Zwi@dowca Elvenoor | e-blogi.pl
Blog inny niż wszystkie
Blogi

Dobra strona Halloween 2013-10-31

Zanim przejdę do meritum,kilka słów wstępu. Geneza zwyczaju ostatniego dnia października nie jest do końca znana.Jedni przedstawiają starożytny rodowód związany z bogiem urodzaju,podczas gdy drugim kojarzy się obrządek celtycki.Podobno właśnie dziś ma się zacierać granica mędzy Ziemią a Zaświatem.Zapraszano na uczty dobre duchy,przeganiano złe moce,druidzi zakładali odświętne szaty a czarownice przepowiadały przyszłość.Nazwa święta duchów wywodzi się od słów "All Hallows' Even",czyli po prostu Wigilia Wszystkich Świętych.No,to tyle w teorii. A w praktyce? Kościół rozgłasza wszem i wobec szkodliwość dzisiejszego dnia i wprowadził dla jego opozycji Dzień Zaduszny.No,bo co innego biednym księżulom może przyjść do głowy,słysząc o diabłach,czarownicach,mumiach i innych stworach łażących po domach za słodyczami? Owszem,tak jest w Ameryce: robienie lampionów z dyń,przebieranie się,straszenie,słynne hasło "Cukierek albo psikus"... To,że tam jest tak wspaniale,nie znaczy że to samo będzie także u nas.Z resztą nie wszystko jest w tym takie złe. Rodziny wspólnie wydrążające dynie,bale maskowe,dyskoteki - to wszystko zbliża do siebie ludzi,pozwala im się spotkać ze sobą i dobrze się bawić.Moim zdaniem to by nie przeszkadzało w odwiedzeniu grobów i modlitwach za zmarłych zaraz następnego dnia.Owszem,słyszałem o przypadkach stawiania dyń zamiast zniczy,ale ile takich incydentów mogłoby być? Kilka,co najwyżej kilkanaście.To serio niewiele! Oczywiście,księżom nie przemówisz do rozsądku,bo oni znają tylko pierwotne założenia Halloween.Nikomu nie przyjdzie na myśl zastanowić się jak jest teraz.Przecież każdemu z nas 31 października kojarzy się z dobrą zabawą,a nie jakimiś zabobonami. Wszystkich Świętych jest dopiero jutro.Będzie to dla wszystkich okazja do przypomnienia sobie kruchości,marności życia ludzkiego,przemijania i kwestii związanych z samą śmiercią. Nie jest ważne,czy wierzymy czy nie.Śmierć czeka na każdego,dni tak szybko przemijają,że pamięć o tych najcenniejszych dodaje nam sił.Nie musimy iść do kościoła,wystarzy wybrać się na spacer po cmentarzu,zwłaszcza wojskowym.A gdy już tam będziemy zapalmy świecę,by uczcić poległych minutą ciszy i przypomnieć sobie,jak niewielu będzie jutro pamiętać o ludziach,którym zawdzięczamy wolność.Na niektórych grobach nie ma nawet imienia,tylko wiek i data śmierci.Bezimienni bohaterowie - prawdziwi wyzwoliciele.Los był dla ich bliskich zbyt okrutny,a mimo to nie bali się mu przeciwstawić.Gloria victis,chwała zwyciężonym! Bawmy się dzisiaj,przebierajmy,wycinajmy zęby w głowie z dyni.Ale jutro,zamiast siedzieć przed telewizorem i cieszyć sie wolnym dniem,warto wybrać się na długi jesienny spacer,przemyśleć bieżące sprawy,kwestie wieczności i takie tam.W końcu jesteśmy nie tyle do roboty,ile do myślenia.Na koniec małe wyjaśnienie: skupiłem się przede wszystkim na pozytywach,ponieważ wszędzie słyszę tylko o złym wpływie Halloween. Jesteśmy w rzeczywistości,gdzie neguje się te dobre rzeczy a o zarabianiu na sprzedaży zniczy w dniu jutrzejszym nie wspomni nikt.Swoją drogą,już widzę te stragany zapychające wąski chodnik pod cmentarzem i setki ludu wędrujące w obu kierunkach.Jak z tego wyjdę,to będzie cud ;)







