Zwi@dowca Elvenoor | e-blogi.pl
Blog inny niż wszystkie
Blogi

Jestem BOGIEM !!! 2015-06-30

Wyobraź to sobie, sobie....
Północ, serwery OKE pękają w szwach, bo wszystkim do głowy przyszedł świetny pomysł sprawdzania wyników od razu.Brawa dla informatyków, którzy umieją zadbać o stabilność OBIEGu...
Ale mniejsza z tym.Po którejś z rzędu próbie dałem za wygraną i położyłem się spać.Obudziłem się przed kwadransem i sprawdziłem wyniki licząc, że teraz wszystko pięknie pójdzie.To, co zobaczyłem, rozwaliło moje oczekiwania...
Równe 70% z polskiego....Po prostu bomba!
Pełne 70% z matematyki...czyli osiągnąłem mój wymarzony próg docelowy!
Czyściutkie 100% z angielskiego...czyli pisanie poszło równie gładko, co reszta!
Dodajmy do tego 100% z ustnego polskiego i 97% z "anglika" (29/30 pkt).
I wiecie...tak czytam te wyniki, zerkam na śliczne cyferki, mieniące się niczym szlachetne diamenty...
I, cholera, jestem z siebie dumny.Warto było pracować przez te 4 lata nad angielskim i matematyką.Warto było przyłożyć się do ojczystej literatury.Opłacało się chodzić na korepetycje, robić zadania i starać w szkole ze wszystkich sił.Choćby dla samego wyniku!
Jedyne, na co czekam, to rezultat  egzaminów zawodowych.Zapewne przy teorii straciłem kilka punktów, ale praktyka...Mogę pozbawić się maksymalnie 25 punktów, żeby zdać "na styk".Mimo bardzo prostych operacji trochę pochrzaniłem parę spraw.Miejmy nadzieję, że zmieści się to w dopuszczalnych magicznych 25%.
Wchodzę  na OKE jeszcze raz.Nic się nie zmieniło, to nie sen.
Ty też możesz być bogiem.Wystarczy chcieć.A chcieć, to móc.


Telefon, Ślub i Paradoks 2015-06-28

Ślub - mnie też to czeka?
Wczoraj w USA homoseksualiści dostali prawo do legalnego zawierania małżeństw.Nie będę się o tym specjalnie rozpisywał.Jestem zwolennikiem związków partnerskich z dobrze uregulowaną stroną prawną, ale śluby powinny być dozwolone jedynie dla orientacji hetero.
Dziś chciałbym pomyśleć nad kwestią ślubów w ogóle.Kilku moich znajomych zdążyło już wziąć śluby, choć jedynie dla dobra ich dzieci.Jednym się lepiej układa, innym gorzej.Jak w życiu.Ale Przemek dał mi do myślenia podczas rozmowy telefonicznej:

- Chcesz do końca życia być sam? Ale wtedy nie będziesz miał się do kogo odezwać, nie będzie ci nikt gotował, nikt się tobą nie zaopiekuje na starość...


Prędzej czy później każdego to czeka.Niby nic, wszystko normalnie, aż tu nagle spotykasz kogoś więcej, niż tylko przyjaciela.Kogoś o kogo jest się zazdrosnym, o kogo się martwi, do kogo chce się wracać.Wiesz, że nie zawsze jest tak miło, ale w ogólnym rozrachunku jest super.O takiej osobie marzy każdy z nas.
Gdyby mój plan się nie powiódł, gdybym nie zdobył żadnego środku na skończenie ze sobą...Co wtedy? Musiałbym dokończyć studia, bardziej zaangażować się w przyszłą pracę, zatroszczyć o własne mieszkanie.Ale co ze wspomnianą drugą osobą?
Ilu ludzi, tyle osobowości.Jeden woli spędzać czas w samotności i przynosi mu to równie wielką satysfakcję, jak drugiemu impreza w gronie przyjaciół.Przecież mój ojciec chrzestny, cichy, zadbany i fajny facet jest nadal sam! Nie wiem jak spędza czas poza pracą, ale jakoś od wielu lat nie słychać żadnych wieści o ślubie.Może gdyby miał żonę byłby bardziej towarzyski, ale natura samotnika dała mu pewną alternatywę.
To właśnie jest mój wzór.Jestem do niego podobny w tym aspekcie.Nie wiem czym jest miłość, jak "smakuje" prawdziwy związek.W duszy czuję pewien niedosyt, głód tego uczucia.Ale czy robię coś w tym kierunku, aby to zmienić?
Nie.I gdybym miał nawet dożyć do starości (o ile nie zaskoczyłaby mnie jakaś wojna) nadal byłbym sam.Dla was moze to być paradoksem: chcę drugiej osoby koło siebie, ale w gruncie rzeczy dobrze jest jak jest i nie potrzeba mi niczego, prócz codziennej dawki pornografii oraz ograniczenia wyjść z domu do koniecznego minimum.
Wierzcie lub nie, ale bardzo trudno żyć w takim rozdarciu.Z jednej strony czegoś mocno pragniesz, ale z drugiej jesteś zbyt przyzwyczajony do codziennej rutyny.I to właśnie mnie blokuje.
I z tego powodu chcę odejść, a moja rodzina musi to uszanować.


