Zwi@dowca Elvenoor | e-blogi.pl
Blog inny niż wszystkie
Blogi

"Iluzja",czyli to co w filmach najlepsze! 2013-09-28

"Patrzcie z bliska. Bo im bliżej jesteście, tym mniej zobaczycie."
Kochani,nareszcie moje oczekiwanie dobiegło końca! Jestem świeżo po obejrzeniu tegorocznego hitu "Now You See Me"(Iluzja). Już po samym trailerze moje oczekiwania stanowiły wysoki poziom,jednak po dwugodzinnym seansie czuję wielki apetyt na dużo,dużo więcej!
Zaczyna się od spotkania czterech pomniejszych magików: Daniela,Henley,Jacka i Meritta,tworzących Jeźdzców Apokalipsy.Prócz oklepanych sztuczek pokroju królika w kapeluszu mają w zanadrzu mocniejsze triki,pokroju napadu na bank.Szybka akcja,abra kadabra i francuzki bank stoi przed nami otworem! Ich spektakularny wyczyn ściąga jednak uwagę policji,zwłaszcza konsekwentnego Dylana Rhodesa i piękną francuzkę Almę Drey.Do pomocy w ujawnieniu prawdy dołącza Thaddeus Bradley,były magik a obecnie znany pogromca magików za dychę. Co się kryje za popisami Jeźdzców? Czy ich celem jest tylko zapewnienie rozrywki publice,czy może to zwykli złodzieje?
Tajemnica trzyma w napięciu od pierwszego pokazu do niespodziewanego rozwiązania. Zostałem uraczony cudownymi efektami specjalnymi magicznych trików,gamą kolorów i magiczną otoczką każdego numeru.Był śmiech,było zdumienie,szybka akcja,wątek tajemniczego Oka i wiele emocji. Jestem pewien,że "Iluzja" zauroczy każdego,kto miał okazję oglądać rónie intrygujący "Prestiż" z 2007r. Fabuła,klimat trzymającej w niepewności magii i niezrównana akcja nie wypuszczą widza aż do właściwyh napisów końcowych,bowiem po przedstawieniu najważniejszych aktorów jest jeszcze jedna,krótka scena. Oczekiwałem po tej produkcji wiele,czekałem dość długo na wstawienie jej do internetu z polskimi napisami i żałuję tylko tego,że nie obejrzałem "Iluzji" w kinie z efektami 3D.
Kochani,cóż mogę więcej dodać? Michael Cain,Morgan Freeman,Jesse Elsenberg,Woody Harelson,Dave Franco i przepiękna Isla Fisher.Dodajmy magię,kilo tajemnicy,pół tony akcji i wątek magika sprzed lat...czegóż chcieć więcej? Na chłodne,nudne jesienne wieczory nie ma nic lepszego od kubka kawy w ręku i "Now You See Me" na ekranie.







" Historia z Dzikiego Zachodu " 2013-09-21

Po szynach ze stali mój pociąg w dal mknie,
Na Dzikim Zachodzie nie mieszka się źle
Tu konie,saloony i damy jak kwiat
Tu właśnie,na preriach szerokich mój świat
Na ranczu hodowla,na polach pszenica
Nie można lepszego wieść na świecie życia
Codziennie do miasta na targi pojadę,
I towar zza morza wyłożę na ladę
Herbaty dwa worki już leżą na wozie,
Pięć pudeł tytoniu i prochu dołożę
Proch idzie najlepiej,bo strzałów niemało
Już z byle powodów się w barze strzelało
A kiedy wyzwanie zapadło w saloonie
Strzał padnie,nim rywal pod siebie raz splunie
Rewolwer swój także mam,dobrze schowany,
Nie dla mnie wyzwania od głupców pijanych
Mój rumak już czeka,jak zawsze w sił pełni
Lecz jego marzenie się nigdy nie spełni
Wiem,że bardzo pragnie być koniem szeryfa
Co z ruchów nadgarstka i łusek strzelb czyta

Już świta na dworze,więc pora na targ
Choć dla mnie to zyski,dla żony to skarb
To ona sprzedaje i rządzi towarem
Najlepiej wie,jak rozporządzać dolarem
Ucziwie pracując,stworzyliśmy cud
A uśmiech w spotkaniu tam słodszy niż miód

Niepokój do serca zagościł w momencie,
Gdy instykt i zapach wyczuły nieszczęście:
Pół drogi do miasta i dym z wolna czuję
Wiedziony obawą jak wiatr galopuje,
Chcę poznać przyczynę i źródło ogniska
Z którego obwicie tak dym wciąż wytryska
Na miejscu z wierzchowca na ziemię skok ciężki,
Ze złości i smutku złożyły się pięści:
Wzrok spoczął na zgliszczach mojego sklepiku,
Słuch skupił się mocno na łowach wśród krzyku
Jak prąd rwą mnie nogi do środka,w ruinę
By znaleźć jedyną,kochaną dziewczynę
Dziś wcześniej ode mnie sklep chciała otworzyć
I towar z Brytanii na ladach rozłożyć
Otoczon płomieniem i dymem wokoło
Nie mogę pozwolić kochanej tu spłonąć!
Szukałem gdzie mogłem,lecz wszędzie brak śladu
Na zewnątrz chcę myśli sprowadzić do ładu,
Odszukać swą miłość i zemsty dokonać
A choćby mi przyszło gang cały pokonać
Odszukam pistolet swój wierny,sprzed lat
I klęknie przede mną bandycki zły świat!

Już ludzie plotkują,widziało niewielu,
Jak Peter Szalony wychodził z burdelu,
Wraz z bandą plugawą do sklepu wkroczyli
Towary zabrali i strop podpalili
A żonę najsłodszą zabrali w pustkowia,
Gdzie diabeł sam ponoć przed słońcem się chowa
Do domu z powrotem powiodła mnie ścieżka,
Broń dotąd spokojna znów będzie niegrzeczna
Dokończę,co dziadek mój zaczął przed laty,
Gdy braci Fletcherów wpakował za kraty
Już moja w tym głowa i końskich kopytach
By łotrów nakarmić ołowiem do syta
Z kopyta wypadłem za bramę na łowy,
Pistolet na walkę od dawna gotowy
........................................................
Dzień cały pędziłem,czas z wolna uciekał,
Gdym trafił do skały,gdzie kończy się rzeka
Na szczycie jaskinia,światełko nieduże,
Choć serce mi wali,na pewno nie stchórzę
Zbyt wiele już drogi,tak wiele bym stracił
Czas nadszedł,bym zbirom porządnie odpłacił
Sam jeden powoli zdradliwą ścieżyną
Podjąłem wspinaczkę bez wsparcia się liną
Od skały do skałki,i znowu do głazu,
Niemądrze nabawić się teraz urazu
Skał wietrzny sojusznik chciał strącić mnie w dół
Od ciosów bolesnych zwijałem się w pół,
Lecz parłem do przodu,by wyjść ostatecznie
Do wnętrza jaskini przed wiatrem bezpiecznie

