TVP jako nadawca misyjny 2/4 - Dekada sukcesu | Zwi@dowca Elvenoor | e-blogi.pl
Blog inny niż wszystkie
Blogi

TVP jako nadawca misyjny 2/4 - Dekada sukcesu 2019-07-23

Lata 1970-1980 to okres zauważalnych zmian w sposobie postrzegania telewizji przez władze.

Zaczęto dostrzegać potencjał propagandowy w programach radiowych i telewizyjnych. Było to niezwykle istotne w kontekście wydarzeń z grudnia 1970 roku, kiedy to nasiliły się – brutalnie tłumione - antyrządowe protesty, spowodowane m.in. podwyżką cen. Dokonywano pewnych zmian w propagandzie. „Wroga systemu” nadal upatrywano w krajach zachodniej Europy, jednak naciski propagandowe uległy znacznemu zmniejszeniu. Nie dopatrywano się również przeciwników we własnych kręgach. Jak pisał w październiku 1971 Mieczysław Rakowski, szef „Polityki”: „[Polska] Jest jednym z najdziwniejszych krajów socjalistycznych – nie ma wewnętrznego wroga. To się zdarzyło po raz pierwszy. Zazwyczaj zawsze był jakiś wróg – liberałowie, socjaldemokraci, rewizjoniści, syjoniści, itp.”. Polityka informacyjna nowej ekipy rządzącej, zwana powszechnie propagandą sukcesu, skupiała się na przedstawianiu wyłącznie pozytywnych, nierzadko wyolbrzymionych informacji jako efektów realizacji planu pięcioletniego, zainicjowanego przez nowego pierwszego sekretarza PZPR, Edwarda Gierka, polegającego na rozwoju gospodarczym i zwiększeniu poziomu życiowego w PRL w latach 1971-1975. Do przekazywania komunikatów używano zwięzłych, wyrazistych sloganów, sformułowań, które zawierały treści perswazyjne. Miały za zadanie bezrefleksyjnie aktywizować odbiorcę za pomocą dumnie brzmiących, powtarzających się haseł.  Podczas spotkania z dziennikarzami w lipcu 1972 roku, Edward Gierek powiedział, że „dziennikarstwo polskie spełnia swoje funkcje przyczyniając się do pogłębiania świadomości celów, do których podąża partia i naród”, zaś w uchwale VI zjazdu partii zapisano, że „naczelnym zadaniem prasy, radia i telewizji jest wszechstronne działanie informacyjno-publicystyczne na rzecz stałej konsolidacji całego narodu wokół partii i jej programu. Należy więc nadal systematyczne doskonalić cały system środków masowej informacji w oparciu o zdobyte doświadczenia oraz postulaty społeczeństwa”. Przy tym jednak media miały być stale unowocześniane i usprawniane, by ich odbiorcy mogli postrzegać je jako atrakcyjne , co miało przełożyć się na ich skuteczność. Niezwykle znamienny jest fakt, iż przy wszystkich zmianach jakie nadeszły w dekadzie 1970-1980, krytyką obarczono poprzednią ekipę rządzącą, której wytykano m. in. lekceważenie głosów opinii publicznej, blokowanie informacji oraz utratę kontaktu z masami (społeczeństwem). Dziennikarze pozostawali w oczach nowych władz partyjnych lojalnymi i zaufanymi sprzymierzeńcami systemu socjalistycznego, wobec czego nie mogą ponosić odpowiedzialności za błędy poprzedniego kierownictwa.