Man of Steel (2013) - Prawdziwy bohater! 2015-06-23

Wystarczy wzbić się w powietrze
Jeśli poszukujecie świetnej historii w zjawiskowej otoczce epickości i rozmachu, to wasz wybór powienien paść na dwugodzinny seans z Supermanem z 2013 roku.
Filmy o superbohaterach możnaby wymieniać przez kilka dni.Od początku kinematografii powstało wiele Batmanów, Supermanów, Spidermanów, Avengersów, X-Menów itd.Nawet Polska ma swoją nieco prześmiewczą komedię "Hydrozagadka", opowiadającą o perypetiach nadczłowieka Asa.
W majątku tak niezwykłych filmów najjaśniej świeci ledwie kilka perełek, jak choćby trylogia "Mrocznego Rycerza" czy "Spidermany" z Mauire'em w roli głównej.Jako wielki miłośnik dobrej akcji z motywem ratowania świata muszę przyznać, że od "Powstania Mrocznego Rycerza" jakoś żaden film nie wciągnął mnie tak mocno, jak obejrzany przed chwilą "Człowiek ze stali".
Zaczyna się od przedstawienia mistycznego, cudownego świata Kryptonu, umierającej planety, na której dochodzi do zamachu stanu.Zostaje nam wówczas nakreślona geneza Supermana oraz jego główny przeciwnik.I mówiąc geneza mam na myśli historię narodzin, a nie wejście na "ścieżkę światłości".Niewątpliwie uradowała mnie przewijająca się niemal przez cały film postać ojca naszego bohatera.W jego rolę wcielił się Russel Crowe.Osobiście naprawdę lubię tego aktora, więc ocena z miejsca podskoczyła oczko wyżej ;)
Co najważniejsze ten film nie ma żadnych zbędnych zapychających scen! Wszystko co tu się dzieje ma jasny sens, a scenariusz nie został napisany "na odwal się".Akcja podąża z fabułą coraz mocniej, w równym tempie.Przychodzi nam poznać człowieczeństwo naszego bohatera, jego wahania, obawy i chęć nieustannej pomocy.Obserwujemy jak niełatwo było mu zachować pozory normalności, jak wiele musiał poświęcić i wycierpieć.Serce wzlatuje pod niebo w ślad za naszym herosem, gdy dowiaduje się on o swojej prawdziwej tożsamości i celu przybycia na Ziemię.
Z zapartym tchem obserwujemy jego batalie, bogate w nagłe zwroty akcji, ogólną demolkę i ciętą jatkę z generałem Zodem i jego oddziałem - ostatnimi Kryptończykami, niegdyś wygnanymi za wspomnianą wyżej próbę przejęcia władzy.Przychodzi nam bratać się z ludźmi, pocżątkowo pełnymi obaw wobec naszego protagonisty, który staje w ich obronie.
O stronie wizualnej nie ma co wiele mówić, jeśli jesteś "na czasie" z obecnym kinem akcji.Na plus na pewno zasługuje przedstawienie świata Kryptonu z początkowych scen.Muzyka pierwszy raz od dłuższego czasu przestała jedynie przygrywać do rozwałki i wreszcie wybiła się na należne jej miejsce, które także trzeba uwzględnić.Soundtrack jest naprawdę świetny, w szczególności motyw przewodni (ale czego ja chcę, w końcu to HANS ZIMMER!)
Na koniec ciekawostka:  jedną z pobocznych ról odgrywa Morfeusz z "Matrixa".Gdy zobaczyłem go po raz pierwszy od razu skojarzyłem go z aktualnie oglądaną sceną i nie mogłem powstrzymać uśmiechu.W "Człowieku ze stali" przyjął zadanie redaktora naczelnego Daily Planet", migającego od czasu do czasu na ekranie.Nie wypadł ani źle, ani tak świetnie jak w produkcji Wahowskich.I tak wasza uwaga będzie zapewne skupiona na uroczej Lois Lane i/lub Supermanie ;)