Dobiegły mnie krzyki,więc pędząc co tchu
Pognałem w korytarz pętlących się słów
Znalazłszy właściwy ujrzałem mężczyznę:
Wąs gruby,czupryna,pod okiem miał bliznę
Już ramię unosił,rozwijał się bat
A pod nim dziewczyna - szczęśliwy mój świat
Nie myśląc rzuciłem się wilkiem na chama,
W garbatym nochalu widnieje już rana,
Gdy dłońmi przysłonił krwawiący swój nos
Pięść silna zadała pod szczękę znów cios
Drab runął na ziemię,lecz z głośnych plaśnięciem
Pistolet już czekał na walk rozpoczęcie:
Przy wyjściu z komnaty czekałem w ukryciu,
Tak myśląc o całym,przepięknym swym życiu
Zaczęli wypadać z komnaty w oddali
I kula za kulą,ginęli wzdłuż sali
Już pięciu nie żyje,połowa się czai
Smakuje im ołów dziś bardziej od stali
Odpowiedź nie czeka,pociski w mą stronę
Posłali za szybko,stąd wszystkie chybione
Mój wierny rewolwer nie dzierży szybkości
A w jego wystrzałach jest więcej celności
Refleksem geparda wystrzelę i skryję:
Tak oto kolejny z bandytów nie żyje
Znów seria i pudło,wychylam zza ściany,
Lecz teraz czerwieni się ręka od rany
Postrzelon w ramieniu iść muszę do przodu,
Nie dane mi umrzeć od kuli za młodu
Co żywo pistolet wąsala dobyłem
I szybko za ścianą przed salwą sią skryłem
Mój dziadek podobnie był kiedyś zraniony
I użył rąk obu do życia obrony
Za jego przykładem skoczyłem co sił
Za ścianę kolejną,bym szybko się skrył
Pociski latały,lecz wszystkie niecelnie
Choć z rany wytrysnął ból ostry piekielnie
Nie poddam tej walki,ramiona gotowe
Serwować tym drabom pociski wprost w głowę
Szybkimi seriami udało się wreszcie
I wracać do żony mej mogłem nareszcie
By oddać swą radość ściągnąłem spust
Ciepło jej ramion i słodki smak ust
Sprawiły,że z oczu trysnęły łez zdroje
Tak zawsze cieszymy się sobą we dwoje
Opatrzywszy rany,wsparci na ramionach
Chieliśmy powrócić do przyjaciół grona
Nagle zza zakrętu wyszedł młody zbój
Zrozumiałem wówczas - wróg największy mój
Blado uśmiechnięty wyjął broń spod płaszcza,
Cofnął się do tyłu,krwawy bal ogłasza
W oczach pewność siebie,z ust wyzwanie sączy
Słońce smutno krwawiąc dzień ten zaraz skończy
Ukochana moja błaga,bym pozostał
Uspokajam szybko "Nie ma się czym troskać,
Wrócę tu do ciebie,daję ci me słowo"
Tak odchodzę patrząc na kochankę drogą
Dosyć oddalony patrzę w przeciwnika,
Krążąc wokół siebie,każdy z oczu czyta
Obaj żądni strzału,wzrokiem się mierzymy
Obaj,czujne wilki,wzrokiem się straszymy
Chwilę tak to trwało,wreszcie złapał broń
I bezwładnie runął,gdy strzeliłem w skroń
Tak Szalony Peter spłacił swoje zbrodnie
Mimo złego życia,śmierć swą przyjął godnie
Z piękną ukochaną,w blasku złotych gwiazd
Konno stępem jadąc zwalnialiśmy czas
W szczęściu obłowieni powrót minął szybko
....................................................................
Dziś odbudowany sklep "Pod złotą rybką"
Dobrze znów się dzieje,radość,śmiech i szczęście
Broń znów odłożona w szafie,gdzie jej miejsce
Handel wnosi zyski,pierwsze dziecko w drodze,
Rana niemal zdrowa,choć mi strzyka w nodze
Wieczorami jednak,kiedy nikt nie patrzy,
Z fajką wśród pszenicy patrzę w małe gwiazdy
Lubię wspomnieć dziadka,mistrza rewolweru,
Który nigdy w życiu nie spudłował celu
Ja mam także cele,nowe wciąż zadania
I wiem,że nie pójdą próźno me starania


"We're The Millers",prawie jak rodzina 2013-09-19


Co to znaczy "rodzina"?
To ludzie,którzy są z nami spokrewnieni,odpowiemy.Ale czy tylko krew świadczy o więzach rodzinnych? Na to pytanie świetnie odpowiada komedia "We're the Millers".Film opowiada o Davidzie Clarku,dilerze który ma ogromny dlug u przełożonych.Dostaje jednak szansę na grubszą kasę i czyste konto: wystarczy tylko przemycić "kilka" gramów z Meksyku i po krzyku! Aby to się mogło udać Dave wchodzi w spółkę z lokalnym półgłówkiem,striptizerką i zagubioną małolatą,która uciekła z domu.Zostają rodziną Millerów!
W trakcie wyprawy niejednokrotnie napotykają na przedstawicieli władz i osoby postronne,jak rodzinka Fitzgeraldów.Zmuszeni są udawać normalną rodzinkę,obozować z wcześniej wspomnianym małżeństwem,a nawet uciekać przed narkotykowym mafioso,którego okradli.Zostali oszukani,ale dla pieniędzy muszą zrobić wszystko.Gotówka jest im potrzebna w każdej możliwej ilości.
Podczas całej eskapady w tą i z powrotem,między nimi tworzy się jednak specyficzna więź: rozmowa Dave'a i Kenny'ego przypomina pogaduszki ojca z synem a troska o chłopaka Casey rodzi w nich instykt rodzicielski.W trakcie całej wycieczki nie zabraknie śmiechu widzów,konsternacji bohaterów i emocji u każdej ze stron.Film został dobrze zrealizowany,obsada aktorska i dialogi świetnie się komponują a akcja pościgowa budzi lekki strach o losy bohaterów.
Czworo nic nie znaczących osób,niemal odrzuconych przez świat,znalazło w sobie to,czego brakuje wielu rodzinom przez niedostatek miłości i czasu.Człowiek zapieprza coraz bardziej,nie daje rady z ogarnianiem wielu spraw a rodzinne rozmowy schodzą na tor "Jak tam w szkole?". Potem dziecko szuka ludzi,zdolnych je zrozumieć,żona szuka kogoś,kto ją wysłucha a wszystko,co kiedyś łączyło parę po prostu blaknie.Może przy okazji tej komedii warto pomyśleć nad własną rodziną? Ile wiemy tak naprawdę o każdym z jej członków? Jakie mają problemy,czym się aktualnie zajmują,ile zarabiają,o czym marzą...To mogą być bardzo ciekawe historie.






 



CyberMagia#5 - Piękno Fabuły 2013-09-18

Fabuła jest dla gier tym,czym dobra przyprawa dla wytrawnej pieczeni.
Musimy przecież wiedzieć dlaczego biegamy,wykonujemy zadania,skąd pochodzimy,co i dlaczego mamy zrobić.Twórcy scenariusza mają ręce pełne roboty,chcąc zaciekawić,rozbawić i zaintrygować gracza do samego końca.Owszem,grafika może wymiatać,feeling walki rozbrajać a voice acting miażdżyć.Jednak co z tego,skoro cel interaktywnej podróży,w czasie której mocno zżywamy się z bohaterem,jest głupi lub nie ma go w ogóle? Chyba tylko te mało ambitne strzelanki między złymi i dobrymi,albo brutalne i bezsensowne siekaniny nie potrzebują powodu do napieprzania w siebie ile fabryka dała.Dlatego opowiem wam o dwóch grach,których fabuła ujęła mnie tak mocno,iż nie poskąpiłem ani jednego oklasku czy nawet łzy w czasie rozgrywki.
Zacznę od mojej królowej - To The Moon.Tak,to gra robiona w RPG Makerzei co z tego? Jej fabuła,humor,strach i smutek wciągają aż do samego końca.Wyciskają łzy z każdym nowym wątkiem historii Johna który,leżąc na łożu śmierci,chce spełnić jedno marzenie: lot na księżyc. Dr. Eva Rosalene i dr. Neil Watts za pomocą swojego urządzenia chcą przenieść się do jego wspomnień i pomóc mu wybrać się w niezapomnianą podróż.Nie będę zdradzał wszystkiego,musicie sami to przeżyć,jednak wątki pluszowego dziobaka,zagadkowej latarni morskiej i tajemniczej choroby River nie pozostawią wam wyboru - w końcu sięgniecie po paczkę chusteczek a łzy śmiechu i płacz dramatu będą najlepszą nagrodą dla Freebirdgames. Dodatkowo klimatyczna,niemonotonna muzyka nastraja jeszcze mocniej na nowe,jeszcze nieodkryte karty przeszłości Johna.Grę przeszedłem bardzo szybko,jednak nie żałuję mojego nabytku.To The Moon możnaby właściwie porównać do niezwykłego filmu animowanego,gdyby nie kilka prostych,logicznych łamigłówek pokroju odpowiedniego ułożenia kwadracików. Osobiście już nie mogę się doczekać drugiej produkcji twórców To The Moon,zatytułowanej "A Bird Story"!
Zaraz po tym wspaniałym dziele,nadchodzi fabuła Outlaws - pierwszoosobowej strzelanki w klimacie Dzikiego Zachodu.Fabuła jest,co prawda,stara jak świat.Szefyf James Anderson składa broń,by zając się rodziną i obowiązkami na farmie.Niestety lokalny magnat chce odkupić od niego ranczo,czego odmowy przyjmie mu pożałować.Podczas zakupów w mieście bandyci nasłani przez Boba Grahama napadają na dom szeryfa.Ten znajduje po powrocie dogasający dom i martwą żonę.Anderson ma teraz jeden cel: odnaleźć córeczkę i dokonać zemsty.Proste,banalne,gdzieś to już słyszałem - powiecie. Jednak teraz mały spojler: szeryf ma koszmary,śni mu się scena śmierci swojego ojca.Młody chłopiec mierzy chwiejnie z pistoletu do bandyty,który celuje w jego tatę.Opryszek nic sobie z tego nie robi i strzela do mężczyzny.Chłopak,wstrząśnięty sytuacją, boi się nacisnąć spust.Bandzior celuje w niego ze słowami "Czy boisz się śmierci?". Zaraz potem odchodzi w mrok.
W końcu po ostatniej strzelaninie z samym Grahamem,szeryf zagląda pod łóżko i pomaga wyjść córce.Dziewczynka ostrzega go i razem spoglądają na krwawiącego bogacza,celującego w nich z pistoletu.Wtedy Anderson słyszy złowrogie pytanie po raz wtóry i ropoznaje  mordercę ojca.Nagle rozlega się strzał,Bob pada martwy.Jakie było moje zaskoczenie,gdy zobaczyłęm,jak córka naszego bohatera dokonuje tego,co przed laty przerosło jej ojca.A na końcu wzruszająca scena powrotu do domu,podczas której ojciec daje dziewczynce jej lalkę,którą nosił przez całą grę.
Opisałem wam swoje wrażenia z najlepszych gier pod kątem fabuły,w jakie przyszło mi zagrać.Oprócz tych produkcji mogę wymienić Gothica,Fallouta i inne świetne gry.Słyszałem,że akcja gier serii Drakensang także nie jest byle jaka,może kiedyś się w nią zagłębie.Jednak ,jak widzimy,do fabuły nie można podchodzić obojętnie.Historia opowiedziana jest przecież przez interaktywny świat,w którym przychodzi nam uczestniczyć.Nierzadko to właśnie my ją krztałtujemy,przez własne wybory moralne. Gra bez fabuły jest jak seks bez podniecenia - na cholerę mi piękne ciało,skoro nie przeżywam tego,co robię?
Jeszcze na koniec jedno,bardzo ważne zdanie: Płakałem przy To The Moon i jestem z tego dumny!







