Zwi@dowca Elvenoor | e-blogi.pl
Blog inny niż wszystkie
Blogi

Wyścig z czasem i Lot "Albatrosa" 2015-03-31

"Jak jesteś stewardessą to pozdrów nasze ego tam"...
Bibliografia napisana, jutro o 12:00 mija termin jej złożenia.Jakoś ostatnimi dniami nagle obudzili się wszyscy maturzyści z całej szkoły, aby rozpocząć długotrwałą okupację stanowisk komputerowych, miejsc przy stoliku oraz wziąć w niewolę bibliotekarkę, zadając jej skomplikowane zadanie kontroli poprawności formalnej wymaganych dokumentów.Poloniści straszą konsultacjami, odradzają, zalecają, więc nie ma co się dziwić.Kto żyw, pędził do biblioteki na kilka lekcji i przerw.
Tak to mniej więcej wygląda z mojej perspektywy.Też nie jestem święty, ale przynajmniej mogłem spędzić te dwa wf-y + długą przerwę w bardziej pożyteczny sposób.Pomyślna kontrola mojej bibliografii oznaczała bowiem pomoc innym kolegom: sprawdź mi to, spytaj się u babki o to, poszukaj mi tamtego, bo muszę ćwiczyć...standard, "Mistrzu Dobra Duszyczka" nie waha się w takiej sytuacji.Swoje zrobione, czasu pod dostatkiem - czemu nie?
Taka bieganina przed końcem roku, tyle do nauki, tyle do wyćwiczenia.Dodatkowo druga matura z polskiego poszła na 53%...Jak na mnie bardzo słaby wynik, choć sam nie wiem co się tam stało.Temat prościutki: wiersz "Pomnik Piotra Pierwszego" - wymień władców, porównaj i powiedz dlaczego zostali  zestawieni.BANAŁ! Oczywiście trzeba było pisać na kartkach kancelaryjnych, więc już poleciało 5 punktów za brak marginesów.Ponoć nawet niedostatecznie wyznaczyłem akapity.A czytanie, jak to dosłownie wyraził się mój kolega: "Pierdolenie o Chopinie"!
Czas biegnie stanowczo zbyt szybko, mówiłem to, mówię i powtórzę jeszcze nieraz.Tak naprawdę nie chcę końca roku, opuszczenia szkoły, wejścia w świat studencki.Boję się jak mógłbym sobie tam poradzić, wystawiony na próbę samodzielności.Coś się kończy, coś zaczyna, chociaż zawsze zmiana jest niełatwa.Mam dość tej gonitwy, dosyć zmartwień o teraźniejszość, smagań  bicza przyszłości i tych zapętlonych pytań "To gdzie idziesz na studia?" ! Wystarczy, koniec z tym! Zwolnijmy...
Nietypowe marzenie, nierealne, niepraktyczne: mieć skrzydła.Móc rozpędzić się z najwyższego wzgórza, wzbić w powietrze, nadąć pióra i płynąc na wietrze przed siebie, prosto w dal.Nie zatrzymywać się, zamknąć oczy, wzlecieć o własnych siłach! Stać się Szarym Aniołem, ostatecznie wyrzec się tak Boga jak i Szatana, stanąć pomiędzy nimi i zatrzymać ten cholerny, bezcelowy konflikt trwający tylko dlatego, że Pierwszy Idiota nie pokłonił się człowiekowi, więc ten Drugi się obraził.I teraz mamy świat, nad którym Zły sprawuje dużą kontrolę, choć niecałkowitą.Drugi trzyma Pierwszego na łańcuchu, ale wcale niekrótkim.Nonsens.
Mam już dość tego wszystkiego.Chcę przekazać wreszcie komuś moje słowa, wywołać Bunt na wielką skalę.Człowiek ma w sobie wielką moc, dzięki której można zrobić niemal wszystko - niszczyć mosty lub budować społeczności.
Jestem zmęczony.Paradoks: czekam na jeden pieprzony dzień, w którym będę mógł zacząć Przygotowania do Odejścia, a zarazem chcę mieć jakiś cel, nadrzędną misję.Dlatego właśnie i z powodu wszystkiego powyższego muszę zostać sobą: niezdolnym do miłości niewolnikiem melancholii i pornoli.Ironia.
Może jutro coś się ruszy? Wreszcie wybije 1 kwietnia, a z nim pierwsze dla mnie spotkanie "Albatrosa".Oczywiście po powrocie dowiecie się jako pierwsi jak mi poszło.Tym razem mam mieszane uczucia, nie czuję tego podekscytowania, choć nie zamierzam rezygnować z życiowej szansy (tylko na co?)







Wiosennie o Basi 2015-03-26

Co wam powiem, to wam powiem, ale wam powiem: ciepło!
Czas odstawić lekkie kurtki, schować grubsze buty, odkryć koszule.Aż trudno uwierzyć, że jeszcze "przed chwilą" były święta, a teraz nadchodzą kolejne.Ciężko sobie wyobrazić jak niewiarygodny był przeskok od pierwszej do ostatniej klasy Ekonomika.Już niedługo koniec nauki w szkole, tęższe przygotowania do matur i egzaminów zawodowych.A dalej...czarna plama.Czas wybierać kierunek i miejsce studiów, wstępne namiary na stancje, formuły nauki, pierwszą pracę.Pora zaostrzyć wydatkowanie oszczędności, aby jak najwięcej kasy doszło na start.Trzeba wreszcie zacząć myśleć o dochowaniu Przysięgi...
Ale to jeszcze przede mną.Na razie praca wre przy prezentacji maturalnej, ostatnich obowiązkowych lekturach i nauce przedmiotów zawodowych.Od początku tego roku (a nawet jeszcze poprzedniej klasy) pomagam mojej serdecznej koleżance, Basi.Lubię ją za to, jaka jest.W gronie towarzyskim śmiała, wesoła, rozgadana, lecz gdy przychodzi sprawdzian czy głupia kartkówka, zaczynają się kłopoty.Wiele razy zostawałem razem z nią po lekcjach, aby wytłumaczyć jej niezrozumiałe kwestie.Jest wobec mnie bardzo wdzięczna.Mimo wszystko Basia zbyt łatwo i zbyt gwałtownie się denerwuje, gdy jej wypowiedź jest oceniana.Niby to zwykła kartkówka, odpowiedź, pierdółkowaty test na byle ocenę.U mnie w klasie jest parę takich osób, którzy ledwo załapują nawet prosty dział, lecz najwięcej starań przykłada właśnie moja koleżanka.Kłopot tylko w jej niespodziewanym strachu.Na przykład dziś opowiedziała mi płynnie po pięć razy o Pandorze i zawartym w niej motywie zła, a mimo to coraz bardziej zaczęła się wymigiwać od pójścia na kosultacje.Nie ma z nią łatwo, trzeba wspierać ile się da i starać się ją motywować do pracy.Wierzę w nią, choć jej samoocena pogarszana jest przez nieodgadniony lęk.Na pewno nie jest pierwszą i ostatnią z takim objawem.Pogadaliśmy chwilę, poradziłem, aby pogadała z ciotką psycholożką i na spokojnie opowiedziała rodzicom o jej problemie.Nie pozwalam jej myśleć źle, tłumaczę odwagę, jaką posiada.Kolega, który miał zdawać dziś polski, a również nie jest w komfortowej sytuacji, wolał stchórzyć, pójść do domu.Jasne, po co robić cokolwiek, po co się starać? Przecież wszystko nadrobię przed końcem roku, no nie?
Basia taka nie jest.Dziś spanikowała, wolała zdać po świętach.Ale mimo tego jest naprawdę odważna!