"Człowiek bez miłości" 2015-06-22

Człowiek bez miłości
Cień pośród promieni, blady za dnia
Pustkę nosi w sercu, bo tak go stworzył świat
Życie jego proste, bo zaprogramowane
Te same czynności cyklicznie powtarza
Co dzień zdrów się budzi, choć życia mu brakuje

Człowiek bez miłości
Zwiastun pożogi, strumień pełen krwi
W sercu jedna iskra, zdolna palić światy
Nie zna on litości, krzyk ludzki jego siłą,
Przyjemność w cierpieniu codziennie  obfita
On czerpać ją będzie do deski grobowej

Człowiek bez miłości
Niewolnik Króla Mroku, czy Sługa jego krwawy?
Dla niego Śmierć pisana, okrutna jak on sam
Dla niego pomoc żadna, Piekielne Ognie tylko
Niech wraca precz, do Cieni, w królestwie Nieumarłych
Na Ziemi tylko cierpią, a mogą szkodzić strasznie

Człowiek bez miłości
Zrodzony z łona matki, wśród ludzi wychowany
Nie poznasz go od razu, nie patrzysz w jego stronę
Jak cicho się pojawił, tak samo wkrótce zniknie
Nie podchodź, nie dotykaj, pozostaw w samotności
Bo lepsza śmierć jednego od rzezi istnień ludzkich


Kamil "Kablowski" z SGH 2015-06-21

Konfident czy bohater?
Zapewne wszyscy słyszeliśmy o niedawnej, bardzo istotnej sprawie Kamila z SGH.Podczas egzaminu z niemieckiego jedna z uczennic ściągała z urządzenia elektronicznego, więc "lojalny" kolega zgłosił to przy wszystkich.Dziewczyna przyznała się, dostała jedynkę i wyszła z sali.Od tego momentu rozpoczął się spoleczny lincz na "Kablowatego Kamila".Zrobił dobrze, bo wszyscy inni to leniwi idioci? A może jest zwykłym kapusiem, którego należy zmieść z powierzchni parkietu studenckiego?
Ściąganie to dość powszechna praktyka.Każdy chociaż raz to zrobił, począwszy od podstawówki, przez gimnazjum i szkołę średnią.Studenci również posuwają się do tego procederu.Czemu ściągamy? Jest kilka opcji:
- nie chce nam się uczyć, bo jesteśmy totalnymi leniami i wolimy ciągłe przyjemności
- nie ogarniemy wszystkiego na raz, bo materiał jest zbyt obszerny
- chcemy po prostu zdać, a bieżący dział posiada znikomą przydatność zawodową
I w każdym z tych trzech wariantów mamy rację.Chcemy złamać prawo moralno-edukacyjne, zaryzykować odpisanie z małej karteczki ukrytej w niewidocznym miejscu.Nie jest to coś, czym możnaby się chwalić przed kimkolwiek, ale nieraz ulegamy pokusie.Tak się już przyjęło, niewielu jest idealistów pilnujących przestrzegania reguł.Oczywiście, będą tacy, którzy otrzymają ledwie trójkę za całą noc roboty, podczas gdy nasza mała pomoc przyniesie nam piątkę.Każdy w takiej sytuacji będzie czuł co innego - wstyd, euforię, dumę, niesmak.
"Kablowanie" - nie istnieje chyba gorsza cecha, jak konfidenctwo.Nikt nie lubi kapusiów, nienawidzimy osób, które komuś o czymś donoszą.Podpieprzanie zaczyna się już od przedszkola ("Proszę pani, a Szymek mnie popchnął!"), a kończy na krok przed grobową deską ("Uprzejmie donoszę, że mój zięć....").Często popycha nas do tego chęć zemsty, innym razem chodzi o pieniądze lub sprawiedliwość społeczną.
Jeśli twój sąsiad bije żonę, jasne jest, że zgłosisz to - mam nadzieję! - na policję.W takich sytuacjach trzeba reagować, bo czyjeś zdrowie i życie jest zagrożone.Jednak gdy twój znajomy ukrywa kogoś podczas wojny, nie przyjdzie ci nawet na myśl  podpieprzenie go  do nowych władz.
Chcąc kablować w mniej szkodliwej sprawie musisz się liczyć z pogardą dużej części osób.Kamil chyba nie do końca przemyślał to, co chciał zrobić.Nie znamy jego powodów, ale widzimy skutki: ośmieszające memy, jego zdjęcia z "zabawnymi" hasełkami, odrzucenie grupy studenckiej.Zapewne jego koledzy również odwrócili się od niego.Do tej pory SGH była elitarną uczelnią z samymi superlatywami.Teraz jej dobra opinia prysla jak mydlana bańka.Wszystko, co złe, było do tej pory tajemnicą poliszynela.
Czy zrobił dobrze? W mojej ocenie - absolutnie nie.To sprawa tamtej dziewczyny i tylko jej.Jeśli chciała ściągać, proszę bardzo.Życie zawodowe zweryfikuje czy faktycznie zerżnięty dział z języka kiedykolwiek jej się do czegoś przyda.Możemy zaliczyć studia na samych ściągach, ale dyplom będzie poświadczał nasze umiejętności.A te prędzej czy później  zostaną poddane próbie.
Nie powinniśmy  się mieszać w sprawy, które nas nie dotyczą, chyba że od naszej interwencji zależałoby czyjeś życie.W innym wypadku trzeba iść przed siebie, robić swoje i pilnować poprawności własnych decyzji.Pozostali dostaną lekcje w swoim czasie.


