Zwi@dowca Elvenoor | e-blogi.pl
Blog inny niż wszystkie
Blogi

" RzeczPolityka Polska " 2013-07-26

1.Chlebem z solą witam wszystkich
Czas pozwiedzać nam zabytki
Dziś stolicę oblec pora
Tam się kryje nasza zmora
Na ulicy wdzięcznej nazwą
Możliwości daje błaznom
Pałac wielki jak barbakan
W którym długo rządzi szatan
Gdzie nie spojrzysz tam afera
Gdzie nie zerkniesz twarz premiera
Gdzie nie pójdziesz kłamstwa kwas
Polityka idzie w las
Brak kultury,kłótnie,spory
Platformowcy i Pisiory,
Komuniści i Lewaki
Nieudolnie kryją braki
Kiedy budżet uchwalają
Tylko w kiesę zaglądają
Patrzą ile wziąć dla siebie
Nic nie znaczy kraj w potrzebie
Polska dla nich to szarlotka
Taka wielka,choć za słodka
Każdy kroi swoją ćwiartkę
Bieda,kryzys nic nie warte
A deficyt niechaj wzrasta
Jeszcze dużo mamy ciasta
Będziem płakać,gdy zabraknie
Politykę rób intratnie
O okruszki nie dbaj wcale
Społeczeństwo zmyje talerz

Ref: W kuluarach polityki
Same świnie i szkodniki
Wokół kasy ryją gnój
Na to cierpi naród mój

2.Polak późno z pracy wraca
Robić ciężko się opłaca
Choć na rękę mało kładą
Swojej pracy jest on świadom
Nigdzie indziej nie ma lepiej,
Coraz drożej w każdym sklepie
Że pracuje - to jest cud
Dziś nie przyjdzie jeszcze głód
W firmie trzeba obciąć koszta
Sprawa zwolnień nie jest prosta
Choćbyś wiedział kto wyleci
Co powiedzą na to dzieci?
Dziś wieczorem chce zapomnieć
Chce szczęśliwe chwile wspomnień
Bo być może właśnie jutro
Będzie trzeba sprostać smutkom
Telewizja przy kolacji
Mówi kto dziś nie miał racji
Kto ma tytuł błazna roku
Łza tragedii błyszczy w oku
Place zabaw wyniszczone,
Służba Zdrowia dalej tonie,
Mniejsza płaca,większy Vat
Gospodarką wyjść na świat
Kosztem polskich,zwykłych rodzin
Absurdalne prawa spłodzim
A najwyższą rangą sprawa
Nad związkami to ustawa
By małżeństwa niepoprawne
Mogły się pokazać jawnie

Ref:W kuluarach polityki
Same świnie i szkodniki
Wokół kasy ryją gnój
Na to cierpi naród mój



3.Lecz największy w tym abaras,
Kiedy dwoje zechce naraz
Premier doda cztery grosze
Choć o zdanie go nie proszę
On wnet doda sprawnym wpisem
Limit w wierszu wszystkich liter
Od refrenu zbierze datek,
Od linijek swój podatek,
Od jakości rymów plus
Składka praw autorskich ZUS
Jak to miło z jego strony
Że docenia wierszów gromy
I chce wesprzeć na swój sposób
Wersy tak kłujące w oku
Pan prezydent nic nie zrobi
On jest bratem premierowi
Jego człowiek słusznej partii
Rządem może się nie martwić
Tylko wyjdzie z żoną czasem,
W czas polowań rządzić lasem
A na święta narodowe
Dzieciom ma zaprzątać głowę
Powie kilka słów od siebie
I podpisze czego nie wie
Lub co zna,jak ortografię
Oby wesprzeć Tuskomafię
Byle karmić gniazdo własne
Nie tak małe i nieciasne
Całej prawdy nikt nie pozna
Każdy głos podrobić można