CyberMagia#4i - Jawna Anonimowość 2013-09-17

W czym tkwi potęga Internetu?
W ogromnej liczbie plików do ściągnięcia? W YouTubie,oglądanym przez miliardy osób? W możliwości edukacji pozaszkolnej,poznawania nowych ludzi,czy rozwijania zainteresowań (tych lepszych i nie tylko)?
Nie,kochani.Potęga Internetu mieści się w amerykańskiej miejscowości Fort Meade,czyli siedzibie NSA - Agencji Bezpieczeństwa Narodowego (National Security Agency).To właśnie tam przechwytywane są wszelkie dane z niemal całego świata.Co najgorsze,nie ograniczają się tylko do zwykłego szpiegowania wroga,lecz jawnie gromadzą informacje o wszystkich użytkownikach portali społecznościowych typu Facebook.Nawet po usunięciu konta nasze dane pozostają w ich bazie.Po aktualizacji naszych profili mogą stwierdzić kim jesteśmy,z kim i gdzie się spotykamy,a nawet nasz charakter! Cóż,dzisiaj każdy ma konto na Fejsie,dzieło Zuckerberga stało się normą.Publikujemy zdjęcia z wakacji w bikini,wyróżniamy się pokazując zdjęcie swojego dziecka w pieluszce,nie krępuje nas robienie sweet foci przed lustrem.A czy ktokolwiek pomyśli przed publikacją jakie mogą być tego konsekwencje? Nie zapominamy wtedy o pedofilach,psychicznych zboczeńcach i innych świrów,którzy tak po prostu mogą zapisać na dysku cudzą galerię...prawda? Nie twierdzę,że portal jest zły.Przyglądam się jedynie zachowaniu różnych osób,z resztą znacie mnie doskonale.To,jakie rzeczy publikujemy świadczy o nas najlepiej.Dziewczyna wrzuca na Fejsa zdjęcie z dużym biustem? Spoko,niech się tylko nie obrazi,jak ktoś wyzwie ją od szmat.Pokazujesz nowe auto? Nie ma sprawy,tylko upewnij się,że jest dobrze pilnowane.Chłopak dodaje namiętny całus ze swoją laską? Cóż,publiczne okazywanie miłości na ulicy to jedno ale takie rzeczy na Internecie podchodzą pod tematykę porno.
A pamiętacie jaka była jazda na naszą-klasę,zanim powstał Facebook? Wszyscy mówili jak to będzie fajnie,bo znajdą kolegów z klasy.Potem afery,włamania na konta...aż wreszcie "Twarzo-książka" ujrzała światło dzienne.Powiedzcie,kto dziś wchodzi na n-k? Owszem,z całą pewnością są takie osoby,ale na bank jest ich przynajmniej o połowę mniej.Dlaczego? Są dwa powody: popularność Fb i wkurzający Śledzik na n-k.
Portale społecznościowe są więc dobrą,niekiedy pożyteczną rzeczą.Ich rozwój następuje stopniowo.Jednak czy to ważne,skoro wszystko idzie do amerykańskiej agencji bezpieczeństwa? Nawet ktoś nałogowo hejtujący innych w sieci,ukryty pod płaszczykiem nicku,nie może czuś się bezpieczny.Numery IP,bazy danych portali i archiwum działalności prowadzone przez administratorów są niezwykle potężną bronią przeciw użytkownikom.Nie wspominając co by było,gdyby jakimś cudem ACTA weszło w życie.Na całe szczęście przyszłość pozostała bez większych zmian,przynajmniej do dziś.Jak długo to jednak potrwa,czas pokaże.







Equilibrium 2013-09-16

Jak wyglądałby świat bez uczuć?
Czy byłby to świat idealny? Bez emocji nie byłoby tylu pięknych,dobrych rzeczy ale również zniknęłaby wojna,morderstwa a ludzie jeszcze bardziej zaczęliby podlegać władzom.
Obraz Kurta Wimmera z 2003 roku przedstawia Librię,futurystyczną metropolię po III wojnie światowej.Niejaki Ojciec zaczął reformować istniejącą rzeczywistość dzięki wynalezieniu Prozium - narkotyku uśmierzającego odczuwanie,zdolność karaną bezwzględną śmiercią.W tym surowym świecie Christianowi Bale'owi przychodzi wcielać się w rolę Johna Prestona,czołowego Kleryka.Klerycy to wojownicy przeszkoleni w trzystu procentach,powiedzieć że doskonale posługują się bronią palną to stanowczo za mało.Korzystają z nich,by wspomóc oddziały policji i wypalić ogniem wszelkie przedmioty zakazane: muzykę,zdjęcia,obrazy,literaturę,kolorowe przedmioty,czy nawet bezbronne pieski.Nie ma tu miejsca dla trosk a każda łza stanowi dowód wystarczający do całopalenia skazanego.Ludzie przyjmujący Prozium,chodzący równym tempem i robiący te same rutynowe czynności są tylko pustymi maszynami,wykreowanymi przez korporację Equlibrium.Co się jednak stanie,gdy wcześniej wspomniany Kleryk Preston zacznie na nowo czuć? Jakie myśli zaprzątną mu głowę,gdy uświadomi sobie swoją obojętność w chwili skazania na całopalenie jego własnej żony? Jak postąpią jego dzieci? Czy to wszystko miało kiedykolwiek jakiś sens?
"Equilibrium" to świetna akcja z połączeniem kilku wzruszających momentów,jak uratowanie małego pieska przed rozstrzelaniem,czy pomoc rebeliantom zakończona ich niechcianą przez bohatera egzekucją.Osobiście przeżyłem wstrząs,gdy uświadomiłem sobie jak mógłby wyglądać świat,gdzie bicie serca byłoby tylko tykaniem zabytkowego zegara.Wraz z Johnem Prestonem przeżywałem rozterki osobowości,trudy decyzji na rzecz Systemu i własnego "ja".Polecam wszystkim miłośnikom kina akcji,zarówno ambitniejszego jak i tego mniej rozważnego.Z całą pewnością zaskoczy was wyobrażenie ideału,do jakiego świat z wolna dąży.Obyśmy tylko nigdy nie porzucali uczuć,bo bez nich nie mamy po co żyć.