- Czemu jej tak bardzo pomagasz, czemu aż tak ci na tym zależy? Czyżby potajemna miłość?



Nie.Bardzo ją lubię, podziwiam i szanuję.Jest po prostu spoko dziewczyną, choć brakuje jej nieco większej wiary w siebie.Pomagam jej, bo wiem, że tak trzeba, że to jest dobre! Robię dla niej ściągawki z których się uczy, na tłumaczenia poświęcam czas, który w samotności bym tylko zmarnował.Robię to z czystego faktu dzielenia się z drugim człowiekiem tym, co mam i nie ograniczam się do nikogo.Jeśli ktoś jest dla mnie miły i potrzebuje pomocy, może na mnie liczyć.Pomagam na tyle, ile sam potrafię i jestem w stanie.
Ponoć dobro wraca do człowieka.Nie wierzę w tą bzdurę.To zwykły truizm na zasadach moralności i współżycia międzyludzkiego - jeśli ktoś dla ciebie zrobił coś miłego, raczej w podzięce nie podstawisz mu nogi! To bezinteresowna interesowność - robisz coś bez względu na nagrodę, a i tak ową dostajesz pod różną postacią (czekolada, odwzajemniona przysługa, pomoc w trudnej dla ciebie dziedzinie).
Taka jest istota Szarych Aniołów.Żyję, starając się czynić dobro, ale w konflikcie Światła i Cienia wolę nie brać udziału i czerpać wszystko ze swojego człowieczeństwa: na zewnątrz pomoc, uśmiech i życzliwość, wewnątrz - oddawanie się szponom nałogu i powolne odliczanie.


"Dla was, o was, z wami" 2015-03-24


Tyle pracy wkładam słowa, tyle z serca pasji płynie,
To nadaje sens itnienia, po to właśnie człowiek żyje
To powietrze, które wdycham, słońce które mnie ogrzewa,
Wznoszą ducha pod Niebiosa i z radości każą śpiewać
Rano budzą mnie do pracy, a wieczorem pieszczą zmysły
Śmierć nadeszłaby niechybnie, gdyby nagle wszystkie prysły
Gdyby Stwórca w jednej chwili chciał odebrać dar bogaty
W diabły rzuciłbym się prędko, nie czekając śmierci daty
Skoro ciepieć by mi przyszło, niech mnie Piekło stąd zabierze
Bez natchnienia i słów mocy, bo władałem nimi szczerze!

Ale cóż to za poeta, jeśli nie ma wiernych ludzi?
Po co strzępić kartek stosy, kiedy nie ma kogo budzić?
W tym tkwi piękno całej sprawy, gdy cię wspiera drugi człowiek,
W tych momentach, kiedy szuka głębi przesłań w twoim słowie,
Gdy wyraża swe nadzieje, nakieruje na tematy
Wytknie błędy, formę skarci, lecz udzieli aprobaty
Za to właśnie ich szanować, takim chwała po wsze czasy
Tacy ścieżkę ci brukują, tacy wieczne tworzą lasy
Oni pracę twą ocenią, choć niezawsze zgodnie z tobą
Konstruktywnym hołduj zawsze, bo zdążacie wspólną drogą

Malkontentów zostaw w tyle, nie ma po co się przejmować,
Po co na dyskusje błahe czas swój cenny tak marnować?
Zamiast wdawać się w "łacinę" z bandą zwykłych "Cebulaków"
Słuchaj porad i wskazówek od mądrzejszych swych rodaków
Sam pamiętaj własną drogę, raczkujących ciągle wspieraj,
Pomóż skrzydła im rozwinąć, a niech zazdrość cię nie zżera
Miej na sercu jak zacząłeś, skąd pochodzi blask twej gwiazdy,
Na twym miejscu w tym momencie mógłby stanąć niemal każdy!
Nie wywyższaj się zanadto, lecz znaj wartość swej twórczości
Godnie przeżyj każdą chwilę według prostych tak mądrości

Nim pójdziecie z tym przesłaniem, nim koleny wiersz powstanie
Oficjalnie w ręce wasze  składam hołd i dziękowanie
Za obecność, motywację, wsparcie w duchu, dobre słowa,
Aprobatę i krytykę, bo niezawsze się podoba
Czasem trzeba coś poprawić: tu przecinek, rytm szwankuje,
Lżejsza forma, krótsze treści, tam coś lepiej się zrymuje,
Po zabiegach tak potrzebnych twoje dzieło będzie lśniło,
Jeszcze piękniej zajaśnieje, by się wszystkim piękniej żyło
Po to piszę te wersety, żyjąc stale w słów kochaniu
O was, dla was, przy was, z wami - wszystko w jednym dziękowaniu!

Krótko i na temat: Dziękuję wam z całego serca za to, że jesteście! To właśnie dzięki wam mogę dla was tworzyć! Dziękuję za wszelkie dotychczasowe porady, sugestie, poprawki itp.Cieszę się mając kontakt z tak pozytywnymi ludźmi, jakimi niewątpliwie jesteście!A co do wiersza: chciałem ująć to lepiej, donioślej, w bardziej przejrzystym przekazie, ale natchnienie pozwoliło mi jedynie na tyle, że o "lekkim " opóźnieniu nie wspomnę...


Przedwiośnie 2015-03-20

W przenośni i dosłownie
Od kilku dni kontakt pomiędzy mną a Karoliną znowu się rozwija.Cieszę się wiedząc, że moja świąteczna przesyłka nie pozostała bez odpowiedzi.Musiałem czekać aż do marca, by znów przeczytać pismo Karoliny, poznać jej odczucia i obawy.Wspominałem wam już o moim zaskoczeniu i świadomości własnych błędów, doznanej przez jej list.Zrozumiałem jak bardzo zaszkodziłem  nam obojgu.Przez parę dni zaczęliśmy pisać ze sobą na Facebooku, odpisując co kilka godzin.Przedwczoraj przegadaliśmy cały wieczór, a od czwartku odkurzyliśmy skrzynkę sms.Nie było łatwo, ale moje wysiłki nie poszły na marne!
Jej gierki słowne, przemyślenia i sposób postrzegania świata stanowi dla mnie niemały ewenement.Jest mi bliska poprzez wrażliwość, intrygujący styl bycia oraz czystość wysławiania się.Jeśli miałby ktoś wątpliwości, czy istnieje jeszcze choć jedna osoba, która nigdy nie używa wulgaryzmów, to śmiało można by podać jej przykład.Spotkaliśmy się ledwie raz, w Krakowie.Chodziliśmy w tę i na zad do samego wieczora, ale nie żałuję tego dnia. Moja Pernelle stała mi się bliższa, niż ktokolwiek wcześniej (o wiadomym przypadku nawet nie wspominam).
Za jakiś czas pewnie wrócą także rozmowy przez telefon, znowu w dawkowanej formie.Dołożę wszelkich starań, by podtrzymywać naszą relację jak najdłużej.Tym razem jej nie stracę! Nie pozwolę na powtórkę z rozrywki i nie dam jej żałować podjętego zaufania.


