codziennie zmagać się z trudem narkotyków, czy wrogością murzynów z biednych zaułków metropolii.Dla jednych wybawcy, dla drugich tępiciele.Jakkolwiek by nie było oni także są ludźmi.Mają swoje prywatne oblicza, duże rodziny i masę dylematów.
"Bogowie Ulicy" to nielicha produkcja z 2012 roku.Film ten opowiada o życiu i służbie dwóch bliskich kolegów: Mike'a i Briana.Obserwujemy ich poczyniania w czasie pracy, przysłuchujemy się ich rozmowom w aucie i uczestniczymy razem z nimi na kilku przyjęciach.
Tak - uczestniczymy, bowiem jest to dla mnie pierwszy film z inną perspektywą niż do tej pory.Lwią część seansu obserwujemy z bliskich ujęć kamery, co pozwala nam łatwiej wczuć się w atmosferę bieżącej lokacji.Dzięki temu wyraźnie widzimy ich charaktery, różnice w poglądach na temat związków oraz bardzo silną więź między nimi.Jeden oddałby kulę za drugiego, jeden za drugim skoczyłby w ogień.Zawsze we dwóch, ramię w ramię, cokolwiek by się nie działo.
Niestety, pewnego dnia nadepnęli na odcisk znaczącego meksykańskiego kartelu .Od tej pory, aż do mocnego finału, będziemy raczeni akcjami wszelakiej maści.Strzelaniny, wybuchy, eksplozje? Nie ten film, mili państwo.Kilka strzałów pada, najwięcej pod koniec seansu, ale my będziemy się skupiać na policyjnych interwencjach, zatrzymaniach, a nawet w akcji ratowniczej w płonącym budynku.
Film wciąga jak martwe bagna, intryguje klimatem, historią obu funkcjonariuszy, osobistymi problemami i ciętym żartem w paru scenach.Nie jest to produkcja jakich wiele w dzisiejszym kinie akcji.Kompozycja thrilleru i dramatu powtarzała się już wiele razy, mimo to "Bogowie Ulicy" zasługują na niemal dwie godziny waszej uwagi.
Każdy chłopak chciał kiedyś zostać strażakiem lub policjantem.Jako dzieciak te zawody kojarzyły mi się z odwagą, bohaterstwem i społecznym poklaskiem.Dziś realia są troszke inne, a i mnie przybyło lat.
Jeśli więc chcecie tak jak ja przekonać się jak naprawdę wygląda praca w policji - szczególnie w USA - serdecznie polecam!


"Moje Miasto" 2015-07-19

1.Znów leniwy wieczór, błogosławisz go z rodziną,
Przed ekranem na fotelu bez przyjrzenia się godzinom,
Co dzień walczysz z  losem, czujesz że nie dajesz rady
Praca-szkoła-dom-rodzina, na wskroś widzisz te układy,
W brodę plujesz sobie, monotonność nie zna granic,
Smak i kolor wymieszane, twoje zdanie mają za nic,
Do początku wróćić, zmienić wszystko w koło siebie
Chcesz przyglądać się ogródkom, nie tkwić  z nosem w szarej glebie

To możliwe, masz to w sercu, w rzeczywistość lepszą wierzysz,
Choć  ci zołza wciąż  ubliża, zbyt wysoko dla niej mierzysz
Chociaż rozkład, brud i zdrada gdzie nie sięgnąć mają leże
Już na starcie je wyśmiałeś, nie ufając nigdy szczerze,
Wyżej, lepiej, więcej,  mocniej, z życia czerpać pełną moc
Jednak miej się na baczności, zwłaszcza kiedy przyjdzie noc,
Wnet brutalność wyjdzie z nory, desperacja w samotności
Może szybko z głowy wybić rewolucji twej mądrości

Ref: Moje miasto, zanim wszystkie światła zgasną
  Moje miasto, jeszcze zanim ludzie zasną
Moje miasto, każdy oddech, serca bicie,
Tu zaczęło się i skończy moje mało warte życie

2.Spójrz za okno bracie, na ulice które znasz,
Szarość imion ma bez liku i niejedną piękną twarz
Kontenery w mroku, tam bezdomni toczą boje,
Od godności wyświęconej więcej  znaczą śmieci twoje
Pod latarnią tłoczno, młode lwice stoją ładnie,
Podkręcając swe uroki, zachęcając panów zgrabnie,
Piętro niżej kłótnia, znowu sąsiad  bije żonę,
Bo w kotlecie mięsa mało i ziemniaki nie dość słone

Życia czerpać chcesz uroki? Opamiętaj się człowieku,
Tu się bije, klnie i pali, nie wynajdą na to leku,
Pijaczyny osiedlowe twój spożywczak oblegają,
W nocy chleją bez umiaru, nieudolnie wraz śpiewają,
Laska bzyka się z facetem, kondomami park obsiany,
Tapicerkę w samochodzie dziś ozdobią nowe plamy,
O aborcji głośno wszędzie, eutanazja za nią w parze,
Za głupotę wszelkiej maści bez litości "Mocarz" karze!

