Zwi@dowca Elvenoor | e-blogi.pl
Blog inny niż wszystkie
Blogi

Lot po nagrodę 2014-10-31

Bocianie z Pilzna - nadchodzę!
Stało się! Przygotowałem i wysłałem kilka swoich najlepszych prac na konkurs w Pilźnie! Bocianie Pióro to prezentacja i nagradzanie najlepszych prac literackich opatrzonych kategorią liryki i satyry.Liceum Ogólnokształcące im. Sebastiana Petrycego organizuje je już od 4 lat - czyli dokładnie od mojego wejścia w świat technikum i pierwszych technik poetyckich!
Przyznaję,że moje pierwsze wiersze były trochę nieskładne.Sam się dziwię jakim cudem w ogóle powstały takie wypociny jak "Władca Drzew","Bear Grylls" czy "Termopile",które o dziwo miały większą poczytność niż aktualnie tworzone dzieła.Zaczęło się niewinnie,od paru dłuższych wierszyków do prezentacji o bezpieczeństwie na otrzęsiny klas pierwszych.Od tego czasu napisałem przeszło 50 prac,nie licząc  "pierwotnego pióra".Mój warsztat poetycki uległ polepszeniu,zacząłem szukać spójności,natchnienia i rytmu spajającego każdy wers.Nigdy nie czułem białych wierszy,nie napisałem nigdy ani jednego.Nie rozumiem natchnienia w takim gatunku.Zawsze jakoś przemawiały do mnie klimaty Mickiewicza.Zawsze starałem się analizować jego prace,wyszukać sposobu na odwzorowanie jego dzieł,lecz nigdy nie udało mi się to tak,jakbym chciał.Może to i lepiej? Mam w końcu inny,unikalny Zwi@dowczy styl.Tym razem zostanie poddany próbie po raz ostatni...a przynajmniej tak mi się wydaje.
Znów w połowie grudnia wraz z jakąś polonistką i kilkoma innymi poetami zjedziemy do Pilzna,by spotkać się z pozostałymi powiatowymi szkołami.Znowu otrzymamy dyplomy wraz z listami adresowanymi osobno do każdego uczestnika - każdy z unikalnym,prywatnym przekazem od organizatorki.Zapewne znowu w jury zasiądzie (nie)zawodne trio,które jak zwykle namiesza w przydzielaniu miejsc.W pierwszej edycji nie było kategorii,a miejsca dzielono po dwóch poetów na jedno.Rok później dali kategorie liryczną i satryryczną.W satyrze pisaliśmy tylko ja i jedna dziewczyna,a i tak dostałem...trzecie miejsce,drugiego nie przyznano a na pierwsze wskoczyła wspomniana koleżanka.Edycja trzecia przyniosła mi (prawie ) triumf - pierwszego miejsca nie przyznali,zamykając mnie na drugim stopniu podium.Czyżby bali się przyznać do orygialności mojego pomysłu satyrycznego? ;)
Za pierwsze trzy miejsca,bez względu na kategorię,przysługują książki i bony do Empika o  różnych wartościach.Jednak spośród najlepszych (wg jury) publiczność może wybrać jeden wiersz,którego twórca (opatrzony godłem) otrzyma najcenniejszą z nagród: statuetkę Bocianiego Pióra.Jej nazwa,jak i hasło główne konkursu,pochodzi od bociana,który uwił sobie gniazdo na dachu szkoły.Będzie więc o co walczyć.A czy będzie z kim?
Pierwsze dwie edycje przyniosły równo 30 uczestników.Trzecia ponoć trochę mniej.Jak będzie tym razem? Czym i kogo ugości salka konferencyjna I LO w Pilźnie? Czy szanowne grono jurorów nareszcie odważy się przyznać mi pierwsze miejsce w kategorii satyrycznej? Wiem,że moja liryka nie jest tak idealna,jak u "białowierszowców" ale nikt nie odmówi mi praw do roszczeń o tytuł mistrza wśród amatorskiej satyry! Wiem,ile warte jest moje pióro,ile pomysłów kłębi się w młodym umyśle Szarego Kruka i mam świadomość,że nie jest to wcale mało! Tym razem czuję wyrażnie - sukcesja będzie pomyślna.
A jeśli się mylę...to zawsze można spuścić jakąś bombę wodorową.Ot i wszystko! ^^