To chyba  najkrótsza notka, jaką kiedykolwiek napisałem, a przecież opisuje bardzo ważną sytuację, której tak bardzo pragnąłem... No cóż, mój sukces jest niemały, skutki zdają się być jeszcze większe, ale nie wiem co by tu jeszcze opisać.Jakoś dzisiaj brak mi większej weny.Co zrobić, w końcu to piątkowy wieczór.W tym czasie każdy myśli już tylko o ciepłym łóżku.


"Wiedźmin.Dom ze Szkła" - Czy warto sięgnąć? 2015-03-15

Wiedźmin wiedźminowi nierówny
Jakoś tak przed samymi świętami udałem się do Empiku, aby kupić coś za wygraną w konkursie literackim.Dwieście złotych na Karcie Prezentowej to nielicha wartość, wiec i nagroda musiała być zacna.Takim sposobem trafiłem na długo przeze mnie upatrywany "Dom ze szkła".Jest to komiks o Wiedźminie, autorstwa Paula Tobina i Joego Querio.Patrząc na samą stronę tytułową nigdzie nie znajdziemy żadnego polskiego nazwiska, a więc miałem okazję do zapoznania się z kompletnie inną wizją przygód Geralta z Rivii.Wszyscy znamy jego dzieje z naszej rodzimej perspektywy, tymczasem na sklepowe półki trafiła historia widziana amerykańskim okiem.Czy warto było wydać te 40 zł?
Pierwsze co rzuca się w oczy to naprawdę dobre rysunki.Panuje na nich mroczny, tajemniczy i niezwykle ponury klimat (nie wspominam jedynie o okładce, bo moim zdaniem mogłaby być lepsza).Cała fabuła skupia się na tytułowym opuszczonym dworzyszczu z masą witraży.Geralt trafia tam po ucieczce od Leszego.Towarzyszy mu Jakub, nowopoznany facet z ciekawą historią o nieszczęśliwej miłości.Marta była jego ukochaną do czasu, gdy napadły ją bruxy i zamieniły w wampirzycę.Od tego czasu Jakub niestrudzenie trwał przy Czarnym Lesie, by odstraszać podróżnych i strzec żony.Niestety, od razu widać zagraniczne pochodzenie autorów scenariusza, bowiem w dialogach nie ma ani jednego archaizmu ani bluzgów cięższych od "zarazy".Jakby tego było mało Geralt używając swoich wiedźmińskich znaków za każdym razem musi powtarzać ich nazwy, jakby były zwykłymi czarami! Do tego wszystkiego po pierwszym użyciu któregokolwiek z nich, obowiązkowo musi paść w dialogu wzmianka o nim, np. podczas walki z ghulem:
" - AARD!
- AARD? Wygląda jak chodzący trup!
- To ghul! Żywi się ciałami umarłych.
- To w końcu GHUL czy AARD?
- AARD!...AARD to znak uderzenia falą energii!"
Przecież widać, że bestia zostaje odepchnięta przez jakiś niebieski podmuch, nie trzeba tego tłumaczyć! Dobrze przynajmniej, że podpalając stwora znakiem Igni nie ma podobnego wyjaśnienia, ani użycie Aksji nie jest bardziej zobrazowane (dla niewtajemniczonych już cytuję: "Uspokoję konie znakiem Aksji")
Historia poszukiwań Marty jak i prawdziwego przekazu miłosnej historii nie jest szczególnie porywająca.Czytało mi się w miarę dobrze, ale nieco gorzej byłoby bez klimatycznej ścieżki dźwiękowej  (zawsze lekturę umilam sobie adekwatnym soundtrackiem dla lepszej immersji).Fabuła jest więc jako taka, szału nie ma, ale nie można jej mieszać z błotem.Pewne zdarzenia da się przewidzieć, choć próżno tracić na to czas.Komiks ma pieć rozdziałów, 123 strony + kilka dodatkowych jako Galeria.Jest na czym zawiesić oko, rysunki są przynajmniej dobre.
Sądząc po jedynce widniejącej na bocznej stronie okłądki można stwierdzić kontynuację w przyszłości.Prawdopodobnie dostaniemy nową  przygodę, bo historia "Domu ze szkła" została zamknięta.Mimo wszystko czegoś mi w tym brakuje, taki Jerry'alt z Virginii... Ewidentnie twórcy chcieli sprzedać to na rynek amerykański, gdzie króluje przede wszystkim akcja Marvela.Sam nie wiem jaką ocenę mam wystawić.Po mojemu będzie naciągane 7/10 jako zachęta na przyszłość.
Czy warto zaiteresować się tym komiksem? Jeśli nie macie na co tracić czasu i chcecie poznać nieco inny punkt widzenia uniwersum Wiedźmina, a macie akurat 50 zł w kieszeni, to proszę bardzo.Nie będzie to najlepiej zainwestowana kwota, ale koszty mniej więcej wam się zwrócą, o ile nie pokochaliście sagi Sapkowskiego tak, jak ja.Z całą pewnością kwestią godną przemyślenia jest zakup drugiego zeszytu, jeśli faktycznie się ukaże.
A wszystkim, którzy chcą zacząć przygodę w świecie Geralta z całym przekonaniem polecam "Ostatnie Życzenie".Ja tak czy tak muszę do niej wrócić ze względu na maturę ;)


"Mechaniki Internetu" 2015-03-14

Miasta, kraje, kontynenty - wszystkie łączy wielka sieć
Z nami jest na każdym kroku, a nie trzeba wiele chcieć
Dziś laptopy i smartfony wi-fi łączy w jeden  router  
Już odchodzą trendy stare, rzadziej chodzi nasz komputer
Mamy wszystko w oka mgnieniu i pod ręką w zabudowie
Jak najczęściej być w zasięgu, najważniejsze wszak jest zdrowie!
Bo co zrobić, gdy masz katar, coś cię kłuje dziwnie w boku?
Nie ma czasu na lekarzy, w internecie znajdziesz spokój!
Wpisać trzeba kilka haseł, sam pomożesz lepiej sobie,
Kiedy skręca coś w jelitach, a w gorączce głowa płonie!