Ref: Moje miasto, zanim wszystkie światła zgasną
  Moje miasto, jeszcze zanim ludzie zasną
Moje miasto, każdy oddech, serca bicie,
Tu zaczęło się i skończy moje mało warte życie

3.Co mam robić, pytasz, kiedy wokół tyle błota,
Gdy w kolejce do języka tylko bieda, żal, sromota,
Czy to da się zmienić, czy kolory mogą wrócić?
Czy istnieje jakiś sposób, aby rozpacz twą ukrócić?
Jak żyć można dzisiaj, gdy dokoła tylko zgliszcza?
Nie zapomnisz zgonu świata, nie chcesz patrzeć na to z bliska!
Jednostronne myśli, zbiec daleko, bez powrotu
Znaleźć Eden, odbić życie i odzyskać wreszcie spokój!

Nie poddawaj się Straceniu, świat popycha ciebie znowu,
Tuż za tobą stroma przepaść, stawiaj kroki swe do przodu,
Oto moja dobra rada, zapamiętaj sens tej pieśni,
Jak najwięcej z niej wydobądź tak zbawiennych, ważnych treści:
Choć masz bagno dookoła, świat się stacza do rynsztoka,
Ty nie możesz szczęścia tracić na mrugnięcie jedno oka!
Musisz walczyć z Beznadzieją, znaleźć perłę w tym korycie,
Głowę wznieść i kopnąć w tyłek to wybrakowane życie!

Ref: Moje miasto, zanim wszystkie światła zgasną
  Moje miasto, jeszcze zanim ludzie zasną
Moje miasto, każdy oddech, serca bicie,
Tu zaczęło się i skończy niepozorne, ludzkie życie


Folwark Zwierzęcy - błędne koło rewolucji 2015-07-18

"Cztery nogi dobre, dwie nogi lepsze!"
Zaczęło się niewinnie, od zwykłego przemówienia Majora.Wizja świetlanej przyszłości, wyzwolenia spod jarzma człowieka przy jednoczesnym zachowaniu równoci wszystkich zwierząt.Wystarczyła ledwie iskra, by wzniecić powstanie.W jednej chwili sprawy przyjęły nieoczekiwany obrót.Zwierzęta objęły władzę.
Rewolucja ma to do siebie, że jej piękno jest tylko powierzchowne.Defilady, wiece, pochody, doniosłe pieśni i wzniosłe hasła.Ciężka praca w imię sprawy - jak dumnie to brzmi! Szkoda jedynie, że zyskują wyłącznie szumowiny, które bezczelnie manipulują słabym i ślepym społeczeństwem.Z początku wszystko wydaje się ślicze, lecz z czasem dawne Przykazania nabierają dodatkowych treści, korzystnych wyłącznie dla wieprzy trzymających władzę.
Wolność słowa zanika, racje marnieją, życie pogarsza się z dnia na dzień...Ale ciesz się, w końcu jesteś wyzwoloną jednostką, współtwórcą nowego porządku! Pamiętaj - dawniej było gorzej a to, co mówią starsi jest zwykłą bajeczką, staromodnym wspomnieniem.
Rewolucja to błędne koło.Wzniosłe cele, dumne idee...a w rzeczywistości i tak zmieniają się jedynie twarze i nazwiska, a poziom życia spada jeszcze nizej, mimo cyklicznie wzrastających numerków na wykresach.
Tak mniej więcej można określić wydarzenia w "Folwarku Zwierzęcym" George'a Orwell'a.Dziesięć krótkich rozdziałów, napisanych w bajkowym stylu.Pierwotnie miało to odniesienie do systemów totalitarnych, jednak dzieło to jest uniwersalne i świetnie pasuje chociażby do sytuacji w Polsce.
W kanonie lektur jest wiele mniej lub bardziej ciekawych książek.Osobiście nigdy wcześniej nie dane mi było zetknąć się z opowieścią angielskiego pisarza, pomijając mgliste wzmianki.Jednak teraz z racji długich wakacji nabrałem sił do nadrabiania zaległości.
Powiem tyle:  jest to obowiązkowa lektura dla każdego człowieka! Nawet ci mniej rozgarnięci mogą wyciągnąć pewne wnioski i porównać je do obecnej sytuacji polityczno-gospodarczej.Czyta się to jednym tchem, niezwykle płynnie.Wydarzenia wciągają nas w świat Folwarku, a ze zwierzętami można spokojnie się utożsamić.Ciężka harówka bez żadnej rekompensaty, niegodne traktowanie i bezczelne ogłupianie społeczności dają się we znaki również nam, jako czytelnikom.Poniekąd sami przez to przechodzimy w realnym świecie, nawet 20 lat po komunie.Okrucieństwo systemu widać chociażby na Bokserze, którego najbardziej było mi żal.Silny, ale naiwny koń, którego mottem niezmiennie było "Muszę więcej pracować!".Udzielał się najwięcej z całego zwierzyńca, a skończył naprawdę smutno.
W mojej ocenie ta pozycja powinna być lekturą obowiązkową w szkołach średnich.Od biedy zawsze można wyrzucić chociażby "Nad Niemnem", najobszerniejsze i najmniej istotne dzieło w polskiej literaturze.