Przypowieść o mędrcu 2015-06-19

Krótka historyjka, wnioski zostawiam wam.
W pewnej wiosce żył sobie mędrzec.Miał syna, który ciągle obawiał się opinii innych ludzi.Ojciec obserwował swojego wychowanka i wreszcie któregoś dnia postanowił wziąć osła i pójść z synem na targowisko.
Pierwszego dnia dzieciak siedział na ośle a starzec szedł obok.Po wkroczeniu na targ kupcy zaczęli szemrać:
- Co za niewdzięczny bachor! Ojciec taki stary, niedołężny, a synek tak po prostu jedzie sobie wygodnie na ośle!
Młodzik lekko się przestraszył, ale ojciec kazał mu to zapamiętać.
Następnego dnia to mędrzec jechał na ośle, a syn szedł z boku.Gapie zaczęli znów ich obgadywać:
- Co za niekompetentny ojciec! Zamiast dzieciaka przyuczyć jazdy na ośle, to sam woli mieć wygodnie pod tyłkiem!
Starzec nakazał synowi zapamiętać i te słowa.Trzeciego dnia postanowili, że obaj będą iść koło osła.Ludzie kolejny raz nie mogli sobie darować:
- Co za idioci! Nie wiedzą, że na zwierzaku można jechać? Więc po co go trzymają, skoro nie znają podstaw rolnictwa?
Mędrzec kazał synowi zapamiętać również ten dzień.Podczas kolejnej wyprawy osioł tym razem dźwigał dwie osoby.Kupcy podnieśli głosy:
- Co z nich za hodowcy, skoro dręczą tego biednego zwierzaka? Jakże musi mu być ciężko nieść tych dwóch wygodnisiów!
Piąta i zarazem ostatnia wizyta na rynku wzbudziła największe zainteresowanie:
- Co to ma być? Czy oni właśnie niosą na rękach OSŁA?! Czy oni są na pewno zdrowi na umyśle, nie wiedzą do czego służy to zwierzę? Idioci, szaleńcy!
Nasi bohaterowie wrócili do domu.Starzec przygotował kolację, a w tym czasie młodzieniec siedział przed domem i wyciągał wnioski.