Dając wiarę w to, co znajdziesz nic nie może pomóc ci
Piszą wszyscy, że masz raka i zostało kilka dni!
Po co lekarz, jaki szpital? Ludzie wiedzą to po sobie
Księdza tylko tutaj trzeba, abyś spoczął w świętym grobie!
Ale może jest nadzieja? Gdzieś o leku coś pisało
Może znajdziesz jeszcze dzisiaj by cię dłużej nie bolało?
Szukasz leku na portalach, klikasz w linki i banery
Nagle znikąd ci wyskoczą bez szlafroków panie cztery
Wciskasz "iksa", chcesz to zamknąć, net zawiesza się niestety
Sytuacja to powszechna, wiedzą dobrze internety:


Na YouTubie filmów masa, wybić można się z szarości,
Dzieląc pasję z całym światem satysfakcja miła gości
Sława przylgnąć może szybko, te subskrybcje, wyświetlenia,
Wszystko pięknie tak wygląda, lecz uważaj na hejtera,
Przyjdzie takich cała rzesza, zacznie pluć buractwo zgniłe,
W konstruktywnej trwaj krytyce, miej do końca na to siłę
Zazdrośnikom lej na ciepło, większość siedzi tylko w domu
Nic nie robią by coś zmienić, nie propsują dziś nikomu
Liżą tyłki w swoich jamach, ty nie mieszaj się do śmieci
Pracuj dalej nad kontentem, niech się gryzą neo dzieci

Musisz poznać jeszcze wiele, sprawy całej to przesłanie:
W Internecie lekko nie ma, co dzień walka o przetrwanie
Tutaj wojen nigdy koniec o poglądy wyznawane
Tutaj brudne masz bez końca łajnem czoło upaprane
Ateistów wciąż się gnoi, tu katole, katolicy,
Łatwo mądrzą się na forach, ale cichną na ulicy!
Tu Lewacy z "Korwinami" wyzywają się od głupich
Wciąż szukają argumentu aby wroga móc nawrócić
Standardowo na dokładkę patriotów wiernych mamy,
W emigrantów plują jadem, rozdrapują dawne rany

W komentarzach nigdy spokój, zawsze trafi się zadyma,
Jakoś tak się to przyjęło, trudno ręce precz utrzymać
Na sam koniec jeszcze wrócę do powszechnej pornografii,
(Sztuka trudna drogę zgubić, każdy w końcu na nią trafi)
Jest reguła niepisana, bezgraniczne jej bariery,
(O numerze tajemniczym, bo dziesiątki trzy i cztery):
Co istnieje na tym świecie, wszystko jedno w jakiej formie,
Szybko znajdzie swoje miejsce w mniej poważnym, zwykłym pornie,
A pierwowzór dla odbiorcy zda się nagle mniej ciekawy!
Takie mamy w Internecie swoje światy i  zabawy...


Nie umieraj za Polskę 2015-03-12

Kategoria A!
Taki już mamy kraj, taką sytuację na świecie.To nic, że moja ręka nie jest jeszcze do końca sprawna i przejdzie jeszcze jedną operację.Nikogo nie obchodzi, że nie mogę dźwigać nią żadnych ciężarów.Nawet, gdyby z łaski dali mi kategorię B to i tak podczas wojny musiałbym stawić się za wezwaniem, o ile wcześniej nie udałoby mi się zwiać za granicę.Ponadto ustawa o obowiązku służby wojskowej jest tylko zawieszona, więc w razie czego studia wybroniłyby mnie przed szkoleniem.Niby mam te dwa tygodnie na odwołanie i chyba trzeba będzie z tego skorzystać.Nadzieja na sprawiedliwą ocenę jeszcze nie wygasła.
A co, jeśli się mylę? Jeżeli nadejdzie wojna (nie daj Boże) i faktycznie  wezwaliby mnie do armii zanim zdążyłbym uciec...co wtedy? Wówczas stanąłbym bez strachu przed plutonem egzekucyjnym i z dumnie podniesioną głową spojrzałbym śmierci w oczy.W końcu i tak planuję własną śmierć, więc gdybym nie zdążył przed nimi, to i tak dopiąłbym swego.


- Ale ty jesteś głupi! Chcesz się im sprzeciwiać, pójść na śmierć jak gdyby nigdy nic?


Nie mam zamiaru być tylko kolejnym mięsem armatnim dla zdesperowanych Poslkich Sił Zbrojnych! Wolę umrzeć bez walki za kraj, którego nie chciałbym pamiętać.Nie za taką Polskę nasi przodkowie oddali życie.Mieli w sercach młodzieńczy zapał, nadzieję na lepsze dni.A tymczasem Tusk i jego kolesie zrewanżowali im się z nawiązką...Nie pójdę w ich ślady.Nie zginę za ojczyznę jak romantyk ze złamanym sercem, bo ani nie mam miłosnych rozterek ani nie widzę w tym żadnego logicznego rozwiązania.Może byłbym jedynym takim buntownikiem, a pośmiertnie okrzyknięto by mnie zdrajcą, ale walić to.Po co mam iść na poligon? Aby magnateria mogła dalej grzać tyłki w swoich apartamentach? Żeby premier mógł śmiać się za plecami z tych wszystkich naiwnych żołnierzy i dalej kręcił swoje przewały?
Nie umierajcie za Polskę.Za kobietę, za  honor, za Sprawę, jako symbol waszych idei....ale nigdy za ojczyznę, dopóki u władzy będą stali egoistyczni, skorumpowani kolesie.Lepiej teraz pracować dla dobra narodu i zwiać za granicę z własną rodziną.Ochrona najbliższych jest dla nas wszystkich jedynym priorytetem na takie czasy.


A co do ręki, może i jest jako tako sprawna, ale z całą pewnością nie nadaje się do trzymania karabinu.W końcu nadal mam w niej płytki, a po operacji nie będzie funkcjonalna przez kawał czasu.Jeśli dostanę "zaproszenie" na kolejną komisję, dodam kilka smaczków od siebie."Czasem trzeba kłamać, takie jest życie".


"Liryczny Pojedynek" 2015-03-09

[Duety Satyryczne #2]


Słowacki: Hej, Adamie, pochwalony! Cóż sprowadza cię w me strony? Czyżbyś rzucił precz pisanie i chciał wzniecić tu  powstanie?

Mickiewicz: Zbrojny zajazd mi nie w głowie! Walczyć w innym chcę sposobie!

Słowacki:  Jaki motyw?

Mickiewicz: Jego brak!

Słowacki: Czyżby ci się znudził świat?! Wkoło wojna, naszych biją, tam rodacy w bólu giną! Wiwat Polska, król kochany! Wszystkie się jednoczą stany!

Mickiewicz: Cóż waść pleciesz za głupoty? Dla nich cenne są banknoty! Ruskie złoto z carskiej sakwy! Naród nasz od dawna martwy, lecz ofiara to konieczna, Europa jest bezpieczna! Umrzeć musim w imię Boga, niech te diabły przejmie trwoga!

Słowacki: Czyżbyś zdurniał już do reszty?! Stać bezczynnie mi się nie śni! Po co smędzisz jak pierdoła, skoro wiele czynić zdołasz?! Klucz ci wręczę do piwnicy, proch tam trzymam do rusznicy! Starczy jeno zdjąć ze ściany...

Mickiewicz: Czyżbyś waćpan był pijany?! Czy nie słyszysz, co ci mówię? Bieży to ku twojej zgubie! Ja w tworzeniu tym się chlubię, swej zawdzięczam to karierze w serca słowa wlewam szczerze! Opamiętaj się Juliuszu!

Słowacki: Widać brak ci animuszu! Jaj waść nie masz, ot i wszystko! Nie dostrzegasz co masz blisko! Wszyscy mówią "Chodź, Adamie, na kacapów polowanie"! Lecz ty zbywasz ich słowami "Walczcie duchem, nie pałkami!"

Mickiewicz: Cóż w tym złego, tak potrzeba! Znak to dla nas, wola nieba! Bóg przeznaczył nam cierpienie, to jest nasze PRZEZNACZENIE! Tak jest słusznie, tak być musi!