Nihilumbra - krótka, piękna i treściwa! 2015-07-16

Nie ma świata bez Pustki
Była sobie gra.Krótka, maksymalnie dwugodzinna.Prześliczna, urocza, z niesamowitym klimatem, piękną muzyką, intrygującym bohaterem oraz ciekawą historią o ucieczce przed zatraceniem.Niewielka to produkcja, ale ekipa z BeautiFun Games wiedziała co robi.
Oto w nasze ręce wpada Born.Nie wiadomo czym jest dokładnie, poznajemy go w momencie narodzin.Już od pierwszych chwil pragnie wyrwać się z Pustki, cieszyć się życiem, podróżować przez różnorodne krainy i nabywać doswiadczeń.Udaje się w samotną wędrówkę przez Lodowe Szczyty, Żyjący Las, pustynny Bezkres, Wulkan oraz Miasto - dokładnie pięć poziomów.W każdym z nich spotykamy nowe zagrożenia, poznajemy ciekawe mechaniki aranżacji rozgrywki i wymagające zagadki.Sterujemy klawiaturą, jak w zwykłej platformówce, jednak na każdym poziomie dostajemy nowy "myszkowy" kolor, który znacznie ułatwia nam późniejszą zabawę.Mamy ich w sumie sześć, łącznie z mocą Pustki, która odzyskuje utracone przez nas farby.Nierzadko gra wymusza na nas odpowiednie kombinacje dostępnych mocy.Możemy np. posmarować myszką dany teren na niebiesko, co nada mu zwększonego poślizgu.Tym sposobem wrogi potwór wpadnie na ścianę, którą wcześniej przyozdobiliśmy kolorem brązowym - spowalniającą i lepiącą substancją.Sam bestiariusz obfituje w najrozmaitsze stwory.Lwią część rozgrywki musimy radzić sobie z nimi korzystając ze sprytu.Dopiero w Wulkanie do naszych rąk trafia czerwona magma, spalająca na wiór naszych oponentów.Niestety niektórych wrogów nie da się zabić, więc na dobrą sprawę możemy korzystać z czerwonego koloru jedynie w ostateczności.
Całą paletę mamy pod tabulatorem, jednak możemy korzystać również z klawiszy 1-5.Jest to bardzo przydatne, zwłaszcza podczas ostatnich misji każdego z poziomów.Wówczas musimy uciekać przed Pustką na przesuwającym się w prawo ekranie.Niestety czasem trzeba szybko użyć jednej farby, aby potem ją usunąć, a "wchłaniacz" kolorów aktywujemy klawiszem "E" (z dowolnego innego koloru).Taki manewr wymaga wprawy.
Podczas zabawy możemy usłyszeć bardzo klimatycznego narratora, który towarzyszy nam niezmiennie do końca naszych przygód.Jego głos i komentarze znakomicie współgrają z uroczą muzyką, przygrywającą w tle.W połączeniu z tajemniczą, piękną i straszną zarazem grafiką, nadaje to całej grze ducha grywalności! Aż chce się powtarzać dany fragment nawet po kilkukrotnej śmierci.Zwłaszcza, że checkpointy ustawiono co kilka kroków, więc nie musimy martwić się o niedobór kolorów czy długotrwałe powtarzanie danego poziomu.
 Dwie godziny - i to wszystko? Absolutnie NIE! Po przejściu głównej fabuły mamy rónież tryb Pustki, czyli jeszcze raz to samo, ale tym razem z innym układem terenu, rozmiarami potworów nieco trudniejszymi sekwencjami.Wyzwania te wymagają od nas większego kombinowania i zręcznych palców, więc sprawdzi sie to idealnie na krótkie partyjki.
Oto właśnie Nihilumbra - gra mocna, choć delikatna.Krótka, lecz wciągająca.Śliczna i prosta, ale momentami wymagająca (zwłaszcza ostatnie ucieczki w Wulkanie i Mieście).Grając odpowiadasz za skazanie na zatracenie wszystkich odwiedzanych przez ciebie miejsc.Jednak jeśli przetrwasz, dane ci będzie naprawić swoje błędy.Witaj w trybie Pustki!
Bo nie ma świata bez Pustki.Nie ma życia bez śmierci.


