TVP jako nadawca misyjny 1/4 - Wstęp | Zwi@dowca Elvenoor | e-blogi.pl
Blog inny niż wszystkie
Blogi

TVP jako nadawca misyjny 1/4 - Wstęp 2019-07-21

Trzy lata studiów dziennikarskich za mną.

Egzamin ostateczny - obrona pracy dyplomowej, napisanej pod kierunkiem pani pro dziekan - już za mną. Już we wrześniu będę mógł odebrać swój dyplom z wyróżnieniem! O obronie opowiem jutro parę słów, jednak dziś chciałbym podzielić się wiedzą, pozyskaną przeze mnie na temat Telewizji Polskiej jako nadawcy misyjnego. Po zapoznaniu się z wieloma opracowaniami naukowymi, danymi rynkowymi oraz analizą polskich regulacji medialnych, jestem w stanie obszernie wyjaśnić dlaczego TVP nie jest sprostać wyzwaniom, stawianym przed demokratycznymi mediami publicznymi.  Artykuł będzie obszerny, zatem podzielę go na cztery części, wstawiane przez trzy kolejne dni. Dziś zajmę się przedstawieniem definicji i założeń mediów misyjnych a także opowiem o początkach telewizji w Polsce.

Zacznijmy od podstaw. Media publiczne (nazywane także misyjnymi) to, idąc za Walerym Pisarkiem, "media oferujące pełną różnorodność tematyczną, skierowaną do wszystkich, do całego społeczeństwa, bez rozgraniczenia odbiorców na bardziej interesujące z jakiejkolwiek przyczyny (komercyjnej, społecznej, politycznej, kulturalnej) grupy docelowe". Ustawa o radiofonii i telewizji z 29 grudnia 1992 roku (do której jeszcze w tym artykule będę  wracał) ustanawia, iż "Publiczna radiofonia i telewizja realizuje misję publiczną, oferując, na zasadach określonych w ustawie, całemu społeczeństwu i poszczególnym jego częściom, zróżnicowane programy i inne usługi w zakresie informacji, publicystyki, kultury, rozrywki, edukacji i sportu, cechujące się pluralizmem, bezstronnością, wyważeniem i niezależnością oraz innowacyjnością, wysoką jakością i integralnością przekazu". A zatem mają to być media, w których dominuje apolityczność, bezstronność, obiektywne przedstawianie wydarzeń, przedstawianie wszystkich stron konfliktów, niefaworyzowanie konkretnego ugrupowania politycznego oraz stworzenie forum dyskusji, pozwalającego na prowadzenie kulturalnej, demokratycznej debaty na temat najważniejszych problemów życia codziennego. Program radia/telewizji publicznej powinien być zorientowany na edukację dzieci i młodzieży, dostarczanie społeczeństwu doznań kulturowych na najwyższym poziomie oraz poszerzanie horyzontów myślowych odbiorców. Prosta, nieskomplikowana rozrywka jest  domeną stacji komercyjnych, zaś w telewizji publicznej treści rozrywkowe powinny być nie tyle znacznie ograniczona, co wybijać się poziomem realizacji oraz przekazywanych wartości. Wedle założeń, telewizja publiczna ma skupiać się na jakości swoich programów i przekazach w nich zawartych. Nie powinno być mowy o próbie dorównania telewizjom komercyjnym pod względem oglądalności.
Karol Jakubowicz wyróżnia trzy  podejścia do zagadnienia misyjności: „czystą misję”, „nowe zadania na nowe czasy” oraz „pełną ofertę”. Pierwsze z nich głosi idee tzw. getta kulturalno-edukacyjnego. „Czysta misja” nie jest w stanie zrealizować tradycyjnego założenia spełniania potrzeb każdego odbiorcy, starając się trafić do wszystkich widzów. Poprzez „nowe zadania na nowe czasy”, rozumie się nieustanne modyfikowanie oraz poszerzanie działalności misyjnej telewizji publicznych uwzględniające zmiany zachodzące w społeczeństwach.  Z kolei „Pełna oferta” to koncepcja zakładająca obecność nadawców publicznych na wszystkich platformach technologicznych oraz realizację różnorodnych programów i usług (od tych przeznaczonych dla masowego widza po zindywidualizowane serwisy internetowe). Idea ta daje również nadawcom publicznym prawo do prowadzenia działalności komercyjnej w celu pozyskania środków na niesienie misji. Zadania mediów publicznych niejednokrotnie zawierają wewnętrzne sprzeczności, które niezwykle trudno pogodzić, jak na przykład dbałość o interesy mniejszości i integralność obywateli czy chęć zaspokojenia gustów wszystkich odbiorców. Niezależnie od działań, jakie dany nadawca podejmuje, sprzeczności te nadal będą istnieć i aż do dziś nie ma jednego, skutecznego sposobu na rozwiązanie tego problemu. Mimo wszystko jednak, media muszą dążyć do jak najlepszego wykonywania powierzonej im misji.