Słowacki: Tą niewolę trzeba zdusić! Jesteś facet czy niemowlę?! Może ciebie w śpioszki oblec? Może smoczek do ust wsadzić?!

Mickiewicz: Przestań mi waść jadem kadzić, bo nie ręczę ja za siebie!

Słowacki: Wsparcia więc upatruj w niebie! Skoro męki pragniesz tylko, spróbuj grzecznośc wpoić wilkom!

Mickiewicz: Mój Juliuszu, ochłoń nieco! Spójrz jak gwiazdy jasno świecą! Kraj w potrzebie, bez cierpienia nie da uciec się z więzienia! Wnet pomogą sojusznicy...

Słowacki: A na kogo waść tak liczysz? Na Litwinów czy Francuzów? Wszyscy mają dosyć guzów, tak jak bliscy nam sąsiedzi! Każdy na swej rzyci siedzi! Każdy myśli o swym brzuchu mając za nic klęskę druchów!

Mickiewicz: Ach, Juliuszu! Miejże wiarę!

Słowacki: Drogo sprzedam swą ofiarę! Jeśli chcą mnie ujrzeć w grobie, głośną wręczę im odpowiedź!  Armat dziesięć mam w oborze, nic tym jegrom nie pomoże!

Mickiewicz: Co ty mówisz, oszalałeś! Zobacz tylko kim się stałeś!

Słowacki: Kto to mówi, pan Mickiewicz, co to tylko w domu siedzi i nie myśli o powstaniu, tylko w śmierci rozwiązaniu! Nie wiesz nawet co to męka! Rana, blizna, ból udręka! Czyś był kiedy postrzelony?

Mickiewicz: W boju jam niedoświadczony, mięśnie wiotkie, kości kruche...

Słowacki: Czy widziałeś kiedyś juchę?

Mickiewicz: Przez minutkę, może dwie...

Słowacki: No, to waćpan sporo wiesz ! Karzesz cierpieć swoim fanom, lecz się nie chcesz spotkać z raną! Nie wiesz nawet co to blizna, chociaż tego chce ojczyzna! Hipokryto, marny prochu!

Mickiewicz: Ale pan to mącisz spokój! Twe wierszyki zawadiackie akty rodzą desperackie! Ludzie giną pod ostrzałem, choć ich przed tym ostrzegałem, choć mówiłem ktoś jest zacz...Krzyki, hałas, jęk i płacz!

Słowacki: Trzeba było mówić składniej, bym nie wyszedł na tym stratnie! Im porządku, wodza trzeba! Wtedy zda się pomoc nieba, jeśli patrząc w te obłoki sami weźniem  tyłek w troki!

Mickiewicz: Nie przemówię ci do głowy! Nic tu po mnie, bywaj zdrowy! Przemyśl swoje zachowanie, nim się jakaś krzywda stanie!

Słowacki: Mój rodaku, jedźże z Bogiem! Rozpatrz mądrze swą odpowiedź!

(Do siebie, po rozstaniu)

Mickiewicz: Cóż za bęcwał, cham i prostak! I weź naród z takim ostaw...Nie zazdroszczę tym kobietom, którym jawi się poetą! On chce latać w swym mundurze, aby panny zwodzić dłużej!

Słowacki:  W Wilnie mówią "Pisarz świetny!", a  to wariat jest kompletny! Wielki Polak, patriota, a sam tylko piórem miota! W głowach takim się przewraca, gdy chcą leczyć z książek kaca!


Sucharopodajnik #7 - Poetyckie pragnienie 2015-03-09

Najpierw ogłoszenie! Moi drodzy, wczoraj udało mi się napisać jedną z moich najlepszych dotąd prac.Wyczekujcie godziny 18:00, albowiem istnieje niezerowe prawdopodobieństwo, że wam się spodoba! Sam jestem naprawdę dumny i nie mogę się doczekać jak to przeczytacie! Podpowiem tylko, że jest to napisane w podobnej konwencji co "Rozmowa (Nie)Liryczna" i nawiązuje do jednego z bohaterów poniższego dowcipu.A teraz czas na kawał!



Mickiewicz z Puszkinem chcieli napić się wódki.Mieli tylko litr, więc założyli się, że ten sięgnie po kieliszek, kto ułoży wiersz.Panowie myślą, myślą, w końcu Mickiewicz mówi:
- Napisałem dużo wierszy, więc dziś piję pierwszy!
Puszkin, lekko spragniony, myśli nad rewanżem.Niestety Adam go uprzedza:
- Czas nam płynie niezbyt drugi, więc wypiję drugi!
Aleksander podwaja wysiłki i próbuje sklecić coś na szybko.Jednak i tym razem Mickiewicz go uprzedza:
- Czas ucieka od waszeci, więc wypiję trzeci!
Rusek poważnie się wkurzył, ale myśli dalej.W końcu usłyszał:
- Nazbyt jesteś waść uparty, więc wypiję czwarty!
Puszkin nie wytrzymał.Wziął kieliszek, nalał do pełna i wykrzyczał:
- Jop twoju mać, ja pije piać! :D


