Zwi@dowca Elvenoor | e-blogi.pl
Blog inny niż wszystkie
Blogi

Muzyczne rozmyślania 2015-05-25

Quo vadis, musica?
Zarówno kolejna odsłona Eurowizji jak i długa dyskusja z użytkownikami z całej Europy w komentarzach na YT pozwoliły mi skreślić nowe przemyślenia.Czym dla nas jest muzyka? Jak bardzo zmieniała się na naszych oczach, czego w niej szukaliśmy przez tyle lat?
Nie ma takiego człowieka, który nie lubiłby chociaż jednej piosenki.Spotykamy się z nią na każdym kroku: w pracy, w sklepie, w samochodzie, własnym domu czy nawet w kościele! Swoje ulubione kawałki możemy łatwo ściągnąć z neta na odtwarzacz MP3 i telefon.Jeśli darzymy jakiegoś muzyka szczególną sympatią kupujemy jego album, by poczuć się jak prawdziwy miłośnik konkretnego zespołu bądź wokalisty.Muzyka pomaga nam się zrelaksować, sprawia, że czas płynie nam szybciej.Podczas słuchania najlepszych hitów swojej playlisty nabieramy pozytywnej energii, a nierzadko aż chce się tańczyć.W końcu każdy weekend obfituje w rozmaite kawałki w sam raz do szalonej zabawy na parkiecie!
Podczas dłużących się godzin w pracy i szkole aż się prosi, by nudny monolog babki od polskiego czy namolnego szefa zastąpić miłą dla ucha melodią.Po kłótni z partnerem/partnerką nic nie ukoi nerwów lepiej, niż ulubiona piosenka.Gdy jesteśmy smutni, szukamy pokrzepiających utworów lub takich, które pozwolą nam się wypłakać.Kiedy rozpiera nas energia, chcemy wsłuchać się w dynamiczną, szybką piosenkę.Powstało nawet powiedzenie, że życiu brakuje tylko dobrego soundtracka.
Początkowo służyła jedynie rozmaitym wierzeniom, stanowiła akt inicjacji i godowych  obyczajów.Z biegiem wieków zaczęliśmy używać jej dla rozrywki, obdarzyliśmy ją wysokim miejscem w globalnej kulturze.Za jej pośrednictwem wyznawaliśmy sobie miłość, przekazywaliśmy swoje spostrzeżenia, emocje i bawiliśmy się każdą możliwą strukturą.Tworzyliśmy nowe brzmienia, poszukiwaliśmy coraz to lepszych form odbioru, wymyśliliśmy coraz to lepsze (bądź gorsze) gatunki i podgatunki.Pop, rock, metal, heavy metal, hip hop, reggae, rap, muzyka klasyczna, filmowa, klubowa, dubstep, jazz..... i wiele, wiele więcej!
Jest tego tak niezliczona ilość, że każdy, niezależnie od wieku, znajdzie coś dla siebie.Każda cywilizacja zrodziła przynajmniej kilku wybitnych i mniej poważanych artystów.Jeden lubi to, co w drugim budzi wstręt -  i na odwrót.Dzięki temu możemy dyskutować na temat, który dla każdego jest równie istotny.
Być może to jedynie generalizowanie, jakby powiedziała Karolina, jednak trzeba coś ustalić: istnieje trend na anglojęzyczne piosenki.Bardzo trafnie zauważył to jeden z moich zagranicznych rozmówców, który stwierdził dominację utworów po angielsku.Nie wybijesz się zbyt wysoko, jeśli nie sklecisz jakiejś proste piosenki o miłości (udanej bądź nie) w języku "herbaciarzy".Dzisiaj nam się nie chce szukać tłumaczenia tekstu wybranej piosenki, jednak bardzo wielu z nas włada "językiem świata" i to pomaga nam w szybkim rozumieniu danego kawałka.Gorzej, jeśli ktoś śpiewa po włosku czy francusku...Wtedy mało kiedy przejmujemy się tekstem i musimy bazować na samym brzmieniu.
Szybkie, proste utwory z banalnym tekstem.Może być o miłości, zdradzie, zranieniu, szczęściu lub wierności.Nic się nie stanie, jeśli poruszymy temat balowania do białego rana w najlepszym klubie w mieście, z najbardziej seksownymi panienkami świata! Jeśli tekst owije się wokół namiętności, pożądania czy po prostu zwykłego pieprzenia, też będzie dobrze.Grunt, to dobrze się bawić przy zajebistych rytmach.Liczy się rozrywka przy litrach alkoholu, czyż nie?
Najbardziej komercyjnym gatunkiem jest bezsprzecznie pop.Często młode talenty są szufladkowane w tej dziedzinie, zdając się w połowie na "drobnych" poprawkach komputerowych.Kiedy słucham 99% utworów, jakie niemal non stop serwuje radio Eska, mam wrażenie, jakbym słuchał w kółko tej samej piosenki.Wszystkie obracają się niemal na tym samym schemacie.Żeby nie było nie mam nic do radia, bo słucham go bardzo rzadko.Czasem zdarzy się jednak, gdy trafię na  piosenkę z tego magicznego 1%, co powiększa moją kartę pamięci o kolejny utwór.Ale cała reszta to bardziej miły, ale bezpłciowy urozmaicacz czasu."Fajnie brzmi, ale w sumie nic specjalnego".
Dokąd zmierzasz, muzyko? Jak dalej potoczą się twoje losy? Jak wiele jeszcze przed nami skrywasz? Czy to, co z tobą robimy, rzeczywiście zmierza w dobrym kierunku? Czy nie da się sprawiedliwie oceniać twoich dzieci na podstawie rzetelnego, prostego układu, nie angażując w to polityki ani poglądów na daną narodowość? Ilu jeszcze zrodzisz geniuszy, ilu spłodzisz bękartów?
Nikt nie jest w stanie na te pytania odpowiedzieć.Dlatego wnioski pozostawiam tradycyjnie do waszej interpretacji.


