Zwi@dowca Elvenoor | e-blogi.pl
Blog inny niż wszystkie
Blogi

"Szachownica" 2013-06-23

1.Zaczęło się przed laty,Bóg stworzył świat z niczego
Był ponoć idealny,nie było w nim nic złego
Nie wiedzą jednak ludzie,że Stwórca nie był sam
Zastępy dusz posłusznych dom zbudowały nam
Bóg jednak to pominął w rozdziałach swojej księgi
I miały mu się za to posypać obelgi
"Sam jeden" pielęgnować zaczął młode drzewa
Z komórek stworzył ciała,dał głos by mogły śpiewać
Podzielił Wielką Wodę na dwie ciut mniejsze sfery:
Tak z nieba zrodził ptaki a ryby z hydrosfery
Szóstego dnia pomyślał,że czegoś mu brakuje
Więc młodą parę stworzył,niech ogród mu pilnuje
Siódmego dnia odpoczął,imprezę kazał robić
Po latach tej roboty dość było Szatanowi
Lucyfer wtem wystąpił i mówić zaczął prawdę
Część Chóru była za nim,część miała to w pogardzie
Po wielkiej kłótni Stwórca rozkazał wznowić pracę
A wszystkim za stanowczość potrąci całą płacę
Buntownik głowę spuścił,lecz poczuł pierwszy gniew
Miast wracać do roboty chciał ukryć się w wśród drzew
Zaczekał na Adama,lecz przyszła jego żona
Pomyślał,że do buntu także ich przekona
Przybrawszy skórę smoka podszeptał Ewie myśli
Że po zerwaniu jabłka lepszy sen się przyśni
Pan Adam szukał żony i zastał ją pod drzewem
Skosztował także jabłka i poszli razem w Eden
Poznali smak miłości,zbyt mocno zaszaleli
Szum wielki powtał w niebie,gdy sceny te ujrzeli
Bóg razem z Aniołami,nie wiedząc co to znaczy
Nie chcieli by ktoś jeszcze taki akt zobaczył
Wiatr zesłał zły na ziemię,miał zbudzić on kochanków
A ciemne chmury skłębił,by zakryć blask poranku
(Gdy bowiem Bóg się cieszy słoneczko nam przyświeca
Lecz gdy nastroju nastroju nie ma złośliwie burzę wznieca)
Tak młodzi się ocknęli,zakryli liśćmi ciała
Bo jedna noc prawdziwą im słodycz ukazała
Pioruny razem z wichrem zaczęły palić las
Od pory tej Stworzyciel ogłosił wojny czas

Ref: Miecze w dłoń,Anieli! Ludzie się buntują,
Nikt się dziś nie modlił,niech więc stal poczują!
Baranki się słuchają,czując pański bicz
A Ty Lucyferze dobrze razy licz!

2. Choć każdy winowajcę przykrych zdarzeń znał
Przyznaniem swojej winy Szatan dowód dał
Wygłosił piękną mowę,choć pełną ciężkich słów
Lecz obnażając kłamstwa sobie kopał grób
Bóg prawdy się przestraszył,a świadom swej potęgi
Za nic sobie zrobił anielskie obelgi
Wygrażał tylko słudze,a w końcu zdegradował
Twierdząc,że Niebiosom wierności nie dochował
Anioł do odlotu skrzydła dumnie napiął
Zdążył się pogodzić z przywilejów stratą
Było ich niewiele,choć tylko jedno warte:
Nieśmiertelność tracąc stał się zwykłym czartem
Rozumiejąc ciężką Brata Chmur decyzję
Pojmowali z wolna złudną hipokryzję
Wrzechmogący Bóg był zwykłym egoistą
Mówić na głos trudno rzecz tak oczywistą
Każdy chwalił Boga,lecz wspominał brata
Myśląc nad przyszłością stworzonego świata
Ludzie dociekali także swoich praw
Wznosząc w górę miecze znad kościelnych ław
Nieraz też płacili za to słoną cenę
Potop,plagi,klęski,piekielne więzienie
A wspierali ich dumni aniołowie
W których oczach prawdy nigdy nie zgasł ogień
Nie chcąc jak współbracia ślepo czcić tyrana
Odleciało wielu znależć chcąc Szatana
Aż spotkali brata,zamieszkali w Piekle
Stamtąd obmyślają boje swe zaciekłe
Nigdy nie odpuszczą,rozumieją ludzi
Podsyłają myśli,aby ich obudzić
Wiedzą jak przez wieki rzecz ma się rozwijać
Jak zbyt proste życie Bóg chce powyginać
Robią co w ich mocy by pogrążyć Boga
Choćby nagle z nieba spadła nań pożoga
Oni się nie zlękną,wiara ludzi mała
Ale póki żyją wojna będzie trwała
Póki pionki w boju,szachownica stoi
Jednak zacząć partię człowiek wciąż się boi