Hobbit: Bitwa... (2014) - Koniec i początek 2015-03-08

Pamiętne zakończenie?
No i po seansie! Czy "Hobbit: Bitwa Pięciu Armii" to dobrze zainwestowany czas? Dziś z całą pewnością mogę to przyznać! Ale po kolei ;)
Już od samego początku jesteśmy raczeni tym, czym filmy Petera Jacksona stoją: Pięknem, Epickością, Rozmachem i Kolorytem (innymi słowy systemem P.E.R.K).Na "dzień dobry" dostajemy rozwścieczonego Smauga palącego Esgaroth.Bard wydostaje się z więzienia, walczy z potworem i w końcu przebija lukę w jego pancerzu Czarną Strzałą, czyli pod tym względem wszystko zgodnie z książką.Jak się z resztą okaże film ma mocne oparcie w powieści Tolkiena.Efekty specjalnie wiedzą bardzo dobrze jak widowiskowo przedstawić bajkową historię.Najbardziej zapadły mi w pamięć takie motywy jak szaleństwo Thorina czy Smaug spadający we własny ogień.Na wyróżnienie zasługuje zwłaszcza ten pierwszy, jako chwile wyciszenia, odpoczynku od wielkiej masakry dziejącej się wokoło.
Zanim jednak akcja zwiąże się w pamiętnej bitwie, trzeba najpierw uwolnić Gandalfa z Dol Guldur! Na pomoc przychodzą Saruman, Elrond i Galadriela, która - dosłownie - szczytuje Mrokiem i przegania Saurona do Mordoru.Na sam koniec krótkiego romansu z mroczną twierdzą Biały Czarodziej wypowiada tajemnicze słowa "Zostawcie Saurona mnie".Chodziło o to, iż nagle wszyscy zdali sobie sprawę z oszustwa Czarownika i dostrzegli nowe zagrożenie dla Śródziemia.
Wydarzenia toczą się szybkim tempem, a sama bitwa toczy się przez całą drugą połowę filmu skacząc między dowódcami i bohaterami.Umówmy się - ten film był potrzebny jako zwieńczenie całej wyprawy pod Samotną Górę, gdyż Bilbo właściwie nie ma już co robić.Tu zaniesie Arcyklejnot do Tranduila, tam ostrzeże Thorina przed niebezpieczeństwem.
Przynajmniej z książką wszystko było mniej więcej zgodne.Uśmiercono tych, których "zabił" Tolkien i  rozplanowano kolejność wydarzeń pod Ereborem tak, jak widział to sam autor.Nadejście krasnoludów, wygląd wnętrza górskiej twierdzy, sylwetka Króla Elfów i nawiązania do utraconej miłości utrzymują widza przed ekranem, choć muszę przyznać wyższość trailerowi - jego rozmach okazał się o wiele znaczniejszy, poza tym zmieniono wygląd paru scen.
Oczywiście nie moze zabraknąć także absurdów.Dziwi mnie jak całe towarzystwo pod Gorą nie mogło zauważyć orków, rozstawiających maszty sygnalizacyjne, za pośrednictwem których kierowano wojskami zła.Lekki uśmiech wzbudza również "matriksowska" akrobatyka Legolasa.I nie chodzi tu tylko o salta i niewyobrażalną (nawet jak na elfa) zręczność, ale przede wszystkim o scenie ucieczki z walącego się mostu.Ale przecież to Peter Jackson, jemu można wybaczyć.
Tym bardziej, że nawiązał do wydarzeń z Władcy Pierścieni.Np. w trakcie ostatniej rozmowy Tranduila z Legolasem, król elfów radzi synowi, aby ten udał się do dowódcy Dunedainów, którego zwą Obieżyświatem.Bardzo trafnie został wykorzystany także  cytat z ostatnich zdań w powieści, na której się wzorowano - "Jesteś tylko małą, skromną osóbką na wielkim świecie".
Na nagrodę zasługują cudowne krajobrazy Śródziemia, szczególnie podczas drogi powrotnej.Niestety przez lwią część filmu oglądamy mrok, brud, syf i ubóstwo, delikatnie mówiąc.Nie można narzekać na brak szczegółowości w odwzorowaniu orkowych terenów czy zdewastowanego Ereboru, ale jednak brakowało mi życia w tym wszystkim.
No cóż, spodziewałem się lepszego efektu końcowego, ale mimo wszystko nie żałuję.Osobiście uważam, iż "Pustkowie Smauga" zostało nieco lepiej zrealizowane, a "Bitwa Pięciu Armii" stanowi jedynie efektowne i efektywne  zakończenie.Podobnie było z resztą przy "Władcy Pierścieni", gdzie to właśnie "Dwie Wieże" (jako druga część) w mojej ocenie górowała nad następczynią.
Wojna o Śródziemię zyskała miano kultowości.Trylogia WP wpisała się na stałe w kanon filmów obowiązkowych dla każdego kinomana.Czy Hobbit podzieli jej los? Niestety, szczerze wątpię.Aczkolwiek nie zmienia to faktu, jakim jest dobra rozrywka w oparciu o książkę (i niech ktoś jeszcze spróbuje powiedzieć, że to ekranizacja...)


This War of Mine - okiem cywila 2015-03-07

Walczyć bez rozlewu krwi...
Pod koniec ubiegłego roku wyszła gra polskiej produkcji 11BitStudios o nazwie This War of Mine.Bazuje ona na prawdziwym konflikcie z przeszłości.W mieście Pogoren trwa rebelia.Wojna powoli wyniszcza życie zwykłych obywateli. Wokół panuje ciężka atmosfera, a śmierć czycha na każdym kroku.Dostajemy pod komendę trzech losowych cywilów.Każdy ma ciekawą historię własnej przeszłości i obawy wobec trwającej wojny.Zamieszkują wspólnie jeden wielki dom, a naszym celem jest pomóc im przetrwać.Trzeba nieustannie troszczyć się o zapasy, racjonalnie wydawać jedzenie i lekarstwa oraz wymykać się nocą na szukanie materiałów.Co jakiś czas dostaniemy możliwość pomocy przybyłym sąsiadom, a podczas nocnych eskapad możemy nadziać się na niebezpieczeństwo.Np. podczas pierwszego wypadu do supermarketu można natrafić na żołnierza, który nakryl pewną dziewczynę na włamaniu.W zamian za wolność oferuje jej szybkie zbliżenie na zapleczu.Możemy zaryzykować, zaczaić się na niego i poderżnąć gardło albo zostawić ich samym sobie, kiedy nie możemy zrobić niczego.Oczywiście każdy nasz wybór jest stosownie opłacalny (dodatkowe przedmioty + satysfakcja naszych "szaraków") lub wprost przeciwnie (załamanie, depresja itd).Nasi cywile to w większości ciepłe kluchy, więc  oddanie rzeczywistości trochę leży.Ołówkowa grafika i świetna muzyka genialnie podkręcają klimat, choć jeśli chce się poczuć jak cywil na wojnie, to polecam wyjechać na Ukrainę.
Tyle słowem wprowadzenia (choć nie jest ono krótkie).Głównym tematem, do którego zainspirowała mnie owa gra jest walka o przetrwanie dla zwykłych ludzi.Okupacja nie oszczędza nikogo, zabija tak walczących, jak i cywilów.Nastaje bieda, łapanki, aresztowania i strach o każdy kolejny dzień.Przemarsze wielkich armii, naloty, inwigilacja, sfałszowane zeznania...Nasi przodkowie przerabiali to nieraz.I walczyli, nie tylko z bronią w ręku.
Uprzątanie gruzów, ratowanie sąsiadów, gaszenie pożarów - tak przykre obrazy malował się podczas każdej wojny, a najszczególniej w czasie Powstania Warszawskiego.Prości, bezbronni ludzie niejednokrotnie narażali życie ukrywając całe żydowskie rodziny i niosąc pomoc "polskim bandytom".Dlaczego chcieli to robić? Co za to otrzymywali? Nie ma na świecie tak wielkiej nagrody za ich bezinteresowność.Nie zgadzali się na niemiecką  okupację, czuli w owietrzu rosyjskie kłamstwa.Chcieli pokazać, że walka nie oznacza jedynie podążania za dowódcą w oddziale wojskowym.
Ludzie ludziom gotowi zgotować najczystsze piekło.Na swoją obronę mamy znacznie liczniejsze przypadki zwykłego człowieczeństwa, o których nikt nam w szkołach nigdy nie mówi.Podwórkowi bohaterowie, szarzy, skromni obywatele.Historia nigdy o nich nie wspomni, jest zachłanna na wszystko co się świeci: medale, ordery i wszelką technologię zagłady.Dlatego piszą ją zawsze bogaci zwycięzcy, mając za nic prostą ludzką dobroć.O tym powinniśmy pamiętać, gdy wojna zawita także i do nas.
"Od nas zależy jedynie użytek, jaki zechcemy zrobić z darowanych nam lat.A nasz czas zapowiada się czarno! (...) Czekają nas ciężkie próby".