Eurozwisja czy Eurekcja? 2015-05-24

"We are the heroes of our time" <3
No i po Eurowizji! Szwecja znów objęła rządy, a do następnego konkursu statuetka będzie w rękach Mansa Zelmerlowa.Oglądałem wczorajsze wydarzenie za pośrednictwem YouTube'a, z włączonym w tle stream'em NRGeeka.Razem z kumplem urządzili małą Lożę Szyderców, która okazała się wybornym komentarzem do tego, co działo się na scenie.
W mojej ocenie faworytami Eurowizji była Szwecja, Gruzja i Belgia, choć potajemnie trzymałem kciuki za Polskę.Niestety, nasza Monika Kuszyńska dostała jedynie 7 punktów ( to i tak lepiej, niż parę innych uczestników).W sumie zaśpiewała całkiem dobrze, jedynie te czarno-białe fragmenty koncertów sprzed wypadku mnie trochę drażniły.To ewidentne zagranie pod publikę, niejako branie widzów na litość.Tak się po prostu nie robi.Co do samej piosenki to nie miała w sobie niczego nadzwyczajnego.Ot, kolejny "zamulacz" z powolnym początkiem, miłosną otoczką i ledwo pobudzającym refrenem.Było średnio, całkiem przeciętnie.
Jak odbyło się głosowanie? 40 państw podawało punktację trzech najwyżej ocenianych uczestników.Na prowwadzeniu były trzy siły: Szwecja, Rosja i Włochy.Występ Rosjanki nie był jakoś szczególnie wybitny, ale w komentarzach zauważyłem wielu sceptyków.Sam podejrzewałem, że po klęsce sprzed roku teraz wszyscy nagle ugną się ze strachu przed Putinem i wybiorą piosenkarkę ze Wschodu.Na całe szczęście Szwecja pod koniec głosowania dostała potężny zastrzyk ocen, co pozwoliło jej świętować do rana.Włosi natomiast pokazali, że naprawdę umieją śpiewać.Trzech gentlemanów o operowych głosach sprawili na publice ogromne wrażenie, choć nadal trochę im brakowało do zwycięstwa.
Co się kryje za animowaną postacią i piosenką Mansa? Młody Szwed za czasów szkolnych padł ofiarą manipulacji jednego kolegi, który podburzył przeciwko niemu jego  najbliższych przyjaciół.Nasz bohater został więc wyrzutkiem, outsiderem, odtrąconym przez rówieśników.Pewnego dnia do jego klasy przyszedł nowy uczeń, który od razu dostrzegł odtrąconego i stał się jego przyjacielem.Ta znajomość podźwignęła go na duchu, dzięki czemu teraz podczas Eurowizji piosenkarz mógł wcielić się w swego przyjaciela, oddając swego ducha w ręce świetnej animacji - komputerowej postaci o imieniu Mons Peter ( o ile dobrze zrozumiałem).Tak czy siak kariera tegorocznego laureata na dobre rozkwita, a sądząc po piosence z nadchodzącego albumu (której to fragment zaśpiewał podczas konferencji prasowej) zapowiada się całkiem nieźle.Sam jestem ciekaw jego twórczości, bo gość ma w sobie ten power, tą moc, jakiej mało w dzisiejszej muzyce.Ktoś mógłby powiedzieć:



