Ryzyko, które podejmę | Zwi@dowca Elvenoor | e-blogi.pl
Blog inny niż wszystkie
Blogi

Ryzyko, które podejmę 2019-08-13

Ach, moja słodka Pernelle!

Jakże uwielbiam nasze katowickie spotkania! Choć nie trwają one długo i zazwyczaj po ok. trzech godzinach przytulamy się na dworcu na pożegnanie, a ja wracam do Krakowa z poczuciem niedosytu, za każdym razem towarzyszy mi pewne spełnienie. Radość rozpiera mą duszę. Jestem szczęśliwy jak nikt inny.

Miłość jest niebezpieczna. Wielu powiedziałoby wręcz, że destrukcyjna. Czuje się motyle w brzuchu, myśli się o najbliższej osobie, poświęca jej swoją uwagę i czas, robi się prezenty, wymyśla różne sposoby na okazywanie swojego uczucia, a potem: cios, w samo serce. Zakłócenie na linii, ciemne chmury nagle przesłaniają słońce. Wiatr rozrywa dachy, wyrywa drzewa z korzeniami, a ty zostajesz sam, choć jeszcze wczoraj tryskałeś szczęściem na wszystkie strony. Wielu by mnie przed tym przestrzegło, ze starym mną na czele. "Przecież zawsze może się znaleźć inny, zepchnie cię na dalszy tor!"
Ale z drugiej strony, w głębi serca wiesz, że to ONA. Nie ma opcji, żebyś się tym razem pomylił! Rozumie cię, wspiera, oboje nadajecie na tych samych falach. Nie ma drugiej takiej dziewczyny - mądrej, inteligentnej, zaciekawionej otaczającym ją światem. Silnej, a jednocześnie wrażliwej. Pewnej siebie, choć miewającej chwile wahania. Cichej, ale potrafiącej jednocześnie tak przedstawić daną rzecz, byś przybliżył ucho i zaczął dopytywać. Wreszcie coś, co może naprawdę zadziałać, co nie będzie ledwie przygodną ułudą.

Znam ją od tylu lat! Najpierw zapytaj.pl, potem GG, Facebook...Wzloty, upadki, rozstania i szanse. Znam to skądś. A jednak, mimo wszystko, nie umieliśmy sobie odpuścić, zrezygnować. Nowy początek, nauka na błędach przeszłości, walka z własnymi słabościami. I tak znaleźliśmy się w tym pięknym dniu moich urodzin w Katowicach. To było nasze trzecie lub czwarte spotkanie na Śląsku.
Urzeka mnie w niej tyle rzeczy...Jej ciekawość, badawcze podejście, zrozumienie, zainteresowanie, ale też sposób bycia, styl wypowiedzi, jej miny i spojrzenia, nadające jej aparycji dodatkowego uroku. Za każdym razem patrzę na nią jak ksiądz w święty obrazek, nie mogąc prosto wyrazić swoich zachwytów!

Kocham ją. Naprawdę, szczerze, bez obiekcji. Kocham prawdziwie, rozsądnie, nadając Pernelle szczególne miejsce w swoim życiu, jednocześnie nie pozwalając by przesłoniła mi ona moje powinności. Nie chcę być dla niej wszystkim - pragnę jednak stanowić dla niej cenne oparcie. Nie chcę jej sobie przywłaszczać - niech moje słowa, czyny i stale podtrzymywana silna więź przekonuje ją, by ciągle chciała iść przez życie u mego boku.

Dziś godzę się na to ryzyko. Zgadzam się podążyć za nadzieją i robić wszystko, by się ona spełniła. Nie chcę myśleć czy lub kiedy przyjdzie ból, cierpienie i rozpacz. Nie chcę dopuszczać do siebie takich myśli! Nie dziś, nie teraz, nie jutro, nie w tym tygodniu...Jeśli zaboli, winić będę siebie samego. "Każdy szczęściu dopomoże, każdy dzisiaj wygrać może". Ruletka zaczęła się obracać, żetony już obstawione, zakłady zamknięte. Gra wciąż się toczy. Wygram wszystko lub odejdę kompletnie spłukany. A ta mała, srebrna kuleczka zapierdziela po okręgu jak żużlowiec na torze i cholera wie, kiedy nagle wyhamuje...


Dodaj komentarz


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]