Zwi@dowca Elvenoor | e-blogi.pl
Blog inny niż wszystkie
Blogi

Wesołego Alleluja ! 2013-03-31

Mikołaj zobaczył śnieg w monitorze
I oczom własnym uwierzyć nie może
"Przecież ja byłem całkiem niedawno!
Ta sytuacja nie była zabawną
Szybko prezenty robi dla dzieci
I już nad miastem jak strzała leci
Spieszy się bardzo,bo zdążyć pragnie
Inaczej zgroza przedszkolem owładnie
Do domu jakiegoś już wchodzi,przystaje
I dzieciom paczki wesoło rozdaje
Dzieci zdziwione pytają dlaczego
Pierwszy raz widzą na wiosnę Świętego
Mikołaj w kalendarz spogląda jak w dziwo
Bo swą pomyłkę obadał straszliwą
I gdy tak myśli gdzie zrobił błąd
Ja wszystkim życzę WESOŁYCH ŚWIĄT :)


"Cierpienie niewinnego" 2013-03-28

Leży kot pod drzewem,krwawi spod ogona
Z wolna traci siły,nie chce jeszcze konać
Z myszkami chciał figlować,wspinać się i biegać
W piasku czy na łące,w górach,rzecznych brzegach
Chciał tylko być szczęśliwym,z człowiekiem żyć w przyjaźni
Ucierpiał dziś niewinnie od chorej wyobraźni
Bo znęcał się właściciel,gorszy dzień gdy wypił
Nie baczył na krwi rzekę,paskudne miał nawyki
Podchodzę sam do niego,chcę pomóc,choć nie mogę
On widzi mnie ze strachem,jam nie jest jego wrogiem
Okrywam ciepłym kocem,przytulam do serduszka
I mruczę dla otuchy do małego uszka
Widzę w nim stworzenie,co srodze ucierpiało,
Jego egoiście źle się w życiu działo
Dostrzegam wiele siły,wiele blasku życia
Który mu przewodził wiernie od powicia
Obraz ludzkiej złości,serca nienawiści
Oby także jemu koszmar jaki przyśnił
Oby Bóg pokarał bezlitosną duszę
Bo zasnął na ramionach malutki Okruszek
Błogo śnij,koteczku,teraz ciebie czeka
Lasek pełen myszek i ocean mleka
Nic już nie zasmuci,nikt nie skrzywdzi ciebie
Boś znalazł swoje miejsce słodkim kocim niebie


Oszukiwanie kłamcy 2013-03-28

Znowu łzy.Znowu ta głupia świadomość pustki w swoim sercu.Znowu ten stan,w którym nie wiem już czego chcę.Możecie uznać kolejny wpis za stratę czasu,potrzebę rozpisywania swoich boleści,ale po to przecież są blogi.Aby dzielić się z innymi swoimi przeżyciami,emocjami,problemami.Aby wyżalić się innym,bo inni też mają swoje problemy.


Zauważyłem ostatnio,że dużo ludzi czyta mój blog.Dziękuję wam za to,naprawdę jestem pod wrażeniem jak znosicie moje wirtualne gryzmoły (choć naprawdę mam tragiczne pismo).Tak teraz zastanawiam się nad przeszłością a w mojej głowie roją się wielkie stada różnych myśli.Pół roku poszło w drobiazgi.Wiem,zachowałem się jak dzieciak wierząc w sens związku na TAKĄ odległość.Byłem głupi.Dałem się nabrać.Nie wierzę,że "pewna dziewczyna" mnie naprawdę kochała.Nie wierzę już nawet własnej rodzinie!Byłem przekonany,że mój brat był w szpitalu na badaniach,ze względu na nieustanne bóle brzucha.Przez nie opuszczał wiele lekcji,nawet nauczycielka dzwoniła do domu w obawie wagarów.Po pewnym czasie brat pojechał na kilka tygodni do "szpitala".Okazało się,że był w jakiejś klinice stwierdzającej schorzenia psychologiczne,bo były pewne spekulacje psychicznego źródła jego bólu.Słyszałem,że się podświadomie denerwuje,niby nic nie czuje ale mimo to odczuwa stres.To długa historia,tak opowiadać o jego problemach z brzuchem,nie mam zamiaru tak się rozwodzić nad wszystkim,bo i tak wypływa jeden wniosek: własna rodzina mnie okłamywała!Może to rozumiecie,może nie ale wiecie jak się z tym czułem? Mama,moja "zaufana przyjaciółka",której zwierzałem sie w kwestiach miłosnych zatajała wizyty u psychologa!~Braciak lubi mi się powyżalać na nich,jacy to oni nie są,ale dobrze że mi mówi.Teraz nie odzywam się do rodziców,a gdy mówią coś do mnie ja to ignoruję.