Od tej chwili, prasa, radio i telewizja miały „budować dialog partii ze społeczeństwem”, dzięki podkreśleniu ich ideologicznej i propagandowej roli w budowaniu zrozumienia społecznego dla budowania demokracji socjalistycznej, choć już na etapie rozbudowy i modernizacji technicznej mediów coraz bardziej zwracano uwagę na mobilizację społeczeństwa dla poparcia nowych władz. Jak czytamy we wspomnianej Uchwale: „Partia i państwo przywiązują ogromną wagę do rozwoju radia i telewizji jako instrumentu najbardziej masowego i efektywnego oddziaływania na społeczeństwo w duchu ideologii marksistowskiej i zdobywania społecznego poparcia dla polityki partii. Kierownictwo radiem i telewizją ze strony Komitetu Centralnego wyraża się w stałej inspiracji i kontroli działalności programowej radia i telewizji oraz w kształtowaniu prawidłowej polityki kadrowej”. Dlatego też równie istotne stało się przekonywanie o koniecznej podległości partyjnej mediów. Edward Gierek, w przeciwieństwie do swoich poprzedników, był świadomy potencjału drzemiącego w telewizji, wobec czego nie bał się występować przed kamerami. Telewizja miała przekonać widza, iż polityka partii i władzy ludowej najlepiej służy jego interesom i aspiracjom, zaś patriotyzm prawdziwego Polaka miał wyrażać się w doskonaleniu jego pracy na rzecz przyspieszonego rozwoju „socjalistycznej ojczyzny”. Podporządkować się temu miały zarówno programy publicystyczne i informacyjne, jak i rozrywkowe.  Istotne było także zintensyfikowanie produkcji   telewizorów oraz przygotowania do produkcji   telewizorów przenośnych, które miałby pełnić rolę drugiego odbiornika, a także rozpoczęto prace nad prostym wideomagnetofonem. Docelowo 90% rodzin miało posiadać w domach własne radio i telewizor.

W 1972 roku prezesem Radiokomitetu został Maciej Szczepański, który przez następne osiem lat rozwijał propagandę sukcesu, twierdząc, że „skrytykować można tylko to, co da się naprawić”. Problemy ówczesnych władz były jednak na tyle duże, że - przy braku możliwości ich szybkiego rozwiązania – postanowiono o nich w ogóle nie wspominać. W planie, nazwanym roboczo „Główne zadania radia i telewizji” znalazły się zapisy traktujące o ukazywaniu polityki partii w jak najlepszym świetle i walce z poglądami niezgodnymi z założeniami systemowymi, „realizacji organizatorskiej funkcji partii i państwa poprzez pozyskiwanie poparcia społeczeństwa dla ich polityki” wraz z motywowaniem widzów i słuchaczy do wytrwałej pracy, „kształtowaniem świadomości społecznej narodu”, a także „umacnianiem internacjonalizmu proletariackiego”. Jak wynika z przytoczonych założeń, telewizja od teraz służyć miała przede wszystkim interesowi politycznemu partii oraz nie tyle wspomagać ją w realizacji zadań programowych PZPR, co faktycznie je wykonywać. Oczywiście wymogom ideowym miała być podporządkowana nie tylko sfera informacyjno-publicystyczna, ale także programy kulturalne. „Dlatego właśnie poleca się preferowanie tych wartości literackich i artystycznych, które angażują umysły i uczucia odbiorców na rzecz budownictwa socjalistycznego oraz wpływają na kształtowanie socjalistycznych postaw obywatelskich”.

Po latach, w czternastym odcinku programu TVP pt. „Za kulisami PRL-u” Maciej Szczepański tymi słowami wyjaśniał powody wprowadzenia do telewizji wyłącznie elementów pozytywnych: „Myśmy rzeczywiście pokazywali dobrą twarz tamtej rzeczywistości, ale ta twarz była rzeczywista. Myśmy nie pokazywali wiosek potiomkinowskich, nie kreowaliśmy nierzeczywistych osiągnięć (…) A co by widz z tego miał, gdybyśmy mu pokazali kolejki? Jaki by miał z tego pożytek, skoro on sam widział te kolejki? Myśmy się starali mu wytłumaczyć, dlaczego te kolejki jeszcze funkcjonują i staraliśmy się przedstawić mu poglądy, że kiedyś te kolejki znikną. (…) Ma pan rację, że ciemne strony ówczesnego życia nie gościły zbyt często na naszej antenie, ma pan rację. Ale widzi pan, ja miałem pewne hobby: oburzało mnie to i mierziło mnie to, że Polacy byli wychowywani w kulcie klęski, kulcie przegranych powstań, pomordowanych przywódców. Chciałem zacząć pokazywać Polakom ich rzeczywisty dorobek. Myśmy pokazywali problemy ludzi, ale nie jako nieodwołalny dopust boży, nie jako klęska, której się nie da uniknąć, ale staraliśmy się pokazywać te problemy, którymi ludzie żyli, w procesie ich usuwania jak i [wtedy, gdy] zostały usunięte. (…) Tak robi się propagandę wszędzie, ta się robiło propagandę i tak się będzie robiło. (…) Pod pozorami jakichś sensacyjnych skandali itd., kryje się zrozumienie, że wszystko to, co można zrobić, to my dla was robimy. Ten nurt absolutnego uwielbienia i poparcia dla władzy jest czytelny (…) podawany bardzo elegancko, nienachalnie, ale organy propagandowe są po to, żeby zdobyć władzę, albo się utrzymać przy władzy”.