Telewizja vs. YouTube 2014-10-26

Telewizjo,na kolana!
Temat krzywdzącej niesławy Internetu mamy już za sobą.Pamiętamy pewne przypadki i rozważnie rozpatrujemy każdy filmik czy mem.Teraz możemy wreszcie zająć się tematem dość nieprzyjemnym mainstreamowym mediom: YouTube.
Nie ulega najmniejszej wątpliwości,iż coraz więcej młodych ludzi odchodzi od telewizji na rzecz lepszego,szerszego i o wiele bardziej różnorodnego kontentu w Internecie.Osobiście subskrybuję wiele kanałów,z których każdy reprezentuje odmienną tematykę i sposób prezentacji.To przecież YouTube wykreował Radka Kotarskiego,Maćka Frączyka czy wreszcie duet LekkoStronniczych: Włodka Markowicza i Karola Paciorka.Znamy ich z paru reklam telewizyjnych,lecz doskonale wiemy gdzie był ich początek.
Czemu YT przewyższa głową zwyczajną telewizję? Jest kilka powodów.Przede wszystkim,tak jak już wcześniej wspomniałem,na YouTubie istnieje wielu twórców z bardzo rozwiniętym kontentem.Mamy tam gameplaye,programy naukowe,konfrontacje reklam,uliczne dowcipy,ciekawostki historyczne,amatorską muzykę czy po prostu filmiki rozrywkowe pokroju gości z Abstrachuje.Najwięksi twórcy zarabiają na wyświetleniach niemałe kwoty,prowadzą sprzedaż koszulek czy wreszcie wybijają się do telewizji,nie porzucając tym samym programu w internecie.Ich działalność jest elastyczna i uniwersalna - każdy może znaleźć coś dla siebie,poszerzyć zakres posiadanej wiedzy czy po prostu zrozumieć to,czego nie pojęli w szkołach (bo kto nie zna MateMaksa?).  Jeśli nie mamy czasu obejrzeć nowych filmików zaraz po publikacji,możemy swobodnie zaplanować swój czas.Sami decydujemy co i kiedy oglądamy.Niejednokrotnie sięgamy w trakcie posiłków po kilkuminutowe vlogi,umilające nam czas przygotowań do miejsc pracy i szkół.
Oczywiście osoby zarabiające już na swoich kanałach muszą pomału rozliczać się z ZUSem,płacąc 500 zł przez dwa pierwsze lata,a z każdym kolejnym miesiącem powyżej 1000zł.Jednak ileż to znaczy,w obliczu Sylwestra Wardęgi czy Niekrytego Krytyka,którzy jako pierwsi dobili miliona subksrybentów? Z resztą niedawno do "milionerów" dołączyli chłopacy z kanału 5SposobówNa! Prowadzenie własnego show na YouTubie pozwala więc nie tylko na rozwinięcie pasji i zdobycie popularności ale i "parę groszy" można uskrobać ;)
Zgodzę się ze spostrzegawczymi malkontentami,którzy odkryli "zgapialstwo" od innych zagranicznych twórców.Porównań nie trzeba szukać daleko: SA Wardęga - Remi Gaillard,Niekryty Krytyk - Nostalgia Critic,Rojo - PewDiePie itd. Patrząc jednak na polskie stacje telewizyjne,nie mogę ich bronić przed powyższym zjawiskiem.Niedobrze mi się robi,gdy  tylko słyszę o "Szpitalu" i "Lekarzach" na TVN oraz "Na Sygnale" telewizji publicznej.To samo "Trudne Sprawy","Szkoła","Żona dla mojego syna" itd. Niech mi tylko ktoś pomyśli,że to polski oryginał...
Tak to już jest.Przejmuje się moda na zagraniczne hity,ojczyste kraje chcą kopiować cudze pomysły,które mimo wszystko odniosły jakiś tam sukces.Telewizja może sobie na to pozwolić w większym stopniu,z racji lepszego wyszkolenia dziennikarzy,reporterów i prowadzących.Trzeba umieć się zaprezentować,uzbierać informacje,ułożyc program...A do tego trzeba niemałej ilości hajsu.Na całe szczęście statystyki pokazują,że YouTube'owi wcale nie jest daleko poziomu konkurencji!
Właściwie jedynym czynnikiem jest odwieczny kłopot z pieniędzmi,ale jeśli ktoś ma pomysł,wizję na coś,czego w Polsce jeszcze nie było to czemu by nie? Inwestycja z pewnością się zwróci,wystarczy tylko dobrze uchwycić wymagania młodego widza.Zobaczcie jak wielu pomniejszych filmowców z internetu odniosło sukces! Nawet Tomasz Kammel założył własny kanał,bardzo ciekawy z resztą.Jest więc bardzo duża szansa,że pewnego dnia to właśnie YT zastąpi "KorpoTV" raz a dobrze ;)


