Zwi@dowca Elvenoor | e-blogi.pl
Blog inny niż wszystkie
Blogi

Czarno-biała równość 2014-11-30

Święci są tylko w niebie...
Czy można definiować daną grupę  ze względu na wyznanie,rasę i klasę społeczną? Która spośród zbiorowości jest "tą najlepszą"? Chrześcijanie,Żydzi,czy Muzułmanie? Jaka rasa powinna być wzorem dla innych? Biali,czarni czy żółci? Jak zwykle w tej kwestii trzeba będzie przeanalizować każdą dostępną opcję i dokonać ostetacznej oceny,jak w ekonomii.No,to jedziemy!
W zależności od kraju i poglądów polityczno-religijnych ludzie podchodzą do siebie  albo z miłością i przyjaźnią albo z nienawiścią i nożem w ręku.Ile razy słyszałem, jak banda huliganów pobiła niewinnego człowieka tylko dlatego,że akurat nie trafił za którym klubem się opowiedzieć? Ile to wojen i nieszczęść spadło na świat z powodu białych morderców?Skoro więc jesteśmy  biestialską,hegemonistyczną nacją,to inne mają nas nienawidzić? Co za bullshit!
Każdy kto tak uważa, powinien jeszcze raz się zastanowić.Wielu artystów,architektów,naukowców,badaczy,władców i zwykłych,dobrych ludzi miało białą karnację.Jan Paweł II,Leonardo da Vinci,Tolkien - nie będę wyliczał wszystkich sławnych ludzi z każdej epoki i kategorii! Oczywiście nie definiują oni naszej wyższości,ale podkreślają ile wypłynęło korzyści od naszej rasy.Nie jesteśmy na szczęście sami w sukcesach,ponieważ  czarni także mają swój wkład w kulturę i politykę świata - Michael Jackson,Nelson Mandela,Martin Luther King,Louis Armstrong,Morgan Freeman,Will Smith,Eddie Murphy...Mógłbym wymieniać!
Czemu o czarnych myśli się jak o mordercach i bandytach? Amerykańskie przypadki pokazują,jak młodzi zbuntowani afroamerykanie ze slumsów,prowokowani przez antysystemowych raperów,giną z własnej głupoty.Najpierw pyskówka,przepychanki,w końcu pada strzał.Zamordowanym mógł być ten policjant,który tylko spełniał swoje obowiązki.Postrzelony mógł zostać niewinny obywatel,który w trosce o swoje bezpieczeństwo zadzwonił na policję.Agresywni czarni (nie mówię o ogóle,tylko o konkretnych przypadkach) nie są męczennikami,a niewychowanymi,skrzywdzonymi przez zły stan społeczny ludźmi.Idąc wgłąb tematu,taka postawa nie mogła wziąć się znikąd.Niskie zarobki,patologie,narkomania,poczucie niższości?
I wreszcie ostatnia grupa: muzułmanie.Na wstępie trzeba wyrzucić z tej zbiorowości Islamistów.Są bowiem ortodoksyjnymi bojownikami o islamizację całego świata,którzy wmówili sobie świętą wojnę.Kiedyś rozpisałem się o nich szerzej.Z nimi  nie można dyskutować,trzeba strzelać od razu - albo my albo oni.Muzułmanie natomiast znacznie się od nich różnią.To całkiem normalni ludzie,tacy jak my.Różnice wypływają jedynie z wiary i kultury,ich życie toczy się zatem odrębnym torem.Pracują i spotykają się jak wszyscy.Kobiety mają z racji powyższych czynników znacznie cięższą sytuację,a jest mała szansa na powstanie ruchu feministek.Tam już za zdradę prawo Szariatu skazuje na śmierć godną św. Szczepana.Ukamieniowanie to prymitywny i barbarzyński zwyczaj,ale my jedynie możemy się cieszyć,że nie ma tego u nas.
A teraz czas na wniosek: nie ma jedynej,najlepszej rasy.Nasze poglądy są kształtowane przez wiele czynników,na które warto się kiedyś dłużej rozpisać.Wszyscy jesteśmy równi sobie.Nie uzwględniłem Żydów i Azjatów w swoich przemyśleniach,bo tak naprawdę wszystko  wyjdzie na to samo.Ktoś,kto postrzega cżłowieka ze względu na wyznanie czy karnację może być śmiało nazwany idiotą.Patrząc na swojego kumpla czy konkurenta nie widzisz "biały ateista","czarny katolik","biały wierzący" itd! Spoglądasz na CZŁOWIEKA!
A człowieka definiuje charakter,temperament oraz to,co robi dla najbliższych i znajomych.I takie jest najlepsze podsumowanie na wszelkie rasowe konflikty :)