Początki TVP sięgają okresu jeszcze przed II wojną światową. Wspomnieć tu warto o projekcie "teletroskopu" Jana Szczepanika, "telefotu" Kazimierza Prószyńskiego czy pierwszej emisji telewizyjnej z 5 października 1938 r. Dzięki specjalnemu oprzyrządowaniu, zamontowanemu w gmachu towarzystwa ubezpieczeń "Prudential" przy Placu Napoleona w Warszawie (obecnie Plac Powstańców), nieliczni posiadacze odbiorników w promieniu 20-30 km mogli odbierać film "Barbara Radziwiłłówna". Jakość filmu, lekko mówiąc, nie powalała, ale biorąc pod uwagę początki telewizji w Polsce, było to duże osiągnięcie. Na rok 1940 planowano budowę pełnego studia z aparaturą Marconiego, zaś już w 1941 roku miały być nadawane regularne programy. Niestety plany te przerwał wybuch II wojny światowej i dopiero w latach 50. można było powrócić do konceptu polskiej telewizji. 25 października 1952 roku  o godz. 19. nadano pierwszy powojenny program, trwający pół godziny. Można go było obejrzeć na 24 odbiornikach „Leningrad”, zamontowanych w większych zakładach pracy, choć rozdzielczość ekranów sięgała zaledwie 12x18 cm. Aby odebrać ten program należało jednak posiadać również odbiornik radiowy, ponieważ dźwięk emitowany był przez stację radiową na Forcie Mokotowskim. Do końca roku 1952 zostały wyemitowane jeszcze dwa programy (fragmenty sztuk teatralnych), zaś 3 stycznia 1953 nadano pierwszy program dla dzieci. Dwa tygodnie później wdrożono kolejne technologiczne usprawnienia, dzięki którym do odbioru telewizji radio nie było już dłużej potrzebne. Czas emisji był stopniowo wydłużany, zaczynając od półgodzinnych programów, nadawanych w piątkowe popołudnia w 1953 roku. 10 września 1954 nadano pierwszy pełnometrażowy film: radziecki dramat sensacyjny „Promień Śmierci”, trwający nieco ponad dwie godziny. Wyniki badań oglądalności ówczesnego okresu świadczą, że właśnie tego formatu produkcje cieszyły się niemałą popularnością wśród widzów. W pierwszych latach funkcjonowania TVP odbiorników telewizyjnych było stosunkowo niewiele, gdyż było one drogie i trudno dostępne. Dane ze stycznia 1957 roku, po wprowadzeniu obowiązkowej rejestracji odbiorników, wskazują liczbę zaledwie 10 555, jednak z pewnością widzów było dużo więcej. Szczęśliwy posiadacz telewizora zapraszał do siebie znajomych i sąsiadów, by wspólnie obejrzeć ulubioną transmisję. Co ówcześnie emitowano? Oprócz widowisk teatralnych, telewizja nadawała również filmy fabularne, dokumentalne i oświatowe, rozwijano publicystykę (wywiady, reportaże, cotygodniowe dyskusje) a od września 1958 roku do ramówki wszedł pierwszy „Dziennik Telewizyjny".

Lata 60. to dla TVP stopniowe przejście od teatru na ekranie do formatu klasycznej telewizji. Dzięki Interwizji, utworzonej przez Radę Administracyjną Międzynarodowej Organizacji Radia i Telewizji, zaczęto transmitować wydarzenia ważne nie tylko ze względu na powiązania ze Związkiem Radzieckim (paryska konferencja prasowa premiera ZSRR Nikity Chruszczowa, powitanie Jurija Gagarina po pierwszym locie w kosmos), lecz także istotne globalnie, jak choćby manifestacja przeciwko dyskryminacji rasowej ze Stanów Zjednoczonych czy igrzyska olimpijskie w Rzymie. Członkami Interwizji były europejskie kraje socjalistyczne oraz Finlandia. Miała ona być także instytucją partnerską dla istniejącej od dziesięciu lat Eurowizji, zrzeszającej większość zachodnich państw w Europie.

Program nadawany codziennie otrzymał spójny, różnorodny harmonogram, w którym umiejętnie połączono rozrywkową i edukacyjną funkcję telewizji: znalazły się w nim liczne wykłady, prowadzone przez nauczycieli akademickich, kursy języka angielskiego i rosyjskiego, tzw. programy szkolne, jak również – poza filmami fabularnymi zagranicznej produkcji – transmisje z koncertów oraz teleturnieje. Na popularności zyskały także pierwsze polskie seriale: „Wojna domowa”, „Czterej pancerni i pies” czy „Stawka większa niż życie”, których powtórek domagali się widzowie. Były one owocem zażartej prasowej dyskusji, zainicjowanej nadawaniem przez telewizję przygodowych seriali zagranicznych pokroju „Znaku Zorro” czy „Sir Lancelota”. Choć możliwości produkcyjne telewizji nie były na tyle duże, by podołać ekranizacji chociażby przygód Zbyszka z Bogdańca, pomocne okazały się takie wytwórnie jak Warszawskie Studio Miniatur czy łódzki Se-ma-for. Największą korzyść przyniosła jednak współpraca z Zespołami Filmowymi, które posiadały wtedy wyłączność na produkcję polskich filmów kinowych, dzięki czemu w 1965 roku pojawiły się seriale „Barbara i Jan”, propagandowy cykl „Podziemny Front” oraz wspomniane wcześniej trzy, dzisiaj już kultowe, seriale, choć największą popularnością pośród nich cieszyły się jednak przygody Hansa Klossa, osiągające oglądalność równą serialom zagranicznym. Z powodu ograniczeń w wyjazdach za granicę, równie chętnie oglądano także programy podróżnicze („Latający Holender”, „Klub Sześciu Kontynentów”), wprowadzone pod koniec lat 60. Rok 1960 to także początek funkcjonowania Zespołu programu telewizyjnego przy Radiokomitecie (przekształconym teraz we wcześniej wspomniany Komitet do Spraw Radia i Telewizji). Przewodniczyli mu główny reżyser oraz główny scenograf, którym podlegały trzy Naczelne Redakcje, odpowiadające za programy polityczno-informacyjne, artystyczne i dziecięco-młodzieżowe. Równolegle powołany został Zakład Produkcji Filmów Telewizyjnych, podległy Radiokomitetowi, stojącemu na czele mediów w czasach PRL.

O dalszym rozwoju TVP i propagandzie sukcesu już w kolejnej części! 


Dodaj komentarz


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]