Prosty mem - łatwa śmierć 2014-10-25

Kogoś wzmacnia,kogoś depcze...
Internet istnieje już od ładnych kilkudziesięciu lat.Codziennie każdy z nas korzysta z niego w miarę czasu i możliwości.Poszukujemy wiedzy,rozrywki,inspiracji,nowych znajomości.Wchodzimy na Facebooka,wstawiamy własne fotki,sprawdzamy co nowego u znajomych,logujemy się do gier,oglądamy YouTube'a...Każdego dnia jest nam niezwykle potrzebny,nieważne czy do pracy,czy do zbicia nudy.Przez to wielkie,nieogarnięte narzędzie wielu ludzi się wypromowało,wiele par spotkało,wiele osób wykrzyczało.To taka niewidzialna zasłona,która każdego z nas czyni kimś niepokonanym...Ale czy na pewno?
Ogólnie o Internecie wypowiem się jutro.Dziś poruszę temat,na który zawsze patrzyłem pod jednym kątem: memy  "kwejkowe".Mem to z reguły niecodzienny obrazek z jakimś "śmiesznym" podpisem.Często biorą się z różnych filmików,głupich fotek,dziwnych wypowiedzi celebrytów,ich poczynań itd.Kto z nas nie zna "Mściwego Klarnecisty","Pechowego Briana","Zjaranego Zbyszka" czy sławnego "Suchego Karola (Strassburgera)"? Niewiele można powiedzieć o pochodzeniu większości z nich.
Ale wśród tak "zabawnych rolkoprzesuwaczy" kryją się i te,które zniszczyły życie niewinnym osobom.Pamiętacie Pana Andrzeja,jego głowę na biało-czerwonym tle i wiele głupich podpisów? Dopiero wczoraj z jednego filmiku na YT dowiedziałem się,że pan Janusz Ławrynowicz z powodu nowej "popuarności" odszedł z policji i kompletnie się załamał.Wychodząc na ulicę było mu wstyd spojrzeć na ludzi,szczególnie w obecności młodocianych.I wszystko dlatego,że miał "dziwny" wygląd,który Internet przyozdobił Cebulactwem.Wbrew swojej woli pan Janusz stał się kultowym pośmiewiskiem wszystkich szkół i uczelni w Polsce i nie mógł z tym nic zrobić.Memy mnożyły się w króliczym tempie i coraz bardziej pogrążały niewinną ofiarę.To samo z resztą spotkało "Chytrą Babę" z radomskiej wigilii z 2012r. Wszystko z powodu filmiku,na którym widzieliśmy jak podbiera trzy butelki z gazowanym napojem.Nie znamy jej prawdziwego imienia,ale możemy się domyślać co czuła widząc reportaż o YouTube'owym hicie z własnym udziałem.Wstyd,publiczne pośmiewisko i łatka pazerności do końca życia tych,którzy będą to pamiętać.Nawet jeśli wtedy była chciwa i typowo "polaczkowskim" myśleniem chciała uszczknąć coś więcej z tego wydarzenia,to i tak nie powinno było się tego nagrywać!
Ktoś nagra oświadczyny,wyznanie miłości,lecz mimo ciężkich starań osiąga odwrotny skutek? Zaraz przypłyną pijawki,nadlecą sępy,przypełzną glisty i wszyscy równo zaczną mu cisnąć..."Hahaha,lol,jaki żaaaaaal","OMG,beka z typa xD","Jprdl,co za wieśniak xD"....
Ponad połowa internautów - młodzi,dorastający ludzie,moi rówieśnicy jak i młodsi koledzy - zaczną się nabijać,"toczyć bekę" kolejny raz.Dorosły i poważny człowiek nie widzi w tym nic śmiesznego,myśli dość racjonalnie i nie interesuje się tematem.Ale sól Ziemi",musi dokopać,wyśmiać,pokazywać znajomym i razem z nimi mieć polewkę z czyjegoś nieszczęścia.Tymczasem,gdy my będziemy mieli ubaw,sam twórca może już dawno nie żyć,z faktu fatalnej pomyłki,głupiego błędu...a przecież kierował się czystą chęcią czegoś dobrego!
Może następnym razem powinniśmy się zastanowić czy to,z czego się śmiejemy,zostało faktycznie zrobione z myślą rozrywki,czy też stało się przez Magię Cyberprzestrzeni kolejną pożywką dla mas kosztem słabszej jednostki.


"Szary Kruk" 2014-10-17

Blask słońca zanika,Mrok z wolna zapada
Już niebo przecina wron srogich gromada
Wiatr zimny z Zachodu zamiata ulice,
Choć jeszcze przed chwilą tętniły tak życiem!
Pustkowiem co wieczór obrasta złe miasto
Bo lepiej poczekać,aż zrobi się jasno
Co trwalsi,odważni wychodzą po zmroku:
Na randki,spacery,by znaleźć tam spokój,
Wracają z wakacji rodziny znajome
Zagrożeń półmroku dziś nie są świadome
Samochód przystanie,otworzą się drzwi
Niechybnie strumienie poleją się krwi
Znów pary ze schadzek zmuszone uciekać
Wataha złych wilków nie będzie nań czekać
Przypadną,pobiją,wyśmieją,oplują,
Rozdepczą ich,zgniotą,boleśnie zlinczują
Na łowy wypełzły z nor ciemnych,spod matek,
Od ojców ułomnych,otwartych wszerz klatek
Do sklepu małego przybiegną,za dnia,
Zasieją wśród ludzi zwątpienie i strach,

Samotnie bezbronne,zabójcze w gromadzie
Tu każdy coś znaczy,potrzebny jest w stadzie
Wraz włóczą się,prężą i ostrzą swe kły
A każdy z nich jeden tak samo jest zły
Nie znają litości,współczucie im obce,
W czas pełni zbierają się zawsze,pod dworcem,
Zawyją bestialsko,wypadną zza rogu
Wyszukać ofiary na cel swoich łowów
By znowu krew przelać,by ludzie się bali
Nie sposób by serca nieludzkie kochali
Gdy dusza straszliwa - niech boją się wszyscy,
Niech padną przed nimi sąsiedzi i bliscy
Tak myślą o sobie,bezprawiu,boskości
Lecz dotknie ich Słabość i Ból Śmiertelności
Niebawem znów pełnia i północ wybije
I krew niegodziwców rzekami popłynie
Dostaną nagrodę za czyny,zasługi
Spłacone zostaną urazy i długi
Jest jedna potęga,co zwali ich z nóg
Jak Diabeł,Kostucha,Pogromca i Wróg
Wyłapie ich wszystkich,wytępi,upodli
I karę wymierzy stosowną do zbrodni