Miłość zakazana boskimi prawami 2013-10-28

Podobno Bóg jest wspaniały.Niestety,w przeciwieństwie do niektórych biblijnych prawd.
Dziś na religii był gorący temat: czy kapłaństwo dyskryminuje kobiety? Z początku myślałem,że bierze się to ze słów Jezusa,który w mężczyznach widział liderów,przywódców,przewodników mogących wnieść do świata wiele dobrego.Dziś poznałem fragmenty z listu do Koryntian,w których św. Paweł opisuje dwa powody,dla których kobieta nie może być księdzem.
Po pierwsze: to mężczyzna został stworzony jako pierwszy,a zaraz potem kobieta.Wątpię jednak,by Pisma Święte były identyczne.W podręczniku z polaka do pierwszej technikum czytaliśmy jasno,że Bóg stworzył mężczyznę i kobietę za jednym zamachem.Poza tym,dlaczego kolejność stworzenia ma mieć znaczenie? Czyżbyście wy,drogie panie,miały tylko zajmować się domem,podobać się mężowi,usługiwać mu na każdym kroku i zaspokajać wszelkie potrzeby? Nie,przecież to z gruntu jest skazane na porażkę.Kobieta nie ma być służącą,o kobietę codziennie trzeba walczyć,rozbudzić i ciągle umacniać miłość w jej sercu. Nie żyjemy w czasach starożytnych,tylko w XXI w. Wychodziłoby na to,że Bóg zaniża kobiety,choć i to jest nieprawdą.Na matkę Zbawiciela wybrał Maryję,dwunastolatkę bez skazy,która ślepo oddała się w małżeństwo z Józefem i zawierzyła słowom Boga.Gdyby więc nie kobieta,nie chodzilibyście do kościoła,lecz do synagogi.A rola kobiety byłaby znacznie mniejsza niż jest dziś.
Drugim powodem,dla którego kobieta nie może zabierać głosu,przemawiać do ludu a nauki pobierać u boku swojego męża jest grzech pierworodny.To Ewa pierwsza uległa namowom węża i naiwnie skusiła również Adama.Jako karę za swój czyn,Ewa miała rodzić w bólu dzieci,przez co każda kobieta ma być zbawiona,a mężczyzna ma harować aż sobie żyły wypruje,a i wtedy będzie miał jeszcze gorzej.No,tak to już jest jak człowiek chce być silniejszy od Boga,mądrzejszy od Stwórcy i najpotężniejszy w całym wrzechświecie.Z naturą wyższą po prostu się nie wygra.
Ale najlepsze przyszło pod koniec lekcji.Przeczytałem trzy przypadki,które Jezus w Ewangelii św. Mateusza uznaje,za nieodpowiednie do małżeństwa:
- Osoby bezpłodne,bo nie mogą skonsumować związku (a małżeństwo nabiera ważności dopiero po przysiędze w kościele i seksie po ślubie)
- Osoby bezpłodne dzięki ludziom,czyli najkrócej mówiąc wykastrowane
- Osoby,które wybrały bezżenność dla Boga.
I teraz mam pytanie: czy para,która się bardzo kocha,chce sformalizować związek,ma czyste intencje ale jedno z nich jest bezpłodne nie może się pobrać,bo związek będzie nieważny? Jeśli zaś będą żyć na kocią łapę,to tym bardziej będą grzeszyć! A czyż miłość nie pochodzi od Boga? Przecież każdy z nas - tak,każdy - pragnie miłości.Każdy chce znaleźć tą jedyną/tego jedynego,każdy chce osiągnąć szczęście.I gdy taka osoba się znajduje,gdy wszystko się zaczyna dobrze układać nasz Bóg mówi "Sorry,ale nie możesz,bo bezpłodność,a nie możecie mieć dzieci". Albo para,która zawiera związek ale chce do końca zachować czystość,bez współżycia,jednak realizująca wszelkie religijne aspekty i chcąca adoptować kilkoro dzieci nie może liczyć na przychylnośc Boga? Powiedzcie sami,czy to byłby dobry Stwórca?
Tak samo jak ateista,dobrze żyjący dla bliźnich,osoba która kocha,pracuje,jest uczciwa,szanowana itd jednak nie zazna szczęścia wiecznego,bo nie była "po Jego stronie". Taki ma być Bóg,w któego kiedyś wierzyłem? I potem się dziwią,że ludzie odchodzą od Niego,wierzą w zabobony,różne cuda,diabły i inne piekielne stwory.
W kościele siedzą najczęściej tylko te stare babcie,pobożnie odstawiający szopkę na cześć,by wrócić do domu i zapomnieć o przykazaniach,zacząć krytykować,plotkować,narzekać na rodzinę,snuć teorie spiskowe z Macierewiczem,PiS-em i propagandowymi programami pod redakcją Ojca Rydzyka.Ten świat,pod względem chrześcijaństwa stacza się na samo dno.Może i dobrze? W końcu tak wiele przepisów,tak wiele zakazów,tak wiele nieszczęścia.Do tego szerząca się pedofilia na młodych ministrantach.Czegóż chcieć więcej?