Matrix (1999) - Czas poznać prawdę 2015-06-11

Welcome to the real world...
Ci, którzy znają mnie od dłuższego czasu wiedzą jak bardzo kocham cybernetyczne światy, w których wnętrzu człowiek jest wszechmogącą istotą.W filmotece moich ulubionych znalazł się już  "TRON" oraz "TRON: Dziedzictwo".Z wielką chęcią zobaczyłbym jeszcze trzecią część tej serii, ale podobno prace nad kolejną odsłoną zostały porzucone.Musiałem więc sięgnąć po coś innego.I nie wiedziałem jeszcze jak wiele straciłem przez te lata!
"Matrix" z 1999r. od braci Wachowskich miał być wówczas lekiem na nadchodzące milenium.Słyszało się o tzw. pluskwie milenijnej", wierzono w nagły zanik energii elektrycznej na całym świecie, bunt maszyn i tym podobne rzeczy.Były to czasy wzrostu zainteresowania robotą hakerów, programowaniem itd.Popyt na film o alternatywnej rzeczywistości był więc ogromny, a scenarzyści wykorzystali okazję najlepiej jak mogli!
Dziś  zdecydowałem się zaryzykować czerwoną tabletkę, kosztem nie tyle nieprzyjemnych odczuć, ile widoków kłucia mojego ciała.Ni stąd ni z owąd znalazłem się w jakimś dziwnym świecie opanowanym przez maszyny produkujące ludzi.Z początku nie mogłem uwierzyć tak, jak główny bohater Thomas "Neo" Anderson.Od pierwszych chwil zostałem uwikłany w niebezpieczną, zaskakującą intrygę.W miarę drogi do Prawdy mój strach narastał, aż wreszcie trafiłem na Morfeusza.Znalazłem się w dziwnym, przerażającym, ale jednocześnie intrygującym świecie.Miałem chęć na więcej i więcej!
Matrix to nieodgadniona alternatywna przestrzeń.To prawdziwy, brutalny świat.Alegoria rzeczywistości.Myślisz, że wiesz już wszystko, że nic cię nie zaskoczy? A co, jeśli twoja codzienność to tylko uluda? Co, jeśli ktoś chce, żebyśmy żyli w błogiej nieświadomości? Przecież tyle się mówi o Masonerii, Illuminatach, nawet ostatnio głośno było o Grupie Bilderberg, stowarzyszeniu złożonym z samych grubych ryb.Piranii, trzymających władzę.
Nawet, jeśli do tej pory nie wierzyłeś/aś w to, co mówi garstka ludzi niewygodnych dla korporacji i wielkich mocarstw, po seansie z "Matrixem" już nic nie będzie takie same.Historia tam opowiedziana niewiele się różni od rzeczywistości.W zasadzie inny jest jedynie motyw z maszynami (chociaż cholera wie, czy kiedyś się nie spełni?)
Fenomenalna, wciągająca przygoda, obfitująca w nagłe zwroty akcji, brawurowe skoki i ekektowne walki.Omijanie pocisków, przenikanie materii...słodki dodatek do wybornego, zawsze aktualnego dzieła! Przy tym filmie pracowali nie tylko geniusze od strony wideo, ale zatrudniono również istnych wirtuozów! Klimatyczna, piękna muzyka doskonale oddaje nastrój poszczególnych scen.Aktorzy na pierwszy rzut oka, nie mieli wiele do odegrania, ale zrobili kawał naprawdę świetnej roboty w najlepszym stylu! Z kolei dzięki scenarzystom nasza nudna, szara codzienność wzbogaciła się owiele kultowych scen i tekstów.
Dziś pytam was, drodzy czytelnicy: Czym jest rzeczywistość? Czy na pewno wszystko, co nas otacza, jest prawdziwe? A może tu, na Ziemi, czeka nas jedynie przedsmak tego, co kiedyś nastąpi.Chyba, że to "coś" dzieje się już teraz...
Jeśli połkniecie czerwoną tabletkę, postąpicie pierwszy krok do poznania brutalnej rzeczywistości, obudzicie się z długiego snu.Niebieska tabletka pozwoli wam wierzyć  w co tylko zechcecie, abyście dalej posłusznie skakali za kośćmi z łańcuchem u szyi.Wybierzcie mądrze, nie dostaniecie drugiej takiej szansy.
To jak będzie?







Moja Wielka Improwizacja 2015-06-09

Pora znów otworzyć serce, choć dopiero co je zszyłem...

Płaczę, bo każdy dzień jest dla mnie męką
Płaczę, bo nie jest łatwo doczekać śmierci
Wytaczam krew słoną, bo tak już być musi
Rozkrawam serce, by gorycz trysnęła
Bo świat, bo ludzie, bo miłość i śmiech
Pochylam czoło, bo dziadek w chorobie
Niedługo żyć będzie, już coraz mniej czasu
Bo dałem mu słowo i spełnię je z chęcią!
Dni z prądem przepłyną, nadejdzie najgorszy
Zabierze mi wszystko, co było mi bliskie...

O, Boże Krwawy! Jezusie z Hadesu!
Tak srodze mą duszę ból srogi przeszywa,
Tak wielkie cierpienie w tej Pustce i Mroku...
Skończ wreszcie swe gierki i ześlij do Piekieł!
Wszak do nich należę, w ich jestem niewoli
A ty jeszcze każesz na świecie mi cierpieć...
Bezduszny tyranie, sam jesteś demonem,
Ty jeden Szatanem i Bogiem na wieki!
Plan sprytny twój, cwany, lecz dawno przejrzany!
Tyś nigdy nie oddał się krzyża objęciom