Komu jeszcze mam uwierzyć? Chrystus mnie wykołowa,w pewnym sensie.Owszem,pozwolił mi uwierzyć w miłość,poczuć ją choć jeden raz,zmienił moje niektóre poglądy na świat...ale miesiąc temu dowiedziałem się o jej wszystkich zboczeniach i dziwactwach od Sebastiana,jej drugiego chłopaka.Nie żałuję,że wtedy do niego napisałem.Nie żałuję już niczego.Czy życie może mnie jeszcze bardziej skopać? Co mam zrobić,żeby być szczęśliwym?Być lepszym człowiekiem? Zerwać wreszcie z nałogiem,mimo że to byłaby moja kilkusetna próba,pewnie i tak zakońćzona porażką?Nie mam już po co żyć,ale boję się przekroczyć bramy śmierci.Muszę dalej marnować swoje życie,aż pewnego dnia przyjdzie mój czas,gdy będę umierał z dala od rodiny i drugiej osoby,wyjąwszy lekarzy jeśli miałbym umrzeć w szpitalu.Wyobrażacie sobie ten smutny obrazek? Leżycie w łóżku,czujecie się bardzo źle,z każdą chwilą słabniecie.Czujecie,że wasza Ostatnia Podróż zbliża się nieuchronnie.A wokoło cisza,pustka,słychać jedynie tykanie zegara.I nie ma przy was nikogo.Nikogo,by potrzymać za rękę,nikogo do pożegnania.


Albo inny przykład.Umieracie w szpitalu.Koło was skaczą w tę i z powrotem lekarze i pielęgniarki.Podają kroplówkę,przynoszą leki i takie tam.Ale nie ma przy was nikogo najbliższego.Nie straszę was,bynajmniej nie zamierzam.Chciałbym jedynie roztoczyć przed wami wizję własnej przesłości i ostrzec,byście zawsze byli blisko ludzi,zawsze przyjaźnie do innych nastawieni.Życzę wam,aby nikogo przy was nie zabrakło.Bądźcie szczęśliwi! Odmieńcie własne życie,bo na mnie już za późno.Muszę za włane błędy i własne wybory ponosić cierpienie,nie ważne jak wielkie.Jezu,ukarz mnie….