"Szara Przystań" 2015-03-06

Mrok na Wschodzie legł bez ducha, Król odzyskał godny tron
Białe Drzewo znów rozkwita, gdzieś na wieży bije dzwon
Czas powracać swoje strony, lecz nie koniec to przygody
Już tam ciebie, Powierniku, wyczekują wielkie wody
Chociaż kraj swój ocaliłeś i zniszczyłeś Pierścień Władzy
Tu nie znajdziesz odpoczynku, który godzien jest twej pracy
Nic nie będzie jak przed rokiem, nie powrócą dni spokoju,
Nie wygasną dawne rany, choć doznane w ciężkim boju
Już nie śmiejesz się tak często, patrzysz wokół niespokojnie
Już do śmierci ciążyć będą o ostatniej elfów wojnie,
Niezbadane, ciężkie piętno odcisnęło mroczne Brzemię
Szara Przystań niedaleko, wnet opuścisz swe Śródziemie
Raz ostatni wspomnisz Shire i Pagórka ciepło miłe
Aby odejść bezpowrotnie tam, gdzie wieczne piękno żyje

Samie Gamgee, przyjacielu! Wiernie stałeś przy nim zawsze
Teraz serce twe zbyt słabe, by móc tylko na to patrzeć
W domu żona jest, córeczka i wieczerza pyszna w kotle
Szara Przystań już ciemnieje, od łez słonych oczy mokre
Przypatrują się końcowi: tam jest Gandalf, tam pan Frodo
Płyną tam, gdzie ich spoczynek, gdzie pomyślne wichry wiodą
Razem z nimi zacny Bilbo i przepiękna Galdriela,
Która nawet swym urokiem krasnoludów onieśmiela
Oto koniec Trzeciej Ery, kres Drużyny i Pierścienia
Wraz z ich końcem biegnie nowe, zobaczymy co pozmienia
Otwórz księgę purpurową, zapisz wszystko, co widziałeś,
Opisz długo i starannie niebezpieczne dzieje całe!
Niech pamięta każdy naród, każde nowe pokolenie
Komu wolność zawdzięczają - niech pamięta to Śródziemie!


Zmęczony 2015-03-05

Zabolało.
Dostałem odpowiedź od Karoliny.Nie spodziewałem się niczego wielkiego, przygotowywałem się na cios.Okazało się, że moje słowa uczyniły znacznie więcej zła.Nie będę przytaczał jej słów, ale najmocniej zraniło mnie jedno wyrażenie: "Powiem, że wybaczam dopiero wtedy, gdy w miarę możliwości upewnię się, że nie jest to dla Ciebie jedynie formalne (...) a z tego co wywnioskowałam, to albo nie masz ludzkich uczuć, albo są one jedynie parodią".
Jaki ze mnie poeta? Jak chcę wyrażać coś, czego we mnie brakuje? A może jest inaczej, może to ona nie dostrzegła wszystkiego? Współczuję, raduję się, smucę, udzielam innym pomocy z czystej sympatii...ale wciąż brakuje mi jednego: miłości.Nigdy nie potrafiłem kochać, jedynie zdawało mi się, że coś czuję.Pierwsze szczeniackie igraszki serca już za mną, dzięki pewnej osobie.Ale nadal nie zmienia to samego faktu.Nawet nieraz zastanawiam się co by było, gdyby jednak Bóg dał mi rzeczywistą szansę, lecz w końcu łapię się na niezmienności: nałóg pozostanie mi już do śmierci, nie mogę z niego zrezygnować.Jedynie to jakoś mnie podtrzymuje przy życiu.Pornosy i poezja - zaspokojenie ciała i złagodzenie duszy.
Karolina napisała też, że rodzice kazali jej nie odpisywać na list i zwrócić książkę.Z jakiegoś powodu ona postąpiła inaczej i nie zamierza nawet pokazywać im mojej wiadomości.Za to jestem jej najbardziej wdzięczny, iż w ogóle odpisała.Ze słów, jakie odczytałem, mogę doskonale poczuć jej sytuację, zadać ranę samemu sobie.Teraz nawet nie wiem, czy faktycznie był to dobry pomysł z odnawianiem kontaktu.Wyrzuty sumienia nie pozwalały mi jednak tak tego zostawić.Musiałem zadziałać.
Leżę u podnóżka wielkiego świata, niczym wygłodzony, zbity pies, który odważył się ugryźć głaszczącą go rękę.Bezbronność, bezcelowość, beznadzieja.I najgorsze, że w pełni na to zasłużyłem: brak miłości, Pakt, uzależnienie, samobójczy plan...zasłużyłem sobie na Piekło.I nie jest to dumne stwierdzenie, lecz samosądny wyrok.Na razie nic mojego zejścia nie zapowiada, nie wszystko gotowe.Przyjdzie mi znosić to okrutne zmęczenie jeszcze jakieś pół roku.Póki co matura, zawodowe, gonitwa za terminami, arkuszami, zadaniami i innymi pierdołami.
"Potrzeba mi wakacji.Bardzo długich wakacji.Nie spodziewam się z nich wrócić.I tak naprawdę nie zamierzam..."


"Ballada Jaskra" 2015-03-05

Opowiem Wam historię sprzed wielu długich lat
Gdy stwory najdziwniejsze oglądał jeszcze świat
Parobki się ich bały, dziewczyny kryły swe
Bo wieści dochodziły, że coś dziewice żre
Panowie wielkich dworów w pogardzie mieli to,
W ich głowach tlił się jeno magnackich intryg stos!
Beztrosko więc chadzały bestyje z różnych stron
Raz nawet ktoś gdzieś widział upiorny Dziki Gon!
Mijały dnie w pośpiechu i noce pełne zła
A proste chłopskie serca ogarniał wielki strach

Na przykład krwawy fleder spod wioski Kozi Róg
W noc jedną tylko ubił calutkie stado krów
Głowiła się Starszyzna jak stwora pozbyć się,
Bo marny los ich czeka, gdy farmę całą zje
Lecz wszystko się zmieniło i nastał kres nareszcie
Sławetny Geralt z Rivii widziany był na mieście!
Wnet Rada się zebrała, by spieszyć tam co sił
Z sakiewką złotych monet, by skorszy w gadce był
Nietrudno go znaleźli, namówić im się dał
Przed mroźnym czasem jeszcze zarobić trochę chciał

Wieczora następnego rozpoczął wartę swą
Sam jeden pośród nocy miał ubić bestię złą
Parobków strach obleciał, nikt wyjrzeć nie miał sił
Wśród chałup pociemniało, gdy wąpierz znowu wył
Tymczasem dzielny Wiedźmak przed wioską ciągle stał
I tylko jakiś chłopiec w oborze cicho łkał
Wtem nagle gdzieś pod lasem gałęzie spadły z drzew:
Fledera głód przyciągnął, pragnienia wieczny zew
Doskoczył w mig do wroga skosztować jego krwi
Przypłacić to miał drogo, bo resztą swoich dni

Nasz Wiedźmin dobył miecza, medalion magię czuł,
Świst srebra, pisk wąpierza, trysk juchy, nagły ból
Piruet, szybkie pchnięcie i leży on bez tchu
Lecz Geralt szyję bada i pada z wiotkich nóg
Wnet krzyknął młody chłopak, bezczynnie nie chcąc stać,
Wybawcy swemu pomóc, wioskową skrzyknął brać
Minęło ranków parę, nabierał Wiedźmak sił
Od czasu owej bitwy w spokoju każdy żył
Bohater nasz ozdrowiał, oreny dostał swe
W zaciszu górskiej twierdzy przeliczać będzie je