-  Ej, przecież to taki sam średniak, jak inne piosenki ze stacji radiowych!



Może i coś w tym jest.Ale ta jedna piosenka najbardziej utkwiła mi w uszach, a co jakiś czas ćwiczę kroki do refrenu.Wróżę i życzę Mansowi jak najlepszej przyszłości (mimo, że będzie pewnie  kolejną "gwiazdą jednej piosenki").
Szwecja pokazała po raz kolejny, że to ona zasługuje na miano królowej muzyki.Czy Polska miałaby szansę na zwycięstwo? Nie wydaje mi się , ale pokibicować zawsze można! Grunt, że zawsze dostajemy się do wielkiego finału.Przecież nie ważne jak kto śpiewa, lecz kto na kogo zagłosuje.
A pro po głosowania - niech mi tylko ktoś się spróbuje wykręcić od wyborów! Ruszmy tyłki i zagłosujmy na mniejsze zło.To już nie jest wybieranie antysystemowych ludzi, którzy mogą coś zmienić.To głosowanie przeciw komuś. Nawet, jeśli nie popieracie żadnego z kandydatów, wybierzcie tego, który najmniej nam zaszkodzi.Potem możemy martwić się o jesień i upatrywać nowych stronnictw w Parlamencie.
Na koniec jeszcze o Eurowizji dla tych, którzy oglądali: Alice Tumler ->mój nowy ideał piękna!