 




 


" W Mrok " 2013-10-27

1.Noc za oknem,robię krok
I wstępuję w cichy mrok
Wzrok tu na nic,słuch odpada,
Zmysły dawno strach postradał
Precz odwaga,nic nie znaczy,
Ciągle ktoś na ciebie patrzy
Nie zobaczysz go,nim zmiękniesz
Na wskroś widzi każde serce
I włamuje się po cichu
A nie trzeba mu wytrychu
Choćbyś nawet przyszedł z psami,
Pistoletem czy kumplami
On twą wiarę,męstwo zniszczy
Nie zostawi nic,prócz zglisczy
Będziesz z krzykiem chciał wyjśc stąd
Znaleźć światła choćby kąt
Byle dalej,duszy spokój
Byle uciec z sideł mroku
Znam te myśli,będzie źle
Bo wspomnienia budzą się

Ref: Myśli krążą jak szalone
Z wiatrem lecą w ciemną stronę
Tam,gdzie wieczny zwalnia czas
Niechaj Mrok ogarnie nas

2. W głowie kumple i imprezy,
A w pokoju z Anką leżysz
Było dobrze wam we dwoje
Teraz będzie źle we troje
Ty w depresji,ona w ciąży
Oj,z aborcją już nie zdążysz
Ona w niebie,ty w nocniku
Nie przewidział ktoś wyniku
Zawsze celnie padał strzał
Dzisiaj z kiksa ślepy aut
Więc uciekasz w mniejszy strach
Prosto w paszczę jego lwa
Chciałeś ulgi,masz cierpienie,
Chcesz wolności,masz więzienie,
Śmiech złowrogi,pot i łzy
Winowajcą jesteś ty,
Mrok wyciśnie z ciebie to,
Niech cię teraz pali zło,
Teraz niech cię wszystko boli
Rano słońce cię wyzwoli

Ref:Myśli krążą jak szalone
Z wiatrem lecą w ciemną stronę
Tam,gdzie wieczny zwalnia czas
Niechaj Mrok ogarnie nas

3. Klęczysz tam,gdzie kiedyś Ewa,
Obok spróchniałego drzewa
Było ono nieprzypadkiem
Stryczka Oli niemym świadkiem
Z Klaudią,Ewą i Grażyną
Były imprez wielką siłą
W plotkach trafnie wszystkich cięły
Bez skrupułów,słów bariery
Każda wielka przyjaciółka,
Browar,chłopcy,ciuchy,ziółka
Hajsu źródłem była Ola,
Naiwności nieświadoma
Kuła sporo,miała szanse,
Lekcje,towar i finanse
Przyszedł jednak wieczór prawdy,
Kres przyjaźni,przypał jawny,
Browar wylał się na stole,
Kłamstwo utraciło rolę
Rozpłakała się do granic,
I nie chciała wierzyć za nic
Przez największe przyjaciółki
Dziś zepchnięte z wielkiej półki
A wśród myśli jedna zła,
Że nie kochał jej ten świat

Ref:Myśli krążą jak szalone
Z wiatrem lecą w ciemną stronę
Tam,gdzie wieczny zwalnia czas
Niechaj Mrok ogarnie nas

4.Wnet zgłoszono jej zniknięcie,
I szukano jej zawzięcie,
Nie odbiera,co się stało?
Ewie tylko zależało,
W głębi serca czuła strach,
Bo widziała Olę w snach
Koleżanki cicho siedzą,
O wczorajszym nic nie wiedzą,
W razie czego będzie na nią,
Niech się spotka z kłamstwa karą
Chciała uciec,wbiegła w Mrok
Głośno brzmiał jej każdy krok
Wtem potknęła się i spadła
Do krainy cierpień diabła
Tam znalazła drzewo stare
Zwisającą zeń ofiarę,
Z prawej ręki wypadł list:
\"Świat już dla mnie nie ma nic\"
Przeszył Ewę serca ból,
Zawiesiła własny sznur
Los jej karę sam wyznaczył
Kartką \"Nie wiem,czy wybaczysz\"
Tak uciekła z lasu kłamstw
W który żyła cały czas

Ref: Mrok pochłonie cię bez reszty,
Zwłaszcza kiedy serce nie śpi,
Nie myśl jego bać się krat,
Najstraszniejszy jest tu strach