Odtrącone dzieciństwo 2014-11-29

Adoptowany = gorszy ?
W dzisiejszych czasach aż trudno oprzeć się wrażeniu występowania pewnej mody wśród młodych małżeństw.Każda para chce mieć własne dziecko,od samego poczęcia,przez narodziny aż po wychowanie.Każda matka chce jak najdłużej nacieszyć się słodkim,małym szkrabem,którego obdarzy wielką miłością (co wynika bezpośrednio z biologii).Każdy ojciec marzy,aby poświęcić maleństwu jak najwięcej czasu na opiekę,zabawę i pomoc w rozwoju.
I niby wszystko fajnie,przecież tak być powinno,to normalne.Tymczasem są jednak przypadki prowadzące niechybnie do znacznie gorszej sytuacji...Alkoholizm,przemoc,tragedie czy nawet porzucenie dziecka tuż po narodzinach kończą się najczęściej na oddaniu dziecka pod opiekę nieznanych mu osób.Staje się wówczas jednym z wielu dzieciaków dużej zbiorowości.Tym,co ich najbardziej łączy,jest brak prawdziwej miłości i zmniejszone szanse na lepsze jutro.Jeśli dziecko ma powyżej roczku czy dwóch,to raczej marne szanse na zainteresowanie jakiejkolwiek pary.
Jedzą,śpią,bawią się i uczą.Są zwykłymi,normalnymi dziećmi.Jedni mają po kilka lat,inni kilkanaście.Starają się na co dzień nie myśleć o swoim położeniu.W ich sercach nadal pali się nadzieja,że jeszcze ktoś je zechce,jeszcze ktoś przygarnie.Porozmawia z miłymi ludźmi,polubi ich a potem sporządzą odpowiednie papiery i razem odejdą do nowego domu,w którym zazna ciepła miłości! Za każdym razem,gdy kolejne małżeństwo przychodzi do ich ośrodka,żadne nie posiada się z radości.Może to właśnie dziś cały ten koszmar minie?
A gdzie tam...Młoda para tylko spojrzy,zobaczy że nie ma tam interesujących ich  przedziałów wiekowych i pójdą szukać dalej.Im dłużej zostają w Domu Dziecka,tym bardziej ich szasne maleją.Z roku na rok jest coraz mniej pewności,aż w końcu nadchodzi osiemnastka,dorosłość,plany na przyszłość.I niezwykle trudny wylot z "nibygniazda".Nie ma kto ich wesprzeć,nie ma kto nakierunkować - bo ile mogą zdziałać te wszystkie "ciotki"?
Dlaczego ludzie adoptują dzieci? Definicja i logika każą mówić "Jeśli para nie może mieć własnych pociech,mogą przygarnąć pociechę z Domu Dziecka".Prawda jest natomiast bardziej szczegółowa.Małżeństwa chcą mieć "zwierzaczka".
Wiecie jak to jest,np z psami.Nikt nigdy nie kupi dorosłego osobnika,a jeśli są takie przypadki,to stanowią naprawdę mały odsetek.Wszyscy raczej myślą o szczeniaczkach,bo takie słodkie,małe,fajne,dużo z nimi zabawy.No i można się nimi dłużej nacieszyć.I tak samo jest z dziećmi.Większość kobiet i mężczyzn chciałoby być rodzicami dla niemowlaka.Tu zmienisz pieluszkę,tu nakarmisz,weźmiesz na spacer i cała rodzina będzie się nim "jarać".Z czasem zacznie dorastać i powiedzmy,że wszyscy już będą go dobrze znać.Tymczasem Domy Dziecka stały się takim "Auschwitz z przymusu". Dzieci tęsknią do rodziny,do normalnego życia! Chcą,by wreszcie prawdziwy ojciec je wysłuchał,doradził w trudnościach życiowych.By matka była najlepszą przyjaciółką córki i wspierała,gdy chłopak ją zostawi.
Nie tyle marzą,co pragną być prawdziwie  kochane przez dwoje,wspaniałych ludzi! Przez błędy poprzednich rodziców,dramaty  czy obojętność egoistycznych matek,zostały skazane na odtrącenie,margines dziecięcy,gorszą pozycję.A jednak w duchu dziękuję Bogu za rodziny zastępcze.Nie ma ich tak wiele,jak Domów Dziecka,a mimo to robią znacznie lepszą robotę,niż "konkurencja".Pokazują oni światu jak bardzo błądzimy,odtrącając dzieciaki z adpocji.Nawet nastolatek ma u nich szansę na normalne życie! A wierzcie mi lub nie,ale skrzywdzone dziecko,które dostaje nagle od Losu wielką szansę,potrafi się po stokroć odwdzięczyć!
Owszem,bywają różne przypadki,tzw. ciemne karty pomniejszych jednostek.Złe traktowanie przez nowych rodziców,nieprzyjemne zachowanie ze strony przygarniętych czy nawet haniebne występki dyrektorów Domów Dziecka zakrawające o pomstę do Nieba.Na to nie zwracam uwagi.To tylko nieliczne wyjątki i na szczęcie nie umniejszają wagi systemu adopcyjnego.Przykład dyrektorki z Lidzarka Welskiego daje jedynie powód do kontroli sytuacji we wszystkich ośrodkach.Trzeba sprawdzić,czy nie ma więcej niewłaściwych ludzi  na niewłaściwych miejscach.
Na sam koniec poruszę dość znaczącą kwestię,choć osobiście nie spotkałem się z jej przejawami: oddawanie przygarniętych dzieci,jakby były jakimś kotem ze schroniska.Mam szczerą nadzieję,że nie jest to zbyt częste zjawisko.Jeśli byłoby inaczej,to aż boję się myśleć czym naprawdę jesteśmy: mądrymi ludźmi chcącymi czynić dobro? A może bezmózgimi modnisiami pozbawionymi uczuć,którzy szukają jedynie "ślicznego yorka do torebki"?
Nie mówię "idźcie i adoptujcie teraz wszyscy".Wiadomo,że nie wszystkich na to stać,zwłaszcza przy własnych dzieciach.Ale co stoi na przeszkodzie,by w miarę możliwości wspomagać Domy Dziecka chociażby Szlachetną Paczką? Każdy z nas może zrobić coś dobrego - od prostych upominków po spędzenie dnia z wybranym dzieckiem.A wszystkim bezpłodnym  parom myślącym o adopcji możliwie jak najmłodszego malucha powiem tak: Jak chcecie "zwierzaczka" , to sobie kurwa kupcie pieska!