"Niemożliwy Raj" 2013-07-25

Gdy byłem jeszcze mały,pragnąłem zmienić świat
By każdy dla każdego był jak rodzony brat
By każdy na tym świecie odnalazł własny raj
A słodkie mleczne rzeki rozsławić mogły kraj
Pandora zakopana głęboko w niepamięci
A ludzie obfitują tylko w dobre chęci
Cudownie on wygląda,ten cukierkowy świat
Gdzie trudno dojrzeć nawet najdrobniejszą z wad
Jeśli ma ktoś sprawę i w sądzie się wykłóca
Na wyrok jedna strona zazwyczaj się zasmuca
Lecz w moim urojeniu obydwie zrozumiałe
Z wyrokiem pogodzeni porzucą dawne żale
A choćbyś i miał oddać owoce spod parkanu
Niestety nie odmienisz wyroku trybunału
Jak wiemy nie ma wojska,bo wojny także brak
Nie powstał zatem Wawel,gdzie władał dumny Krak
Nikt nie zna smaku stali,ni świstu szybkich strzał
Bo skoro nie ma wojny - któż stworzyć wszystko miał?
Pożarni wojownicy i oddział służby zdrowia
Działają bardzo sprawnie,nie jak im się podoba
Policji wszak brakuje,lecz kto jej potrzebuje?
Nikt tutaj Cię nie skrzywdzi i nikt nie obrabuje
Przemocy,potu,krwi i tych bolesnych łez
Wraz z boksu dyscypliną nikt w świecie nie zna też
Kościoły - czym są one? Nikt także w nic nie wierzy
A każdy stąd ideał ku ciemności bieży
Nikt nie zna pojęć grzechu,ni Wiary w Boga Ojca
Nie powie nikt wydarzeń z Betlejem czy Ogrojca
Tu nie ma przecież piekła,nie było Lucyfera
Świat zaczął się od wieku,nie było nigdy zera
Marzyłem więc za mocno,by każdy miał swój raj
Teraz chcę,by każdy miał własny cichy gaj
Tam myśli poukłada i wróci gdzie mu dobrze
Nie myślę już jak dawniej jak dziecko,tak niemądrze
Marzyłem o Utopii,gdzie nie wiesz co to zło
Odpowiesz: "Nierealne"? I o to właśnie szło


List Aniołka do mamy 2013-07-21

Droga mamo!
W pierwszych słowach mego listu chciałbym cię przeprosić za swoje życie.Wiem,nie powinienem się urodzić.Nigdy nie powinnaś mieć przeze mnie żadnych problemów.To,co mi zrobiłaś teraz zdaje się dla ciebie dobrą decyzją.Chciałaś tylko spędzić z tatusiem miły i przyjemny wieczór,w końcu to była grubsza imreza a on ci się strasznie spodobał.To miał być twój kolejny raz,tym razem z innym facetem.Rozumiem,co czułaś.Jednak mimo swojego żalu nadal nie mogę pojąć twoich wyrzutów.
Ja chciałem tylko żyć,jak wszyscy.Chciałem mieć kolegów,spotykać się z nimi,bawić i śmiać do rana.Chciałem rozwijać swoje zdolnośći (tak,już teraz,przy poczęciu wszystko zostało zaplanowane).Chciałem kochać ciebie i tatusia z całego serca i nigdy o was nie zapominać.Chciałem poznać świat,zasmakować miłości przyszłych symaptii i wziąć ślub z najwspanialszą/najwspanialszym na ziemi.Chciałem być kimś,zmienić oblicze innych osób.Moje życie miało być piękne! Kiedy plemnik spotkał komórkę jajową na mojej kartce zostało wszystko wypisane:wygląd,wzrost,kolor oczu,zdolności... Chciałem tylko żyć.
Nie rozumiem swojej winy,nie dostrzegam jej.Kiedy pan doktor wyrywał moje rączki i nóżki czułem straszny ból.Byłem bezbronny.Nie wiedziałem za co jestem tak bardzo karany.Przecież nie popełniłem jeszcze żadnego błędu,nie miałem nawet takiej okazji. Ale ty i tatuś nie mogliście sobie na to pozwolić. "Wpadliście",jak to mówicie,i nie można było inaczej postąpić. Tu,w Niebie Bezbronnych,jest taki bardzo miły,starszy pan.Opiekuje się nami tak,jak wy nigdy nie chcieliście się zająć. Przywrócił mi nawet malutkie kończyny i dał skrzydełka! Ale za każdym razem,gdy przyjmuje mojego nowego kolegę jest coraz smutniejszy. Płacze tuląc nas do snu.Patrzy na dół,jakby nie wierzył w to,co się dzieje.Nie mogę mu pomóc,sam nam to mówi. Powiedział raz,że każdej młodej parze chce dać maleństwo,ale niekażdy Ziemianin tego chce.
To właśnie ten staruszek nauczył mnie pisać.Poprosił,żebym ci przekazał że wciaż cię mocno kocham,mimo twojej aborcji.Co noc będę cię odwiedzał w snach,żeby z tobą być jak tylko się da. Pozdrawiam i całuję.Szkoda,że nigdy się nie spotkamy w domu staruszka.
Twój martwy aniołek.
P.S
Mamo,mam do ciebie prośbę.Jeśli następnym razem popełnisz taki sam błąd to błagam,urodź dzidziusia.Nawet jeśli go nie będziesz chciała,to przecież możesz go oddać parom,które nie mogą mieć dzieci, Obiecaj mi,że tak zrobisz. Uważaj na siebie.