Półmetkowo 2013-10-25

Półmetek w środku tygodnia - dobry pomysł?
Postanowiliśmy go urządzić razem z inną klasą.Niby nic nadzwyczajnego,tutaj popić,tam potańvzyć.Takie tam,od 19 - 4 nad ranem.Niestety,jako że restauracja,w której chcieliśmy go urządzić,była zajęta w soboty,więc musieliśmy zająć środę 23 października.Wszyscy,włącznie z naszą wychowawczynią,wiedzieli o małej frekwencji w dzień po zabawie - mówię "małej",bo kilka osób nie poszło,na czele ze mną.Po pierwsze z powodu mojego nikłego zainteresowania wszelkiej maści imprezami a po drugie - gdybym chciał się napić to zwyczajnie bym to zrobił albo kogoś zaprosił do siebie na symbolicznego browara.
Niefortunnie już w dzień półmetku frekwencja wyniosła nieco mniej niż pół klasy.Wychowaczyni zaczęła mieć pretensje,groziła telefonami do rodziców i zorganizowaniem zebrania klasowego.Nic nadzwyczajnego,nie pierwszy raz to słyszeliśmy.Najgorsze przyszło w dzień po rzeczonej imprezie.Rachunkowość - normalna lekcja,temat,kilka punktów i to wszystko.Na religii luźna pogadanka z księdzem na błahe tematy.Wychowanie fizyczne nie przyniosło wielkich cudów.Z lekcji na lekcję przybywało po jednej osobie,w konsekwencji było nas już pięciu - cztery osoby pozapółmetkowe i jedna dziewczyna,której rodzice kazali iść do szkoły.Na pierwszym wf-ie byliśmy u wychowawcy z prośbą o zwolnienie.Pani O. ma jednak to do siebie,że największy nacisk kładzie na frekwencję i oceny,nic innego jej nie zajmuje,nie pyta nas o problemy klasowe.Pamiętam,jak rok temu na wf-ie zostaliśmy z chłopaków tylko ja i Lolek i tak jak we środę chcieliśmy się po wf-ach zwolnić.Babka wkurzona zaczęła mówić o obniżeniu zachowań,odrabianiu ekonomiki nie wiadomo kiedy i wreszcie kazała nam czekać do końca przerwy,po czym zaproponowała rozwiązywanie zadań z ekonomiki z zamianą na zwolnienie.
Wracając do tematu,powiedziała nam krótko: "Jeśli chcecie mieć kłopoty takie,jak oni to możecie iść" oraz dodała,iż cała klasa jest u dyrektora.Zniesmaczeni udaliśmy się do niego,z nadzieją legalnego wyjscia ze szkoły.Nasz dyro jest naprawdę spoko,zrozumiał naszą sytuację i pozwolił nam iść zaraz po wf-ach.Dziś od rana spodziewaliśmy się soczystego kazania,reprymendy,gróźb itp.Zaskoczył nas więc jej spokojny ton,którym oznajmiła nieusprawiedliwione godziny dla wszystkich,których wczoraj nie było - nieważne,czy powodem był półmetkowy kac czy coś innego.Szczególne niejasności miała do mojej najlepszej kumpeli,która ma trochę pojedynczych opuszczonych godzin,po ok. pięciu na miesiąc.Należy wspomnieć,że tak jak nasza piątka nie była na tej chorej imprezie.
A co się tam działo? Słyszałem wiele relacji o "zbełtowanej" koszuli kumpla,wyrwaniu dwudziestu lasek przez dwóch znajomych,rozmaitych noclegach kolegi o słabej głowie,dziwnych komentarzach do telefonu,w stylu "Teleportuj mnie" itd. Czego jak czego,ale kac jest ostatnią rzeczą,jakiej im zazdroszczę.Tak to się objawia "dorosłość XXI w".
No,ale co taki nieimprezowy koleś jak ja może o tym wiedzieć?


 




 