---------------------------
W ramach niespodzianki miałem w planach zupełnie inny wiersz.Szybko jednak oddaliłem go od siebie.Wystarczył  tylko jeden komentarz, by podnieść mnie na duchu, dlatego też tą pracę dedykuję Pokornej.Dziękuję za pociechę, uznanie i zapraszam częściej! :)


Bez komentarza.... 2015-03-04

"Amok, furia, gniew, wkurwiony..."
Tak długo czekałem na ten moment.Tak cierpliwie przebierałem swoje wiersze, aby w końcu wybrać dwa.Tak skrzętnie układałem w głowie plan jak to będzie wyglądać.Już widziałem radosne, sympatyczne twarze współmiłośników poezji....A takiego  chuja!
W komentarzach możecie  się śmiać, pozwalam wam mnie dobić, bo naprawdę nie mam sił.Ale po kolei.
Wyjechaliśmy z tatą na 10 minut przed spotkaniem.Wg mojego planu tyle akurat powinno wystarczyć, żeby znaleźć konkretne miejsce spotkania.Nasz Dom Kultury dzieli się na trzy części: kinową, fakultetowo-teatralną i sportową.Moim celem była właśnie ta druga.Ledwie jednak wyjechałem spod bloku, a tu klops - MISTRZ ZAPOMNIAŁ SWOICH PRAC! To było dla mnie nie do pomyślenia.Przecież je pakowałem...prawda? No nic, w tył zwrot.Szybki bieg do mieszkania, z powrotem do auta i jedziemy.Na miejscu byłem już 5 po, taki to mamy wesoły system świateł na skrzyżowaniach, który nie kwapi się do szybkiego przepuszczania kierowców."Zobacz, jakie to piękne miasto!" - zdają się wołać - "Zatrzymaj się na dłużej!"
Wina leży jednak nie tylko po mojej stronie.Przeszukałem niemal całą część artystyczną, popytałem kogo się da i nic! Nigdzie też nie zauważyłem ani jednego plakatu bądź informacji o dokładnej lokalizacji spotkań poetyckich dla mniej rozgarniętych, takich jak ja.Portier "na zastępstwie" też nic nie wie.Jedyne, co mógł mi powiedzieć to, "Ja tam nie wiem, tam gdzieś ktoś szedł..." Jestem wściekły...tyle planowania, tyle wyczekiwań, tyle hajpu - wszystko w pizdu! "I cały misterny plan też w pizdu!"
Los ze mnie zadrwił, ale ja się tak łatwo nie dam.Nie dziś, to za miesiąc.Ale wtedy nic nie może zawieść i dopilnuję, by tak było.Albowiem kolejnej klęski nie zdzierżę!
Ech...Proszę bardzo, śmiejcie się, wywyższajcie, wytykajcie mi wszystko, co najgorsze.Ja mam dość na dziś.Obiecałem wam niespodziankę, więc ją dostaniecie.Żeby jednak jakoś zachować rozbieżność między jedną notką a drugą, poczekam do północy.


Sucharopodajnik #6 - Niemały problem 2015-03-04

Kierowca tira dzwoni do szefa:
- Panie kierowniku, mamy problem!
- Co się stało?
- Wracam do zakładu niemiecką autostradą i przed chwilą psa potrąciłem!
- A co z pojazdem?
- Nieuszkodzony, na szczęście!
- No, to co za kłopot? Zakop pan go w lesie i sprawa załatwiona.
Po krótkim czasie kierownik znów odbiera telefon:
- No i co, zrobił pan to co kazałem?
- Tak, robota z głowy
- Więc może pan już wracać
- Ale szefie, ja nie wiem co mam z radiowozem zrobić! :D



Na koniec muszę was przeprosić za brak obiecanego wiersza.Dostałem wiadomość, iż nie trzeba trzymać się tylko jednego tematu, a miałem troszkę szkolnej roboty na dziś.W każdym razie wieczorem zdam wam relację ze spotkania "Albatrosa" i nagrodzę wyczekiwanie pewną niespodzianką ;)


Sucharopodajnik #5 - Sztuka w skrytości 2015-03-03

Ale najpierw ogłoszenie.Jeszcze dziś wieczorem poznacie owoc mojej artystycznej próby Poezji Wyklętej.Jutro natomiast możecie się spodziewać relacji ze spotkania Grupy "Albatros", o której to wspominałem jakiś czas temu.Sam jestem ciekaw jak to wyjdzie, tak więc stay tuned :)


Dwóch pijaczków wypróżnia się w krzakach:
- Ty, Gienek, a bo ty tak cicho szczasz, a ja tak głośno...
- No, ja cicho, a co?
- Stary, jak ty to robisz?
- A bo widzisz, ja leje po nogawce
- Po nogawce? A nie szkoda ci spodni?
- A gdzie tam, przecież to twoja nogawka :D


"Biała Księżniczka" 2015-03-02

Próbowałem ująć w słowa dzieje wielkie i pamiętne,
Lecz nie mogę im podołać, tak zachwycam się twym pięknem!
Chciałem ująć mrok Pierścienia, czas zdradziecki i okrutny,
Bój ostatni Theodena, Jeźdźców króla koniec smutny,
Oblężenie w wiecznym mroku, ogień zżera Białe Miasto,
Przerażenie i niepokój - lecz niecałe słońce zgasło:

Oto stoisz z mieczem w dłoni, hełm odrzucasz bez wahania
Dziś to ciebie śmierć się boi, przed atakiem coś ją wzbrania:
Czarnoksiężnik, Sługa Cienia, Pan Angmaru, Król Nazghuli,
W ścieżki wątpił Przeznaczenia, którym niegdyś go osnuli
Żaden z mężów w tej krainie nie był w stanie go powalić
Bitwę wydał Eowinie, by śmiertelnie dać się zranić

Wśród pożogi w mrocznym czasie, jej oblicze pełne blasku
Złote włosy w pięknej krasie powiewały pośród brzasku
Wdzięk księżniczki, gniew rycerza, Dziecię Stepów upragnione
Zręczność damy, moc szermierza, ostrze wbiło się w koronę
Dzielnie oręż swój trzymała, choć przeszyło ją cierpienie,
Padła Nicość, prysła mara, błogie tuli ją zmęczenie

Ileż pragnień znieść musiałaś, ile bólu i tęsknoty!
Aragorna wszak kochałaś, choć odrzucił twe zaloty
Gdy wyruszył z twoim bratem toczyć boje do Mordoru
Zapłakałaś nad złym światem, gdy odmówił ci honoru
Znieść nie mogłaś bezczynności, chciałaś walczyć mimo ran
Dzisiaj spokój w duszy  gości - odtąd już nie będę sam.


~poemat Faramira do Eowiny, mojego autorstwa, na podstawie własnych odczuć po lekturze WP.Wiem, jestem niepoprawnym marzycielem i wielbicielem fantastyki.Tak, kocham (w lirycznym znaczeniu tego określenia) postać z książki.Zezwalam na śmiech, ale cóż....Mnie się łatwo nie zmieni ;)


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]