Sprawiedliwe morderstwo 2015-05-19

To miało być zwykłe popołudnie, może ranek.
Dzień był tak blady, że trudno sobie przypomnieć.Byłem już w okolicach mojej szkoły, na mało uczęszczanej trasie chodnikowej.Przede mną szły dwie dziewczyny i dwóch chłopaków, w tym mój dawny znajomy z podstawówki.W pewnym momencie dziewczyny podeszły do mnie, zagadały przez chwilę.W sumie były całkiem ładne.
Nagle coś pchnęło mnie do przodu.Towarzysze moich rozmówczyń tylko czekali na okazję.Zaczęli się śmiać."Czego innego mógłbym się spodziewać po moim imienniku z podstawówki i jego znajomych?" - pomyślałem.Podniosłem się szybko, otrzepałem z piachu.Do niecnego czynu przyznał się nieznany mi koleś.Obok nas stała czerwona furgonetka.Byłem wściekły, więc wyzwałem  od śmieci mojego przeciwnika.Ustawiłem się plecami do drzwi pojazdu i rzuciłem wyzwanie rywalowi: Najpierw ja walnę go w twarz z całej siły, a potem on mnie.Dziwnie to musiało zabrzmieć, ale grunt, że się zgodził.
Wymierzyłem cios, tamten zrobił unik.Kiedy mój wróg gotował się do mocnej riposty, rzuciłem się na niego.Szamotaliśmy się i tłukliśmy na chodniku, szczęściem nikt tego nie widział, prócz nas.I w końcu walnąłem go mocno po zapitym, brudnym ryju.Wstałem, poprawiłem fryzurę, wytarłem krew.Znajomi mojego przeciwnika podeszli do niego, tylko po to, by się z nim pożegnać.Raz na zawsze.
Zabiłem człowieka.Nigdy nie myślałem, że będę czuł się tak dziwnie, jak teraz.Świat wokół mnie zaczął wirować, przed oczami ukazała się scena w sądzie, przesłuchanie i moje własne słowa: "Nie chciałem go zabić, ale nie żałuję, że tak się stało.Zasługiwał na to".
Czemu takie emocje mnie dotknęły? Mnie, który upatruje sprawiedliwości w niekonwencjonalnych, lecz nie prowadzących do zgonu środkach? O zabijaniu kiedyś wam pisałem, przy okazji "Zabójstwa Jessiego Jamesa przez tchórzliwego Roberta Forda" ( z Bradem Pittem w roli głównej).Wówczas zastanawiałem się nad istotą zabijania, czym się kierujemy odbierając ludzkie życie.Jednak wtedy były to jedynie rozważania kogoś kto stoi z boku.Dzięki minionej nocy mogłem choć trochę wejść w ten brudny, niemoralny świat.
Sny mają w sobie niezwykłą, straszliwą moc.Czemu dostałem taką wizję? Wczorajszy dzień upłynął tak, jak każdy inny, nie przypominam sobie żadnego strachu czy zdenerwowania!  W czasie snu czułem się poniżony, wyśmiany, pałałem rządzą zemsty.Zabijając tamtego gościa zacząłem się bać o to, co będzie w przyszłości, że czeka mnie śledztwo, przesłuchiwania i w końcu proces.A mimo to czułem, że postąpiłem należycie.Mojego przeciwnika należało surowo ukarać za to co zrobił, bo lepsza dla niego śmierć, niżbym miał go dostać w swoje ręce!
Nie dam się poniżyć.Nie dam się doprowadzić do słabości i łez.Prawda, może i jestem trochę życiową łajzą.Ale ten mały, bezbronny baranek ma ukryte rogi.I nie dopuść nigdy Boże, aby okazja  kiedykolwiek sprzyjała zemście.Aby już nigdy nikt nie miał na tyle odwagi, by go rozjuszyć.
Zabiłem człowieka odpoczywając w ciepłej pościeli.Nie żałowałem przebiegu nieszczęśliwego wypadku.Jaki z tego wniosek? Odebrać życie łatwo - wystarczy tylko dobrze to rozegrać, zatrzeć ślady i zamknąć za sobą drzwi.Jednak zawsze lepiej mieć mocny argument ZANIM się tego dokona.


Notka "Gorzki smak morderstwa": http://www.elvenoor.e-blogi.pl/komentarze,173785.html