Od pomysłu do komercji? 2013-10-19

Zarabiasz na pasjii,czyli się sprzedajesz...?
Ci,którzy z uwagą śledzą różne kanały na youtubie,wiedzą czym się kończy droga do sławy.Ktoś zakłada kanał,ma pomysł na siebie,chce pokazać innym swoją pasję,podzielić się wiedzą,przeżyciami itp.Załóżmy,że się udało,codziennie na kanał wchodzi tysiące osób a subskrypcje sięgają pułapu "kasy z youtube'a".Koleś staje się sławny,zaczyna więcej się produkować,docenia swój sukces i nowych fanów.Stety czy niestety przychodzi jednak moment,w którym znana firma,zwłaszcza Orange,proponuje wysokie profity za np. omówienie danego produktu czy wzięcie udziału w kampanii reklamowej.Ludzie zaczynają szeptać między sobą,nasuwają się groźby cofnięcia subskrypcji a na ustach widnieje znajome hasło "Sprzedałeś się"...
Co to w ogóle znaczy? Czy osoby,które to mówią,zastanowili się choć raz nad sensem takiego sformułowania? "Sprzedać to się może dziwka pod latarnią",słyszymy w odpowiedzi. Ale co rozumiemy pod tym wyrażeniem? Wychodzi na to,że traktujemy znane osoby przedmiotowo,uważamy je za coś,co należy do danego kręgu społecznego,jak widzowie youtube'a czy słuchacze konkretnego zespołu.Uważamy,że możemy rozkazywać i narzucać im swoją wolę: nagraj o tym,skrytykuj tamto,zrecenzuj siamto.Traktujemy sławną osobę,jako coś na wzgląd członka drużyny,super kumpla z którym trudno o nudę.
Tymczasem ten spoko koleś nagrywa dalej,robi swoje i zmienia się tylko wysokość jego dochodów - przy założeniu,że popularność mu nie odbije.W ten sposób jego hobby staje się pracą,czyli najwspanialszym co mogło się przytrafić.Wielu narzeka na swoją robotę,czyni wyrzuty do samych siebie za zły wybór kariery zawodowej,nie docenia bądź nawet nienawidzi swojej roboty.A tu człowiek znalazł pomysł na siebie,chciał się nim podzielić,powiodło mu się i dodatkowo ma zysk z czegoś,co kocha.Komercja jest jedynie dodatkiem,czymś mniej istotnym,bo nadal najważniejsi są jego fani.To jest coś pięknego,coś czego część hejterów po prostu zazdrości.
Co można powiedzieć o aktorach? Oni też się sprzedają! "Ale oni są aktorami,to grają w opłacalnych reklamach,normalka" - naprawdę? Czyli jak kto z grona artystów wystąpi w reklamie to już nie jest "kurewstwo",tylko zwykła robota? No,tak. To jest właśnie nasza pokrętna logika.Chociaż tak psioczymy na gwiazdy a przecież także zwykły człowiek może się "sprzedać".Architekt narzucający zleceniodawcom konkretną firmę budowlaną,bez możliwości wyboru.Spec od remontów narzucający klientom określoną firmę.Publicysta nakłaniający do wsparcia tylko jednego,konkretnego ugrupowania politycznego.Przykłady mógłbym mnożyć i mnożyć.Wiecie sami jak jest.
Może zamiast komentować stan cielesności finansowej innych osób,warto postawić się na ich miejscu? No,dalej! Kogo z nas nie skusiłaby kasa z Orange czy innego pasożyta komercji? Wszyscy jesteśmy świadomi jak ciężko się zarabia w dzisiejszych czasach,zwłaszcza mając rodzinę do utrzymania.Nie trzeba angażować sie w komercję,fakt.Ale kto powiedział,że taki ruch w jej stronę przynosi tylko kasę? Co z dodatkowym rozgłosem,reklamą i popularnością? Nie chcielibyśmy mieć więcej fanów? Zostawiam was z nutką na dziś i kolejnym ważnym tematem do przemyślenia :)







"Twórczy połów" 2013-10-14

Chciałbym coś napisać,szukam twórczych wiatrów
Na ocean weny patrzę okiem statku
Wpływam na nieznane,słucham pieśni fal,
Które ledwie tchnieniem niosą w dziką dal
Wdycham czystą formę,lekki posmak soli
Na twórczości wodach czerpię ją dowoli
Sól ta słodka w brzmienu,czasem ostra w rymie,
Nawet w gorzkiej prawdzie część tej soli płynie
Pokład pod stopami tak przyjemnie drży,
Nawet podczas sztormów piękne szumią sny
Tyle słów spisanych,rymów też niemało,
Jednak jeszcze nigdy z czar się nie przelało
Oceany myśli,bezkres możliwości
Sztormy konsekwencji,fale wątpliwości,
Wiele trudnych godzin z dobra straconego,
Mnogość lat człowieka na nie skazanego,
Przykry wiatr się zbliża,znowu łzy i smutek,
Oto złego kursu opłakany skutek
Żagiel mocno w prawo,trzymam szlak połowu,
Aby z nowym wierszem móc powrócić znowu
W porcie nikt nie czeka,w mieście życia brak,
A mój kuter stary przypomina wrak
Jutro go naprawię,dodam usprawnienia,
Aby jak najszybciej mogła wrócić wena
Światło od latarni silnym bije blaskiem,
Z szorstkiej morskiej twarzy zmywa dzienną maskę
Wiatr cichutko szepce,kojąc port do snu
Teraz w świecie marzeń pora szukać słów