"Wiosenka przy dźwiękach" 2014-11-21

Kiedy budzisz się w niedzielę aż za dobrze znasz ten stan
Zaraz myślisz o kościele: głośno dzwony biją tam
Coś gdzieś szura po podłodze, w kuchni gwiżdże nieciekawie
Jeśli puszczą nerwów wodze, możesz koić  je przy kawie
Siorbią usta, ptaszek śpiewa, wiosna wita nas dźwiękami
Pies gdzieś szczeka, szumią drzewa, w dźwięki wsłuchaj się czasami
Otwórz okno, umyj uszy, nastaw słuch na różne dźwięki
Gazowanej łyk gdy suszy, w górę lecieć chcą bąbelki
Czy słyszałeś wdzięczne "tst"? Oto miła nutka w uchu
Organizmu nagle zgrzyt - tak każdemu burczy w brzuchu
Do lodówki podejdź ładnie, ale odwróć wzrok od mięsa
Ślinka cieknie na sam widok, cholesterol to pamięta
Do kanapki pasztet z drobiu, dźwięk konserwy do kolekcji
Nie zaszkodzi nigdy zdrowiu słuch obyty do perfekcji
Ale cóż to za gadanie? Zamknij okno, to sąsiadki!
Pod okienkiem stoją panie wychwalając swoje dziatki
Musisz uciec gdzieś daleko, taki hałas to więzienie
Wyjdź na spacer, ciepło wszędzie, wsłuchaj lepiej w otoczenie
Bo najlepsza to muzyka, kiedy wkoło ptasie trele
Ido rytmu tańczą drzewa, na parkiecie par tak wiele!
Gdy wiaterek cicho gwiżdże grając w berka z Panią Wiosną
Wszystko budzi się do życia z adekwatną wspaniałością!
Na swój rower wsiadaj żwawo, trzeba wyrwać się z hałasu,
Ryczą auta, krzyczą dzieci, nie trać dłużej  piękna czasu!
Gaj nie lubił nigdy rocka, więc telefon wycisz ładnie,
Niech teściowa dziś odpuści, bo niedzieli ci nie skradnie!
Pierwszy wiosny dzień tak piękny, jakby stworzył go sam Bóg,
Jakby w tej magicznej porze świat  przekroczył czasu próg!
Niechaj nic ci nie przeszkadza, w Wiosny oddaj się objęcia
Oto w dzień tak nam przychylny, obrać ciebie chce na księcia
Odtąd  szerzyć będziesz radość i obdarzał świat uśmiechem
I dowcipem skrzętnym, prostym osowiałym dasz pociechę
Teraz wzbij się ponad drzewa, miast ogromy i fabryki,
A z wysoka zacznij śpiewać, by zagłuszyć miejskie krzyki!
Dziś ustaną czcze odgłosy, Wiosna władać chce sercami,
Słodkim śpiewem, czystym tonem i błogimi nam dźwiękami!