Za słaby na świat... 2013-03-26

W sobotę,po raz pierwszy od dłuższego czasu,odwiedziłem swoich dziadków na obrzeżach miasta.Nawet nie wiecie jak tam jest pięknie! Zieleń traw,szum lasu,śpiew ptaków,błękit nieba i blask słońca...Czy potrzeba większej zachęty do niemal godzinnego spaceru "do leśniczówki i z powrotem" ?
Oczywiście teraz było pełno śniegu,więc nie mogłem zapuścić się do swojego ulubionego miejsca,które zawsze odwiedzam.Tylko czekam,aż wiosna da o sobie znać a wtedy droga do mojej Polany Mysliciela stanie otworem. Jednak mimo to,każdy taki spacer przydaje się,by trochę pomysleć.
A co wasz Zwi@dowca wywiózł z tej przechadzki? Przede wszystkim uzmysłowiłem sobie koleją rzecz.Ten świat,na którym żyję nie jest moim światem.Ciągle,gdziekolwiek się nie udam,myślę  o niebieskich migdałach,wiodę egzystencję w swojej głowie.Wyobrażam sobie co by było gdyby jakieś zdarzenie miało miejsce,spotkałbym kogoś itd. Chyba już wam o tym pisałem,o ile mnie pamięć nie myli.Układam sobie ten świat po swojemu.Jakbym to ja miał kontrolę nad każdym i człowiekiem i każdą rzeczą...Wyobrażam sobie raz lepsze,raz gorsze rzeczy.Ostatio nie mogłem przez to się skupić na swoich zajęciach na praktykach.Kompletny brak myślenia - tak mówi każdy.Nawet nie zliczę ile razy usłyszałem od innych "Oj,Mateusz,Mateusz".Nie ogarnę myslami tych sytuacji,gdy ktoś mówił mi że mam mysleć. Z resztą myślenie i tak nie idzie mi najlepiej.Staram się np. skupić na basenie,płynąć prawidłowo na boku ale mi nie wychodzi. Po prostu taki już jestem.Taki byłem od zawsze.
I pomyślcie teraz jak ja miałem wygrać z nałogiem? Nie mam szans! Widzicie,od dziecka zawsze szedłem na łatwizne.Zawsze każdy mówił mi co i jak mam robić i jakoś mi sięudawało. A teraz? Teraz będę musiał sam sobie dawać radę,sam kombinować.Ale nie wiem jak! A gdy nie wiem jak...używam kodów,oszukuję,korzystam z poradników. Zawsze nie mogąc przejść jakiejś gry samemu używałem kombinacji do otwarcia pola tekstowego.A potem wpisywałem odpowiedni kod i byłem nie do pokonania!Owszem,nudziło mnie ciągłe wpisywanie cheatów,ale co mialem zrobić? Do tej pory jedyne gry,jakie udało mi się przejść "na czysto" to Robin Hood : Legend of Sherwood i Gothic 1.
A co w sytuacji,gdy nie było żadnych kodów lub moje oszustwa nie działały? Po prostu porzucałem grę,nie próbowałem dalej.Wiecie jak bardzo jestem beznadziejny? Nawet poziom łatwy jest czasami wyzwaniem! Za to najlepsze,że nieraz kody w ogóle nie pomagały i dalej wszystko się pierniczyło!
I tak właśnie zachowanie z gier przeniosłem do realu.Jeśli czegoś nie umiem i nie znajduję rozwiązania to po prostu się za to nie biorę.Teraz każdy z was ma o mnie własne zdanie.Zapewne większość myśli,że jestem dziwny,że nie wiem czego chcę i tak dalej. Ale to prawda.Teraz gdy nawet moja własna rodzina mnie okłamuje nie wierzę już w człowieka.Żyję swoją izolacją spoleczną,egoizmem,introwertyzmem i częściową aspołecznością.Tak już po prostu musi być.Już nic nie będzie takie jak dawniej.I nic mnie dobrego już nie spotka.


Serce Golluma 2013-03-17

Mam dość.
Dosyć ukrywania prawdy,dosyś beowocnych prób zwycięstwa nad nałogiem.Niedawno
poznałem swoją prawdziwą naturę.
Odkryłem w sobie wielkie podobieństwo do Golluma z Władców Pierścieni.Myśl,od
której nic mnie nie oderwie.
Żyją we mnie dwie osoby.Pierwszy ja jest dobrym,mądrym
chłopakiem.Chce kochać i być kochanym.Chce pomagać ludziom jak tylko może.Chce
być zauważony przez swój uśmiech i spokojne nastawienie do życia.
Jednak to wszystko to tylko lustrzane odbicie.
Ten gość stojący przed lustrem jest egoistą i nie ufa nikomu.Zawsze wszystko
musi kalkulować,sprawdzać,przemyśleć.Nie ryzykuje,gdy mu sie to nie opłaca.Dla
innych,obcych mu ludzi jest uprzejmy,ale dla własnej rodziny czasami arogancki
i leniwy.Nie myśli o tym,co inni przeżywają,interesuje go tylko własny
tyłek.Żeby jemu było dobrze,a reszta niech też sobie czas umili.
To ja.Taki jestem.Dlatego nie zrywam z nałogiem.
Moja znajoma napisała mi,że bez ukrzyżowania tej złej natury nie wygram z
nałogiem.Muszę znaleźć w sobie siłę,ale muszę to zrobić sam.Nikt mi w tym nie
może pomóc.
W sumie i tak pomoc innych była dla mnie dowodem mojej nieudolności,że ja
czegoś nie potrafię.
Jestem egoistą,a na egoizm z tego co słyszałem nie ma lekarstwa.
Dziwny ze mnie człowiek.Raz jestem prawdziwym sobą,raz moim szklanym
odbiciem.Jak nie onanizm to łzy.Krew Duszy po kolejnym samogwałcie.
Miłość? Dla mnie?! Takiego beznadziejnego,nic nie wartego egoisty?! Bez jaj!
Nie ma dla mnie miłości!Nawet gdybym pozbył się nałogu,moje odbicie stało by
się mną i wszystko bym w sobie naprawił...Ludzie,która mnie zechce?
Wolę się zamknąć i odzywać się tylko w razie potrzeby.Włączyć Mp3 i spuścić
wzrok,bo im mniej na kogoś patrzysz,tym mniej patrzy na ciebie.A najlepsza
sytuacja...uciec do swojego pokoju.
Życie nie pozwoli mi się zamknąć na siebie w 100% ale nic na to nie poradzę.
Proszę bardzo,niech się ze mnie znowu zaczną śmiać,niech koszmar z pierwszej
klasy gimnazjum odżyje na nowo!
Niech mnie krytykują,poniżają,wyśmiewają...mam to gdzieś.
Pamiętajcie,śmiecie lądują w koszu a mnie nie muszą
"wyrzucać" .Nigdy sam się nie narzucam do nikogo,ciągle się trzymam
na uboczu.Nie będę innym pieprzył życia,już wystarczająco swoje zniszczyłem
przez te prawie osiemnaście lat.
Już wiem czemu Gollum się ukrywał.Kiedyś był Smeagolem,dobrym hobbitem.Jednak
moc Pierścienia zmusiła go do morderstwa przyjaciela.Uciekł w czeluść
mroku,skrył się pod ziemią i odnalazł w sobie jedynego przyjaciela.Zaczął
mówić do siebie.A ja z kolei - znowu to przeklęta "ja" - czuję,że
jedyną osobą,jaką mółbym poślubić jestem tylko ja sam.Muszę być taki,od
dzieciństwa nie skąpiłem egoizmowi.Taki byłem,jestem i muszę pozostać,chociaż
coś ciągle mówi mi,że to droga donikąd.No cóż,przynajmniej brnę w przyszłość
bez przyszłości a tam nie trzeba się o nic martwić.Egoista i Introwertyk...kto
by pomyślał?