Policja pierś dumnie wypięła do ludu,
Podziwiaj ich za to,jak czyszczą świat z brudu
Jak siedzą za biurkiem i piszą zeznania,
Choć sami się nie rwą do zbirów łapania
Sędziowie skazują tych,których się uda:
"Zawiasy",roboty,areszty - ułuda!
Ulicą znów chodzi niesławny pedofil
Próbując ukrywać społeczny zły profil
Hooligans po nocy chcą ludzi zaczepiać,
Lecz nikt się nie waży im z pięści zaklepać
Tu każdy ucieka,ukrywa się w cieniu
I myśli w nadziei o bożym zbawieniu
Problemy w robocie,w rodzinie,przyjaźni
Cóż znaczą dziś wobec krwi,potu  i kaźni?
Jest jedna nadzieja,bo zmiecie ich z nóg
Legenda zrodzona z popiołów - sam Kruk
On czuwa bez przerwy,jak sęp nad ofiarą
Czekając na chwilę,by stać się Snem,Marą
Wychynąć z zaułka jak Stado,łakomie
Odpłacić za krzywdy,niech dusza w nich płonie
Na sierści ohydnej dostrzegą,czym byli
Jak ciemną powłoką swój byt nakreślili

Za każdy cios słowem czy pięścią zadany
Nikt długo nie umknie bez Kruka,bez Kary,
Za ojców pobitych,dziewczyny zgwałcone
Za dziecko w piwnicy okrutnie skrzywdzone,
Za groźby,haracze,oszustwa i zło
Odpłacą niebawem; nie znają dziś go
Lecz będą pamiętać do śmierci ten znak,
Swą niemoc,panikę,ból w kościach i strach
Bać będą się chodzić po nocy świadomi,
Bo Kruk nie zapomniał i nadal ich goni
Pościgu nie wstrzyma,gdy cel swój dopadnie
Wymierzy mu prawość za grzechy przykładnie

A serca strach skradnie też słabszym,uczciwym,
I media go nazwą "tym gorszym",parszywym
Wnet  tropić go zacznie świat cały jak zwierzę,
Wyrzucać mu zaczną przewiny praw,w wierze,
Moralnych kodeksach,na skargach hołoty
Co dba dobrze tylko o swoje banknoty
I wszystkim wszerz wmówią: "Kruk złem jest,bandytą!
Brak serca i duszy,twarz  Mroku ma litą!"
Ja jeden go widzę jak krąży nad nami
Jak Ciemność rozprasza szarymi skrzydłami
On broni nas,słabych,przed Chmarą i Stadem
W harmonii z Pokojem i mrocznym Nieładem




 
 