Proste pytania? 2014-11-17

Co ty na to,katoliku?
Rozmowa z kimś,kto neguje istnienie Boga tak mocno,jak mój brat,poddałaby w wątpliwość wierzenia niejednego prawdziwego katolika.O moich poglądach kiedyś już pisałem.Dziś przedstawię wam wszystkim pytania,zadane przez młodszego o trzy lata ucznia pierwszej klasy technikum.Kwestie,które powinny zainteresować absolutnie każdego,bez względu na wyznawany pogląd życiowy.
Podobno Bóg jest wszechmocny i wszechwiedzący.Skoro tak,to przecież musiał wiedzieć,że Lucyfer mu się zbuntuje i rozpocznie się wielka wojna o dusze! Jeśli Bóg nas kocha,to czemu nie zniszczy Szatana ot tak,tylko czeka na koniec świata,na którym to Maryja ma go pokonać? Albo inaczej: po co w ogóle Lucyfer został stworzony,skoro wszechwiedzący Bóg wszystko przewidział? Z jakiej racji nie interweniuje wtedy,gdy jest potrzebny i nie pomaga nam tak,jak byśmy oczekiwali?
Bóg wymógł na Abrahamie oddanie jego jedynego syna,którego powstanie z resztą przywódca Izraela zawdzięcza Stwórcy.On nie chciał Izaaka i dobrze wiedział,że posłuszny staruszek mimo wszystko złożyłby swego potomka w ofierze na jedno boże skinienie.Dlaczego więc bawił się z pierwszym pasterzem ludu wybranego? Czemu narażał małego chłopca na śmierć,która i tak by nie nastąpiła?
Od wieków płacimy potężne sumy na funkcjonowanie Kościoła nie zdając sobie sprawy,że wystarczyłoby wspólnie się zjednoczyć i nie dawać na kler choćby złamanego grosza.Wtedy ludzie "przestaną wierzyć,a cały Kościół się rozpadnie".Stałoby się to dla duchownych nieopłacalne!
Jezus na polecenie Boga umarł na krzyżu.Dlaczego Stwórca ryzykował cierpieniem dla własnego syna,skoro jednym ruchem zbawiłby cały świat,gdyby tylko chciał? Czy naprawdę On jest takim sadystą,którego trzeba krwawo przebłagać?
Na część z tych pytań dałbym radę odpowiedzieć tak,jak nas nauczono na religii,jak głoszą z ambony.Przyznaję otwarcie,że nie do tej pory nie interesowałem się powyższymi kwestiami zbyt mocno - nie da się wyjaśnić,po prostu coś trzeba umownie przyjąć i tyle.Jednak codziennie obcowanie z moim bratem naprawdę radykalnie stawiają mnie pod ścianą pytań,zastrzeżeń i wątpliwości.Nie pozwalają odejść bez odpowiedzi i kolejnego pytania w ramach kontrargumentu.Mimo wszystko wolę się nie mieszać,nie zagłębiać,staram się jak najszybciej umknąć.Przekazuję te pytania w wasze ręce.Jeśli wierzycie w Boga - w jakikolwiek sposób - lub zastanawiacie się nad sensem istnienia i prawami życia,te pytania będą jak znalazł.Może pozwolą wam się na nowo przedefiniować? Może wstrząsą waszym uwartościowaniem w wierze? A może po prostu będą stanowić dobry powód do mądrej,inteligentnej i ciekawej dysputy w gronie rodzinnym,u znajomych czy na religii.
Bez względu na skutki to dobry trening retoryki i okazja do poszerzenia światopoglądu.A teraz - do myślenia!


"Cuchnący Grześ" 2014-11-15

Idzie Grześ  przez wieś, cuchnie jak nieszczęście,
Nawet już dziewczyna grozi mu odejściem!
Biegnie Grześ przez wieś, smród go już dogania.
Uciec chce od wody, strasznie się jej  wzbrania.
Jedzie Grześ przez wieś w nowym BMW,
A od jego smrodu gapiom brakło tchu.
Ciągnie Grześ przez wieś ciężkie pudło z drewna.
Wieść, że jest to prysznic nie jest jeszcze pewna.
Idzie Grześ przez wieś, śmierdzi jeszcze więcej.
Oto błotny prysznic trafił w jego ręce...
Zmyka Grześ przez wieś, ludzie mieli dość
I postanowili dać Grzesiowi w kość!
Płynie Grzesio stawem, zdążył jeszcze wskoczyć
Zanim sołtys wściekły zdążył sam go zmoczyć
Wraca Grześ przez wieś, mokry, zawstydzony,
Wreszcie przykrej woni  został pozbawiony.
 Idzie Grześ przez wieś, worek łajna niesie
Odór dłużej nie chce ciągnąć się za Grzesiem