Magia prosto z serca 2013-07-18

Czy człowiek posiada magię?
Nie,nie pytam o to,czy może wyciągnąć królika z kapelusza,czy przeciągnąć chustkę przez zamknięte beczki.
Pytam siebie,czy w głębi serca człowiek posiada jakieś cudowne zdolności,które zmieniają oblicze jego rodziny i znajomych. Siedzę przy oknie,rozmyślam nad tą zagadką i wspominam to,co sam mogę zrobić.
Pomagając rodzicom przy sprzątaniu nie wykonuję tylko obowiązku,ale odciążam ich od nadmaru pracy.Pocieszając załamaną przyjaciółkę i wspierając na duchu wypowiadam magiczne zaklęcie,zaklinające smutek.Wystarczy kwadrans białej magii człowieczeńśtwa,by odzyskać wiarę w siebie i pokrzepić na nadchodzące dni.Kłaniając się sąsiadowi,zagadując go i życząc dobrego dnia z uśmiechem na twarzy mam możność poprawy jego dnia na lepszy.Dzięki mnie może odzyskać humor,dojśc do jakichś wniosków czy zwyczajnie pogadać,by serce gniotło lżej.
Mam moc,by zniszczyć szarą codzienność i magiczną pieśnią,dobrym rymem przywrócić otoczeniu kolor uśmiechu,radości i nadziei.Mam magiczne dłonie,które przekazują moją magię i nastrajają do radości w zgodzie.Jestem białym magiem! Tylko jeden,prosty gest,a ile dobra! Ale z drugiej strony...
Mogę rzucić klątwę na rodzinę podczas kłótni.Do tego celu wystarczy kilka mocnych,spontaicznych i często niechcianych słów.Mogę rzucić czar smutku i urazić kogoś,kto ceni sobie moje zdanie.Jestem na tyle potężny,by zdusić pewność siebie u przyjaciela słabej wiary.Mogę wziąć do ręki nóż i wszystkich wymordować.Mogę zakląć świat i ubliżyć dobrym ludziom.Mogę użyć czarnoksięskiej potęgi i zmienić sie w jadowitego potwora plującego jadem kłamstw.Mam możliwość traktowania siebie,jako najwyższego pana wszelkiej magii,jak również zatrucia i całkowitego zniszczenia dobrych znajomych.Niech stoczą się na samo dno,jestem arcymistrzem złej mocy!
Kilka słów wystarczy,by odmienić czyjeś życie.Poprawić lub pogorszyć,a wszystko w naszych sercach,myślach i rękach - zaklęcie samo się nie rzuci,nie wystarczy tylko je wypowiedzieć.
W chwili gniewu możesz wyrzucić z siebie coś,za co nie będziesz w stanie sobie później wybaczyć.Każdy,niezależnie jaki jest,prędzej czy później odpowiada za swoje czyni i dostaje to samo z nawiązką.
Nie rzucajmy słów na wiatr,nieśmy słowa do serc.


" Rzeka Pytań " 2013-07-13

Los wybrał właśnie mnie?
Lecz czego w życiu chcę?
Do czego powołany?
Jak wielkie Losu plany?
Gdzie praca i rodzina?
Gdzie Miłość,ta Jedyna?
Co jeszcze tu mnie czeka?
Gdzie kończy się ma rzeka?
Jak długo komuś ufać?
Jak pięknych kłamst mam słuchać?
Jak bardzo zmienić świat?
A ilu sięgnę lat?

Co napisać,co przeczytać?
Kogo żegnać,kogo witać?
Jak mam wierzyć,żyć wbrew sobie?
Czy zna jasną ktoś odpowiedź?
Kto odpowie na pytania?
Może próżne to starania?
Którą z odnóg wybrać rzeki?
Tę,co wiedzie w świat daleki?
Może w tej,gdzie płyną ścieki?
Ponoć krótsza jest,to prawda?
Kto o łódkę moją zadba?
Macie w tłumie przewodnika?
Czemu nikt go nie zapyta?
Ile jeszcze czasu stracę?
Czym za podróż swą zapłacę?