Nieunikniona Słabość 2014-10-10

Siła Ponad Wszystkie...
Istnieje od niepamiętnych czasów.Przez całe tysiąclecia zmieniała formę wyrazu,sposoby myślenia,ideologie.Mąciła nawet największe serca niczym choroba i przeplatała losy ludzi,którzy na pierwszy rzut oka nigdy nie powinni się byli spotkać.Doprowadza do niepojętych zdarzeń,powołuje nowe życia - umyślnie i przypadkiem.Jest Potęgą,z którą nic się nie może równać,mieczem obosiecznym - śmiercionośnym orężem z bardzo kruchej stali.Nieogarniona,niewyliczona,nie do zrozumienia nawet dla najtęższych umysłów tego świata.Jest chorobą,która w nieopisany sposób potrafi niszczyć ludzkie życie doprowadzając do zwątpienia,mroku,niepewności a nawet śmierci - tak duchowej,jak fizycznej.KimJestem odważyła się kiedyś wprost przyznać słabość człowieka,która przejawia się właśnie w sercu,na samym jego dnie - w potędze miłości.
Z miłością człowiek potrafi przemierzyć świat,zmierzyć się z przeciwnościami losu i walczyć o swoje.Ale jeśli coś pójdzie nie tak,jesteśmy w stanie zwątpić w Boga,w nadzieję,porzucić wszelkie optymistyczne wizje życiowego szczęścia.Całe lata ludzie kształtowali jej pojęcia,próbowali sprecyzować wymagania sercowe z czystego instynktu rodzicielskiego,podświadomością płci.
Jako Samotnik,Szary Kruk zastanawiam się nad jej celem,jej sensem i mechanizmem.W związki z tym idę o zakład,że nikt jeszcze w dziejach historii nigdy nie powiedział tego,co konieczne: jakie to jest skurwysyństwo! Bez Miłości jest nam ciężko,widzimy wszystko w szarych barwach,ale gdy już się zjawia nasze szczęście jest jedynie krótkotrwałe: kłótnia,cięższe dni,coraz mniej czasu,powolny zanik uczucia.Albo jeszcze lepiej: stanie się coś,co totalnie wykolei człowieka,szczególnie słabszego uczuciowo.Ktoś zaczyna kochać,ufa,wspiera,cieszy się,jest cały w skowronkach i nagle bum! Mrok,Czarne Serce,wątpienie w ISTNIENIE Boga (nie mylić z wiarą),szare wizje...Raz jest dobrze,znowu zaczyna być źle,potem Los ponownie odwraca karty i daje nam nadzieję,by czwarty raz nas zmylić.
A może to kwestia tylko i wyłącznie...podświadomości? Wierzysz,że ona/on cię kocha,robisz dla niej/niego wszystko,starasz się,walczysz ze swoimi słabościami,lękami i niedoskonałościami.Wierzysz,bo pewnie ta osoba cię przytula,całuje,wręcza podarunki,chodzicie razem na spotkania i dzięki temu,że poznajesz ją/go lepiej,widzisz trwałość waszej więzi.
Ale wystarczy,że choć raz twoja "Miłość" poważnie cię zrani swoim słowem lub uczynkiem,a od razu zmieniasz postrzeganie! "Jaki/a  ja  byłem/am głupi,dlaczego ona/on  mi  to  zrobił/a ?! Przecież te parę osób mnie ostrzegało! To wszystko nie ma sensu,Bóg nie istnieje,żyjemy tylko żeby cierpieć...". Aż chciałoby się powiedzieć "Jak w przedszkolu",nie?
Takie proste,a tak skomplikowane! Taka motywacja kijem z marchewką - chcesz ją dostać,ale ona co krok się oddala i wszystko idzie na marne.A jednak każdy z nas jej pragnie,w każdym z nas siedzi gdzieś ta potrzeba kochania i bycia kochanym/ną.Różnica polega tylko na interpretacji faktów naszej osobowości,postrzegania otoczenia i temperamentu emocjonalnego.Nawet ja - wątpiący w to,że którakolwiek dziewczyna zechciałaby tak nudnego człowieka - ciągle próbuję jakoś to w sobie wyciszyć,odrzucić przebłyski nadziei  i skupić myśli na czymś innym...choć nieraz jest to trudne.
Próbujemy uciec,zająć się robotą,wyżalić w wierszu,piosence,czy modlitwie.Ale przed tym sukinsyństwem nie ma ucieczki nawet po śmierci.Jeśli trafisz do nieba podobno będziesz miał jej po brzegi.A Piekło,cóż...cierpienie nie będzie tylko fizyczne (ogień,w którym się palisz,ale nie spalasz) ale zaatakuje również serce - obrazy,wspomnienia,uczucia.I to cholerne pragnienie,którego już nigdy nie będziesz w stanie ugasić.
Nie pytajcie więc "Czym jest miłość?" , "Jak się pozbierać?" , "Gdzie tkwi sens kochania?"
Pytajcie "Po co to w nas jest?", "Dlaczego duchowe serce nas tak osłabia?", "Czemu nasza psychika potrafi się rozlecieć od ledwie kilku życiowych niepowodzeń miłosnych?" Jestem pewien,że na te pytania - po długim czasie poszukiwań - każdy odnajdzie swoją odpowiedź.