Podczas gierkowskiej dekady telewizja i radio w Polsce milczały na temat protestów antyrządowych, organizowanych przeciwko nowym manipulacjom cenowym partii, które miały miejsce w lipcu 1980 roku. Media były swoistymi kronikami poczynań rządzących, realizujących wizję rozwijającego się dzięki „ciężkiej” i „jednostajnej” pracy ludu państwa socjalistycznego. Na świeczniku były tak ważne z punktu widzenia partii wydarzenia jak opisywane przez „Trybunę Ludu” odznaczenie Edwarda Gierka w Strassburgu medalem Instytutu Badań Praw Człowieka „za zasługi w krzewieniu pokoju i postaw obywatelskich” czy odwiedziny premiera Edwarda Babiucha w jeleniogórskiej fabryce maszyn papierniczych „Fampa”. Wszelkie niepomyślne dla partii wydarzenia były przez władze oficjalnie niezauważalne. 19 lipca we wspomnianej „Trybunie Ludu” ukazał się jedynie artykuł o podprogowo brzmiącym tytule „Ludzie pragną porządku – porządek zależy od ludzi”, z którego wynikało, że decydujący wpływ poprawę sytuacji w kraju mają „spokojnie, normalnie i ciężko pracujący” obywatele. Interesom „partyjnego betonu” służyły także wydania „Wieczora z dziennikiem”, przemianowanego na „Dziennik Telewizyjny”, piętnowany przez większość ówczesnych polskich dziennikarzy, nieustannie dążących do odzyskania zaufania swoich odbiorców oraz szukania dróg dialogu z władzami. Nowy redaktor naczelny „Dziennika”, Stanisław Celichowski, twierdził, że „w społeczeństwie istnieje zbyt wiele poglądów, by można je było w całości przedstawić w prasie, radiu i telewizji”. Zgodnie z polityką partyjną dbał on o to, by wieczorne wydanie „Dziennika” było „głosem oficjalnym”. Część materiałów filmowych i czytanych z kartki komentarzy przygotowywał ówczesny rzecznik rządu Jerzy Urban   Podawane w nim informacje często „zapychały” antenę treściami lokalnymi oraz tymi o drugorzędnym znaczeniu. Doprowadziło do stopniowego zniechęcenia widzów i coraz bardziej krytycznego oceniania programów TVP.  Telewizja usiłowała odzyskać zaufanie widzów. Materiały własne, nienarzucone odgórnym nakazem partii, od tego czasu sygnowano znakiem „SERVIS TVP”. Powstała także Agencja Radiowo-Telewizyjna, w skład której wchodzili reporterzy Polskiego Radia oraz ośrodków TVP wraz z korespondentami wojewódzkimi. Starania redakcji spełzły jednak na niczym. Przygnębiające informacje o strajkach, fatalnej sytuacji gospodarki PRL oraz antyrządowych hasłach powstałej w sierpniu 1980 roku „Solidarności” były jedynie wstępem do kontrowersyjnych i burzliwych decyzji nowego pierwszego sekretarza KC PZPR, Wojciecha Jaruzelskiego. Ze względu na ostrą politykę cenzorską, „Dziennik Telewizyjny” („DTV”) w kontraście do innych polskich programów informacyjno-publicystycznych prezentował się o wiele gorzej. Zdecydowanie większą popularnością cieszyły się chociażby magazyn reporterski „Blisko czy Daleko”, magazyn kulturalny „Pegaz” oraz popołudniowe i wieczorne serwisy informacyjne, które na tle głównego wydania stały na dużo lepszym poziomie.  