Ref: Miecze w dłoń,Anieli! Ludzie się buntują,
Nikt się dziś nie modlił,niech więc stal poczują!
Baranki się słuchają,czując pański bicz
A Ty Lucyferze dobrze razy licz!

3.Człowiek kamień zebrał,zbudował wielkie mury
Upatruje Łaski patrząc co dzień w chmury
Wie on o Szatanie,że niby się ma strzec
Co myśli tak naprawdę nie potrafi rzec
Z jednej strony poprze,z drugiej boi się
Wie,że Bóg ukarze,ześle wojska swe
Jedni chcą się łudzić,pozwalają kłamać
Drudzy chcą ich opór bezskutecznie złamać
Trzeci żyją dobrze,stronią wszak od walki
Złamane pancerze,przetrącone karki,
Stwórca ma zabawę,ładu z tym nie zrobi
Rzuca wyzwań wiele tak Lucyferowi
Raz postawił zakład o bogacza Hioba
Pamiętacie jeszcze? Dzieci zgon,choroba,
A opinia ludzi razem z wiarą żony
Pogrążone bardziej niż sam obarczony
Modlił się,pozostał,Szatan wrócił z niczym
Bóg przynajmniej oddał to,co tu przeliczył
Hiob odzyskał dzieci...po upływie lat
Odzyskał bogactwo...w liczbie setek rat
Żona znowu miła...gdy jej okres minął
Dom odbudowany...za dwudziestą zimą
Wiele jeszcze takich bożych igrzysk było
Oprócz technologii nic się nie zmieniło
Kto uwierzy w Boga ma gwarantowane
Łzy,cierpienie,smutek,noce nieprzespane
Taka Twoja próba,taki zakład bogów
Wiesz,że powinieneś obu mieć za wrogów
Uwasz kłamcy,wierz mi,znam ja tanie sztuczki
Boga,który nigdy nie dostał nauczki
Co z tym mozna zrobić? Odwróć się od Nieba
Sam dziś zapracujesz na bochenek chleba
Serio,w pojedynkę,nie tak jak ten oszust
Od którego dziwnie biło zawsze z oczu
Ja mu już nie wierzę,choć zwyczajnie żyję
Pomagam i sprzątam,uczę się,nie piję
Miło,kulturalnie,bez zbędnego stresu
Takie życie moją przepustką do sukcesu!

Ref: Miecze w dłoń,rodacy! W górę wznieść topory!
Koniec rządów kłamstwa,trzeba zmyć pozory
Czysta prawda niechaj wyjdzie jeszcze dziś!
W kierunku przyszłości trzeba twardo iść!