Prawdziwe Męstwo (True Grit) 2013-09-15

Ostatnio obejrzałem film "Prawdziwe męstwo" z moim ulubionym aktorem Jeffem Bridges'em.Dramat w westernowym kimacie braci Coen trafił do kin na przełomie 2012 i 2013r.Historia opowiadana jest oczami czternastoletniej Matti Ross,której ojciec został zamordowany i okradziony.Dziewczyna chce znaleźć i ukarać zdradzieckiego Toma Chaney,który dopuścił się owego przestępstwa.Jednak pistolet jej ojca,zapakowany w woreczek po kartoflach nie wzbudziłby postrachu,toteż najmuje Roostera Cogburn'a - lokalnego pijaczynę i świetnego rewolwerowca - by wspólnie dokonać zemsty.Mężczyzna początkowo nie chce angażować do pościgu niedoświadczonej w pojedynkach nastolatki,jednak jej upór przeważa i dogania samego Cogburn'a jak i strażnika Teksasu,LaBoeuf'a,który od jakiegoś czasu także szuka opryszka.
Zarówno dla nastoletniej bohaterki,jak i dla nas jest to dobra lekcja surowości zemsty i znaczenia męskości w tamtejszym świecie.Dziś dla nas pojęcie męskości i kobiecości coraz bardziej słabnie,zatraca się.Nie spotykamy się już z tak powszechnym użyciem broni,jak na Dzikim Zachodzie.Nie można nikogo wyzwać na pojedynek w samo południe,noszenie broni jest ograniczone zezwoleniem a bary w niczym nie przypominają saloonów.Jednak "Prawdziwe męstwo" ukazuje,że każdy z nas musi wytrwać w obliczu przykrej sytuacji.Aby przeżyć na wyprawie musisz być twardy jak stal,nieugięty jak dąb,odporny na deszcz czy skwar.Dziś,żeby przeżyć musisz być konsekwentny,pracowity,starać się robić wszystko jak najlepiej i nie poddawać się w obliczu porażki.Powstawać raz za razem,by z owieczki stać się lwem.Czy mężczyzna,zachowujący się jak Laluś w Smerfach,prezentuje dobry przykład? Nawet,jeśli to homoseksualista,to czemu nie może się ubierać i zachowywać normalnie?
Mężczyzna to rycerz,strażnik,obrońca,wojownik dla zwycięstwa.Nie chodzi w zbroi,często można go nie zauważyć przez zwykłą koszulę i jeansy.Nie ma miecza,często ma muskuły,intelekt a nawet jedno i drugie.Okazuje uczucia,umie się kontrolować,trzyma się dobrze postawionych granic.Chłop musi mieć też jaja,żeby umieć pokazać łzy drugiej osobie.Faceci też płaczą,też miewają ciężkie chwile ale w końcu podnoszą świat i znów jest dzień.
Są szpanerzy,chcący przechlać całą noc i przelecieć każdą laskę.Są romantycy,którzy dla tej jednej jedynej zrobiliby wszystko z miłości.Są rozważni,którzy trzeźwo patrzą na wszystko,radzą sobie w życiu i nie zapominają o uczuciach.Dla jednych ważna jest kasa,dla drugich serce dla jeszcze innych własne "klejnoty". A dla kogo najważniejsze jest prawdziwe męstwo?







 


Labirynt dla twardzieli 2013-09-14

Romantyzm - najboleśniejsza choroba na świecie.
Dziś po raz ostatni zanurzam się w refleksji nad sensem miłości i patzreniem na świat .Wspólnie poruszymy kwestię romantyków,czyli największą tragedię tego świata.Albowiem najwrażliwsi poeci,postrzegają wszystko jedynie sercem.Czują słodki zapach kwiatu miłości i ostry kolec,w momencie jej odejścia.Szukają ideału,wielkiej wartości ukrytej w zwykłym człowieku.Środowisko obchodzi się z nimi bardzo brutalnie,dopóki nie będą w stanie przejrzeć na oczy.Wszyscy w nich widzą nieporadnych kujonów i życiowe ciamajdy.Postrzegani są jako "loserzy",przegrani tylko dlatego,że chcą być sobą,zachowują się naturalnie w sposób godny dobrego dowcipu.Nie są rozumiai,mają niewielu przyjaciół i wolą izolować się od grupy,jeśli ich próby dołączenia do konkretnej spełzną na niczym.
Też kiedyś taki byłem.Jednak,odkąd przestałem ufać nawet Bogu,otworzyły mi się oczy.Zacząłem chociaż przysłuchiwać się rozmowom znajomych z klasy,by dodać swój przemyślany komentarz,gdy tylko takowy mi wpadnie do głowy.Pilnuję,by nie palnąć czegoś,z czego ktoś mógłby zażartować,chociaż klasa jest spoko.Owszem,pewna jej część by tylko non stop chlała ale nie obchodzi mnie to.Pozostaję sobą,stojąc pod ścianą własnej osobowości obserwuję innych.Jak się zachowują,co mówią,jaki mają ubiór i kto z kim trzyma?Wszystko to wyłapuję stojąc samotnie z boku i nie próbując asymilować się z jakąkolwiek społecznością poza klasą.
Oprócz wyostrzonego słuchu i sprawniejszych oczu,poprawiło mi się postrzeganie innych.Nie widzę już świata w różowych okularach,lecz taki jaki jest: szary,brudny,pełen niebezpiecznych miejsc,zdradliwych ludzi i niewidocznych pułapek.Składa się z mnóswa labiryntów,często ścieżki zbiegają się,by wprowadzić w pułapkę.Jest kilku obsserwatorów i absolutnie każdy dla żartu lubi nas mylić,źle podpowiadać ścieżki.Sami musimy znajdować wskazówki we własnych doświadczeniach i przeżyciach innych.Pomagamy sobie wzajemnie i staramy się iść wg nich jak najpewniej.Każdy zachodzi gdzie indziej,czasem spotyka u celu znajomych i obcych ludzi,jeśli ma szczęście.Są tacy,którzy się pogubili i szukają pomocy u Obserwatorów,bo wierzą że im pomogą.Tymczasem nie wiedzą,biedacy,że ich przewodnicy nie są warci ani minuty uwagi.Oto świat,w którym żyjemy.Możemy z niego wyjść w każdej chwili.Z każdym dniem coraz bardziej się do niego przybliżamy Czuję,że moje wyjście ewakuacyjne jest już blisko.
Moja rada dla was? Ściągąć różowe okulary,dobrze się bawić z kumplami i korzystać z życia.Nad każdą z czynności dobrze pomyśleć,by nie żałować ani jednego dnia.Róbta co chceta,tylko pewnych w granicach.Patrzcie na świat trzeżwym,twardym okiem a macie moje słowo,że nic was już nie zaskoczy.


 




