Blaski wielkiego miasta | Zwi@dowca Elvenoor | e-blogi.pl
Blog inny niż wszystkie
Blogi

Blaski wielkiego miasta 2020-01-29

Czyli jak wyzbyłem się "małomiasteczkowości"

Za każdym razem, gdy wracam do swojej małej mieściny, czas nagle wyrzuca mnie paręnaście lat wstecz. Jedno kino z kilkoma filmami i jednym seansem dziennie na miesiąc, jedna czynna kasa na dwuperonowym dworcu PKP, stara, drewniana wiata autobusowa, małe, ale zakorkowane jak wino w piwnicy ulice, niemal wiekowe budynki, z uporem maniaka upiększane, by choć trochę nie trąciły myszką. Jedna galeria miejska, jeden duży Kaufland, jedna mniejsza galeryjka i niewielkie sklepiki, co rusz zamykane i na nowo pod inną nazwą otwierane. Ubogo rozwinięta komunikacja miejska. No i mój pokój - mała, ciasna klitka, w której ledwie mieści się szafa, regał, łóżko, biurko i krzesło obrotowe, że nie wspomnę o jego składzikowej roli w przechowywaniu garniturów czy koszul innych członków rodziny, które nie mieszczą się w pokoju brata ani salonie/pokoju rodziców.
A przecież jeszcze kilka lat temu nie dostrzegałem tej nudy, szarości i biedy mojego małego zadupia. Żyłem w tej dziurze od urodzenia, nie potrafiąc sobie wyobrazić, że mogłoby być coś lepszego, aż nadeszły studia w Krakowie i nagle perspektywa obróciła się od 180 stopni. TO było to! Teatry, kina, muzea, parki, kluby erpegowe, ludzie o szerokich zainteresowaniach oraz poglądach, środowiska w których można działać i się rozwijać! Społeczności, którym nie wystarczy tylko "byle pracować i potem przy kabaretach się przed telewizorami wieczorem pośmiać". Wyższe sfery, wyższa kultura, większy świat i szerokie spektrum możliwości rozwoju, że nie wspomnę o ludziach, którzy obyci są w ubiorach i nie chodzą latem po mieście w krótkich spodenkach jak ostatnie wieśniaki. Na bogów, szanujmy się i miejmy trochę powagi dla miejsc publicznych!

Możecie twierdzić, że przesadzam, że zbyt wiele się spodziewam, ale gdybyście tylko tak jak ja umieli poczuć swobodę wielkiego miasta, sami przyznalibyście mi rację. Wystarczy przynajmniej kilka miesięcy, by oswoić się, przystosować, a potem czerpać z ogromu rozrywek i ścieżek rozwoju tak dużego miasta. Do mojej małej "klitki" czuję pewien sentyment, jednak za nic w świecie nie chciałbym wracać do niej na stałę, by znów się dusić tą ubogą, zamkniętą atmosferą kulturowego zaścianka.
Możecie bronić "walorów" mniejszych miejscowości, obstawać przy melanżach klubowych, domówkowych posiadówkach i sąsiedzko-rodzinnych grillach jako najlepszych z niewielu form spędzania wolnego czasu. Nie mówię, że jest to złe, nie krytykuję, nie oceniam. Jeśli wam to wystarczy, jestem w stanie to przyjąć do wiadomości. Nie każdy przecież odnalazłby się w wielkim mieście tak jak ja, nie każdy popłynąłby z prądem i niejako fascynacją ku nowym drogom, oferowanym przez większe społeczności, dużo bardziej otwarte ideowo niż zamknięty we własnym sosie, konserwatywny zaścianek.
Możecie mówić, że obudził się we mnie syndrom małej miejscowości, że czuję się gorszy, a w istocie moje postrzeganie rodzinnej dziury nie jest znów takie najgorsze. Nie czuję się z tym źle, w końcu każdy się gdzieś urodził i mieszkał długi czas, lecz gdy już raz zasmakuje się prawdziwego życia w większym mieście, nic już nigdy nie jest takie samo. Podczas zapoznawania się z alternatywami, chłonąłem wszystko, stopniowo rozwijając moje podejście do wielu rzeczy, idee dla mnie ważne oraz umiejętności pisarskie. Nie chciałem się dopasować, nie czułem potrzeby nagłego przystosowania się, lecz samodzielnie, świadomie i z przyjemnością nabierałem nowych doświadczeń, ucząc się przy okazji utrzymywania pewnego stylu i klasy w nawet codziennym ubiorze oraz zachowaniach.

Jestem na tym etapie życia, gdzie taka swoboda jest mi potrzebna, choć nadal, paradoksalnie, marzyłaby mi się samowystarczalność, znalezienie balansu między życiem cywilizacyjnym a korzystaniem z uroków natury. Ale to kiedyś, być może kiedyś rozwinie się to w coś bardziej przemyślanego, konkretnego, spójnego. Póki nadal przynosi mi to pewną satysfakcję, będę więc upatrywał zaspokojenia w krakowskiej wolności i już nigdy nie spojrzę na moją rodzinną, choć ograniczoną, starą i brzydką kropeczkę na mapie jak na coś, w czym chciałbym się odnaleźć za "X" lat.



Dodaj komentarz


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]