Żydzi - nierozumiana wyjątkowość 2013-10-12

Żydzi - najwięksi dziwacy na świecie?
Idąc krok w przód po mojej ostatniej notce pomyślałem o problemie największego rasizmu w dzisiejszych czasach - antysemityzm.Dowcipy,"zabawne" skojarzenia z mydłem i obozami zagłady,paleniem i tępieniem wyznawców judaizmu.Myśleliście kiedyś dlaczego tak się z nich nabijamy?
Będąc dwa razy w Belgii doświadczyłem dziwnego uczucia,patrząc na mijających mnie przechodniów.Belgowie,kilku Anglików,Niemców,a nawet nasi rodacy,których obecność odebrałem z miłą statysfakcją.Jednak to właśnie Żydów spotykałem najczęściej,licząc wszystkie mijane uliczki Brukseli,czy zwłaszcza Antwerpii.Dzieci,tak jak wszyscy,nosiły pejsy,lecz ubrane były tak,jak każde dziecko,za wyjątkiem niewielkich czarnych kapeluszy na głowach.Biegały,śmiały się,rozmawiały po nieznanym mi języku.Zaraz obok stały ich matki.Gdyby nie lekkie pejsiki przy uszach,nie rozróżnilibyście ich od zwykłych europejskich kobiet.Torebki,buty z małym obcasem,długie sukienki - po prostu zwykła kobieta.Gdzieś dalej siedziało dwóch starszych judaistów i kilku w średnim wieku.Starsze pokolenia mają to do siebie,że wraz z biegiem lat żyją bardziej tradycją i skupieniem.Tak też jest w przypadku Żydów - czarne płaszcze,trochę dłuższe pejsy,kapelusze,niekiedy książka pod ręką.Zachowują się normalnie,spotykają się,chodzą do restauracji (oczywiście dieta pozostaje zgodnie z wiarą),spacerują z wózkami,noszą teczki,jeżdżą pociągami...Czyżby wygląd zewnętrzny,niecodzienny ubiór i fryzura zgodne z tradycją,miały określać stosunek innych ludzi wobec samych judaistów?
Spójrzmy na mapę ekonomiczną i zobaczmy jak dużą część bogatych ludzi stanowią Żydzi.Jahwe,jak nazywają Boga,daje im wszystko,czego im potrzeba.Błogosławi ich ciężką pracę,bo modlą się do Niego,przestrzegają surowych postów i nakazów bożych.Oddają mu cześć i posłuszeństwo,ale nie żyją tylko wiarą.Wiecie co by było,gdyby każdy wyznawca żył od dziś jedynie własną religią (pomijając popieprzony system Islamistów,którzy i tak codziennie mordują w imię Allaha)? Świat zacząłby wariować ,handel stanąłby w miejscu,komunikacja upadłaby z trzaskiem a światło jarzyłoby się tylko w świątyniach.Na szczęście znane hasło głosiu: "Ora et labora" - módl się i pracuj.
Hitler skazywał Żydów na zagładę jedynie z powodu kasy! Był chory psychicznie i ubzdurał sobie,że to Niemcy mają mieć najwięcej.Wybił więc miliony Żydów z każdego podbitego kraju,by Rzesza zagarnęła ich dobra.Największą akcją była Noc Kryształowa z 9/10 listopada 1938r.,gdzie wszystkie żydowskie sklepy zostały zniszczone,a antysemici urządzili krwawą rzeź na niewinnych judaistach.Niestety,Rzesza nie była pierwsza.Już od średniowiecza słyszano o głośnych masakrach antysemickich.W Polsce nienawiść wobec Żydów wrzała szczególnie w pozytywiźmie,gdy powstanie styczniowe zostało przegrane.Przeczytany przeze mnie "Mendel Gdański" Marii Konopnickiej wzruszył mnie mądrymi argumentami tytułowego bohatera,z zawodu introligatora (gościa,który oprawiał książki).Staruszek był mile traktowany przez sąsiadów,był szanowany i lubiany,zwłaszcza przez studenta który stanął w jego obronie w trakcie antysemicich rozruchów.Mendel kochał Warszawę,nie wstydził się swojego wyznania,a swemu wnukowi wpajał odwagę do uznania własnego pochodzenia.Polecam wam to przeczytać w całości,to tylko krótkie opowiadanie na kilka stron,w dodatku z większym sensem niż niejedna gruba lektura,którą to każą nam czytać.
Żydzi - po prostu ludzie.Historia nie zostawiła na nich suchej nitki,tak jak naszej Polsce.Słyszałem jednak,że ten kto cierpi,dostanie większą nagrodę od życia,niż dostaje ten,komu zawsze się powodzi.Dowcipy o Żydach,którzy ciągle myślą o swoim interesie,oddają prawdę: tak,przecież trzeba myśleć o zysku,a pieniądze są każdemu potrzebne.Zarabiać jakoś trzeba - jeden uczciwie ,drugi nakradnie,jak w życiu.Żarty o piecu,komorach gazowych,Hitlerze i Żydach - dowód na brak empatii wobec drugiego człowieka.Chcielibyśmy przeżywać to co oni? Chcielibyśmy wstawać rano,z jedynie połówką chleba na kilka osób (o ile ktoś życzliwy przyniesie),potem iść pod prysznic,licząc że tym razem także wycieknie woda zamiat gazu? Znieślibyśmy bicie,maltretowanie i gwałcenie nas samych,czy naszych żon,matek i sióstr? A potem,zamiast nas pochować,spalonoby nasze ciała w krematorium...Naprawdę tego sobie życzymy?
Na koniec jak zwykle nutka ode mnie i jeden,bardzo ważny fragment:
"- Dlaczego nas nienawidzą,ojcze?
- Bo łatwiej jest nienawidzić,niż próbować zrozumieć.Siebie nawzajem nienawidzą z tego samego powodu.A właściwie - z braku powodu".