Zyskowna śmierć artysty 2014-10-09

Najpierw Williams,teraz Przybylska...
Zastanawiałem się ostatnio jak to jest,że człowiek zaczyna nagle się interesować tym sportem,w którym jego kraj odnosi sukcesy.Dziś jeszcze bardziej ciekawi mnie nagły wzrost zainteresowań wobec sławnych nieboszczyków.Chodzi tu o kasę? Może o coś więcej?
Niedawno wszyscy usłyszeliśmy szokującą wiadomość - Anna Przybylska przegrała walkę z nowotworem w całkiem młodym wieku.Osobiście nie pamiętałem żadnej produkcji w której wystąpiła,z wyjątkiem polsatowskiego sitcomu "Daleko od noszy" czy "Szpital na peryferiach" (wcześniejsza wersja pierwszego). Jakoś zawsze lubiłem je oglądać,przyzwyczajony nie tyle do aktorów ile charakterystycznego humoru.W moim odczuciu nadal lepsze to niż Kiepscy,ale mniejsza z tym. W wymienionych przeze mnie serialach najbardziej rozpoznawalną kwestią były trzy,naprawdę piękne aktorki - Magdalena Mazur ,Aleksandra Woźniak i Anna Przybylska.Szczególnie doktor Karinka była dla mnie wisienką na torcie.
Wielka szkoda,miała zaledwie 35 lat.Pozostawiła męża i dwójkę dzieci,o ile pamiętam.Postanowiła zostawić aktorstwo dla rodziny i walki z chorobą,polegając na utrzymaniu głównie męża (choć z tytułu aktorki zapewne także coś otrzymywała). Była piękną kobietą,znaną głównie z polskich przeciętnych filmów i paru reklam.
A po dwakroć mi jej żal,bo TVP w miejsce filmu "Coś" postanowiła wpuścić "Złoty środek" - komedię z 2009 roku.Nie będę się rozwodził nad jego recenzją,wg mnie wspomniana produkcja jest średniej jakości.Ale znając życie zapewne inne telewizje będą także chciały "odkurzyć wspomnienia",pokazać/przypomnieć ludziom o ważniejszych filmach z udziałem Przybylskiej.Już to widzę,jak wielką sympatią ją darzyli i jak wiele chcą przekazać swoim widzom!
Czyż nie to samo było z Robinem Williamsem? Na co dzień żaden przeciętny zjadacz chleba nie myślał o nim zbyt wiele.Ot,normalny aktor,znany z dobrego poczucia humoru i pamiętnych filmów.Jeden z najlepszych w swoim gatunku! Tymczasem w ciągu ledwie jednego dnia po jego śmierci,telewizje odkopały arcydzieła kinematografii z jego udziałem i zaczęły przypominać/pokazywać wszystkim z czego jest on znany.
Nie mówię,że to jest złe.To faktycznie ma jakiś tam sens.Ale drążąc temat głębiej możemy dojść do większych powodów,choćby finansowych.Gdy wielki artysta umrze,wszystkie radiostacje w przerwach między wiadomościami puszczają jego najlepsze piosenki ,telewizje robią dokumenty o jego życiorysie i dysko/kinematografii,a każdy staje się "największym fanem". Kompletnie z dupy,z dnia na dzień.Bo to się staje "modne","na topie"!
Przypomnijcie sobie Króla Jacksona.Za jego życia krzyczano: "skandalista,pedofil,oszpecił się operacjami,co to ma być?! ". Głosy w jego obronie były kompletnie zagłuszane,bo co z tego,że miał zajebiste piosenki? Prasa żądała "Panem et circenes!",chleba powszedniego skandalu i igrzysk społecznych na arenie Króla Popu.Dziwnym trafem wszyscy nagle się nawrócili,gdy rozniosła się wieść o jego śmierci.Padły podejrzenia na jego osobistego lekarza,wszystkie wilki wpatrywały się w niego,obrzucały najgorszymi przekleństwami w imię "dobrego człowieka,jakim był nieboszczyk". Wszyscy rzucili się na jego piosenki,powstał film "This is it" oraz utwór o tym samym tytule.Do dziś nie wiem,czy sam M.J go przygotowywał i czy to naprawdę on wraz z Akonem śpiewał "Hold my hand"(jeszcze przed śmiercią).
Tak było z Michaelem Jacksonem.Potem z Tiną Turner,Stevem Jobsem,Robinem Williamsem.I tak samo dzieje się z pamięcią o Annie Przybylskiej.Można było o niej myśleć co się chce: lubić ją jako człowieka bądź aktorkę,lub w ogóle za nią nie przepadać.Ale jej przypadek powinien trafić do nas wszystkich,do każdego serca i umysłu.Każde życie się kiedyś skończy, czasem szybciej niż się spodziewamy.Jedni sami je sobie odbierają,drugich ktoś inny wyręcza a pozostali po prostu zasypiają na wieki,by już nigdy więcej się nie obudzić.I aż żal człowiekowi,gdy ktoś na sławie zmarłego chce się jeszcze wzbogacić...