Wyrok (nie)sprawiedliwy 2014-11-14

Gen. Jaruzelski w Niebie ?!
No,to mi ksiądz na religii zabił ćwieka.Do tej pory sądziłem,iż Piekło jest karą za całe życie.Jeśli więcej było krzywd niż przeprosin,wyrządziliśmy zbyt mało dobra niż mogliśmy,a nasze serca pozostały twarde lub z własnej woli trwaliśmy przy grzechu,to czeka nas prawdopodobnie Piekło,Potępienie i wieczne cierpienie.
Tymczasem może być inaczej,co osobiście bardzo mnie dziwi.Na katechezie skończyliśmy film o Popiełuszce.Ksiądz powiedział,że winowajcy odbyli ledwie małą część kary,dostali amnestię i teraz żyją sobie spokojnie,jak gdyby nigdy nic.Jeden mieszka w Tarnowie a drugi pracuje jako redaktor w czasopiśmie wydawanym przez pewnego polityka z Ruchu Palikota.Oczywiście oni tylko wykonywali rozkaz z góry.Gen. Kiszczak nadal żyje w bezkarności,bo sąd z racji jego wieku woli nie podejmować wyroku skazującego.Nikomu nie przyjdzie na myśl choćby uznanie go za winnego,bez konieczności obarczenia karą (skoro jego zdrowie szwankuje).Nie inaczej było z gen. Wojciechem Jaruzelskim,odpowiedzialnym za wprowadzenie stanu wojennego: pacyfikacje strajków i wystąpień,bezlitosnej nagonki na wierzących i śmiertelnych katowań zatrzymanych  studentów,ludzi pracy,katechetów oraz innych bojowników o wolność i sprawiedliwość.
Tymczasem okazuje się,iż Jaruzel wyspowiadał się przed śmiercią i mógł dostać się do Nieba! Za te wszystkie wyroki,pobicia,prześladowania,cenzurę i szykanowanie polskości powinien smażyć się w Piekle.Wieczny Ogień musi być dla niego czymś stokrotnie gorszy,niż wszystkie razy milicyjnych pałek wymierzone w młodych ludzi! Ci wszyscy studenci,maturzyści...rówieśnicy większości z nas chcieli oddać życie za wolność! A teraz jeden z tych komunistycznych szubrawców miałby wejść do Nieba?!
Ktoś kiedyś powiedział,że w Niebie czekają nas trzy niespodzianki:                                
1) Niebo będzie wyglądać inaczej,niż się spodziewamy.                                                                
2)Nie spotkamy tam wszystkich tych,których mieliśmy za świętych...                                      
3)...za to będzie tam paru takich,którzy za życia święci nie byli.
Z Biblii możemy niejednokrotnie wyciągnąć teorię,iż Bóg jest miłosierny i nawet największym wybacza.Wg księdza pan Wojciech już się w życiu nacierpiał wyzwiskami,prześladowaniami ze strony pokrzywdzonych i na łożu śmierci mógł żałować szczerze za swoje winy.Znana mi jest zasada ostatniej deski ratunku,która daje człowiekowi szansę na Niebo,gdy tylko w ostatnich chwilach będzie się Go prosiło o wybaczenie.Ale to nie jest sprawiedliwe choćby z tej racji,że mogę żyć jak chcę i krzywdzić każdego po kolei.A co mi tam,skoro przed śmiercią mogę się nagle nawrócić - oczywiście w 100% szczerze!
"Bóg jest sędzią sprawiedliwym,który za dobro wynagradza,a za zło każe".Tak brzmi jedna z prawd wiary katolickiej.Wszystko naturalnie podlega kwestii czasu i w stosownym momencie - przynajmniej w teorii - otrzymujemy nagrodę bądź karę za dotychczasowe życie.Ale w takim razie,skoro tuż przed śmiercią mogę za wszystko żałować,to po co istnieje Piekło? Czy nie lepszy byłby tylko Czyściec (tymczasowe dla "tych lepszych" i wieczne dla "gorszych")?  To byłoby coś w rodzaju więzienia - jeśli ogólnie byłeś dobry,ale coś masz na sumieniu to wejdziesz tam na jakiś czas,lecz w przypadku przewagi grzechów i braku skruchy zostaniesz tam na wieki.
Bóg musiał wszystko utrudnić,pokomplikować,zagmatwać do reszty.Jego sprawiedliwość jest ślepa,jak sama Temida.Zaczyna to trochę przypominać pracę naszych polskich sądów z tą różnicą,iż niewinni nie mają się czego bać,a każde dobro jest jeszcze nagradzane.Niezbadane są wyroki boskie,jak zwykliśmy mówić.Ale nie znaczy to,że muszą się nam podobać i zgadzamy się z nimi bez wątpienia.Wszyscy zbrodniarze powinni publicznie przyznać się do winy i - jeśli taka ich wola - obmyć skrwawione dłonie na spowiedzi.To właśnie nas powinni w pierwszej kolejności błagać na kolanach o przebaczenie.Część podałaby ręce,część by odrzuciła i zlinczowała.Ale jednak dałoby to więcej,niż cicha spowiedź,po której bandyta pójdzie do Nieba,zostawiając w naszych sercach swój przykry obraz,jaki będziemy przekazywać następnym pokoleniom.


Smęty Dekadenty 2014-11-13

"Zapadły już Ciemności.Nie będzie Świtu"
Młodość ma swoje prawa.Szaleństwo.Emocje.Pasja.Pierwsze wzloty i upadki,nabieranie doświadczenia.Czerpanie głębokiego oddechu,by zanurkować jak najgłębiej się da.Poczuć w sobie moc,siłę do życia.Młodość jest jak wiosna: ciepła,z lekkimi wahaniami temperatur,opadami,mieszanką pogodową.Ale mimo to każdy się cieszy na jej przyjście (wyjąwszy alergików). Każdy w mgnieniu oka potrafi wyliczyć zalety pobudki po wstrętnej zimie.Wszystko nabiera kształtów i kolorów,natura budzi się do życia.
Pierwsze lata w dorosłym życiu dopiero przede mną.W teorii mam rozwinąć skrzydła,opuścić rodzinne gniazdo i w pojedynkę sprostać wyzwaniom Losu.Jednak czuję w sobie Nicość.Każdego dnia przesiąka moją duszę,kawałek po kawałku,zostawiając coraz więcej Cienia.Jakbym żył,a jednocześnie umierał z każdym kolejnym dniem.Całym sobą staję się Cieniem.
Patrzę na to,co już było.Co widzę? Było niemowlęctwo,dzieciństwo i dojrzewanie.W teorii teraz wypadłaby młodość...ale nie u mnie.Czuję,jakbym od razu wchodził w połowę wieku średniego.Jakby nie miało być już niczego,poza starością i nieuchronnym zamknięciem kart mojego zycia.Zbliża się,podąża za mną nieustannie.Jak przysięga,którą muszę dotrzymać albo wyrok,któremu podlegam.Nie ma Młodości,nie ma Miłości,nie ma Nadziei.Jest tylko Czas i Mrok.Nie może być inaczej.
Jestem: uczę się,pomagam,śmieję z innymi.A jednocześnie umieram,w pełni świadom bliskości Dnia Sądu.Nie obliczyłem tego zbyt dokładnie,muszę odwlec co konieczne.Matura,egzaminy,początek studiów,pierwsza praca...to wszystko do czasu.Zarobione pieniądze pozwolą mi uciec tam,skąd nie ma powrotu.Tam,gdzie  moje Przeznaczenie,Ucieczka i Ostateczność.Będzie bolało przez całą wieczność.Głód serca niewyobrażalnie wzrośnie.Ale będę wreszcie Tam! Bezpieczny,choć uwięziony.Zbawiony,choć potępiony.Wybrany,lecz odrzucony.I będę całkiem sam,tak jak teraz.
Nie wolno czuć! On mi zabrania.Wie,co dla mnie najlepsze.Zna mego ducha,na wylot przewierca każdą jego szczelinę.Jesień mego życia z wolna przemija.Wiosna kiedyś może gdzieś tam była,ale nie tak ciepła i radosna.Gdzieniegdzie w pustym oknie zatrzyma się Kruk.Może faktycznie jest dla niego szansa,by złączyć się w jedno ze zwykłym śmiertelnikiem? Jeśli tak by się stało,przybrałbym nowe wcielenie,nową siłę,Przeznaczenie!
Ale kiedy to nastąpi? A co ważne: czy w ogóle do tego dojdzie? Szary Kruk jest blisko.Ale czy zdąży przed Ostatecznością? Obojętnie jak to się skończy,chcę być gotowy na każdą ewentualność.