Grand Budapest Hotel (2014) - Lektura w seansie 2015-05-16

Urokliwa historia
Zapraszam was dzisiaj do Grand Budapest Hotel - podupadłego, pustego miejsca, które niegdyś tętniło życiem.Usiądźcie wygodnie, za chwilę podadzą nam kolację z wytrawnym winem.Tymczasem opowiem wam o losach młodego boja hotelowego i konsjerża Gustavo.Będzie to przyjemna, wciągająca, ale i budząca niepokój historia.Powiedzą wam "komedia",  "dobry dramat" ale nie dajcie się zwieść.To nie będzie przeprawa przez rzekę łez, ani tych ze śmiechu ani smutku.
Seans opływać będzie w naprawdę dobrze napisany scenariusz, niebanalne, ciekawe postacie oraz intrygujące wątki.Pisarz toczy rozmowę z właścicielem wymarłego już hotelu.Jest mu dane wysłuchać bardzo płynnej, klimatycznej opowieści o przyjaźni młodego boya hotelowego (imieniem Zero), który nic nie posiadając zatrudnia się w hotelu Grand Budapest u niejakiego Gustavo.Historia, ku mojemu zaskoczeniu, podzielona została na części.W istocie czułem się jakbym czytał książkę i jednocześnie widział przed sobą wszystko, co się dzieje.Niebanalne, groteskowe ujęcia, świetna charakteryzacja i stroje adekwatne do epoki, w doskonale dobranej kolorystyce.W filmie przejawia się wątek pysznego, ślicznie wyglądającego łakocia od lokalnego mistrza cukiernictwa.Gdy przypomnicie je sobie po obejrzeniu produkcji z zeszłego roku, tak jak ja bez cienia wątpliwości porównacie "Grand Budapest Hotel" do wspomnianej słodkości.
Chociaż niezawsze jest tak cukierkowato.Wciągająca formuła nietypowej akcji, intrygi i ucieczki towarzyszy nam w specyficzny sposób.Czułem się lekko zaniepokojony o swój los, gdyż ścigał mnie William Defoe o wilkołaczym spojrzeniu.A mimo to starałem się przed nim uciec na tyle, by zawsze miał mnie na widoku - tak świetnie przyprawiono mój seans, że chciałem delektować się nim jak najdłużej!
Wątek miłosny występuje, choć w znośnej, niewielkiej postaci - czyli tak, jak lubię, bez babrania się w zdrady, komplikacje, wątpliwości.Nie tego chce widz, nie w tym celu wybrał "Grand Budapest Hotel"! Ludzie pragną uroczej, oryginalnej historii z pomysłową, intrygującą aranżacją, zabiegami kamerzystów i specjalistów od groteski.I taki właśnie jest ów film! Polecam go wam z całego serca!
O ile do tej pory w książkach szukałem jedynie fantastyki, magii, Przeznaczenia i tak dalej, o tyle już od początku seansu miałem chęć sięgnięcia po tą opowieść w wersji książkowej - a to już bardzo dobrze świadczy o dziele Wesa Andersona!