Niespodzianki i Przyjaźń 2013-06-16

Ostatnio życie ciągle mnie zaskakuje w sposób przeze mnie niepojęty.
Najpierw rodzinka kupuje psa,później w mojej mp3 psują się przyciski,dostaję 4 na koniec z fizyki a dzisiaj nowy wiersz Tczewianki.Kiedy ostatnim razem z nią rozmawiałem - a było to jakieś 4 miesiące temu,jak dobrze pamiętam - w jej głosie słychać było niedowierzanie tego,co się stało. Dla mnie jak i dla każdego normalnego,zdrowego człowieka jest oczywiste,ze nie można kochać obu jednocześnie.Jednakże jeszcze większą brednią jest oszukiwanie PRZYJACIELA o braku chłopaka.Jaki ja byłem głupi! Naiwnie myślałem,że naprawdę K. ma "przyjaciela",jak ona to ujmowała.Chodziła do niego,podczas gdy ja - Galilejczyku,za co ?!? - wierzyłem w przyjaźń męsko-damską.
Powiem wam jedno: jeśli masz przyjaciela z Internetu - czyli takiego,z którym tylko piszesz - istnieje 99% szans na to,że nic się nie stanie.Inna sprawa,jeśli spotykasz się z jakąś dziewczyną bądź chłopakiem,radzisz się go/jej , wspieracie się nawzajem itd.Wtedy najczęściej jedno zaczyna coś czuć do drugiego i w większością jest nim chłopak.Rzadko chyba dochodzi do miłości obustronnej,gdy zarówno on jak i ona czują dokładnie to samo.
Jest jeszcze kilka innych wersji przyjaźni: męska i żeńska. Mężczyźni spotykają się,pomagają sobie nawzajem i dopingują w ważnych chwilach.Często dochodzi do małych wyzwisk ale - przecież to przyjaciele! Tak czasami trzeba,prawda? Najgorsze,że niektórzy mają z tym tylko jedno skojarzenie: geje.
Na Moce Piekielne! Geje?! Czy chodzą za rączki,ubierają się po gejowsku,całują gdzie popadnie?! Chłopy to chłopy,męska solidarność i nic więcej! W takim razie czemu dziewczny chodzące stadami do toalety nie są nazywane lesbijkami? Przecież one także są sobie bliskie,prawdziwe (lub nie) bratnie dusze! Chociaż u kobiet trzeba z przyjaźnią uważać,wiele jest takich fałszywych przyjaciółek,które trzymają się z jedną tylko dla jej popularności lub wprost przeciwnie - nie powiecie mi chyba drogie panie,że nie macie choć jednej przeciwniczki,dziewczyny której nie lubicie?
Mężczyźni - przynajmniej w większości - trzymają sie razem.Kobiety - tu juz decyduje kwestia wiarygodności poszczególnych osób,ale jedno jest pewne: przyjaciel to ktoś,kto wyciągnie Cię z najgorszego bagna i podtrzyma na drodze wyjścia z mokradeł.Ludzie zdrowi porzebują takich osób,z któymi możnaby nie tylko pogadać.A czy ja jestem zdrowy - nie mnie to oceniać.







