Gość burzowej nocy | Zwi@dowca Elvenoor | e-blogi.pl
Blog inny niż wszystkie
Blogi

Gość burzowej nocy 2019-08-28

Niebo ciska gromy.

Drzewa gną się od porywistych szarpnięć wiatru, podjudzanego przez nienazwaną siłę. "Nadchodzi apokalipsa? Która to już w tym roku?", pytają się ludzie, kręcąc głową z nudów i zamykając okiennice, co by im deszcz nie zalał nowiusieńkich paneli.
Zamykam oczy, wsłuchując się w werble końcówki tego wciąż upalnego lata. Zmierzch zapada coraz szybciej. Liście pokrywają blade jak truchła kostki chodnikowe, które po ostatnich pracach przy kanalizacji zostały położone na odpierdol. Nieubłaganie nadciąga jesień. Jest tuż tuż. Ponura, smutna wampiryczna królowa wszystkich pór, zachłanna w swoim pragnieniu miłości, radości, szczęścia i jakiegokolwiek poczucia życia swoich ofiar.  Wprost idealna pogoda na rozterki serca, nie uważasz?

Rozczarowanie, ból, cierpienie...Dobrze to znam, nie zapominaj. Sączysz kolejną filiżankę gorzkiej jak syrop herbaty, jednocześnie gapiąc się na zalane ulice, łudząc się że to przyniesie ukojenie. Nadal nic. "Niespodzianka, no kto by się spodziewał", zdaje się ironizować Los.
I gdy tak wpatrujesz się w noc, nawet nie zauważasz jak stajesz się Wiatrem - tym samym, który bezlitośnie smaga okoliczne drzewa. Niczym Vanya Hargreeves z "The Umbrella Academy", Credence z "Fantastycznych Bestii" czy Jean Grey z "X-Men: The Last Stand"/"The Dark Phoenix". Z niepokojem wpatruję się w to jak rozchwiana jesteś, jak bezwiednie rzucasz słowami, jednocześnie patrząc na świat błagalnym wzrokiem. Zdajesz się wołać "Błagam, pomóżcie mi! Niech mnie ktoś podniesie, uspokoi i pozwoli mi opanować tę moc!". Masz wyrzuty do tych, którym zaufałaś i nie dziwię się. Życie jest bezlitosne, nie oszczędza nikogo. Każdemu spuści porządny łomot i to niejednokrotnie.
Skąd to nienawistne spojrzenie? Dlaczego wpatrujesz się we mnie, jakbyś chciała posilić się moją energią, by choć trochę rozładować to, co czujesz? Ach...Nadal myślisz, że chcę się skrzywdzić i mówię to wszystko, by jeszcze mocniej uderzyć w ciebie, jakby Los nie wyżył się na tobie dostatecznie. Rozumiem z czego to wynika, nie mam o to pretensji ani żalu. Możesz mi nie wierzyć, mielić moje słowa wielokrotnie przez swój, wadliwy przez sercowego wirusa, pryzmat. Szukasz winowajców - i słusznie. A jednak sama sobie stajesz na drodze, przesłaniając własne wady, własne usterki, które przez czas i doświadczenia nie zostały naprawione do dziś.  

Odczuwam twą niestabilność, choć paradoksalnie prąd nerwowy mego umysłu porusza się jednostajnie, bez jakichkolwiek zaburzeń. Jestem oazą spokoju, ostoją rozsądku i emocji, a jednak twoje uszkodzenia emitują niezwykle silne fale, które docierają do mnie, jednocześnie nie mącąc porządku mego ducha. Jeden nazwałby to paranoją, przesadą, zwykłym szaleństwem niedojrzałej, wzburzonej jak morska piana istoty. Ja wolę określać to "wzburzeniem emocji", "chwilowym zakłóceniem fal egzystencji". Ale co je powoduje? Co stoi za tymi burzącymi impulsami? Co wpływa na to jak odbierasz wydarzenia, które cię spotkały i - co ważniejsze - co nastraja cię na taki, a nie inny odbiór osób, miejsc czy sytuacji?
Milczenie. Dobrze - myśli mogą teraz swobodnie przez ciebie przepływać, jeśli im na to pozwoliłaś.  Może już czas na przeprogramowanie? Porzucenie starych idei, których tak długo się trzymałaś? Zmiana wartości, otoczenia i - wzorem Kartezjusza - podawanie wszystkiego w wątpliwość.
Zaufanie jest rzeczą cenniejszą niż wszystkie diamenty tego świata. Pozwala rozwijać się relacjom, kreuje nowe wrażenia z odbioru bodźców. Mówi się, że bez tego nie zbuduje się dobrego związku, świetnej przyjaźni, właściwego życia. A jednak, gdy tak często wpada się w pułapkę, może warto uchylić niego okno, wpuścić wątpliwość?

Nie odcinaj się jednak od otoczenia, nie zamykaj swego serca całkowicie! Znaj jedynie umiar, pozwól sobie na sprawdzanie, monitorowanie, śledzenie. Parafrazując lorda Baelisha z "Gry o Tron": "Tocz tę wojnę na własnych warunkach. Wszędzie, na każdym froncie. Bierz pod uwagę wszelkie możliwe zakończenia i zwroty akcji. Wówczas będziesz pewna, że nic cię nie zaskoczy". Niech najlepszym wzorem będę dla ciebie ja: nie zakładam niczego na przyszłość - snuję jedynie plany, opatrując je stosownym rachunkiem prawdopodobieństwa i szansami na zupełny obrót przypadków. Nie ufam wszystkim w 100% - jednych darzę większym, innych mniejszym zaufaniem. Jednak zawsze wie, że nawet ci najbliżsi mogą się ode mnie odwrócić bez mrugnięcia okiem. Nie nazywam ich od razu "zdrajcami", nie ścigam listem gończym, nie szczuję ogarami oszczerstw i pomówień. Po prostu filtruję to, co mówią, bawię się w ich grę, angażuję się, rozluźniam, jednocześnie wypatrując dróg ewakuacyjnych i potencjalnych zagrożeń. Pamiętasz na pewno jak brak tak podstawowych cech przetrwania pozwalał mi się staczać, osłabiał mnie, spychał to w jedną, to w drugą skrajność. Jednak w końcu zahamowałem. Stanąłem w miejscu, wyprostowałem się i spojrzałem na wszystko, co mnie otacza. Wówczas dotarło do mnie jakimi zasadami się kierować, jak budować zaufanie nie polegające na bezgranicznej lojalności i oddaniu. Jak przyjmować do siebie ludzi, jednocześnie mając z tyłu głowy świadomość, że mogą odejść.

I znów ten wzrok. Przecież nie jestem bezduszny, dobrze o tym wiesz. Potrafię cierpieć jak wszyscy, płakać i być rozdzieranym przez emocje jak przystało na szczególnie wyczuloną na emocje  osobowość. To, co nas różni to to, że nadal zakładałaś w 100% jeden, pozytywny scenariusz, bo przecież "teraz nareszcie już będzie lepiej!". "Niespodzianka", śmieje się Los, podkładając ci nogę.
Wychodzisz na taki deszcz? Poczekaj, pożyczę ci parasolkę. Przynajmniej dziś nie zmokniesz. Nie musisz oddawać, mam jeszcze jedną w zapasie. Proszę, weź jeszcze tę herbatę. Zaparz sobie w domu, dobrze przemyśl moje słowa. I pamiętaj, że...
Trzask drzwi. Wyszła. Siadam na fotelu, odkładam filiżankę. Zaciskam kciuki, mając nadzieję że w końcu ta szaleńcza burza się skończy.


Dodaj komentarz


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]