Na wieki przeklęty bądź Stwórco Jedyny!
Niech wszystkie narody wyrzekną się Ciebie!
Dwa lica, odmienne przybierasz dla człeka,
Bo wiesz, że dla niego jest Czeluść i Męka!
Och, ile bym oddał, by móc cię powiesić,
Wbić wreszcie do krzyża, za twoje zasługi!
Za każde zranienie, za każdą łzę gorzką,
Niech Piekło pochłonie Niebiosa zaszczute,
Niech gruzy przykryją Twój tron i koronę,
I ciało Twe, martwe - jak imię skalane




Najkrótszy Akt 2015-06-05

Kurtyna!
Od jakiegoś czasu między mną a Karoliną znów nie było dobrze.Nasza relacja z pełnej ciekawości, zaintrygowania wobec siebie nawzajem zmieniła się w zwykłe, mało znaczące pytania o samopoczucie, plany na dzień i codzienny "small talk", czyli pogaduszki o wszystkim i o niczym.Kilka dni temu poprosiła o przerwę.Aż do dziś, gdy wręczono mi list od niej.
Nie spodziewałem się tak szybkiej odpowiedzi, ale otwierając kopertę drżącymi rękami wiedziałem z góry, co przeczytam.Pożegnała się pisząc, że czuje się przy mnie trochę zniewolona emocjonalnie.Nie ograniczałem jej w żadnym razie, ale momentami moja natura mogła ją krzywdzić, z czego zdaję sobie sprawę.To nie jest kolejna przerwa na przemyślenia i list przebaczalny.To definitywny koniec.Życzyła mi wszystkiego, co najlepsze, prosiła o odpowiedź z mojej strony.Dziwne - wiedziałem, co mi napisała, a mimo to w środku coś we mnie drgnęło.Podarłem jej list, później wszystkie poprzednie, które napisała.Bez emocji, bez jakichkolwiek łez czy gniewu.Ot tak, zwyczajnie, jakby były one jedynie popisanymi kartkami papieru.Napisałem dla niej odpowiedź, w takim samym wydźwięku, jak jej przesyłka.Wyślę go w poniedziałek, przed zajęciami z pracowni.
Z kolei Karol wpadł do mnie jakiś tydzień temu na ostatnią rozmowę.Przemyśleliśmy obaj wszystko, nie żałując spędzonych wspólnie chwil.Pogodził się z moją decyzją, choć podobno nigdy mnie nie zapomni.Tak, ile razy ludzie to słyszeli, co? Czas w końcu to brutalnie weryfikował.
Nie mam w sobie życia.Nie czuję w sobie absolutnie niczego.Z resztą nawet od jakiegoś czasu moje notki straciły to "coś", co miały wpisy Zwi@dowcy i starego Elvenoora.Brakuje mi energii na cokolwiek, staczam się coraz bardziej wgłąb samego siebie i zamiast znaleźć tam odpowiedź, źródło obecnego stanu, wolę nie ruszać absolutnie niczego.Niech będzie tak, jak jest.Muszę trwać  w takim stanie i zacisnąć finansowego pasa.Przede mną ostatni akt do odegrania, abym mógł nareszcie zejść ze sceny po swojemu: po cichu, na spokojnie, w tajemnicy przed światem.
Jest idealnie tak, jak miałoby być przed śmiercią.To mi pomaga przeżyć do odpowiedniej chwili, trzyma w ryzach mój idealny plan.
Z Karoliną i tak kiedyś w końcu musiałbym się pożegnać, przynajmniej ostatni czas ułatwił mi zadanie.
To początek końca.Gasnę z dnia na dzień.Brakuje mi uśmiechu, życia, energii, pobudzenia.


To nie grzech mnie zabija, nie stagnacja w bezsilności.To ci ludzie, te uśmiechy, spojrzenia i słowa.To nie świat mnie zatruwa - to ja truję się tym światem.







"Koszmar" 2015-06-03

1. Noc nastała, księżyc w pełni, dobrze wiesz, co będzie teraz
Znów ogarną cię płomienie i od środka zaczną zżerać
Pot obleje cię ze strachu, krew wypłynie spod paznokci
Oto demon, władca śmierci w twojej duszy się rozgościł
Brwi wypalą się w sekundę, puste oczy znów zabolą
A wspomnieniom i nadziei dojść do serca nie pozwolą
Mrok ogarnie cię do reszty, niewolniku Antychrysta,
Ty miłości nie znasz smaku, precz z nadzieją, gdy nie przyszła!
Systemowy robociku, marionetko na patyku!
Od tej pory już nie zaznasz dnia bez cierpień, bólu, krzyku!
Twoje słońce zajdzie szybko, zanim jeszcze zanim zaczniesz konać
Każdej nocy będziesz jęczał, czując w sobie zew demona,
Ciało kruche zaczną miażdżyć przysiąg więzy, słów kajdany,
A złe moce na dnie serca znów otworzą dawne rany!
Mogłeś uciec stąd, przewidzieć, kiedy czas był jeszcze na to,
Teraz zostać chcesz w niewoli, nie znasz życia poza kratą,
Celu dawno się wyparłeś, bo zbyt słodko jest w łańcuchu
Szczęścia ciągle upatrujesz w jego czerstwym już okruchu