Istota tolerancji 2013-10-09

Tolerancja - nie dla każdego?
Na świecie żyje ponad 7 miliardów ludzi.Codziennie rodzi się kilkaset dzieci,umiera trochę więcej a czas nie zwalnia ani na chwilę.Każdego dnia wstajemy,szykujemy się do szkół i zakładów pracy,wychodzimy do drugiego człowieka,mijając wielu nieznajomych.Zwracając się do naszych przełożonych i osób starszych okazujemy należny szacunek,używamy właściwych zwrotów,oferujemy o pomoc lub sami o nią uprzejmie prosimy,dziękujemy za objaśnienia,przepraszamy za niedogodności - krótko mówiąc: pełna klasa.Co się jednak dzieje dla części z nas,gdy spotykamy kogoś,kto na pierwszy rzut oka nie jest stąd? Od razu,przy pierwszym spojrzeniu na obcokrajowca,wiemy czego się po nim spodziewać.Cygan oszuka,Rumun okradnie,Chińczyka do ryżu,Murzyna w łańcuchy a Żyda do pieca...Taki "szacunek" niejeden z nas chciał,chce i pewnie jeszcze będzie chciał okazać w imię polskiej gościnności.Znamy przecież wiele przypadków złej natury zagranicznych gości,zwłaszcza Cyganów i Rumunów,a skoro oni są tacy to wszyscy muszą być źli.
W bogatszych miastach,np. w Warszawie,można natknąć się codziennie na reprezentantów wielu ras,ich widok nie jest czymś niezwykłym.Chińczycy i Murzyni to normalni ludzie,nie raz studenci.Przyjechali do nas w poszukiwaniu lepszego życia,tak jak my jeździmy do Anglii,Niemiec i innych krajów Europy.Chcą zasmakować czegoś więcej,niż mogliby osiągnąć we własnym kraju.To także ludzie,wielokrotnie bardzo dobrzy,pomocni i życzliwi.Nie mają złych intencji,chcą tylko normalnie żyć.Ale o jakiej gościnności chcemy mówić,skoro tutejsi sąsiedzi skaczą sobie do gardeł a hasła wspólnej Polski są zagłuszane przez kłótliwe wieprze z Sejmu? Zdaje się,że domownicy,dogryzający sobie nawzajem,mogą przyjmować w gościnę jedynie w czasie zgody,jak podczas Euro.
Wiadomości w innych krajach pokazują jedynie śmieszne,bądź tragicznie żenujące momenty z polskiej sceny kabaretowo-politycznej.Stąd inni nabierają przekonania,że Polska to kraj nieudaczników,naiwniaków i kłótliwych kombatantów wojennych.Pokazując prawdziwą polską uprzejmość,tolerancję dla innych ras i pomoc dla nowych gości jesteśmy w stanie zmienić zdanie o nas samych i przywrócić wiarę w dobrych ludzi.