Nie pytaj mnie!
Nie dowiem się!
Nie trafię,wiem!
To głupi sen!
To błędny szlak!
To istny wrak!
Już ze mnie drwią!
Już wielcy są!
Już widzą zgon!
O ostre kły
O własne sny
O ściany złe
Rozbiję się


" Wojna Żywiołów " 2013-07-13

Wstałem dosyć wcześnie rano
Przyglądałem chwilę ścianom
Wszystkie białe perfekcyjnie
Nie jak życie niestabilne
Wnet roleta idzie w górę
Pod najwyższą szarą chmurę
Znowu burza,kto przewidzi?
Znowu humor deszcz obrzydzi
Będą grzmoty i pioruny
Miasto mroczne skryją łuny
Mrok rozlewa się pomału
I rozwija groźny całun
Ludzie ledwo wyszli z domu
By uciekać w blasku gromów
Zaraz zacznie się zadyma
Niebo dłużej nie przetrzyma
Nie powstrzyma błyskawicy
Zaraz wyda znak konnicy
Z szarżą w blasku ruszą w bój
Jak szerszeni straszny rój
Błysk i wstrząs,trzask i huk
To mocarny spada buk
Jesion w ogniu,las się pali
Dąb się nad małżonką żali
Lecz Żywioły,głodne wielce
Strahem każde chcą zwieść serce
Ogień,Światło,Wiatr i Chłód
Zaspokoją dziś swój głód
Woda sama w morskiej toni
Za statkami śmiało goni
Śnieg i Lód złączyły moce
W ruch puszczając swoje proce
I wielkośći jajek strzały
Pieśń Zniszczenia dumnie grały
Matki nucą pieśni dzieciom
A ojcowie domu strzegą
To zaiste spektakl bitwy
Tnąca spokój z siłą brzytwy
Już godzinę Straszny Bal
W którym z Ogniem tańczy Stal
Już bogowie słabną z sił
Osiąść chce wzburzony pył
Oblężenia kres już bliski
Jeszcze kropla - już po wszystkim
Otrząsają swe korony
Wszystkie dęby i jesiony
Smutku chwile dla przyjaciół
Już kolejnych bliskich tracą
Straży wtem oddziały mnogie
Wyruszyły tłumić Ogień
Artyleria wodnych dział
Bezlitośnie tępi żar
Chociaż brudu jest niemało
Czas uprzątnąć,co zostało
Czas przywrócić miastu wdzięk
I porzucić zimny lęk
Słońce wolne od więzienia
Chce uzdrowić skutki Cienia
I w promieni swych obręczy
Rodzi uśmiech w kształcie tęczy


" Gwiezdny Pył " 2013-07-11

Nastał wieczór,wróżę z gwiazd
Patrzę na ich skromny blask
Jak kruszynki złota piękne
Takie cenne,choć maleńkie
Chociaż razem zdobią noc
Każda z nich ma własną moc
Każda pisze własną treść
Każda chce ją w wianek wpleść
By nałożyć jak koronę
W nasze skronie umęczone
Tak spełnieni czarem słodkim
Sny rozdzielą nas od troski
Świat już zasnął,gwiazdy nie
Każda teraz latać chce
Tańczyć z wiatrem w nieboskłonie
W promień klaskać,jako w dłonie
Śmiać po cichu,w swym języku
Nie chcąc ludziom robić krzyku
Księżyc w pełni okazały
Stroić lasom chce kawały
Do pierwszego wskoczył cienia
I listkowiom kształty zmienia
Gdzieś w pobliżu,niczym dzwonki
Tetęnt kopyt - to jelonki
Gwiazda przecież jest istotą
Która dla nas lśni jak złoto
Lecz dopiero,gdy świat zaśnie
Zrzucić mogą przykrą maskę
Elf z rusałką w chowanego,
Lisy chcą grać w ganianego
Wodne Nimfy wśród poziomek
Troszczą się o dom biedronek
Gwiezdny pył z motylich skrzydeł
Daje kwiatom woń kadzideł
A wśród gąszczu Pani Lasu
Kreśli w ziemi linie czasu
Wróżąc przyszłość dla ludzkości:
W jednym oku łza radości
Drugie drąży smutna wieść
Że na wszystkich przyjdzie kres
Tak minęła gwiazdom noc
Światło już przebija mrok
Senny wietrzyk gwiazdy niesie
Tańczy jeszcze po Bezkresie
I w rytmicznym pląsie każda
Utulona zaśnie gwiazda