Ref: Niepokój duszy znów nie daje spać
Demon ujawnić chce prawdziwą twarz
Na nic człowieku twój błagalny ton,
Dziś nad tobą jego tron
Nie ma ucieczki bracie, uwierz mi
Diabelski pomiot już zbyt długo śpi
Uwolnij bestię, niech naostrzy kły
Jego krew i  twoje łzy

2. Ranek blisko, jeszcze chwila, Cena skończy się wraz z nocą,
Zamknij oczy, już po wszystkim, niechaj gwiazdy cię otoczą,
Wiele mogłeś, lecz za późno, spadłeś z hukiem na dno same,
Teraz czartom każdej nocy musisz stawać za ofiarę
Tyle zmienić kiedyś chciałeś, tyle planów, marzeń stosy!
Został popiół i złudzenie, że niewarte ludzkie głosy
Śmierć już czeka, u bram leżysz, na posadzce w krwi kałuży,
Bezlitośnie każda chwila  wciąż się tobie będzie dłużyć
Z bezsilności, ślepej wiary dałeś życie w sobie zabić
Zamiast kochać, być i marzyć umiesz tylko bliskich ranić,
Nie znasz dobra, ni współczucia, wszystko jedno co się zdarzy,
Byle przeżyć dzień kolejny, przyjemności słodkiej zarzyć,
Wszak jedyne źródło szczęścia, czego trzeba ci bez końca,
W tobie tylko ciągle siedzi i unika blasku słońca
Wolisz siedzieć w nocy Mroku, w szklanej kuli samotności,
Bo najlepiej ci ze sobą, w samym sobie kęs miłości
I żyć będziesz w zimnej próżni, z samym sobą, aż po grób,
Wówczas zgnijesz, niewolniku, tak rozpadnie się twój trup

Ref: Księżyc opada, miasto wstaje znów,
Na twojej nodze krwawe ślady kłów
Skrzydła zwinięte, całe ciało drży
A przyczyną jesteś ty
Śmierć jest już blisko, więc przygotuj się
Nie ma tu spoczynku, to nie czas na sen!
Dzień szybko minie, noc ujarzmi cię
Krew już tryska....
OBUDŹ SIĘ!







      
     


Jak wytresować smoka (2010) - 10/10! 2015-06-01

O coś takiego mi chodziło!
Czysty uśmiech, szczere łzy i epicka przygoda! "Jak wytresować smoka" z 2010 roku od Drem Works to piękna, ciepła i niezwykła opowieść o przyjaźni między młodym chłopakiem i zabawnym smokiem.
Czkawka wyraźnie odstawał od pozostałych Wkingów.Podczas smoczych ataków na ich wyspę zawsze rwał się do walki i za każdym razem coś przez niego nie wychodziło.Był odmieńcem o wielkich ambicjach i szalonych pomysłach.W końcu którejś nocy udaje mu się upolować pierwszego z najgroźniejszych gadów, jednak coś nie pozwala mu wbić sztyletu.Chłopak uwalnia Szczerbatka i zaczyna obserwować poczynania swojej zdobyczy.Z czasem ich potajemne spotkania przechodzą w pełni oswojoną relację, pierwszą od długich wieków nieowocującą w śmierć jednej ze stron.
Oczywiście dzięki temu nasz bohater nabiera ogromnej wiedzy o prawdziwej naturze smoków, dzięki czemu doskonale radzi sobie z nimi w czasie treningów.Jego tajemnica jednak wychodzi na jaw...Co z tego wynika?
Zapraszam was do samodzielnej podróży do przecudnego świata fantasy! Ludzie od "Shreka" wiedzą jak przyciągnąć i zachwycić widza.Pieniądze i czas poświęcony na ich produkcje zwracają się po stokroć, a obejrzany przeze mnie film jest tego dobitnym przykładem!
W tym tkwi cała magia animowanych bajek - nie tylko dzieci będą się świetnie bawić.W tle przygrywa wątek relacji między synem i ojcem, który wreszcie chciałby być dumny ze swojej jedynej pociechy.Nie wszystko idzie gładko, ale czujemy na sobie każdą emocję towarzyszącą wyborom przedstawionych postaci.
O coś takiego mi właśnie chodziło! Podczas seansu śmiałem się częściej i lepiej, niż w jakiejkolwiek innej, nieanimowanej produkcji.Jeśli jeszcze nie widzieliście tego filmu, to radzę wam jak najszybciej nadrobić zaległości! Sam aż się nie mogę doczekać jutrzejszego sięgnięcia po kontynuację.
Czkawka i Szczerbatek - nadal lepsza historia, niż Eragon ;)