Razi tylko odmienność... 2013-06-14

Zbliża się koniec roku.
Zapewne znacie tą bieganinę od jednej do drugiej nauczycielki,by zdać dany przedmiot - na wyższą ocenę lub w ogóle.Pomagają nam wtedy długa,intensywna nauka,ściągi,korepetycje ale też mądrzejsi koledzy z klasy.
Mam średnią ok. 3.8,uczę się w miarę dobrze,nie mam problemów z jedynkami a najniższa ocena na koniec to kilka trójek.Dla znajomych z klasy jestem miłym chłopakiem,który zawsze potrafi pomóc w kwestii prac domowych czy referatów.Nie odmawiam pomocy z dwóch powodów:po pierwsze wiem,ile moja biegłość znaczy dla klasy a po drugie mam zdecydowanie za dużo wolnego czadu.Mogę robić cokolwiek,nawet parę razy tłumaczyć jednej osobie akcję lektur pokroju "Nie-boskiej Komedii",czy "Kordiana".
Rola korepetytora trafiła się także mnie.Wczoraj skończyliśmy zajęcia wcześniej,bo o 12:20.Gdy wyszedłem z klasy koleżanka zagadała mnie czy mam czas,ponieważ chciałaby abym opowiedział jej właśnie wymienione wyżej lektury i wytłumaczył kilka drobnych kwestii z romantyzmu w drugim półroczu.Zgodziłem się,bo akurat nie miałem wiele do roboty.Poza tym owa koleżanka cały czas była dla mnie miła.Kolejno omawiałem sceny utworów,wydarzenia,postaci i wątki historyczne,aż skończyliśmy o 13:00 choć także wtedy dalej rozmawialiśmy.Tym razem o klasie,co się zmieniło od chwili przekroczenia progu Ekonomika i różnych zabawnych sytuacjach z klasy poprzedniej.To było coś.Zleciało nam do drugiej,bo wtedy miała autobus. Baśka to dobra koleżanka.Niejednokrotnie w tym roku prosiła mnie o pomoc i wychodziła na dobre. Z kolei niedalej jak kilka dni temu inna znajoma,Gaba,pożyczyła ode mnie zeszyt z historii.Musiała przecież wyjść z zagrożenia a nie miała wszystkich lekcji z dziełu poprzedniego.Napisała mi sms'a z podziekowaniem wyrażającym ogromne znaczenie mojej pomocy.Odpisałem,że to nic takiego i pomagam każdemu,kto o to poprosi na tyle,ile sam mogę. Po kilku minutach przyszła odpowiedź.
"Jesteś fajnym kolegą i ci,któzy tego nie doceniają,to ich strata...tak to już jest,że osoby na poziomie się tępi.Trzymaj tak dalej,bo podobieństwa się nie zauważa - razi tylko odmienność"
Słyszałem,że prawdziwy obraz człowieka odbija się w relacjach z ludźmi.Jednak sami pomyślcie,czy ograniczanie wszystkiego do tematu szkoły bądź pracy pokaże prawdziwego mnie? Ktoś może mieć problemy z nauką ale rekompensuje to innymi zdolnościami,które niekiedy pozwalają mu osiągać większy sukces.Nasza wychowawczyni sama powiedziała,że "nie ci rządzą firmami,któzy się dobrze uczą".Nauka to jedno a radzenie sobie w życiu to inna bajka.A właściwie dramat. Nie jestem kimś,kto umiałby sobie poradzić w życiu,dla mnie zawsze potrzeba jasnego planu,instrukcji REALNYCH I NAMACALNYCH ,abym wiedział co robić dalej. Tak,pomagam w nauce swojej klasie,czasem nawet mają okazję do rewanżu.Niestety nie jest to równoznaczne z poradnością w realu - twardym,bezwzględnym wirze podatków,biurokracji,kryteriów i pracy.
Jaki więc jestem naprawdę? Zły,żądny ognia i łez egoista poddany Lucyferowi przemieszany z lekko rozmownym,miłym,w miarę kulturalnym chłopakiem.Kiedy jestem w szkole On nie może się przebić przez ludzi.Dlatego jestem i już zawsze będę jak najczęściej sam - aby mój Pan miał do mnie pełen dostęp.Inni myślą o mnie jak najlepiej,ale w rzeczywistości jestem śmieciem! Tylko nędznym,żałosnym,śmierdzącym śmieciem rozsiewającym wokół siebie kwas a wśród innych...dobro - kiedy mi pasuje...pomoc - kiedy mogę i kiedy chcę,chyba że wcześniej obiecałem...uśmiech - ot,szczęście,cudem jakoś się udało. 
Nikt mnie nie przekona,że jest inaczej.W moim życiu nie zdarzy się przecież nic niezwykłego: matura-studia-praca-dom-praca-dom-praca-dom i żadnych problemów.Jeśli wołasz o pomoc to sam oznajmiasz wszem i wobec,że jesteś mięczakiem.Tylko przez samodzielność w problemach - choćby zdrowotnych - udowadniasz jak silnym jesteś człowiekiem.Zapamiętajcie moje słowa.