CyberMagia#3i - Ręce,które nas karmią 2013-09-11

Ściągam.Ściągasz? Ściągamy!
Download this text for free in: www.whatthefuckisthis.lol.pl/download ( Nawet nie sprawdzajcie ;) ) Chyba każdy miał styczność z podobnym tekstem,jak powyżej.Tanio,szybko,sprawnie - wszystko pięknie,ściągaj ile wlezie za jedyne X zł miesięcznie! Zanim jednak poruszę ten temat na serio,ustalmy jedną rzecz: każdy kiedyś coś ściągnął.Muzyka,filmy,książki i gry to główne frazy wyszukiwane w Internecie w parze z magicznym słowem "download".Na publikację najnowszych filmów nieraz trzeba sporo odczekać,a niedziałające wersje gier rozbudzają najgłębsze pokłady gniewu.
Dlaczego ściągamy? Bo niejednokrotnie wychodzi taniej niż w sklepie,lub danego towaru nigdzie nie można znaleźć,np. stare,niedostępne już gry czy płyty nieistniejących już zespołów.Czasem znajdujemy nasz cel na pozornie bezpłatnej w rejestracji stronie,by po dłuższym poszukiwaniu trafić na konto Premium,jedyne słuszne z którego w ogóle da się coś ściągnąć.Albo natrafiamy na info,że do owej rejestracji potrzebny jest numer telefonu.Niewielu ma to szczęście,by pobrać coś większego bez opłat.Torrent,Chomikuj i tego typu strony wyciągają mniejszą kasę od ludzi,niż uczciwi przedsiębiorcy.
Rozumiecie to? Cały sztab pracowników zajebistej firmy napracował się przy jednej grze,kosztowało to ich wiele wysiłku i jeszcze więcej kasy.Chcieli zafundować swoim fanom kolejne godziny super zabawy i elementy,na które czekali od poprzednich części.Niestety to tylko ludzie i muszą coś jeść.To normalne,że trzeba dużo płacić,w zależności od popularności czy jakości gry.Jasne,były przypadki,gdy wychodzi na jaw beznadziejność produkcji i świadomość przepłacenia,bo odczucia z gry nie rekompensują wysokiej ceny.Tak samo książki: autor długo pisał swe dzieło,zastanawiał się nad każdym opisem i rozwojem fabuły,na identyfikacji z głównym bohaterem.Włożył w pracę serce,czas,pasję i mnóstwo pieniędzy na prawa autorskie i wydawnictwo.Wszystko po to,by czytelnik mógł posmakować cudownej i niezapomnianej przygody. Tymczasem ktoś to potem kupuje,nazwijmy go Crack-En.Włącza kompa,zgrywa instalkę,robi cracka i wrzuca do pobrania na neta,w rezultacie czego kasa trafia nie w te ręce,w które powinna.Zaraz po nim pojawia się jeszcze więcej takich osób i w rezultacie ręce,które nas karmią,zaczynają słabnąć.Potem zwolnienia,upadek firmy i żegnaj przygodo.Zyski okazały się znacznie mniejsze niż się spodziewano,choć wszyscy zachwalają dany produkt.Nie opłaca się nawet spróbować się podnieść,bo to już nie pierwszy raz. Autor z kolei nie dostaje spodziewanej kwoty,rozmyśla nad sensem kontynuacji przygód dzielnego wojownika,czy romantycznej historii dwojga kochanków.W końcu ebooki zwyciężyły,zawsze można je ściągnąć.Crack-En znowu zaatakuje.
Dobra,koniec z tym czarnym scenariuszem.Pomyślmy inaczej: czy ktoś,kto nazywa się melomanem (wielbicielem muzyki) jest nim rzeczywiście,choć nie ma ani jednej płyty? Co to za czytelnik i wielbiciel konkretnego autora,skoro ma na kompie czy telefonie tylko ściągnięte ebooki i ani jednego namacalnego dowodu fascynacji? Czy gracz rzeczywiście jest gracem,skoro posiada tylko spiracone gry? Kinomaniak chyba nie jest specjalnie zaangażowany w filmoznawsto,bo ani razu nie poszedł do kina i nie zakupił ani jednej płyty DVD.To trochę głupie,nie uważacie?
Osobiście jestem zagorzałym bibliofilem (wielbicielem książek) i trochę graczem.Mam całą serię "Zwiadowców" i "Drużyny",pięć tomów sagi o Merlinie T.A. Barrona,"Hobbita","Władcę Pierścieni I-III,pierwszą książkę o Wiedźminie ("Ostatnie życzenie") i pierwszą książkę z cyklu Dziedzictwo ("Eragon").Oprócz tego kilkadziesiąt małych książeczek ze starego cyklu o II wojnie "Żółty Tygrys" (prezent od dziadka,jako jego dawna kolekcja),"Wyspę Skarbów" oraz "Niekończącą Się Opowieść". To chyba wystarczający dowód na moje zamiłowanie do czytania po zmroku,przy zapalonej małej świeczce dla klimatu. O kolekcji gier wypowiadałem się już w notce "Magia Cyberprzestrzeni - Gry Wideo", zainteresowanych odsyłam właśnie tam.
Naturalnie,nie jestem święty.Kiedyś uporczywie szukałem gier na necie do ściągnięcia,a danych produkcji już nigdzie nie było,np. Neverwinter Nights II.Ale powiem wam,że miałem specyficzne szczęście.Gdy coś ściągałem to nigdy nie wiedziałem z jakiego powodu coś mi nie chce pójść.Przecież innym podobno jakoś szło,sądząc po komentarzach.Mimo wszystko teraz jest mi bardziej żal wydanej kasy na ściąganie,by kilka razy płacić po dyszce.Lepiej raz zapłacić w sklepie i mieć na długi czas.Co do książek,nigdy nie miałem choćby cienia myśli o ebooku.Gdy spoglądam na regał,jestem dumny z nabytków.Przeglądam wybrane pozycje,przekartkowuję na chybił trafił lub szukając szczególnych fragmentów,które utkwiły mi w pamięci,chcąc przeczytać daną przygodę raz jeszcze.Patrząc z kolei na półeczkę z grami aż korci mnie,by dotknąć raz jeszcze tych pudełek,przywołać wspomnienia z rozgrywki - przyjemność sukcesu udanego pojedynku z niełatwym przeciwnikiem (np. smoki w Gothic II) i wpadki braku zapisu gry przez dłuższy okres,czego konsekwencje odczuwam bardziej niż porażkę ("No,kyrie,tak niewiele brakło a tyle teraz do nadrobienia!")
Co jest przyjemniejsze: patrzeć na cyferki z wyciągu bankowego,czy móc dotknąć i poczuć swoje pieniądze? Pojedyncze piosenki ściąga się na porządku dziennym,pozostawiając płyty dla największych fanów.W tej kwestii muszę przymknąć oko.Przecież nie ma sensu kupować płytę całego zespołu,jeśli spośród całego repertuaru spodoba wam się tylko jeden utwór.Inna sprawa,gdy nie znacie wszystkich piosenek,wtedy zachęcam do poszperania innych utworów.Może wam się spodoba kilka innych? W każdym razie ściąganie piosenek mp3 to pół biedy.Każdy ma ich całą masę i nic z tym nie zrobimy,bo i po co?Ale ściąganie filmów,gier,ebooków czy całych płyt (choć to ostatnie jest najmniejszym złem z "Piątki Downloadingu") to lekka przesada.
Czy nie w tym tkwi piękno oszczędzania,by móc przez jakiś czas odmówić sobie czegoś w imię lepszej korzysci? Ograniczacie wydatki,czytacie o danym produkcie,korzystacie z aktualnie posiadanych rzeczy,by jeszcze raz je ogarnąć (pograć w starsze gry,przeczytać dawno nieczytane książki itp.),innymi słowami robicie sobie tzw. hajp na czekające was przygody.I wreszcie,wraz z momentem zanotowania odpowiedniej kwoty,kierujecie się do sklepu.Nieważne czy kupujecie to coś w markecie typu "Biedronka" korzystacie z obniżek cen,promocji czy z marketowego "kosza",gdzie zawsze leży prawie wszystko.W końcu feeling słuchania,czytania,gry czy oglądania będzie znacznie lepszy,niżbyście ściągnęli.
Nagradzajmy uczciwie producentów i autorów za ich solidną pracę.Nic nie powstałoby,gdyby nie przychody ze sprzedaży.Zachęcam was do rozważań i jak zwykle zostawiam z odrobiną muzyki.







CyberMagia#2i - Nonsens Hejterstwa 2013-09-10

Haters,haters everywhere!
Ale kto to jest,ten hejter? Czemu się mówi źle o takich ludziach? Wg mnie,hater to zły typ krytyka.Krytyk przynajmniej zapozna się z przedmiotem badań,dokładnie mu się przyjrzy pod różnymi kątami i wyda opinię - konstruktywną bądź nie.Bez względu na ostateczną ocenę dobierze trafne, jego zdaniem, argumenty, bowiem nie wystarczy tylko napisać suchego i słabego tekstu,typu "To kicz i tandeta,nie polecam". Dziś jednak w internecie za swoje opiniotwórstwo zabrały się osoby nieodpowiednie do tej czynności.Nie podoba się im nic,co nie jest w ich guście.Nieważne co robisz,nieważne ile znaczy to dla ciebie i nic nie poradzi nawet twoja popularność.Zawsze znajdą się tacy,którzy skrytykują coś, z czego robienia masz frajdę i przy okazji hajs."On się sprzedał,skończył się,to już nie to samo,co kiedyś"...
Nie to samo? Jasne,że tak,przecież świat się kręci i nie dziwota,że wszystko ulega postępowi. Z resztą tak mówią zazwyczaj ci,którzy albo nie mają o danej osobie czy branży bladego pojęcia albo zazdrośni ludzie,którzy wszystko,co osiągnęli w życiu postrzegają jako beznadziejne.A przecież nie można w żaden sposób porównywać normalnego człowieka z kimś,kto zrobił ogromną karierę.On chodzi na wielkie imprezy ze sławnymi osobami,jeździ nowym Porsche,ma seksowną laskę i mnóstwo hajsu.
A ty? Masz miłość u boku,z którą jesteś szczęśliwy,kumpli,z którymi świetnie się bawisz,najcudowniejsze dziecko/dzieci na Ziemi...czego ty jeszcze chcesz? Jeśli nie jesteś szczęśliwy i dalej myślisz swoje,trudno.Twoi najblizsi na tym ucierpią,ale co tam,najważniejsza jest jakaś szmaciana gwiazdka ze skandalem.Najważniejsze są przecież plotki o Dodzie,Kammelu,małżeństwie Kraśków i innych celebrytach,choć to tylko ludzie,jak ty i ja.Mają podobne problemy i nie mogą ich przed nikim ukryć.Każdy mimowolnie o nich wie.Nie uciekną od tego.
A jeśli nie masz miłości,dzieci ani nawet kumpli pomyśl,co możesz zrobić by to zmienić.Ludzie są dziś wszędzie,nawet tam,gdzie się ich nie spodziewasz.Wystarczy tylko wejść w odpowiedni fanklub,młodzieżową organizację,jakich ruch społeczny o podobnych poglądach,co ty.Możesz oczywiście zostać w domu i zamiast własnej muzyki słuchać czegoś,co się wkurza.Potem wyładujesz się głupimi tekstami na forach haterskich danego zespołu i klikasz łapki w dół.Nie wiesz,że możesz zrobić dokładnie to samo,co hate'owany przez ciebie gościu? Tak,możesz to zrobić,a nawet lepiej niż on.Spróbuj potem przejść się w jego butach i zobaczyć,jak ciężko musi pracować,by zostać kimś.Ile musi poświęcić dla popularności.Nawet hate'ując gwiazdę sezonową pozostaw ją w spokoju.Niech ma swój czas,hajs itd,niech się cieszy,bo i tak za jakiś czas zniknie i ludzie przejmą modę na kogoś innego.Gwiazda wróci na ziemię a zasięg popularności zmaleje do rodzinnego miasta.
"Ale taki i taki robi to dla hajsu!" A ty mu robisz reklamę i nadajesz rozgłos za darmo.Setki postów,komentarzy i łapek jednak nie jest bezcelowa.Myśl zatem co chcesz,zachowując własne zdanie dla siebie.Rób to co kochasz,zajmij się sobą i zapuść zajebistą muzę,którą lubisz.Nikt ci nie każe słuchać Biebera ani jarać się "Ona tańczy dla mnie". I jeszcze dobra rada na koniec: doceń to,co masz.Inaczej stracisz to bezpowrotnie.