Wojna i Strach,czyli owoce snu 2013-07-08

Przed chwilą obudziłem się cały we łzach. Miałem sen,którym muszę się z wami podzielić.
Jak każdy nocny seans naszej wyobraźni zawierał zarówno fikcję jak i coś,co może zawsze się zdarzyć.Miałem wyobrażenia dziecci ukrywających się przed siłami Rosjan,albowiem kanclerz Niemiec Angela Merkel wypowiedziała Polsce kolejną wojnę.Do batalii oczywiście dołączyła także Rosja.Widziałem moje miasto,a tam żołnierz kierujący ruchem,flagi narodowe i plakaty zachęcające do mobilizacji wojskowej.W powietrzu dało się wyczuć fetor nadciągającej burzy.Burzy,która miała się rozpętać między dwoma narodami:Niemcy najechały Polskę a Rosja od razu chciała ją wyzwolić.Później,niewiadomo jak,zostałem wcielony do armii rosyjskiej.Podczas przejazdu przez miasto zagadałem do siedzącego obok mnie mężczyzny.Rozmawialiśmy o wojnie,o naszych lękach,prognozach dalszych walk i wtedy nagle z pobliskich budynków zaczęto strzelać.Trafili mojego towarzysza,kula utkwiła głeboko w piersi a z rany gęsto płynęła krew.Zająłem się nim,przyłożyłem do rany czystą szmatę,przytrzymałem i dodawałem sił,aby się nie poddawał.Wieczorem,gdy dotarliśmy kolejnym cudem do naszej bazy,ułożyliśmy się wcześniej do snu.Moje łóżko sąsiadowało z rannym żołnierzem.Podczas rozmowy powiedziałem mu,że to jest właśnie ta jedyna rzecz,której się boję. Nie straszne mi wypadki,pożary,czy inne przykrości.Kiedyś bałem się,że stracę to,co mam najcenniejszego,niedawno bałem się wojskowej nauki pływania,ale dziś nastały nowe,bardziej niebezpieczne czasy.Najbardziej boję się właśnie wojny.I człowieka z naładowaną bronią,wycelowaną we mnie.
Oczywiście prócz tych realistycznych momentów,były także duchy w postaciach syren,które błąkały się między żołnierzami podczas snu.Dominowały dwie takie syreny-czarodziejki,mówiły coś o przełamanym zaklęciu,coś o mnie. Obie były wrogo wobec siebie nastawione,rywalizowały ze sobą o każdego żołnierza.Wspominały coś o otwarciu serca podczas snu i takie tam.Jak wiadomo każdy sen ma swoje słabe strony fantazji.Sny bywają pomocne.Można sobie w ich trakcie uświadomić wiele rzeczy.Jeszcze wczoraj powiedziałbym,że nie boję się wojny.Chociaż tego doświadczenia osobiście nie przeżyłem - i dopomóż dobry Losie,by tak zostało - to wiem już jakbym się czuł,gdyby jednak takie coś miało miejsce.Kurcze,człowiek jest naprawdę niepojętą istotą,ujawniającą prawdziwą naturę w obliczu realnego zagrożenia. Nieważne co mówi,co robi,jak się zachowuje.Dajmy mu to,czego się boi i dopiero wtedy popatrzmy jak postąpi.
Strach.To on tępi umysł,zasłania oczy jedynie przykrym rozwiązaniem i demotywuje nas samych.Sądzę,że pomysł pani Rowling z "Harrego Pottera" nie jest zły i każdemu przydałby się Bogin do walki z własnym lękiem. Oby tylko mój nie miał okazji do urzeczywistnienia.