Babcine Mądrości 2014-10-05

Opowieści ciąg dalszy!
Dziś zgodnie z obietnicą rozpiszę się na temat rozmowy z moją babcią.To stara kobiecina,ale swoje wie,bardzo mądrze mówi i co najważniejsze bardzo chce się tym dzielić z innymi.Zaczęło się od szkoły,pytania o naukę,napór zajęć,maturę,egzaminy,przypomnienie o samodzielności itd.Niepisana reguła każdej dyskusji,można by rzec.
W końcu babcia zaczęła opowiadać o swej dawnej pracy.Ukończyła mój Ekonomik  i dostała się do banku,w którym odbywała niegdyś praktyki.Jej szef był bardzo dobrym człowiekiem.Przydzielił jej pracownicę,która  przez tydzień  tłumaczyła jej księgowanie,bo okazało się,że w całej instytucji - inaczej niż w szkole - obciążenia i należności dekretowano odwrotnie.Wspominała,że przez miesiąc cały musiała się pilnować i uczyć prawdziwej pracy.Staże i praktyki pozostały niezmienne w stosunku do dzisiejszych czasów: idź mi kup to,zrób kawy,posprzątaj tam itd.Z drugiej strony patrząc,to żaden normalny pracodawca nie powierzyłby nawet najlżejszej praktycznej czynności zwykłym praktykantom.Po krótkim czasie babcia została przydzielona do pracy,w której miała chodzić do innych banków,kontrolować i wytykać błędy księgowo-rachunkowe.Wtedy czasy nie były łaskawe,więc tak ona jak jej poprzedniczka były gnębione i wyzywane od najgorszych a każdy jeden wykazany błąd traktowany był jak pouczanie mistrza przez niekompetentnego ucznia.Po pewnym czasie zrezygnowała i wyprosiła u szefa o pozostawienie jej w księgowości."Ja wolę czuć się pewniej,w miejscu które już lepiej znam!". Przepracowała pewien czas,po czym astma dała o sobie znać i trzeba było pójść na rentę.Babcia była wtedy perfekcyjnie wyuczona swojej roli,więc  z pewnością przykro było się z nią żegnać.
Jednak rozmowa dopiero się rozwijała.Poruszyliśmy temat wiary,podejścia do bliźniego,nastawienia do życia.Babcia bardzo mądrze zauważyła,że mimo odrębności każdego z nas,tak naprawdę każdy jest równy z jednej,prostej przyczyny: wszyscy grzeszymy,popełniamy błędy,jesteśmy słabi wobec świata.Jak sama powiedziała "Każdy żyje w grzechu i umrze w grzechu". I ma cholerną rację.Co najważniejsze,nie wykluczyła samej siebie,ale umieściła się w ogóle społeczeństwa.Każdy z nas ma swoje mocne i słabe strony,swój własny charakter,tożsamość,zainteresowania i życiowe poglądy.Ale nikt nie jest wolny od upadków.Każdy przeżywa chwile szczęścia i okres totalnej depresji i mroku.Nieraz jest to spowodowane miłością,bo nic nie jest tak wrażliwe - a jednakowo tak silne - jak nasze serca.Świetnie się z babcią rozumiemy pod tym względem.
Podzieliliśmy wspólne zdanie również w kwestii Polaków.No,bo jak to jest,że w innych krajach obcy ludzie witają cię jak własnego brata a jedynie w Polsce możesz dostać wycisk na każdym rogu w większym mieście? Jak to jest,że w takiej Anglii,Stanach czy Portugalii jak jednemu się powiodło to drugi prosi go o pomoc,by też osiągnąć sukces,a Polska musi stanowić wyjątek? Czemu niemal każdemu pierwsze,co przychodzi do głowy,to "pewnie ukradł,robił na czarno,sprzedał się,robi u tego i tamtego!" ? Dlaczego musimy sobie podkładać nogi,zamiast zwyczajnie podać rękę i razem dojść do czegoś wielkiego? Czemu jedynym czynnikiem,który nas jednoczył,musi być zawsze jakaś wojna? A potem,gdy pył bitewny opada i mija jakiś czas,kombatanci muszą się wstydzić,bo "nie o taką Polską walczyli"...
Ostatnią sprawą,poruszoną jeszcze przed wejściem dziadka,była kwestia starości.To smutne,że tak wielu starych ludzi daje się ciągnąć za języki,stają po stronie propagandy PiSu albo Platformy i obrzucają się nawzajem "w imię Boga". Ale babcia wytłumaczyła mi,dlaczego tak się dzieje. Powiedziała bowiem,iż starsi ludzie mają naprawdę bardzo wrażliwe odruchy emocjonalne.Reagują gwałtownie,bez przemyślenia,tak jak nerwy na nich działają.Później trudno jest im uwierzyć,że powiedzieli to,czy tamto - bo oni sami tego zwyczajnie nie pamiętają,tak bardzo szalały emocje! Starsi ludzie są z tego powodu dziecinnie podatni na różne bodźce,łatwiej im wmówić pewne sprawy.O ile dzieci dają się zwodzić z czystej nieświadomości,o tyle starszych łatwo podpuścić,bo nie dość że pamięć niejednokrotnie szwankuje,to jeszcze mocniejsza wrażliwość psychiki dopełnia taki stan.
Mówcie co chcecie,ale mam najwspanialszą babcię pod słońcem! Aż mi głupio dalej,za te wczorajsze kanapki na wczesną kolację...Ale sami zobaczcie,taka niby głupota,zwykła drobnostka,a jak bardzo się odbija na człowieku! I to przez czystą sympatię do najbliższych nam osób! Zapewne część z was ma jeszcze chociaż jednych dziadków,może tylko jedną osobę z ich kręgu.Cieszcie się tym i korzystajcie z każdego wolnego czasu,jaki z nimi spędzicie! Nie zbywajcie ich prostych,nikłych pytań o szkołę czy sympatię,bo oni właśnie tym żyją! Im więcej wiedzą o własnych wnukach,tym lepiej ich poznają i łatwiej im wejść w wyższy etap rozmów,niż wspomniane przeze mnie standardy.Szanujcie ich,bo wiedzą o życiu więcej od was.Nie zapominajcie,że wasi rodzice znają wasze położenie,bo też kiedyś ktoś nad nimi bacznie stał,gdy popełniali błędy młodości - a sama "Starszyzna" nigdy się wam nie przyzna ;)