Najlepsza ścieżka? Living Forest <3







Gra ZA DARMO, bez ściemy: http://kulturanawidoku.pl/produkt/nihilumbra


Wakacyjne Home Alone 2015-07-11

"Starych nie ma, chata wolna"
No, to pozbyłem się rodzinki! Przynajmniej do wtorku, ale zawsze.Podczas gdy oni będą chodzili po Bieszczadach w jakiejś głuszy, ja mogę rozkoszować się mieszkaniem tylko dla siebie.Oznacza to tyle, ile zawsze, bo lwią część czasu spędzam i tak w swojej klitce, ale przynajmniej mogę potraktować wszystko inne po swojemu.Od razu po ich wyjeździe wziąłem się za porządki i jedyne, co mi zostało, to kilka naczyń w zlewie.
Jak to jest? Gdy ktoś każe nam coś zrobić, zwykle mamy kilka innych rzeczy wymagających naszej uwagi.Jednak mając do dyspozycji daną rzecz sami podejmujemy działania.Chcemy żyć w porządku, otaczać się czystością.To jest miłe dla naszych oczu, pozwala czuć się komfortowo.Oczywiście trzy razy w ciągu dnia trzeba ruszyć tyłek i iść z psem.Do tej pory byłem z nim maksymalnie trzy razy, bo to rodzinka zajmowała się naszym pupilem.
Nawet nie zdajecie sobie sprawy jak bardzo tęskni za swoimi prawdzwiwymi właścicielami ! Niemal całą noc spędził w przedpokoju, czekając na ich powrót - a przynajmniej tak bylo do mojego zaśnięcia.W razie osamotnienia przestawiłem jego kojec do mojego pokoju i otwarłem drzwi.Nudzi się bardziej, niż kiedykolwiek! A to śpi u brata, a to wyleguje się na balkonie...
I wiecie, naprawdę mu współczuję.Swoją drogą muszę się przyznać, że też wczoraj uroniłem parę łez.Bardzo dziwnych łez.Nie tęsknię za rodzinką, wręcz cieszę się z obecnej sytuacji! Dlaczego więc to się działo? Wiem tyle, że podczas słonych potoków myślałem  "Jest ok, po prostu muszę to przetrzymać".Ciekawe zjawisko, nie sądzicie?
Chłopaki też płaczą, szczególnie ja.Ale co innego podczas Ceny, czyli tęsknoty za miłością, a inna rzecz w wymienionej sytuacji! Sam nie wiem co to było i chyba nie chcę wiedzieć.Było, minęło.Karolina zapewne powiedziałaby, że jestem "ciekawym przypadkiem psychologicznym".Trudno byłoby nie przyznać jej racji.
No, a teraz marsz do sklepu! 50 złotych samo się nie przepieprzy :P