Pobierajcie, póki można! 2015-06-01

Stawiamy świeczkę zdjętym serwisom [*]
Policja odnosi coraz większe sukcesy zamykając kolejne portale nieposiadające praw do publikowania filmów i seriali.Niedawno przestał funckjonować również mój ulubiony seansik.tv, w wyniku czego teraz trzeba szukać w miarę dobrych stron, na których filmy nie będą lagować.Cóż, brawa dla organu sprawiedliwości za spieprzenie życia internautom!
Użytkownicy w większości przypadków nie muszą się martwić o konsekwencje prawne, ale właściciele takich stron nie będą mieli łatwo.Nie dość, że ich główne źródło dochodu zostało odcięte, to jeszcze za streaming grozą im grzywny oraz długoletni pobyt w więzieniu.
O piractwie już kiedyś pisałem, przy okazji mojego zawieszonego cyklu "Magia Cyberprzestrzeni".W największym skrócie jeśli ktoś chce ściągnąć muzykę, filmy czy seriale  na własny użytek, to nie ma w tym nic złego.Gry powinno się kupować, bo to najmniej rentowna branża i deweloperów powinno się wspierać (nawet tych większych).Co do książek rozumiem jedynie audio oraz ebooki.Jeśli ktoś nie ma tych trzech dyszek na wydanie papierowe lub najzwyczajniej w świecie wolimy chłonąć książkę w bierny sposób, to czemu nie.
Być może jestem trochę hipokrytą, ale musimy porzucić myślenie "jeśli coś jest złe, to jest złe w całości". Wielkie korporacje od  zagranicznych seriali i filmów zarabiają krocie na swoich produktach.To, że chcemy oglądać ich dzieła online wcale nie umniejsza ich budżetu.Przeciwnie - daje im większą i bardziej opłacalną widownię.
Tylko niestety prawo do seansów kosztuje, a to wymusza na właścicielach portali pobieranie opłat, bardzo często wcale niemałych.Zwykły, prosty człowiek wraca z pracy, szkoły, uczelni i chce sobie obejrzeć kolejny odcinek ulubionego serialu.Odpala stronkę, a tu zonk, serwis nie istnieje.Oczywiście takie portale nie są dziełem Polski, lecz "przedsiębiorców" zza granicy.Polski serwis zamykają, polscy właściciele idą siedzieć, a główny boss leży gdzieś na Majorce i wygrzewa swój tyłek.
Prawdziwe ludzkie nieszczęścia mają miejsce w realnym świecie, ale policja woli nadal łapać posiadaczy niewielkich ilości marihuany oraz polować na pirackie serwisy.Przyjdziecie z prośbą o pomoc, a oni zawalą was toną niepotrzebnej biurokracji i przepisów, aby tylko wymigać się od służby.Sami z resztą wiecie co się tam dzieje, niemal codziennie wybucha skandal o policjantkę, która chciała przejechać babcię, czy biernych w postawie obrony cywilów funkcjonariuszy.
A co nam pozostaje? Załamać ręce i samemu brać się za rozwiązywanie problemów na własną rękę.W przypadku naszego głównego tematu - oglądać na zlagowanym, wiecznie przeciążonym portalu cda.Albo ściągać wszystko jak leci - dobra robota, panowie, właśnie zwiększyliście proceder nielegalnego pobierania z internetu! Świetnie się spisujecie, oby tak dalej! A na miejsce wyciętych przez was głów, wyrośnie kilka nowych.Tej hydry nigdy nie uda wam się zabić.


A tak z innej beczki...Prawa autorskie posiadają wszystkie filmy, czyli również porno.Istnieje od groma serwisów z tymi treściami, ale ciekaw jestem jak wiele z nich LEGALNIE udostępnia swoje dobra.Zwłaszcza, że 3/4 portali nie pobiera żadnych opłat ;)


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]