"Pozory" 2013-09-09

Gdy czarną swą skrzynię do gniazdka chcesz wpiąć
Uważaj,bo w rzeczy tej łatwo o błąd
Wystarczy,że kanał publiczny przełączysz
Już kłamstw nowa fala przebije zwój łączy
I zacznie się sączyć trucizna dla ucha,
Więc tylko rozumu własnego się słuchaj
Gdy jedni na drugich oszczerstwa wyrzucą
I sens swych posiedzeń z krzesłami wywrócą

Pan premier zapewnia,że uda się wszystko,
Na razie z tych planów jest wielkie ściernisko,
Budowa przeciągnie się na dekad parę
Ministrom niegrzecznie zawracać gitarę
Niech w piłkę pograją,na urlop wyjadą
Nikt przecież nie spyta „a co z autostradą?”
Orliki powstają,to dobrze dla dzieci
Lecz młody sportowiec wnet z kraju odleci
W futbolu niemieckim od goli zasłynie
Gdy jego ojczyzna z rankingu wyginie
Polacy wnet jedność pozorną odrzucą
I do swych sąsiedzkich zatargów powrócą
Polska jak Irlandia,też zaczęła tonąć
Długi coraz większe,przyda nam się pomoc
Niestety,kto przyjdzie,gdy Grecja już słabnie,
I każdy polityk z rządowych kas kradnie?
Utonąć nam przyjdzie,jak w czasach zaborów,
Polityk dziś nie ma choć garstki honoru
Własnymi błędami zasypią swój dom
I w świetle rozkwitu nadejdzie nasz zgon
Tak na nic Palikot i na nic Kaczyński
Już widać za morzem ich dobra przebłyski
Wyciągną brzytewki do panów od ruska
Lecz nawet się oni nie zwrócą do Tuska
Nikomu nie szkoda,że Polski zabraknie,
Dla pana Obamy to wyjdzie intratniej
Gdy zacznie zasiedlać obszerne pustkowie
Sąsiadom chęć zysków uderzy na zdrowie
I zajmą kopalnie już puste w zasadzie,
Niewiele zostało też węgla na składzie
Rozpoczną się wszędzie gwałtowne wykopy
Bo dobrać się będą nam chcieli do ropy
Tam także zdziwieni,jak z termalnych wód
Bo w tak złym momencie przydałby się cud
Odejdą z niesmakiem,bo lasy też chorę
Nieznane robactwo zaczęło jeść korę
Pustynia się zrobi,bez krzty roślinności
Na skutek pozorów narodu jedności.


"Zefirek" 2013-09-09

W najdalszym krańcu świata
I blisko jednocześnie
Gdzie smok pod niebem lata
I w Górniczym Mieście
Na stromej gór Koronie,
W najgłębszym tunelu
Jeden Wiatr wciąż wieje
I krząta się bez celu
Nie ma nic,prócz słowa,
Śmiechu i wolności
W Lesie Mgieł się chowa
W zamkach rzadko gości
Ceni sobie spokój,
Ceni leśny cień
Nie przymyka oczu
Nawet w skwarny dzień
Ciągle obserwuje,
Ciągnie go do świata
Jeśli chęć poczuje
Czasem figle płata
Kręci się na młynie,
Zrywa kapelusze,
Z prądem w rzece płynie,
Rozwija kontusze

Wędruje przez krainy,
Te znane i te mniej,
Bez celu,bez przyczyny
Do najpiękniejszych miejsc
Przysłuchaj się,gdy mówi,
To może ci zaśpiewa
Jak w wieczór letni długi
Ochładza wszytskie drzewa
I jak się ścigał z sową,
Kto dalej w las doleci,
Jak związał się rozmową
Z pająkiem w jego sieci

Tak lata więc beztrosko,
Czy słońce,czy też deszcz
Choć w zimie dmie to wiosną,
Najpiękniej latać jest


CyberMagia#1 - Gry Wideo 2013-09-09

Gry wideo - kochać je czy nienawidzić?
Każdy kto ogląda telewizję wie,jak do sprawy podchodzi telewizja publiczna.Nawet event poświęcony technologiom i grom komputerowym potrafią wykorzystać do zbesztania i zmasakrowania świata "gejmingu" (nie wiem czy dobrze napisałem).Na każdym kroku o wyłącznie negatywnych skutkach grania wypowiadają się osoby,które nigdy w nic nie zagrały. Z resztą dużo dorosłych postrzega szczególnie gimnazjalistów,jako "no-life'y" napieprzające w siebie nazwajem z AK-47 czy grubej strzelby w trybie Multiplayer.
Gry mogą uzależnić,jasne.Ale w dzisiejszym świecie można się uzależnić nawet od lenistwa.Nikt nie pomyśli,że gimnazjalista pokroju mojego brata cały czas podczas gry w multi gada z kumplami i szuka nowych znajomości.Nikt nie pomyśli,ile fun'u może dać zabawa w cyberprzestrzeni.Nikomu nie przyjdzie na myśl,jak często gry wymagają od gracza stratrgii,pomyślunku i - nierzadko - kartki,ołówka i konieczności notowania zbyt długiej sekwencji.
A jak to jest ze mną? Jestem zwolennikiem gry w pojedynkę,nigdy z kimś.W dzieciństwie mógłbym siedzieć godzinami przed kompem,dziś tylko godzinkę przed nauką i dwie już po.Lubuję się w starszych,kultowych produkcjach.Pół roku temu zainteresowała mnie zwłaszcza jedna - Gothic.Zobaczyłem ją w cyklu "Sentymentalnie przez gry" jednego z polskich youtuberów,niejakiego "Roja".Pomyślałem "A co tam,ściągnę,zobaczę co to jest".Gdy tylko ją odpaliłem wciągnęła mnie bez reszty,rozkochała w sobie do granic możliwości.Wiem,że to stara gra,ma lekko ponad dekadę,ale fabuła,pamiętne miejsca i towarzyszący nam postacie z automatu przekreślały wszystkie "bugi",czyli niedociągnięci producentów,błędyw grze.Bawiłem się naprawdę wyśmienicie i gdy nachodzi mnie ochota z uśmiechem na ustach powracam do Górniczej Doliny.
Od tego momentu zacząłem baczniej przyglądać się grą.W ciągu pół roku nadrobiłem zaległości kupując całą Sagę Gothic,Flatout 2 Pack,Starcrafta I czy wyśmienitą strategię Medieval II Total War.Myślicie pewnie "Po co tracisz kasę,skoro możesz ściągnąć?".A no właśnie,aspekt ściągania gier działa u mnie tylko wtedy,gdy danej gry już nie ma w sklepach.Czy nie lepiej dotknąć pudełka,patrzeć na zakup z miłym wspomnieniem przygody,jaki oferuje? Ten temat zostawię sobie jednak na inną okazję.
Podsumowując: jestem normalnym chłopakiem,dobrze się uczę,gra jest dla mnie jak dobra książka,których mam jednak więcej.Lubię grać w RPG-i "gothicopodobne",strategie w klimatach średniowiecza (turowe i czasu rzeczywistego,tzw. RTS),kilka strategii ekonomicznych i jednego FPS-a (strzelankę widoku pierwszej osoby) "Outlaws",w klimatach mojego ulubionego Dzikiego Zachodu.Szanuję rodzinę,nauczycieli,gadam z braciakiem różnych grach i jest dobrze.
Na koniec zostawiam was profesorowi Patrykowi "Rojo" Rojewskiemu,który opowie wam o dokładnie czternastu pozytywach gier.Ten człowiek ma już żonę i małe dziecko,jednak umiejętnie rozporządza czasem na pracę,rodzinę,organizowanie "Paintballu z Rojem",akcje charytatywne i filmy na youtube i naprawdę ciekawie opowiada o swojej pasji.Dodać trzeba,iż choruje na cukrzycę i bielactwo.Zachęcam więc do poświęcenia czasu i osobistej refleksji nad dzisiejszym tematem.