[Wiem,że dawno nie użalałem się w swoim stylu,jak to mam w zwyczaju.Dzisiaj znów nacthnęły mnie mroczniejsze przemyślenia.Jutro wracamy do normy]


Drive (2011) - O akcji inaczej 2014-11-10

Cierpienia Młodego Driver'a...
Napisy końcowe,urocza muzyka w tle,niepewność dalszych losów bohatera...A to wszystko po półtoragodzinnym seansie filmu akcji z 2011r.Mowa o  "Drive"  z Ryanem Goslingiem w roli głównej.
Akcja - pierwsze skojarzenie przychodzące na myśl to "szybkość","widowiskowość","emocjonujące wyścigi","spektakularne eksplozje","tona ołowiu i hektolitry krwi".Tymczasem Drive stał się dla mnie pierwszym wyjątkiem od niepisanej reguły wulgarności.Ale może po kolei.
Głównym bohaterem jest "Driver" - bezimienny kierowca do wynajęcia.Pracuje jako kaskader w scenach pościgu,dorabiając w warsztacie i przy drobnych robótkach,stanowiących najciekawsze zajęcie."Masz 5 minut,nie widzę co robisz,nie mieszam się w to,jestem tylko kierowcą.To,co stanie się później,nie jest moim problemem."Tak przyjęta zasada funkcjonowała dobrze do czasu,w którym poznał Irene i jej synka Benicio.Jej mąż siedział w więzieniu,więc ich relacje mogły tylko kwitnąć.Niestety niedługo mogli się sobą nacieszyć,gdyż Standard wyszedł na wolność,przyjmując drugą szansę od świata.Szybko doczepili się do niego "znajomi",a życie jego rodziny było w niebezpieczeństwie.Nasz Kierowca musiał więc pomóc,w trosce o ukochaną. Zaoferował  jedną ze swoich "5 minut".Oczywiście,jak to zwykle bywa,nie poszło najlepiej,Standard zginął,trzeba było uciekać,a sprawy pokomplikowały się jeszcze bardziej.Zemsta u bram!
Sceny pościgu są średnio widowiskowe,na szczęście jest ich kilka i nie stanowią lwiej części fabuły.Kiedy jednak przychodzi do walki w imię zemsty,nasz protagonista nie waha się brutalnie potraktować przeciwników.Jego myśli nieustannie krążą wokół Irene (miłości i jej bezpieczeństwa) a miliona dolarów - łupu,który Driver ocalił z napadu.Intrygi "złych ludzi",wplątanie herosa w nielegalne interesy niewłaściwych osób i uczucia miesząją mocno w jego charakterze.W czasie seansu bardzo łatwo utożsamić się z Bezimiennym,poczuć jego problemy i wybory moralne,usprawiedliwiane sukinsyństwem  dla większego dobra.Bez wątpienia ułatwiają to dobrze zrobione zdjęcia i niesamowicie klimatyczne muzyka.Aż samemu chciałoby się siąść za kierownicę [pomijając brak prawka ;]
Ostatnią scenę można interpretować na kilka sposobów: Driver zakończył swe dzieło,wszyscy odpowiedzialni za śmierć Standarda Gabriela nie żyją,a pieniądze leżą porzucone.Irene puka do drzwi jego mieszkania z nadzieją w oczach,lecz nikogo nie zastaje,a nasz protagonista jedzie przez miasto.Czy zdąża do ukochanej i Benicia,by zabrać ich daleko stąd? Może chce uciec ,z dala od złych wspomnień? A jeśli odchodzi,to dlaczego zostawia tych,do których mógłby wrócić? Z czasem wszystko by się między nimi ułożyło...prawda?
Film Nicolasa Refn'a w mojej skromnej ocenie jest naprawdę dobrą produkcją.Osobiście poręczę  za niemal 100 minut,jakie poświęcicie na seans.Polecam zwłaszcza tym,którzy wśród całej męskiej,brutalnej akcji szukają mniej widowiskowej perełki z ciekawą głębią przekazu.