Jesienią 1980 roku na stanowisku prezesa Komitetu ds. Radiofonii i Telewizji Macieja Szczepańskiego zastąpił Józef Barecki, naczelny „Trybuny Ludu”. Według nowej polityki informacyjnej władzy rozwiązanie problemu strajków na Pomorzu a także coraz bardziej zaostrzającej się sytuacji w kraju leżało w rękach wszystkich jednostek Telewizji Polskiej, a zwłaszcza komórek odpowiedzialnych za informację i publicystykę. Dodatkowo, w celu uporania się z „kryzysem wewnętrznym” w Radiokomitecie, utworzono Komisję do Spraw Postulatów, której od tej pory należało składać wszelkie zgłoszenia i uwagi dotyczące funkcjonowania samej instytucji. W listopadzie 1980 roku Komisja opublikowała raport, będący owocem ponad dwóch tysięcy wniosków, których głównym postulatem był apel o możliwość wypełniania przez radio i telewizję funkcji rzetelnego informowania. Wnioskowano przede wszystkim o usystematyzowanie struktury organizacyjnej instytucji (powstałych na skutek wielu zmian na różnych stanowiskach w okresie 1970-1980) oraz zrównania praw socjalnych i stawek płac. 27 listopada 1980 roku przedstawiciele KC PZPR, kierownictwa Komitetu do Spraw Radia i Telewizji oraz władz Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich (SDP) spotkali się z ponad 400 dziennikarzami radiowymi i telewizyjnymi, by omówić kwestię dalszego rozwoju polskich mediów. Efektem ich dyskusji było ustalenie rezolucji, w której domagano się większej niezależności w podejmowaniu decyzji programowych. Dziennikarze domagali  się zmian w relacjach między nimi a kierownictwem partyjnym, możliwości podawania na antenie „szybkiej, pełnej i wszechstronnej informacji o wydarzeniach, prawa do merytorycznej dyskusji nad powodami wstrzymania ich materiałów przez Komitet Centralny oraz cenzurę”, jak i „stosowania zasad odpowiedzialności personalnej wobec osób manipulujących informacją” wraz z przywróceniem reguły kolegialnego kierowania radiem i telewizją poprzez powołanie pełnego zespołu Radiokomitetu i Rady Programowej w zgodzie z ustawą o Komitecie z 1960 roku. Miała zostać także powołana Sejmowa Komisja ds. Środków Masowego przekazu jako organ parlamentarnej kontroli działalności mediów, które według Konstytucji PRL miały „służyć całemu społeczeństwu”. Jednocześnie postulanci przyznali rację zasadzie nadzoru partii nad ich pracą. Jak wynika z przedstawionych żądań, dziennikarze, zdając sobie sprawę z ich misji oraz powinności względem społeczeństwa, pragnęli dobrze wykonywać swój zawód. W tym celu wymagane było respektowanie owego dokumentu przez ówczesne władze, wobec czego środowisko redakcyjne zmuszone było, po raz pierwszy w dziejach dziennikarstwa polskiego, wyjść z własną oddolną inicjatywą.

Żądania te nie stały jednak w zgodzie z założeniami kierowniczej roli PZPR i uprzedmiotawiania mediów. O ile jednak prasa pod pewnymi względami zachowała większą niezależność, o tyle radio i telewizja pozostawały bez zmian najważniejszymi instrumentami propagandowymi partii, pozwalającymi znacznie łatwiej trafić do dużo większego grona odbiorców. Chociaż postawa władz w tej kwestii była nieugięta, w telewizji od września 1980 zagościł program „Listy o gospodarce”, w którym Andrzej Bober zadawał swoim gościom, głównie członkom wysokich stanowisk rządowych, trudne i niewygodne pytania.  Kierownictwo partyjne nie było zgodne co do kierunku, jaki powinny obrać media. Część członków Komitetu Centralnego opowiadała się za powrotem do leninowskiej koncepcji prasy, która służyć miała jedynie jako narzędzie
w rękach partii, inni uważali, że całkowite uprzedmiotowienie dziennikarstwa nie wspomaga państwa socjalistycznego i jest sprzeczne z jego założeniami.

O ostatecznych rozwiązaniach sporów ideowych, stanie wojennym oraz drodze do "wyzwolenia" mediów przeczytacie w części trzeciej!


Dodaj komentarz


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]