Gdy już myślisz, że jest dobrze... 2015-07-07

Niaiwność czy strach?
Minęło południe.Jak co dzień wybrałem się na spacer do piekarni, po drodze zahaczając o spożywczak.Gdy byłem już blisko swojej klatki zauważyłem starszego jegomościa leżącego na ziemi.Serce zabiło mi mocniej, nie wiedziałem co zrobić.
Zbliżyłem się do niego i kilkukrotnie spytalem czy nic mu nie jest.Odpowiedział, że po prostu trochę się spił, ale zaraz wstanie i pójdzie dalej.Podziękował za troskę, więc wróciłem do domu.Po chwili wyszedłem do fryzjera i zobaczyłem chłopaka, któy podawał wodę już stojącemu na nogach dziadkowi.
Pierwsze, co mi wtedy przyszło do głowy, to "Debilu! Przecież ludzie zawsze tak mówią, trzeba było kupić mu wodę, przecież sklep był dosłownie kilka kroków dalej!"
Najpierw strach, zupełnie nowa sytuacja, paraliżująca umysł.Wyjąkane pytanie, ledwie wyostrzony słuch.A teraz wyrzuty sumienia...
Jak mogłem być tak głupi! Chciałem mu pomóc, ale myślałem, że naprawdę to jedynie wina alkoholu i wszystko jest w porządku.Tymczasem młodszy ode mnie gimbus podał mu butelkę wody.Nie ma słów, które idealnie opisałyby to, co teraz czuję wobec siebie, jak bardzo siebie nienawidzę!
Czuję w sobie chęć niesienia pomocy, dzielenia się swoją pasją z innymi, mam różne marzycielskie fantazje...i zawsze, musi być to przekreślone przez głupie zdarzenie, które nawraca mnie na "właściwą" drogę śmierci.
Ostatnio z zepsutej rolety w moim pokoju odpadł sznurek.Jakimś dziwnym trafem akurat po tym, jak znalazłem informację o nowej metodzie na samobójstwo - powieszenie za klamkę.Podobno klęcząc nie jesteś w stanie się wyrywać po powietrze tak, jak ma to miejsce podczas wiszenia.Ponoć zapadasz w długi, bezbolesny sen, tracisz przytomność i już więcej się ne budzisz.
To jest moja droga.Muszę cierpieć.Ponoszę winę za wiele rzeczy.Kto wie kim kiedyś mógłbym się stać...Nie, muszę to zdławić w zarodku.W jedyny słuszny sposób.
Jedynie Karol nie daje mi spokoju.Zaoferował mi rozmowę z jego znajomym, rok starszym ode mnie.Nie wiem w czym miałoby to pomóc, ale przeglądając fejsbukowy profil tego gościa znalazłem wiele stron powiązanych z religią, chrześcijaństwem itd.To nie jest ksiądz, ale nadal budzi to we mnie wstępną odrazę do rozmowy.
No bo co mógłby mi powiedzieć? Jakich argumentów można użyć wobec kogoś, kto na 100% jest zdecydowany popełnić samobójstwo i ma nawet przygotowany plan? Przecież nie potrzeba klamki...zawsze można znaleźć jakąś niżej położoną gałąź, czyż nie? A jeśli to zawiedzie, zaoszczędzone pieniądze pozwolą na zakup innych...środków.
Mój czas się kończy.Z każdym dniem jest go coraz mniej.
Czasem takie podejście jest najlepsze.Nie ma innej drogi, nic nie jest w stanie pomóc.Z resztą - wszystko jest w jak najlepszym porządku.


Sucharopodajnik #10 - Polityka wg dziecka 2015-07-06

Dawno nie było ;)


Jasio przychodzi do taty i pyta:
- Tato co to jest polityka?
- Polityka synku to kapitalizm. Ja jestem kapitalizm bo ja zarabiam. Twoja mama to rząd bo rządzi pieniędzmi. Dziadek to związki zawodowe bo nic nie robi, pokojówka to klasa  robocza bo sprząta i pracuje. Ty synku jesteś ludem bo tworzysz społeczeństwo, a twój mały braciszek to przyszłość.
Jasio nic nie zrozumiał, więc poszedł spać.W nocy obudził go płacz braciszka.Jasio poszedł do pokoju po mamę, ale nie mógł jej obudzić, więc poszedł do pokojówki.Uchylił drzwi i zobaczył jak pokojówka "zajmowała się" tatą, a przez okno podglądał ich dziadek.Jasio wrócił do pokoju, przewinął brata i poszedł spać.
Nazajutrz, gdy przyszedł na śniadanie, tata spytał go o definicję polityki.Synek mu odpowiedział:
- Polityka jest wtedy, gdy kapitalizm wykorzystuje klasę roboczą.Związki zawodowe się temu przyglądają podczas gdy rząd śpi. Lud jest ignorowany, a przyszłość leży w gównie.


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]