Książkowe świętokradztwo 2014-11-08

"Decydujący moment dla Śródziemia!"
Tak brzmi jedno z haseł objawionych w najnowszym trailerze trzeciej części Hobbita pod berłem Petera Jacksona.Niespełna dwa lata temu mogliśmy się pierwszy raz przekonać,iż wizja reżysera nieco odbiega od wydarzeń z kart powieści Tolkiena.Czy powinniśmy jednak stawiać reżysera przed sądem widowni za "zabójstwo" Hobbita?
Wypowiadałem się już kiedyś na temat książek i ich ekranizacji.Uznałem jednak,iż trzeba doprecyzować parę kwestii.Hollywodzki reżyser,znany z trylogii filmów o Władcy Pierścieni,pokazał nam swój obraz klasyki świata fantasy już w 2001 roku przy okazji pierwszej części.Ten,kto czytał przed obejrzeniem,widzi zgoła odmienną interpretację,niż by tego oczekiwał.Gdzie się podział Tom Bombadil,gdzie Kurhany? Co tam robi Arwena?...
Obecnie jestem przy drugim rozdziale Powrotu Króla.Od dłuższego czasu obserwuję zmiany,jakich dokonali scenarzyści względem pierwowzoru angielskiego pisarza.Nie potępiam jednak działań reżysera i producenta zarówno WP jak i Hobbita.Powiem więcej: czekam na 17 grudnia,kiedy to do kin zawita "Bitwa Pięciu Armii" (swoją drogą,miało być "Tam i z powrotem",ciekawe skąd zmiana?). Tym razem mam w planie wybrać się na seans osobiście i doswiadczyć niesamowitych wrażeń na sali kinowej.Peter Jackson umie wciągać widza w swoje filmy,dodawać klasyce nutki epickości,która nieco ją odświeża,nadaje jaśniejszych barw,poprawia kontrast.Dzięki temu powieść dla dzieci stała się przygodą z rozmachem!
Film a książka to zupełnie dwie różne sprawy.Każdy  to wie.Dlatego wielkim miłośnikom Tolkiena proponuję nie wpatrywać się ze zgrozą w powyższe filmy.Potraktujmy to jako zupełnie odrębną kwestię.Zobaczcie: tyle się mówi,że to jest przecież ekranizacja książki,a nikt wcześniej nie pomyślał,o ile lepiej brzmiałoby "film w oparciu o książkę".Tak mała,niepozorna zmiana,a jak wiele daje!
Ekranizacja to "przemalowanie" książki na ekran.Jednak film na jej podstawie świadczy o przeniesieniu pewnych elementów z oryginału i dodanie własnych.Wszystko jedynie opiera się na jednym pierwowzorze i stanowi idealny fundament pod parafrazę utworu.Mamy już wtedy gotowy scenariusz,tylko "to" usuniemy,"tamto" przerobimy,"tu" coś wstawimy itd.
Panowie od PR-u  nie zadbali o zabezpieczenie przed fanatykami książek,tak samo jak w przypadku "Opowieści z Narnii",których czwarta część ma ukazać się w kinach w przyszłym roku.Tutaj  może nie ma aż tak wielu zmian jak przy Tolkienie,jednak nadal dzieła Carola Lewisa stały się jedynie podstawą  filmu.Coś od autora,coś od reżysera  i  (prawie) wszyscy zadowoleni.
A największym malkontentom i Obrońcom Pierwowzorów polecam zimny prysznic.Ot tak,na otrzeźwienie ^^


Policja - obrońcy czy kaci? 2014-11-05

Z władzą nie wygrasz...?
Kiedyś nie rozumiałem oskarżeń moich rówieśników w stosunku do policji.Sądziłem,że to głównie wpływ raperów,którzy chcą legalnie palić zioło,a prawo im nie pozwala.Trwałem w przekonaniu,że to pacyfikacja większych meczy silnie działa na młodych kibiców.Do niedawna miałem policję za naszych obrońców,którzy mimo niemałych wpadek i jeszcze większej biurokracji,w końcu pomagają nam w problemach.
Chłodzenie sytuacji na stadionach - jak najbardziej.Ściganie dilerów - popieram.Ale mam już serdecznie dość brutalnych pokazów siły,jakie od niedawna możemy obserwować.Najpierw Straż Miejska w Szczecinku brutalnie obchodzi się z małoletnim,do pobicia dołączając gaz pieprzowy.Każdy ocenia ten incydent na swój sposób: jeden widzi tylko słuszne ukaranie gówniarza,który pyskował i bluzgał strażnikom nie chcąc się wylegitymować,a drugi wstawi się za chłopakiem i obrzuci klątwą tych skubańców.Naturalnie ja zaliczam się do tych drugich,bo nawet jeśli 20-latek wraz z kumplami nie zachowywał się poprawnie,to  nikt nie ma prawa przesadzać z czynnościami prewencyjnymi!
To czyste nadużywanie władzy! Myślą,że skoro mogą prewencyjnie założyć chwyt i sprowadzić opornego do parteru,to nikt im nic nie zrobi...To samo było 1 listopada,bodajże w Poznaniu.Dwóch młodych funkcjonariuszy niemal dusiło stawiającego się mężczyznę! Rozumiem "obezwładnić".Ale to,czego dopuścili się zarówno Strażnicy Miejscy i później policjanci jest niewybaczalne i przekracza wszelkie normy! Jeżeli nawet takie działania były konieczne - bo funkcjonariusze poczuli niewyjaśnioną groźbę utraty życia bądź zdrowia,oczywiście - to z pewnością znają poprawne użycie dozwolonych czynności w taki sposób,aby przesłuchiwany nie mógł nic zrobić bez wyrządzania zatrzymanemu większej krzywdy.
Przez "większą krzywdę" mam na myśli bicie i stosowanie gazu pieprzowego.Ktoś musi mieć naprawdę zryty beret zbyt wysoką samooceną,by dopuszczać się takiego pokazu sił.Nie wiem jak wam,ale mi to przypomina te wszystkie sceny z różnych reportaży o komunie,jak ZOMO rozbijało manifestacje.Oczywiście,ustawa 1066 zezwala innym krajom na wtargnięcie i rozgromienie co większych wystąpień (jeśli do takich by doszło).Ale ostra pacyfikacja człowieka,który odmawia przyjęcia niesłusznego mandatu czy próba wymuszenia podpisu pod fałszywymi zeznaniami to skandal!
Dziś przyłączam się do tych wszystkich,którzy tak bardzo nienawidzą policji.Wiem,że robią to,bo gliny psują im ustawki i dobry handel nielegalnym towarem.Staję razem z nimi jak Cezary Baryka wśród strajkujących.Idę w tłumie,lecz osobno.Skończyło się cwaniactwo co "mądrzejszych" policjantów.Panowie,wstydźcie się za swoich kolegów.Granica została przekroczona.
Coś mi się wydaje,że mój projekt - Szary Kruk - naprawdę powstanie.I tym razem obierze nowy,równie zgniły cel.Na razie milczę na ten temat.Wszystko w swoim czasie.Do tego czasu bądźmy dobrej myśli.Świat już swoje odczekał,pozostało tak niewiele.Już wkrótce sprawiedliwości stanie się zadość.