"Wartość Głupoty" 2013-09-07

Wielcy tego swiata cieszą sie z głupoty,
Bo im łatwiej wpadną zielone bankoty.
Kasa za przyjemność, nic za darmo nie ma,
Płacą dziś za wszystko, nawet gdy to ściema.
Światem rządzi pieniądz, chory konsumpcjonizm,
Zawsze wszędzie kasę trzymaj mocno w dłoni,
Nie wiesz przecież kiedy przyjdzie ci wydatek,
Dzisiaj celebrytom należny podatek!
Oto brak myślenia wszyscy zachwalają
Prymitywny serial w kółko powtarzając
Kasa przede wszystkim, nie myśl o rozwoju,
Książki i kulturę pozostaw w spokoju!
To jest niepotrzebne, kupuj i oglądaj,
Aż ci garb wyrośnie większy niz wielbłąda.
Fotel nie wodopój, lecz fatamorgana,
Sępy wyczekują ciebie już od rana,
Chcą oskubać ptaszka z piórek pełnych złota,
Dla nich tylko ważna, jak to mówią, "flota".
Mądrym przyjdzie patrzeć na to, co się dzieje,
Mają tylko czekać az naród zgłupieje

Przediębiorcy, poliycy
Dla mądrości źli szkodnicy.
Chcą oszukać, by sterować,
Łatwiej glupich kontrolować.
Dać im chleba i zabawić,
W morzu kasy chcą się pławić
Choć społeczność kontrolują
Jednak gawiedź obserwują
Patrzą ciągle, czy nie myślą,
Bo z rozumem rządy prysną!
A gdy pojmą, zechcą praw
Od ich pomsty Boze zbaw!
Oni łatwo nie zapomną,
Nieraz błędy swoje wspomną
I założą szkoły nowe
By oświecić pustą głowę!
Tak nadejdzie kres głupoty
I moc stracą ich banknoty


Trwały związek: Miłość i Cierpienie Boscy 2013-09-06

"Nie ma miłości bez zazdrości", śpiewała Wioletta Willas.
Chłopaki szukają dziewczyn, dziewczyny chłopaków.Każdy chce być szczęśliwy.Uświadomiłem to sobie podczas rozmowy z moim znajomym Irkiem.Jest księdzem w Otwocku,poznaliśmy się przez gg.We środę odbyliśmy długą,ponad dwugodzinną rozmowę.Opowiedziałem mu o tym,co przechodziłem od samego początku grzechu,przez incydent z K. aż do buntu przeciw Bogu,którego konsekwencje coraz bardziej zaczynam oodczuwać: płacz co wieczór,świadomość własnej beznadziejności i chęć samozniszczenia w piekle - przecież tam pragnienie miłości przeminie,a ja zostanę zapomniany.
Irek uświadomił mi,że od miłości nie da się uciec a Bóg jest każdemu potrzebny do szczęścia.Powiedział,że to paradoks - z jednej strony chcę kochać,tak na poważnie i dojrzale,a z drugiej złe myśli mnie przytłaczają i uciekam do Lucyfera twierdząc,że nie potrzebna mi miłość.Po prostu chcę uciec od tego,czego naprawdę mi brak.Dzięki mojemu przyjacielowi widzę wyraźnie swoje zagubienie i to,że Bóg poddawał mnie próbie,którą Zły obrócił na swoją stronę.
Ale czego ja tak naprawdę chciałem? Dziewczyny,dla której będziwmy tymi pierwszymi? Dla której nasze pocałunki będą pierwsze,byśmy odczuli to przeżycie razem? Dajcie spokój,każda dziewczyna teraz ma albo już miała chłopaka.Czemu ja się łudzę? Szukam ideału,lecz wiem,że nigdy go nie odnajdę.Tak,wypowiedzenie Bogu otwartej wojny oznacza pewną klęskę: On już się odczepił,z resztą na pogrzebie prababki powiedziałem Mu to nazbyt wyraźnie i dobitnie.Powiedziałem,żeby odsunął ode mnie miłość i dał mi spokój.
- A twoje łzy,cierpienie?
Nie ma miłości bez cierpienia.Cierpienie przychodzi prędzej czy później,tak samo kryzys.Pewnego dnia każda para w końcu ma swoje ciche dni,od których przetrwania zależy dalszy związek.Dużo gorzej cierpi się bez miłości ale...ja się już ne mogę zmienić.Wierzęw swoją niską samoocenę,oddanie złym duchom nieczystości i nieporadność życiową.Irek miał rację: taka postawa może skończyć się samobójstwem u wielu osób.No,bo co jeszcze jest na tym świecie do roboty? Do spełniania marzeń trzeba nie tylko chęci ale i kasy,znajomości,układów czy nepotyzmu (przyjmowania do roboty członków swojej rodziny).Oczywiście,związki się tworzą,rozpadają,potem płacz,emocje i po dojściu do siebie zbliża się kolejny,aż nie znajdziemy "tej jedynej/tego jedynego". Osobiścię jednak wolę cierpieć codziennie przez jej brak,niż spojrzeć w lustro,na tego Quasimodo po drugiej stronie.Zdaję sobie sprawę,że niektórzy mogą powiedzieć "Weź już nie piernicz głupot,tylko weź się do roboty".Może to prawda? Powoli zaczynam mieć już wszystkiego dosyć - kochać,nie kochać mam to gdzieś.Najchętniej uciekłbym od tego.Gdybym tylko miał sprawną prawą rękę zacząłbym biec tak daleko,jak tylko mogę a nawet trochę dalej.Nie umiem grać zespołowo,ale w nogach cały czas zbiera się wiatr,gotów ponieść mnie,jak na skrzydłach! Brakuje tylko miejsca,żeby je rozwinąć.
-"Ideał jest nieodgadniony,nieosiągalny ale zarazem mamy go na wyciągnięcie ręki",pamiętasz?
Ech,tylko że z tej perspektywy sprawa nie jest już tak prosta.Trzeba będzie chyba naprawdę czymś się zająć,matura,jakieś studia,praca,mieszkanie...Może bez uczucia życie nie będzie aż takie złe,choć coraz bardziej w to wątpię.Gdy mówię rodzinie,że nigdy się nie ożenię,aż chce mi się płakać nie wierząc w to,co mówię.No,trudno.Trzeba się będzie przyzwyczaić.Nie byłem nigdy prawdziwym mężczyzną a samotnym poetą roamntykiem pozostanę do samej śmierci.


Na koniec sentymentalna,powolna melodia w sam raz dla par.Milego tańca!