Nieoczekiwany finał 2015-05-07

Och, Karol...
Kilka dni temu zacząłem pisać z pewnym chłopakiem z okolic Dębicy.Karol jest cztery lata młodszy, ale równie kumaty i wrażliwy jak ja.Nawiązaliśmy bardzo fajną relację, by wreszcie dziś się spotkać.Zapowiadało się na bardzo fajne przedpołudnie, pogaduchy, żarciki itd.W rzeczywistości obaj byliśmy trochę skryci, więcej milczeliśmy niż rozmawialiśmy, na siłę szukaliśmy tematów, byle tylko coś mówić."Miało być tak świetnie, a wyszło dziwnie" - myślałem.Do czasu.
W końcu miał się już zbierać do wyjścia, żeby zdążyć na autobus.Wyrwał się dla mnie z lekcji po raz pierwszy, jego mama trzymała go na krótkiej smyczy, zaganiając  do wszystkiego i snując plany nad jego przyszłością.Nieśmiało staliśmy przed wyjściem, dyskutując jeszce chwilę.Niepewnie dałem mu rękę na pożegnanie.Przytulił mnie.Jeszcze nigdy nikt, prócz rzadkich rodzinnych okazji, mnie nie przytulił.Karol nie chciał być nadal samotny, ciągle go popychano, obśmiewano, a nawet bito tylko za to, że jest gejem.Nagle poczułem się jakoś inaczej.Pchnięty nieznaną siłą pocałowałem go w policzek i...zaczęła się magia.
Nasze usta i języki wiły się w przepięknym tańcu, nasze dłonie splotły się ze sobą.To było niezwykłe, słodkie i cudowne! Dobrą chwilę się całowaliśmy, aż zaprosiłem go na łóżko.Tam, leżąc koło siebie kontynuowaliśmy miłosne wyznanie, aż nadszedł czas się pożegnać.Przytuleni do siebie obiecaliśmy sobie wierność.On jest niesamowity, uroczy!
Gej to nie homoś, który swoją seksualność musi przejawiać na każdym kroku.W niczym nie przypomina wyszminkowanego różowego klauna w dziwacznym przebraniu.Nie jest pozbawiony męskości, potrafi być twardy i stanowczy, ale pozostaje wrażliwy.Nie okazuje swojej orientacji, nie wywyższa się ani nie woła o równouprawnienie.Nie myśli o każdym facecie jak o kolejnym kochanku.Po prostu jest, żyje obok ciebie, a cała różnica tkwi w odmiennych preferencjach.
Ja natomiast pozostaję biseksualistą.Dziś przekonałem się o tym na własnej skórze.Choć z Karolem nieczęsto będziemy się mogli spotykać, zważywszy na jego uwiązanie, brak pozwolenia na samodzielne wycieczki z Pilzna, i dany nam czas.Nie posunęliśmy się dalej, jednak dostałem sygnał, aby wznowić walkę z pornosami.Tak, już to przerabialiśmy, wiele razy mówiłem, że z tym skończę...Ale tym razem nie będę kierował się ideami, lecz prostą zależnością: kontynuując mój nałóg nie będę w stanie osiągnąć "szczytu" w normalny sposób.
Wciąż czuję w ustach smak Karola.Jego można by kosztować w nieskończoność <3
A jeśli ktoś zacznie mi pleść cokolwiek o zasadach...mam swoje, nieco kontrowersyjne zasady.Żyję wg nich, trzymam się własnego schematu i póki co nie wyszło mi to na gorsze.Prawie każda dziewczyna wydaje mi się taka sama, żadna nie ma tego czegoś, co zainteresowałoby mnie jej osobą.Wolę zatem spotykać się z chłopakiem, który odwzajemnia moje uczucia, niż oczekiwać, że któraś dziewczyna pokochałaby takiego nudnego introwertyka.Wam ciągle jest mało, choć Karolowi to pasuje.I mnie też.