Dziadowanie w Halloween 2014-11-01

Straszą,straszą wszędzie!
Nie byłem dziś w kościele,co przegapiłem? Czy któryś ksiądz znowu mówił o Haloween,o tym jakie to zło,pogaństwo i bezbożność,a za przebranie za czarownicę czy wilkołaka grożą najgorsze klątwy?
Jak to jest? Czy te same młode osoby,które odwiedzają wraz z rodzinami groby krewnych nie mogą dzień wcześniej czy później pójść na imprezę w strasznym przebraniu? Przecież chodzi o czystą zabawę,tyle że z nutką dreszczyku.Przebranie,lampiony z dyni,muzyka,jakieś zabawy...po prostu sielankowy klimat,na który (wg Kościoła) nie mogą sobie pozwolić.Nawet,jeśli się pamięta o cmentarzach i refleksji to i tak nie można uprawiać amerykańskich "zabobonów".Wszak taniec z chłopakiem-demonem ściąga na dziewczynę nieczyste duchy,tradycyjny poncz staje się napojem samego Diabła,a muzyka przywodzi na myśl samo dno Piekieł...
Mała ciekawostka: Kościół już od wielu wieków walczy z pogaństwem.Jednym z jego wymysłów był Dzień Zaduszny.Przyczyną jego wprowadzenia był przede wszystkim rytuał Dziadów,znany nam wszystkim z drugiej części dramatu romantycznego Adama Mickiewicza.Przywoływanie duchów,próby załagodzenia ich cierpień,spełnienie pragnień,czy potępienie ich ziemskiego życia.Duchowieństwo zakazało wszelkich niechrześcijańskich,ludowych tradycji,bo pomylili Dziady z okultyzmem.Okultyzm jest zły w całej swojej postaci.Jednak Halloween,poza widoczną komercją,nie niesie z sobą żadnych zgorszeń!
Pamiętamy o zadumie,wizycie na cmentarzu,u bliższych rodzin? O to chodzi! Chcemy dzień wcześniej wyjść na imprezę w stroju wampira? Nie ma sprawy! Istotą tego wszystkiego jest rozgraniczanie obu pojęć i przestrzeganie tych najważniejszych,wynikających z tradycji.
Niestety zdarzają się i tacy,którzy wolą mieszać zwyczaje z nowoczesnością. Podczas pewnej rozmowy z ks. Irkiem usłyszałem o paru przypadkach stawiania na grobach dyniowych lampionów.Naprawdę gratuluję takim ludziom.Powód ich pobytu na cmentarzu aż bije po oczach - nowoczesne znicze,pogoń za trendami! Tylko co  dalej? Neonowe nekrologi,migające światełka,elektroniczne trumny?
Dzień Wszystkich Świętych ma nam przypomnieć,że czas płynie naprawdę szybko,a żyje przemija niczym jedna chwila.Jeździmy na groby,zapalamy znicze,kładziemy kwiaty.Rodziny wspominają bliskich krewnych,a komercyjne media przywołują obrazy zmarłych artystów.Wspólne chwile,słowa,dokonania,wszystko z czym ich utożsamialiśmy.Odwiedzamy rodziny,omawiamy bieżące sprawy i wracamy do życia.
To wszystko trwa jeden,góra dwa dni.Ale mimo wszystko dobrze,że w ogóle zastanawiamy się nad sensem ziemskiej egzystencji i kruchości życia każdego z nas.Że to wszystko może runąć w najmniej spodziewanym momencie...


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]