Głupota - Pożywka dla "Wielkich" 2013-09-05

Brak myślenia - cóż to za wspaniałe uczucie! 
Zobaczcie tylko ile możliwosci przedstawia proces ogłupiania ludzi.Oto typowy prostak nie szuka potrzeb wyższych niż podstawowe,niezbędne do jego przetrwania:kupowanie,sprzedawanie,jedzenie,picie,higiena,telewizja,seks itp.Trzeba mu ułatwić życie,niech wszystko odbywa się nawet przez internet,byle tylko trzepać za to kupę szmalu.Fun za hajs,hajs za fun - tylko to się liczy. Tylko broń Boże,żeby ten głupiec nie zaczął myśleć.Wtedy uzmysłowi sobie fakt braku rozwoju,stagnację życiową i zacznie postępować rozsądniej! Odrzuci banały producentów i zacznie poszukiwać ambitniejszej rozrywki,kultury osobistej i najgorsze - dróg do własnego znaczenia i miejsca na świecie.Władze państwa,telewizji,radiofonii i producenci stracą władzę nad głupim człowiekiem,nie będą mogli nim pomiatać a w ramach odpłaty zacznie domagać się swoich praw i budzić do życia innych! Lepiej,póki co,monitorować sytuację,w gazetach pisać kłamstwa i dać gołą babę na rozkładówkę.Telewizja wymyśli kolejnych celebrytów gotowych za grube miliony tańczyć za zwierzętami a piosenkarzom powiemy,żeby wygłupiali się na scenie.To powinno skupić myśli człowieka na poziomie stabilnym dla każdego.Nie potrzeba nam ludzi mądrych,ale tych,którzy zapłacą nawet za kostkę zeszłorocznego śniegu.Potrzeba nam ciemnoty,którą łatwo da się sterować.Książki kurzą się już w piwnicach,niewarto przypominać gawiedzi o ich zneczeniu.Ich interesują tylko plotki o celebrytach i kolejne odcinki przygłupawych seriali.Mamy w garści ludzi znudzonych ambitnymi rzeczami.
Nie,nie trzeba słuchać muzyki klasycznej ani literatury pięknej,jeśli jej nie lubimy.Nie mówię,żeby być cały czas drętwy jak żart Strassburgera.Jedyne czego każdy z nas powinien od siebie wymagać to zainteresowanie sprawami trochę ważniejszymi niż telewizja czy imprezy.Każdy powinien myśleć i wyrabiać własne zdanie.Każdy powinien podchodzić do życia na dwa sposoby: tu się pośmiać,ale tam poważnie przedyskutować ważne sprawy,dotyczące nieraz ludzkiej przyszłości.Musimy kształtować teraźniejszość,by zbudować lepsze jutro.Musimy wiedzieć co było kiedyś,żeby nie popełniać tych samych błędów.Musimy żyć,aby nie być pożywką dla mediów.Jeśli jesteśmy bierni to łatwo stajemy się ofiarą wygłodniałych sępów dziennikarskich i poselskich.To jest walka o dominację: albo ciemnota zmorzy nas,albo my udowodnimy,że nie damy się nabrać na słodkie kłamstewka rządzących.Do cholery,jest nas więcej niż mistrzów propagandy! Nie pozwólmy,by nas tak łatwo oszukali typowym konsumpcjonizmem.Żyjąc bez stresu,bez wyzwań wyglądamy jak stare worki z kartoflami.Ruszmy dupska i zacznijmy działać.Tracimy czas i kasę czy budzimy ludzi i kończymy żałosne przedstawienie cyrków typu Polsat,TVN czy TVP? Pokażemy im,co to jest rozrywka czy damy im się oskubać kolejnym "Jak oni tańczą śpiewająco na lodzie z morsami?"


 







 


Wirus GIMBAZA,czyli LubieDzem 2013-09-05

 


Internet atakowany!
Powiedzcie mi,ile razy każdy z nas natknął się na ślady typowego „gimbusa” w Internecie? Każdy z nas przynajmniej raz miał okazję przeczytania kilku bezsensownych komentarzy typu „Polska przejmuje Internet xD” czy „Lubie placki xD”.Ostatnio na parę równie beznadziejnych pytań natknąłem się na zapytaj.onet.pl. Kiedy tylko zobaczyłem pytania użytkownika „LubieDzemAleBezMasua” palnąłem się w łeb a moje oczy rozszerzyły się do granic możliwości.Napisał pytania typu „Czemu faceci nie mają cyckóf,chcem równouprawnienia”,”Co jedzą gimbusyy?”,”Czemu faceci nie mają pochwy chcem równouprawnienia”…
W komentarzach wywiązała się między nami zażarta dyskusja,w której na moje argumenty co druga odpowiedź brzmiała „Twój stary/Twoja stara”.
Nie myślcie jednak,że każdy gimnazjalista jest gimbusem.Wg mnie na miano gimbusa trzeba sobie zapracować tylko jednym: brakiem myślenia.Typowy „gimbus” to bezczelny nastolatek,który myśli że wszystko mu wolno,jest cwany,pyskaty ale tylko tam,gdzie jest bezpieczny.O jego gustach nie ma co dyskutować,każdy słucha tego,co lubi.Jednak rap pokroju „CH.W.D.P” nie jest,bynajmniej,dowodem dobrych upodobań.”Gimbaza” cechuje się także brakami ortograficznymi,błędnymi zapisami mimo słownika poprawy pisowni.Robi wszystko dla szpanu.Chce udowodnić swoją niezależność mówiąc nieprzychylnie o „Starszyźnie” za plecami,choć w domu nie odważy się słowem pysknąć.Non stop tylko „Tak,mamusiu,to mogę teraz sobie pograć? Tak,zrobiłem już zadanie.”Owszem,zdarzają się też bunty przeciw „Radzie Starszych”,jednak największy argument do jego zakończenia tkwi w routerze taty.
Drodzy Gimnazjaliści,
Wierzę w Was,wiem że jesteście mądrzy i inteligentni a wirus „Gimbazy” nie zniszczy was wszystkich.Musicie tyko myśleć i działać rozsądnie,bo ludzie opisują Was tak,jak to widzą i na lepsze traktowanie przez tych z boku musicie zapracować.To niełatwe,zbierać śmieci pozostawione przez innych,ale uwierzcie mi: prędzej czy później „gimbaza” zniknie a wy w końcu odzyskacie dobrą opinię.
Tego Wam życzę z całego serca.


 


Nie całkiem zgrana klasa 2013-09-02

Wakacje minęły zbyt szybko.
Chociaż niewiele z nich skorzystałem,to jednak na swój sposób odpocząłem.Teraz mnie i kilka milionów ludzi czeka powrót do szkół.Nie wiem jednak jak powrót odmieni naszą klasę po tym,co stało się pod koniec poprzedniego roku szkolnego.
Sześć osób było zagrożonych z języka polskiego.Nauczycielka początkowo chciała,żeby owi nieszczęśnicy mogli poprawić każdą jedynkę ustnie.Wszystko uległo zmianie po wizycie matki jednego z kolegów,Karola.Na drugi dzień belferka była oburzona jej pretensjami o niskie oceny syna i nasza klasa jako jedyna pisała test z trzech lektur: "Kordiana","Pana Tadeusza" i "Nieboskiej Komedii".Dała na nim trzy pytania,dwa za trzy punkty (pełny tytuł "Pana Tadeusza",opis sceny Kordiana na Mount Blanc) i jedno za trzydzieści dziewięć punktów (ogromna tabelka na pół strony z jakimiś cechami,tytułami itp).Żeby zdać należało mieć osiemnaście punktów.Jakież było oburzenie części klasy,gdy Karol dostał równe osiemnaście a moja zrozpaczona najlepsza kumpela oblała z kretesem po dwudniowej nauce bez przerwy na sen.Załamała się,na przerwie niemal płakała,nie chcąc wierzyć w czekającego ją komisa.Oczywiście pomagałem jej w nauce,dałem jej materiały do nauki i motywowałem z optymistycznym wynikiem.
Wróćmy jednak do Lolka.Sprawa z nim jest o tyle skomplikowana,iż miał zdawać także z j.niemieckiego.Wieść niesie,że wychowawczyni poszła do germanistki i rozmawiały o jego zdawaniu.Chyba rozmowy wypadły dość dobrze,bo na ostatecznej poprawie babka dała dwanaście zdań do tłumaczenia.Za każde przyznawano punkt.Dziwnym trafem Lolek i Sylwia dostali cztery punkty: Karol dopuszczający a Sylwia niedostateczny...
Żeby nie było,rozmawiałem z nim,lecz on się wypiera zarówno pretensji ze strony matki jak i rozmowy wychowawcy z germanistką.W sumie do niego nic nie mam,to spoko gościu.Ma on niestety zasadniczą wadę:zamiast się uczyć woli non stop grać w gałę.Rozumiem jego zainteresowanie,popieram aktywność ruchową ale nawet z tym,jak widać,można przesadzić.
Pierwszego lipca miał urodziny.Wedle tradycji klasowej klasa składa się po dyszce na osiemnatkę.Karol dawał na kaźdego,lecz pieniędzy nie zbierał nikt.To jest dla mnie dziwne: ktoś się składa na wszystkich,ale jeśli nie jest specjalnie lubiany w klasie to dostanie może od kilku osób.Nie sądzicie,że to świadczy o zgraniu klasy? Skoro tutaj nie dajemy rady,to co byłoby w poważniejszych przypadkach? Dobra,na imprezę nie zapraszam tych,którymi gardzę ale dychę się złożyć to akt wielkiej łaski.Jeśli ty nie dajesz na mnie,to ja na ciebie też nie dam.Po co było w ogóle ustalać osiemnastkowe składki,skoro nie wszyscy będą uczestniczyć w tej akcji? Czy te zdawki były jego winą czy nie,to jednak kawałek placka dostaje każdy-mogę chyba zapłacić choćby za swój kawałek,czyż nie?
Mam nadzieję,że sytuacja się uspokoi i nie będziemy rozpamiętywać tego,co było rok temu.Zaczynamy nowy rozdział już trzeciej "b".Rozpiszmy go jak najlepiej.


Na ostatek zostawiam wam motywującą piosenkę,na lepszy początek czegoś nowego.







e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]