Polska i jej skutki 2013-07-05

Czym dla świata jest Polska?
Polska,czyli "spichlerz Europy",niezłomny w wojnach i wierze kraj.Ojczyzna bojowników o wolność,znakomitych dowódców,wybitnych poetów i pięknych gospodarstw. Gościnny dwór zachowujący tradycje niczym z "Pana Tadeusza",zawsze skory do biesiady i wszelkiej pomocy. Mam przed oczyma właśnie taki obrazek,arcydzieło pamięci historycznej i dorobku twórczego naszej wspólnej matki. "Matki matek" można by rzec.
Dzwoni budzik,wstaję z łóżka,rozsuwam rolety i co widzę? Na chodniku leży jakiś pijaczyna,wokół pełno butelek. Jakiś pies zlizuje coś z jego dłoni.Nawet nie otwieram okna,nie chcę czuć jego smrodu.Mieszkam na pierwszym piętrze,ale już teraz wiem jak pachnie owoc "dobrze" spędzonej nocy. Ubieram się więc,jem śniadanie i wychodzę na balkon.Podczas przechodzenia przez salon włączam telewizję żeby posłuchać najnowszych wiadomości. Jest źle,kryzys sie pogłębia,matoły w sejmie znowu myślą nad tyłkami homoseksualistów zamiast o łatwiejszym życiu dla wszystkich obywateli.Tusk na "trójce",pan premier w TVN,Donald Tusk na Polsacie...wszędzie tylko ta polityka. Prócz tego wypadki jako pożywka dla oglądalności,newsy ze świata nocnych klubów gwiazd itd.Innymi słowy nic tylko pierdoły.Wracam,wyłączam telewizor i wyleguję się na leżaku na balkonie.Dziś jest słońce,wreszcie można się opalić. Niestety o spokoju mogę sobie pomarzyć: na dwóch sąsiednich balkonach rozgorzała pogawędka o Nowakach spod czwórki,Malinowskich z jedynki i nowych cyckach jakiejś gwiazdy. Boże,ten kraj się nigdy nie nauczy.Taka gwiazda - niby dużo robi ale zapewne o wiele mniej od przeciętnego,normalnego człowieka harującego na dom i rodzinę 24h/7 dni w tygodniu. Praca to nie jedyne zmartwienie.
Tak się zastanawiam.Młody człowiek kończy szkołę średnią i staje przed dylematem czy pójśc na studia,a jeśli tak to za co.Wiadomo,rodzice się dołożą jeśli dobrze zarabiają.Załóżmy że tak jest,idźmy dalej.Pierwsza praca - szuka człowiek,szuka,szuka i znajdzie...w Niemczech.Nawet przyzwoicie płatną.Gdyby tylko znała lepiej niemiecki,niż tylko to co w szkole...Gdyby tylko szkoła uczyła i doradzała jak naprawdę poradzić sobie w życiu a nie tylko pierdoliłą o tkankach czy starożytności. No nic,dodatkowe szkolenia - rodzinka się dołoży - i można śmiało wyjeżdżać na zmywak.Dobrze płatny,dla ścisłości.Potem,z niewyjaśnionych powodów media się dziwią że Polacy nie są ambitni,nie rozwijają sie zawodowo,nie mierzą wysoko. Nikt z tych wielkich uczonych po uniwersytetach nawet nie pomyśli nad rzeczywistością,znacznie prostszą: zapieprzaj gdzie się da,byle by tylko płacili.
Pociąg osobowy "Polska" przejechał przez stacje "Polityka" i "Edukacja".Panie i panowie,witamy w "Przyszłości i oczekiwaniach". Kraje sąsiednie wydobywają z okolicznej kopalni złóż dóbr polkich bardzo duże ilości surowców na włąsny użytek.Wśród najbardziej wpływowych zaliczamy pana R.Osję,księżną Ame Rikę czy braci Niemczyckich. Jak państwo widzą złoża są bardzo wielkie a sytuację narodową pogarszają kłótnie i spory przeszłościowe,nieudolność w podejmowaniu decyzji przez komisje d.s. katastrof i śmierći skorumpowanych urzędników.Partie polityczne na czele z ich liderami propagują swoje pomysły na progres kopalniany dla prawowitych właścicieli.Tylko nie wolno pod żadnym pozorem mieć pretensji,gdy owi liderzy po uzyskaniu władzy zachowują się tak samo jak ich poprzednicy. Ciekawe,przecież miało być inaczej.
Mariusz Max Kolonko - jedyna osoba,która byłaby w stanie naprawdę zadziałać.Mówi jak jest,w prostym przekazie i pod koniec humorystycznie.Taki człowiek mógłby śmiało objąć kierownictwo nad wyższymi górnikami zarządzającymi do tej pory. Ale to moje zdanie,bo "racja jest jak dupa - każdy ma swoją." (J.Piłsudski)
Polska - kraj mozolnie wykorzystywany jako kopalnia dla Wielkich Tego Świata.Rządzony jest przez niekompetentnych lichwiarzy,chcących wycisnąć wszystko z i tak biednego społeczeństwa.Czy ten kraj ma szanse przepłynąć przez wir niespokojnej teraźniejszości? Może podczas III wojny światowej,gdy znowu utracimy wolność,nasze głowy zrosi zimny deszcz.Nikt nie wie kiedy ona będzie,jednak każdy wie że jej wybuch pozostaje kwestią czasu.Polak mądry po szkodzie - doceni,gdy straci.Oby później znowu nie zapomniał ceny.


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]