Kimże jesteś? Gdzie twój cel? 2014-10-04

Wróciłem od dziadków.
Początkowo miałem tylko  pomóc tacie oporządzić samochód.Nic wielkiego,ledwie kwadrans roboty.Jednak to,co było później,było preludium do Myśliciela-znów pytania,wątpliwości,rezygnacja...
Rozmawiałem z babcią.Początkowo o szkole,poganianiu terminami,obawami wobec egzaminu zawodowego,czy relacjami uczniowie-nauczyciele.Im dłużej,im lepiej się rozmawiało,tym wyższe tematy były poruszane-stosunki Polaków wobec rodaków,wiara,czy Bóg.Mimo upływu tylu lat babcia wie,co mówi.Szczególnie nieobce są jej zagadnienia zawodowe.Opisała m.in swoją pracę w banku,zanim dopadła ją astma.Póki co jednak wystarczy powiedzieć,że nie miała łatwo,a mimo to wykształciła się na całkiem mądrą osobę - szczególnie życiowo.Historia naszej rozmowy jest całkiem ciekawa i niekrótka ,więc zostawię ją na jutro.
Po udanej dyspucie włączył się dziadek.Pytał o to czemu długo mnie u nich nie było,żebym odwiedzał ich częściej i takie tam.Jak każdy dziadek musiał - po prostu musiał - wspomnieć o miłości.Wiecie dobrze,że niełatwo przychodzi mi się tłumaczyć z mojego poglądu na życie.Mówienie o tym,że prawdopodobnie nie będę miał nigdy żony wzbudziły u niego zaskoczenie.Słusznie porównał mnie do mojego ojca chrzestnego,który będąc u dziadków w odwiedzinach mówi,że "na żeniaczkę jeszcze mu nie czas".Czterdziestoletni,samotny kawaler mówi o tym,że nie przyszła jeszcze pora na związek! Dla większości z was to niepojęte,bo "jak można w takim wieku nie być już ustatkowanym?!". Część pewnie powie "Pierdzielenie,cuda się zdarzają,już starsi się żenili!".A ja powiem tylko tyle,że chyba go rozumiem.
Wierzę w miłość.Ale nie w to,że jakaś dziewczyna by mnie chciała.Nie takich chłopców szukają dziewczyny.Nie takich biorą na mężów,nie o takich śnią.Ja wiem,że tak jest.Mam to nieomylne przeczucie.Nie jestem doskonały,"lubię" się mylić...ale tu WIEM że mam rację czuję to we krwi! A skoro aż tak jestem przekonany - to czemu w ogóle szukać żony? Skoro wiem,że i tak by mnie wszystkie odtrącały - to po co robić cokolwiek? Jak to mówi dziadek "jak się ma rozwodzić po dwóch miesiącach,to lepiej się nie żenić wcale".I coś w tym jest,choć nieco inaczej odnosi się do mnie.
Postanowiłem się przejść.Nic tak nie koi nerwów i serca jak samotny spacer po lesie.Podczas przechadzki nieustannie zadawałem sobie jedno pytanie: kim jestem? Dlaczego nie mogę kochać,wiedzieć czym jest "miłość"? Nigdy nikogo tak naprawdę nie kochałem.Czuję pragnienie ducha,konam w szkarłatnej kałuży krwi na kształt serca...I nie mogę tego osiągnąć.
Widzę swoje wady.Wiem,gdzie robię błędy.Tylko,że to nie ma się wcale do mego stanu.Staram się pomagać,próbuję być miłym dla innych,pomagam kiedy trzeba.Chcę nieść wsparcie,pomoc,być może nadzieję.Ale z drugiej strony umiem ranić,wykańczać,sprawiać najbliższym ból.Skoro nie mogę kochać, oddanie duszy Lucyferowi nie było wcale złym pomysłem."Szatan nie ma szczęścia ani miłości,a nawet jakby miał to by nie dał" - słowa księdza odbijają się w ciemnych zakamarkach umysłu.Wiem,że to prawda - i dlatego dążę do piekieł.Nie powinienem istnieć,bo i po co,jeśli brak mi celu - miłości? Tego niezwykłego bodźca,który powodowałby sens istnienia! Dziwię się wam,wy wszyscy którzy macie swoje symaptie lub partnerów życiowych a nie jesteście szczęśliwi.Gdybym miał tyle co wy,gdyby dane mi było zakosztować tego choć raz,choćby na chwilkę,tak prawdziwie....oddałbym wszystko za choćby godzinę.
Kapliczka.Przystaję w drodze powrotnej.Ciekaw jestem,czy ta mała budka z ledwie dwoma ławeczkami i ołtarzykiem funkcjonuje jak dawniej.Czy wciąż przychodzi tu tyle ludzi,jak kiedyś,na majówki,czerwcówki,różańce?Patrzę na mały dzwonek w niewielkiej wieżyczce.Z jego końca zwisa urwany sznurek.Musiałbym stanąć na drabinie,by go dosięgnąć.I przyszło mi do głowy coś romantycznego,wielkiego,przełomowego - a tak prostego."Gdybym jednak jakoś przeżył,jeśli dalej będę żył i nabiorę większej wartości - naprawę ten dzwon.Schodzę niżej,ku domowi dziadków.Spotykam babcię,idącą na różaniec.Wspominam,że nie ma tam jeszcze nikogo (ona ma klucz) i wypytuję o wspomnianą wieżyczkę.Ponoć ten dzwon kiedyś normalnie funkcjonował,dzwonił rano,w południe i wieczorem,było go słychać na całą okolicę,a teraz...tak jakoś się przycichło i nie wiadomo,co będzie dalej.
Może mój pomysł jest nieco wybujały,trochę głupi...ale widzę w tym jakiś symbol,w odzyskaniu ducha tej małej kapliczki.Nie dla Boga,nie dla dziadków,nawet nie dla mnie.Ot tak,dla samego faktu.Dla magii dźwięku,tchnięcia nowego życia.Mógłbym się nim zajmować,ciągnąć za sznurek trzy razy w ciągu dnia i konserwować od czasu do czasu.Po prostu czuję,że mógłbym to robić.Że coś tak małego miałoby bardzo duże znaczenie!
Przed wyjściem babcia zrobiła kanapki,a ja musiałem wracać.Trochę mi głupio,że ich nie zjadłem,choć czułem lekki głód.Tak,dziadku,"jestem dziad".Czysta dobroć serca ze strony bliskiej mi osoby nagrodzona zwykłym "nie jestem głodny". Taki już jestem,"zimny drań". Niedobrze mi z tym,bez dwóch zdań.Zawsze byłem mniej więcej takim człowiekiem.Taki pozostałem.I umrę przepełniony swoim "egoizmem",choć trochę  innej formy.


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]