Dwie osoby,jedno ciało
A on czuje,że to mało
Choćby chciał się wyzbyć zła
Nie pozwoli drugie ja


" Na Adasia spod Rybnika " 2013-03-08

Na mecz kumple go wołali 
Lecz on zamartwiony. 
Kumple długo nań czekali 
Bo się słuchał żony ! 

Żona go nie wypuściła 
Musiał gary zmywać 
Waga meczu go kusiała 
Zaczął obmyśliwać: 

Było w kuchni małe okno 
Ale za nim kraty: 
Za ucieczkę nieroztropną 
Raz tak dostał baty ! 

Lecz na dole jest piwnica 
A w niej małe drzwiczki 
"Klucz zabrała czarownica ! 
Jest u kosmetyczki 

A ja zrobić nic nie mogę 
Żeby mecz oglądać 
Lepiej krzyżyk brać na drogę 
Wraca ta "seks-bomba" ! 

-Jak tam idzie Ci zmywanie 
Żona zapytała 
-Lepiej kończ już to sprzątanie 
Zupa ci została ! 

- Jutro ma być ogórkowa 
Bo mamusia wraca 
"Wszystko zacznie się od nowa 
Znowu ciężka praca ! 

Wtedy chociaż będzie można 
Najeść się do syta ! 
Mama najwięcej jak można 
Sypie do koryta " 

Morał w tym odzukać trudno 
Więc go Wam przełożę: 
"Ciesz się nawet gdy jest brudno 
Może wszak być gorzej"
 