Polski i Matematyka - relacja i porady 2015-05-04

Jedno wielkie UFFF!
Wykrakaliśmy sobie, kochani! Właśnie zebrałem wyniki ankiety, którą przeprowadziłem dwie notki temu. Z 280 oddanych głosów 11% poszło na "Lalkę", 10% dostał "Pan Tadeusz", a "Dziady" przyjęły się w 8%.Licea wg mnie dostały wersję trudniejszą, bo na podstawie powieści Prusa trzeba było określić rolę Losu w życiu człowieka, czy ludzie na pewno są tak niezależni jak im się wydaje.Tym, którym ten temat nie podpadł, musiał się spodobać wiersz Amerykanki o utracie.Podejrzewam, że nasza polska "Lalka" poszła się kochać u większości maturzystów.A jak było u mnie?
Fragment "Z legend dawnego Egiptu", opisujący okrutnego i despotycznego Ramzesa oraz jego litościwego wnuka Horusa.Zadanie polegało na określeniu pojmowania i wykorzystywania władzy absolutnej u każdego z jegomościów, skupieniu się na wyznawanych przez nich wartościach oraz wyodrębnienie przesłania tego tekstu.Ten temat zdecydowanie podpadł mi do gustu mimo, że "Dziady, cz. III" i scena rozmowy Senatora z matką Rollisona, bardzo kusiły.Niefortunnie nie mogłem się odnaleźć w drugim tekście z "Ziela na kraterze".Trzeba było przedstawić obraz matki w obu dziełach, a następnie przedstawić je możliwie najszczegółowiej.
Jako że ze mnie jest zapominalska duszyczka, nie dałem wam żadnych wskazówek (mimo, że jesteście przecież myślący i sami wiecie, jak co napisać).Dlatego przyszłym maturzystom strzelę kilka wskazówek.Po pierwsze piszcie na temat.Nie lejcie wody niepotrzebnie, nie rozpisujcie się o waszych dziadkach, nie czerpcie z własnego życia.Spójrzcie na omawiane teksty pod kątem tematu: co macie znaleźć, kogo scharakteryzować, co opisać.Skupcie się na wszystkich szczegółach, przepiszcie wszystko, co wam wpadnie do głowy (i będzie zgodne z tematem!) własnymi słowami.Im więcej ważnych rzeczy, tym mniejsza szansa na stracenie punktów w głupi sposób.Wykorzystujcie dobre czas, nie spieszcie się, nie gońcie za kumplami, którzy właśnie skończyli.To WASZA matura, WASZ czas.Sprawdźcie napisany tekst po kilka razy, przeczytajcie temat ponownie nawet, gdy już  skończyliście.Może się zdarzyć, że zapomnicie przed oddaniem napisać dość ważnej rzeczy uściślonej w temacie, jak choćby przesłanie utworu (wiem to po sobie, szczęściem nie spieszyłem się do wyjścia).Jeśli zaś chodzi o tekst czytany, skupcie się na tym, co macie wypisać, gdzie szukać.Myślcie podczas czytania, interpretujcie kilkakrotnie.Jeśli na jakieś zadanie będziecie chcieli napisać taką samą odpowiedź, jak kilka poleceń wcześniej, wczytajcie się w treść dokładniej.
Czytać, myśleć, skupiać się.To jest motto również na matematykę! Nie pomijajcie żadnego zadania, w każdym próbujcie zdziałać cokolwiek, nawet w wykazach.Zawsze jest szansa na ustrzelenie chociaż kilku punktów! Zawsze szkicujcie dokładny rysunek pomocniczy, jeśli zajdzie taka potrzeba.To da wam więcej pola do popisu i podda sposób rozwiązania.Nie poddawajcie się, jak czegoś nie umiecie - jedziecie dalej.Załatwcie szybko najłatwiejsze kwestie, by mieć czas na dłuższe zagadnienia.Podchodźcie do zadań od różnych stron, bacznie przyglądajcie się wszystkim kątom, bokom, szukajcie pomocnych informacji w samej treści.
Niemal wszystkie zadania opierają się o ten prosty schemat : Co masz policzyć? Jaki jest wzór na to? Co masz dane? Co potrzebujesz jeszcze wyliczyć? W jaki sposób możesz to uzyskać?
Królowo nauk, nadchodzimy! Pora na ostateczny bój, choć część z tych, którzy idą na studia, będzie musiała przeciwstawić się twoim jeszcze potężniejszym siłom! Nie zagniesz nas niewymiernością w mianowniku, na śniadanie zjadamy fukncję kwadratową, nie straszne nam są wielomiany i działania na potęgach! Możesz sobie wsadzić te swoje logarytmy i zbiory wartości! Idziemy po ciebie, więc nie broń się trygonometrią.Lubimy tylko rozwarte kąty!
Chociaż chciałoby się tak po prostu każde zadanie na wykaz zapisać w nieco innej postaci:



Zadanie 28.Uzasadnij, że spełniona jest nierówność to zadanie nie ma sensu (3 pkt).


Krótka wróżba na jutro 2015-05-03

Przegądając zeszyt do języka polskiego z klasy pierwszej natrafiłem na pewien łaciński cytat, który kiedyś zapisałem sobie na tylnej okładce.Z ciekawości sprawdziłem jego znaczenie....