" Zginiemy po cichu " 2013-10-05

Gdzieś na świecie znowu wojna,
Interwencja NATO zbrojna,
Setki maszyn i żołnierzy
Prosto w rebeliantów mierzy
Stada czołgów i lotnictwa
By przewagę w boju zyskać
Pistolety,karbabiny
W mig odkupią grzesznych winy
Już rakiety cztery lecą
Wrogów Unii znów oświecą
W imię świętej demokracji:
Zginie ten,kto nie ma racji
Bomby nocą,huk nad ranem
Leci coś nad Pakistanem,
To myśliwce i bombowce,
Kamikadze i szturmowcy,
W sklepie skrzynki rozrzucone,
Pudła z kiwi rozsadzone
Miast bananów są granaty
Dobrze one łamią gnaty
Na ulicach ogień z piekła,
Z Mołotovem dziś nie przetrwasz
Zaraz w dali szybkie błyski,
Kałasznikov bez zadyszki
Pluje śmiercionośnym jadem
Kładąc wrogów kiepskim ładem
Na niewierne ideały
Mogą pomóc tylko strzały
Oblężenie godne królów
Nikt nie zazna więcej bólu,
Reżim runie wraz z miastami,
Ludzie zginą też czasami,
Pozostałych spłonie los,
Gdy dogaśnie domów stos
Ubezpieczeń wojna nie da,
Na ulicach teraz bieda
Ameryka z Europą
Ociekają krwią i ropą
Odjeżdżają w siną dal
Zakańczając krwawy bal

Jednak nie wie jeszcze nikt,
Że gdy tylko ścichną łzy
Nowe bomby spadną z nieba
Lecz już armii nie potrzeba
Starczy nam rakieta,dwie
A już miasto dusi się
Na dokładkę pocisk nowy
W mig owinie wszystkich głowy,
Bezszelestnie,po cichutku
W opłakanym swoim skutku
Nowa strzała grozy leci,
Tuman złego pyłu wznieci
Rozprzestrzeni w wielu krajach
Wirus wredny w swych zwyczajach,
Mgła wojenna,śmiercionośna?
Nic takiego,ludów wiosna,
Bo miliony ich wyginą!
Tak godzina za godziną,
Dzień po dniu i rok po roku
Zapanuje wieczny spokój
Ziemia stoi,ludzie nie
Bo nawzajem truli się

Wielki wybuch - tak myślimy,
W wielkiej wojnie świat stracimy,
Wśród wystrzałów,armat krzyku
A zginiemy ot,po cichu


"1900 " - Człowiek Legenda" 2013-10-05

Urodził się,lecz nie dla świata.
Nie był obywatelem żadnego kraju,nie znał żadnego obcego języka,miał nigdy nie zaznać gruntu pod stopami.Miał spędzić na pokładzie "Virginiana" całe życie,przy ukochanym fortepianie.Jego talent i niespodziewane przypływy weny czyniły zeń mistrza improwizacji.Wybitny,choć często nierozumiany odkrywca muzyki ludzkiej duszy.
A imię jego Danny Boodmann T.D. Lemon Nineteen Hundred "1900". Niecodzienne,wyjątowe,jedyne w swoim rodzaju.Po wielkiej zabawie sylwestrowej 1900r. palacz Danny znalazł niemowlę,złożone w pudełku z napisem "T.D. Lemon".Wychowywał go w nietypowy spośób,np.gdy podczas nauki czytania padło słowo "mama",czy "sierociniec",Danny zmieniał ich definicję na "nazwę konia" i "więzienie dla tych,którzy nie mają dzieci". Palacz i jego przybrany syn mocno zżyli się ze sobą,tworzyli niemal doskonałą rodzinę.Niestety,podczas sztormu Danny został ranny,a po kilku dniach wydał ostatnie tchnienie.Jednak podczas pogrzebu chłopak słyszy muzykę z sali balowej.Nie przeczuwa jednak,że to właśnie tam odnajdzie swoje przeznaczenie.Dalsza historia jest bacznie obserwowana przez Maxa Tooney'a,trębacza którego nasz pianista poznaje w dość ciekawych okolicznościach.Ciekawe dialogi,cudowna muzyka,pamiętny pojedynek fortepianów i miłość,dla której trzeba zejść na ląd.
"1900 Człowiek-Legenda" to opowieść,która poruszy niejedno serce i obudzi niejedną łzę.Muzyka Ennio Morricone stanowi wyśmienite zwieńczenie włoskiego dramatu,zwłaszcza główna melodia "1900".Obok tak pięknego filmu nie można przejść obojętnie,a na dowod macie próbkę wspaniałej muzyki!







e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]