" Dziwny poranek " 2013-03-08

Budzik dzwoni:szósta pięć 
Na pospanie jeszcze chęć 
Lecz niestety szkoła zmusza 
Zatem z łóżka ledwo ruszam 
Pomalutku do łazienki 
We wstawaniu jestem cienki 
Oczy wnet zaleje woda 
Noc już nie jest taka młoda 
Chociaż ciemno na podwórzu 
Pełno tam białego kurzu 
Niebo czarne ale dzień 
Tylko słońce zwykły leń 
Nic go teraz nie obudzi 
Lepiej tedy się nie trudzić 
Tak śniadanko zdążę zjeść 
Ciuchy,buty,plecak, " - Cześć!" 
I do szkoły w pół do wyjdę 
Sęk czy równo z czasem przyjdę 
Śniegu leży co nie miara, 
Lepiej trzeba sie postarać 
Bo inaczej znów spóźnienie, 
Zachowanie,obniżenie 
I ucieknie wzór sprzed nosa 
Jednak czuję mróz we włosach: 
Wiatr na żarty ma dziś chrapkę 
I mi porwał z głowy czapkę! 
"Oddaj mi złodzieju beret 
Co zakrywał bujny czerep 
Ja umarnę,zimno w głowę, 
Bo choróbsko już gotowe!" 
Próżno chciałbym gonić wiatr 
On zwiał aż pod szczyty Tatr 
Mi sie nie chce na nie wspinać 
Nie potrafie tam wytrzymać 
Bo kondycja w schodkach słaba 
I to nie jest śmieszna sprawa 
System mięśni u człowieka 
Znaczy strongman lub kaleka! 
Idę dalej,nie chce gadać, 
Później będę opowiadać 
Bo dochodzę już do szkoły 
Ale wcale niewesoły 
"Stopniał cały śnieg z bałwana 
Kiedy w szkołę zaszedł z rana" 
Oto jakim żartobliwym 
Jest dyrektor nasz cnotliwy: 
Pożartuje i pośmieje 
Ale i na smycz na dzieje 
Prztrzymując tak nie wypuści 
Póki ocen nie wytłuścisz! 
Zdjąłem kurtk,buty,szalik 
Się niestety nie ocalił 
Mówię trudno,siódma dziesięć 
Przeminęła szybko jesień 
Wszak angielski się zaczyna: 
To pociecha ma jedyna! 
Wchodzę w salę,wszyscy siedzą 
Jedni piszą,drudzy jedzą, 
Pani tylko się spojrzała, 
Gestem biurko swe wskazała 
Więc podchodzę: Nie do wiary! 
To są chyba jakieś czary! 
Za kartkówkę minus dwa?! 
A pół klasy trójki ma! 
Pani chce mi coś tłumaczyć, 
Lecz nie mogę jej wybaczyć,' 
Bo się w przerwie nauczyłem! 
W kwadrans wszytsko w głowę wbiłem 
A tu taka niespodzianka 
Od samego środy ranka?! 
Siadam w ławce oburzony 
Choć i też onieśmielony, 
Bo usiadłem koło Kingi: 
Usta bez oznaku szminki, 
Włosy krótkie w blond kolorze 
Serce me pocieszyć może! 
Zagaduję,zażartuję, 
Coraz też się lepie czuję 
Chcę umówić się na kawę 
Porwać w tańiec,rytm,zabawę 
I polecieć z nią do Nieba! 
Tego było mi potrzeba! 
Te marzenia,ta pociecha 
Jednak jak słomiana strzecha: 
Każdy mięczak to pamięta, 
Że Kingusia jest zajęta 
Chodzi,ponoć że z rugbistą 
Co się nie rozstaje z listą 
Osób,które Kingę gnębią 
Aby upust dać ich zębom 
Dzwonek dzwoni: jaka lekcja? 
Gdzie mój podzieł?! Noo,perfekcja! 
Nie pamiętam planu godzin 
Bo pamięci mózg mi szkodzi! 
Długo wszystko opowiadać, 
Zmysły możnaby postradać 
Trując tyłek całym dniem 
Który widać, był mi snem 
Bowiem budzik dzwoni znowu! 
"-Ech,wyrzucę go do rowu! 
Tuż za oknem autostrada...." 
Zaraz,a skąd wielka tak gromada?! 
Robotnicy i koparki, 
Młot,łopata,betoniarki... 
"-Ja przepraszam,można dziszej? 
Przez ten hałas nic nie słyszę!" 
- "Proszę pana,jaki hałas? 
My tu budujemy pałac!" 
-"Pałac w Polsce?! A dla kogo?" 
- "Dla tych,którzy nic nie robią!" 
- "Bezrobotnych?" 
- "Polityków!" 
- "Polityków?!" 
- "Dla Prezesa...." 
- "Wszak u niego pusta kiesa!" 
-"...,dla Premiera,..." 
- "Bo oskubał nas do zera?" 
-"...,Palikota,..." 
- "Bo spadł z płota?" 
- " I ferajny!" 
- "Tak,panowie! Dla nich grajmy! 
Ale jak to będzie wyglądało?" 
- "Długi asfalt z linią białą!" 
- "Autostrada?!" 
- "Nie inaczej!" 
- "Kiedy koniec?" 
- "Już zobaczę...który dzisiaj?" 
- "Pierwszy lipca,rok dwanaście" 
Moją minę wyobraźcie 
Na to wszystko co się działo: 
Co się dzisiaj ze mną stało? 
Nie wiem co mam myśleć o tym! 
Skąd się wzięły te kłopoty? 
Słyszę tatę,mamę,brata, 
Słyszę i półtorej świata 
Wszystko krzyczy mi do ucha, 
Wszystko wierci dziurę z brzucha, 
Wszystko męczy mnie tak srodze 
Żem się ocknął na podłodze 
Wstaję szybko z tych paneli, 
Widzę okno i świat w bieli 
Dziwny sen? Psychiczny raczej! 
Dobrze tak,a nie inaczej
 