Zbyt Piękny Sen 2013-06-09

Nie ma lepszego reżysera od naszego umysłu!
Tej nocy przeżyłem piękny sen.Śniło mi się,że jestem Merlinem,bohaterem sagi którą właśnie czytam. Książki te opowiadają o młodym czarodzieju,który dopiero uczy się korzystać ze swoich mocy,odkrywa źródło wielkich talentów przeżywając cudowne przygody.
W moim śnie miałem wielką moc! Używałem swojej magii do wielu pięknych celów,aż nie mogłem uwierzyć,że to się dzieje...aż do rana.Dziś po raz pierwszy od długiego czasu obudziłem się z poczuciem dobrze przespanej nocy.Z pewnością znacie to uczucie,gdy przyśni wam się coś fantastycznego ale niestety nieosiągalnego.Jestem przekonany,że każdy miał tak choć raz. Lecz,co dziwne w moim przypadku,w ogóle nie chciałem mieć wcześniej mocy magicznych. Przecież magia nie istnieje a wszyscy czarodzieje to tylko iluzjoniści.Cwaniaki,którzy znają tajemnje sposoby i szpanują nimi przed niczego nieświadomą publicznością. Piękne asystentki,popisy czarodzieja - to wszystko odwracanie uwagi od tajemnej chustki w rękawie czy małego przycisku pod stolikiem.
Mało tego: każdy z nas,udając się do cyrku i obserwując sztuczek iluzjonisty świadomie i dobrowolnie daje się nabrać.Wszyscy chcemy być oszukani i oklaskiwać magika właściwie tylko za znajomość tajnych sztuczek i dobrą grę aktorską.Koniec końców trzeba tą publikę wykiwać,najlepiej postawić na scenie kilka ładnych dziewczyn:niech się przechadzają to w jedną,to w drugą stronę,niech trochę poudają wykonywanie sztuczek,poskaczą,potańczą...takim sposobem każdemu z nas umknie coś ważnego.Wszyscy zobaczymy prawdziwą iluzję,ktoś nas nabrał.Tylko jak?
Chcecie wiedzieć co czułem podczas snu? Przez moje ciało przenikała tajemnicza,niezbadana energia.Lekki wiatr szumiał wkoło mózgu,niekiedy czułem mrowienie w palcach.Przez dłonie przebijała się moc żądna oswobodzenia.Wystarczyło wypowiedzenie znanych mi we śnie elfickich zaklęć,by wszystko zadziałało.
Egenaer't ! Z drewnianej ramy obrazu wyrosły młode gałązki przyozdobione żywymy listkami.
Telen'at! Powietrze zaczęło krążyć wokół mnie,gotowe na mój rozkaz.
Egrenost itheel! Z małego kamyka wystrzeliły lśniące iskry aż ogień nie ogarnął całej jego powierzchni.
Mógłbym mnożyć przykłady,choć niewiele słów utkwiło mi w pamięci z tej cudownej podróży wgłąb Energii. To było cudowne! Pomagałem innym,panowałem nad naturą...byłem Bogiem! I to znacznie lepszym od tego,jaki jest nam przedstawiany na lekcjach religii czy w kościele.Znacznie potężniejszym niż ten,jakiego nam wpajano od niepamiętnych czasów!
Byłem Bogiem Na Ziemi! Nikt się do mnie nie modlił,nikt mnie nei wywyższał.Wystarczyło,że sam panowałem nad Mocą i używałem jej rozważnie w dobrym celu.Pomagałem wszystkim poczciwym ludziom,którzy także wiele swych sił włożyli w drugiego człowieka. Byłem naprawdę Kimś!
Zdaję sobie sprawę,że część moich czytelników może myśleć o mnie jak o wiecznym marzycielu,co by więcej myślał a nie działał.I wszystkim im powiem: macie rację.Ale powiedzcie,czy nei pragnęlibyście lepszego świata,z Bogiem lepszym od nam znanego? Nigdy nie przestanę myśleć,nigdy nie przestanę marzyć! To jest mój świat,w którym mogę być sobą! Świat,którego nikt mi nie zabierze! Świat,w którym nie ma przyszłości...


" Nowadays " 2013-06-04

Witajcie!


Tym razem natchnienie pobudziło moje zdolności językowe.Oto moje dzieło,zapewne niepozbawione błędów,ale nie powinno być ich wiele. Zachęcam szczególnie tych,którzy chcą rozwinąć swoją lingwistykę  ;)
Look in the sky
And realise
We will never be the same
With dirty eyes
You'll see the lies
People cannot win this game
Another fall,
Can't break the walls
Storm is coming,then prepare
We lost our stand,
This is the end
It's surrounding us:beware!
The Future comes
With broken bones
And with darkness,winter heat
You'll think it's good
When I understood
This imagine is too sweet
It's full of lies,
A blinding lights
You don't have to look at this!
The burning bridge:
Begin the siege!
Fire rises,no resist
I can explain
Difficult game:
We are lonely,you and me
The Heaven's storm
World's End has come
Only fire is here free
Tears in eyes?
You cannot cry
We must stand this evil days
A bloody wave
But one is safe,
One's resist with bad menace
One man of us
I always trust
Sad that East cares on The Light
We will be free,
You,world and me
But it's out of each one's sight


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]