"Lasciate ogni speranza"  - Porzućcie wszelką nadzieję


Nie wiem, czy to wróżba na jutro, czy tylko ironia losu, że czuję się tak super komfortowo, a tu nagle dadzą nam "Nie-Boską Komedię", czy - nie daj Boże! - "Chłopów"!
No cóż, zarówno sobie jak i wszystkim kolegom po maturze życzę połamania długopisów! Obyśmy dostali w miarę proste zagadnienia i znośne tematy.W teorii mogą dać nam wszystko, więc a nuż się trafi "Kamizelka"? Płonne nadzieje, ale zawsze coś ;)


Prognozy maturalne 2015-05-02

matura. Matura ? MATURA!
Jeszcze tylko jutro dzieli mnie od ostatecznego sprawdzianu umiejętności nabytych podczas czterech lat nauki w Ekonomiku.Nie stresuję się, wiem że zdam każdą z matur i wy także, tegoroczni maturzyści! Jeśli nie wierzycie, poniżej zamieściłem bardzo ciekawy, szczery motywacyjny filmik, który pomoże wam rozwiać wszelkie wątpliwości.
Język polski - wystarczy mi niedzielne przedpołudnie + kawałek wieczoru, by przypomnieć sobie wszystko o każdej z lektur."Potop" i "Wesele" mogę potraktować łagodnie, nie dadzą tego samego.Jeśli OKE zechce jeszcze podręczyć nasz ostatni rocznik starej podstawy, może nam zaserwować "Chłopów", "Lalkę" lub "Pana Tadeusza".Tych pierwszych nie przeczytałem ze wzgędu na nieprzyswajalny dla mnie język.Dzieje Wokulskiego kontynuowałbym, gdyby nie Rzecki i jego pamiętniki o wojnie.Lektury czytam od deski do deski, ale jego opowiadań po prostu nie mogłem znieść! O narodowej epopei nie wspominam, czytałem ją z pięć razy dla samej przyjemności. W odwodzie pozostają "Nie-Boska Komedia", "Kordian", "Dziady", "Granica" i najmniej spodziewane "Tango".Wedle moich domysłów "Nad Niemnem" będzie pominięte, ale nadal wielką tajemnicą pozostaje Werter i jego "Cierpienia". "Zbrodnia i Kara" dostaje ode mnie 50% szans, razem z "Przedwiośniem", "Ferdydurke" i "Ludźmi bezdomnymi"."Dżumę", "Inny świat", "Medaliony" czy "Zdążyć przed Panem Bogiem" wykluczam.
To tyle, jeśli chodzi o moje typy.Pod spodem umieściłem ankietę, w której możecie typować tegoroczne gwożdzie programu.Jestem ciekaw na ile nasze prognozy się pokrywają.Jakby nie było musimy się przyłożyć, rozpisać o każdym szczególe fragmentów pamiętając o głównym temacie.Wypracowanie tak, jak pytania do tekstu są czystą loterią.Pamiętać o formie, otworzyć myślenie i modlić się o zgodność z kluczem!
Matematyka - tu już sprawa prostsza, ale i wymagająca większej kombinatoryki.Powtórzyć wzory, których nie ma w tablicach, przećwiczyć schematy i wyśmigać wszystkie typowe zadania, ucząc cię dostrzegania wszelkich detali.Za wykazy możemy się brać i próbować rozwiązywać.Najważniejsze to starać się uzyskać za nie chociaż  punkt.
Język - prosty jak budowa cepa, przynajmniej dla mnie.Angielski to moje drugie ja, płynnie czytam oraz piszę teksty anglojęzyczne, słuchanie wychodzi mi nader przyzwoicie.Oczywiście, te zadania również stanowią swego rodzaju losowanie.Wszystko zależy od akcentu i szybkości nagrania.Bez względu na język, którym będziemy się posługiwać, trzeba wychwytywać wszelkie słowa-klucze, wyrażenia inaczej sformułowane, niz w tekście.Z resztą wszystko to już przerabialiśmy w szkole, więc jeśli jesteś mądry/a i pracowałeś/aś wytrwale, to zdasz na spokojnie.W przecinym wypadku życzę powodzenia ;)
P.S  To uczucie, gdy odpowiedzi z próbnego arkusza pokrywają się z Matemaksem - bezcenne!


ANKIETA: http://strawpoll.me/4260881







e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]