Krew duszy 2013-03-07

Kolejne popołudnie pełne łez. Kolejny raz ta zła świadomość,że nigdy nię będę kochał.Kolejny raz głupie przeczucie,że jestem do niczego...Dzisiaj zrozumiałem,że łzy to krew duszy.Sprawiają równie wielki ból,spływają nagle,szybko,kropla po kropli. Masturbacja? To mi daje tylko chwilową ulgę,chwilowe zapomnienie.Wolę się wypłakać i uklęknąć,żeby z Nim porozmawiać.Ja chcę tylko miłości.Nie potrzeba mi sławy,pieniędzy,władzy,modnych rzeczy i tym podobnych błahostek. Chcę tylko miłości. Chcę znowu poczuć to wspaniałe uczucie mimo to,że jakaś dziewczyna mnie przez pół roku okłamywała.Zresztą nie tylko mnie,ale i swojego "Przyjaciela",który był jej chłopakiem. Owszem,byłem czasem nie do zniesienia,ale ja chciałem tylko kochać! ;(


Kasiu,jeśli to czytasz wiedz,że Cię naprawdę kochałem. Ale teraz jestem skłonny uwierzyć w każde kolejne kłamstwo kolejnej dziewczyny tylko dlatego,że jestem spragniony miłości. Miłośći zabranej mi przez Ciebie.Odejdź,nie chcę cie znać,zapomnij...przez ciebie to wszystko.Jak do tego doszło nikt mi dziś nie powie,jak smakuje miłość,już nigdy się nie dowiem.Spójrzcie na to z mojej perspektywy.Siedzę w domu,ciągle w swojej maej celi.Nie mam przyjaciół ani dziewczyny.Nigdy niczego nie miałem. Pierwsza miłość mnie zdradzała przez cały czas...
Impreza u koleżanki...swojego chłopaka,Sylwester u znajomych rodziców...czyli u znajomych chłopaka,spanie z chłopakiem w jednym łóżku,wszystkie zboczenia którym się oddawała i traktowanie nas obu tak samo,mówienie tego samego,wymigiwanie sie,kłamanie i robienie wielkich nadziei.Tczewianka to oszustka.To dziewczyna z patologicznej rodziny,która szuka ciągle nowych znajomych żeby się wyżalić choćby z najintymniejszych spraw.Potrzebuje dowartościowania,którego nie otrzymała od rodziny.


A jednak mimo wszystko modlę się za nią,aby była szczęśliwa.Modlę się za Sebastiana,jej byłego,aby znalazł dziewczynę,która go pokocha i nie będzie okłamywać. Dla siebie modlę się tylko o wybaczenie i siłę,żeby z "tym" skończyć na dobre.Aby nie wracało więcej. Boję się spojrzeć sobie w lustro.Siedzę po ciemku z kapturem na głowie,aby ukryć swoją twarz.Znów zacząłem chcieć się ukrywać,choć gdy jestem w Centrum Praktyk rozmawiam z ludźmi ze swojej klasy,co wcześniej było rzadkością.Mam świadomość,że w szkole to minie,że dalej będę siedział sam pod klasą zanurzony na długiej przerwie w swoim dzienniku. Na razie mamy 7 marca,robi się coraz ciemniej na dworze,a ja siedzę cicho słuchając ścieżki muzycznej z "Eragona".Tak,wiem.Jestem dziwny,bo słucham każdej nuty kilka razy pod rząd.Ale taki już jestem.Możecie z tym zrobić co chcecie.Przeczytałem ostatnio we "Władcy Pierścieni" bardzo pasujący do mnie fragment słów Aragorna,po wyjściu z kopalni Morii i stracie Gandalfa : "Musimy podążąć już bez nadziei".


Coś w tym jest.Muszę iść dalej mimo bólu.To mój krzyż,Golgota jest jeszcze daleko.Przejdę przez cierpienie,wytrwam,ale nie zmartwychwstanę.Ja i miłość? Nie,to kiepskie połączenie.Pragnienie,które nigdy się nie spełni.Dziękuję Ci K.! Wybaczam ci twoje kłamstwa,bo dzięki Tobie choć raz przez te kilka miesięcy mogłem poczuć co to znaczy być szczęśliwym.Choć raz mogłem poczuć się tak pięknie,jak nigdy dotąd.


"To tylko deszcz,nie moje łzy,naprawdę,uwierz mi


Bądź szczęśliwa,szczęśliwa z nim" 


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]